Replika_nr10.pdf

(898 KB) Pobierz
untitled
BIEDROŃ PASEWICZ SZCZYGIELSKI WARKOCKI ŻURAWIECKI
dwumiesięcznik społeczno - kulturalny
wstę pniak
Tekst: Ewa Tomaszewicz
Spis treści
03
K R A J
Coming out Tomasza Raczka
R A P O R T
Książkowy boom
„Tęczowy elementarz“ w każdej szkole
Rozmowa z Robertem Biedroniem
(„Tęczowy elementarz“)
Poznańskie Stonewall!
Rozmowa z Edwardem
Pasewiczem („Śmierć w darkroomie“)
Realizm seksualny
Rozmowa z Marcinem
Szczygielskim („Berek“)
Różnicę trzeba przerobić
Rozmowa z Błażejem Warkockim
(„Homo niewiadomo“)
Kto nas zerżnie, kto pokocha
Rozmowa z Bartoszem Żurawieckim
(„Ja, czyli 66 moich miłości“)
K R A J
Toruń w wersji queer
Nie jesteśmy sami!
Dozwolone od lat osiemnastu?
KPH na Śląsku!
Michał Piróg – jestem gejem
Spokojnie w Poznaniu
17
F E L I E T O N
Lesbijka i niegej w domu BB
All You Need is Tusk
Pogadanki Cioci R.
Część I – Rozstania
K U L T U R A
Zapomniany prekursor
Czytając queerowo
„Momenty były?“
II edycja festiwalu kina LGBT –
Pryzmat
XXY
Geje walczą. I lesbijki też
04
20
14
Etykiety są czasem potrzebne
Tematem tego
numeru „Repli-
ki“ jest literacki
boom. Równie
dobrze mogła-
bym napisać,
że jest to boom
gejowski. I być
może nie doko-
nałabym nawet
w ten sposób
uproszczenia
rodem z wysokonakładowych dzienników i ty-
godników, które z upodobaniem odmieniają w
tytule słowo „gej“ przez liczby i przypadki, na-
wet jeżeli artykuł dotyczy zarówno lesbijek, jak
i gejów (a zdarzały się i przypadki, że tylko les-
bijek – jak w przypadku procesu o zniesławie-
nie, który wytoczyły poznańskim politykom PiS
cztery lesbijki, a o którym informacja poszła w
„Gazecie Wyborczej“ pod tytułem „Geje wygrali
z PiS“). Tyle że „Replika“ wysokonakładowym
pismem nie jest, nasza redakcja zna (niektórzy
nawet z autopsji) różnicę między gejem a les-
bijką, a i kwestia „niewidzialności lesbijek“ nie
jest im obca. Dlaczego więc „gejowski“? Bo
faktem jest, że w ostatnim czasie ukazało się
pięć książek o tematyce gejowskiej, z których
trzy powieści – „Śmierć w darkroomie“, „Berek“
i „Ja, czyli 66 moich miłości“ – mają również
gejowskich głównych bohaterów. Dwie po-
zostałe to podręcznik „Tęczowy elementarz“
oraz literaturoznawcze „Homo niewiadomo“,
której bohaterami jest trójka pisarzy – Grzegorz
Musiał, Andrzej Stasiuk i Izabela Filipiak (gej,
heteryk i lesbijka, a jakże!).
Lesbijka, gej, heteryk, gejowski, lesbijski... Czy
te (i jakiekolwiek inne) etykietki mają aż takie
znaczenie? I tak, i nie. Z jednej strony mamy
tak zwaną opinię społeczną, dla której pojęcia
„kultura gejowsko-lesbijska“ czy szerzej „kul-
tura queer" to pojęcia nieznane. I nie przepuś-
ci żadnej okazji, aby w dyskusji nad festi-
walem „Pryzmat“ czy Dniami Równości w
Poznaniu (Warszawie, Krakowie) przypomnieć
nam, że przecież nie ma takiego bytu jak kul-
tura queer, że jest tylko kultura w ogóle, że to
żadna sztuka nakręcić film o tym, jak „pan
wkłada panu“ i nazywanie czegoś takiego kul-
turą to gruba przesada. I że, skoro ponoć
jesteśmy tacy sami jak inni, to doprawdy nie
ma potrzeby organizowania imprez z nazwy
gejowsko-lesbijskich, bo robiąc to, sami
zamykamy się w gettcie.
je. Dlatego – z czego doskonale zdawały so-
bie sprawę np. założycielki Porozumienia Les-
bijek LBT – dopóki tzw. społeczeństwo nie
zdaje sobie sprawy z istnienia lesbijek, gejów,
osób bi- i transgenderowych, należy mu to
słowo powtarzać tak długo (chociażby w naz-
wie organizacji), aż je zapamięta i pozna, co
się pod nim kryje. Bo nie jest prawdą, że
wszyscy jesteśmy tacy sami, i dopiero kiedy li-
teratura queer będzie w powszechnej świado-
mości równorzędna z np. literaturą anglosas-
ką częścią kultury, bohaterami „Berka“ będą
człowiek, nie gej oraz człowiek, nie moheró-
wa. Czyli będziemy mieli do czynienia z rze-
czywistą akceptacją – tego, że jesteśmy różni,
a nie tego, że – tacy sami.
A póki co – tak, etykietujmy. Przyzwyczajajmy
do gejowskiego kryminału i lesbijskiego fanta-
sy. Szczególnie do tego ostatniego z przyjem-
nością bym się przyzwyczaiła. Skłonna jestem
nawet ufundować nagrodę dla autorki – wy-
wiad na rozkładówce „Repliki“. Między trans-
genderowym political fiction a biseksualnym
romansem.
Z drugiej, wrzucając filmy, książki czy obrazy
do szufladki z napisem „kultura queer“ – na-
rażamy się na to, że wzbudzą zainteresowanie
tylko dlatego, że są gejowskie czy lesbijskie, a
nie z racji ich rzeczywistej wartości. I dodatko-
wo czeka nas roztrząsanie dylematu, czy kul-
tura queer mieści się w kulturze głównego
nurtu, czy też sytuuje się gdzieś na pograni-
czu. I czy – skoro już „Lubiewo“ udowodniło,
że „gejowska“ książka może wejść do kanonu
literackiego – jest sens mówić o „gejowskoś-
ci“ czy „lesbijskości“ czegokolwiek. Moim zda-
niem – jest. I zaraz powiem, dlaczego.
Wydawca: Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii, ul. Żelaz-
na 68, Warszawa, tel.: 022 423 64 38, gazeta@kampania.org.pl
Redaktorka naczelna: Ewa Tomaszewicz
Zastępca redaktorki naczelnej: Mariusz Kurc
Redakcja: Anna Piżl, Małgorzata Rawińska, Krzysztof Tomasik,
Paweł Fischer-Kotowski
Współpraca: Robert Biedroń, Łukasz Maciejewski, Radek Oliwa
Webmastering: Krzysztof Łoś
Redakcja nie zwraca tekstów niezamówionych oraz zastrzega sobie
prawo do ich redagowania i skracania. Przedruki po uzyskaniu
pisemnej zgody wydawcy.
Trzecią kwestią, która tylko pozornie jest nie-
zależna od dwóch wymienionych, jest to, że
dopóki się czegoś nie nazwie, to to nie istnie-
projekt okładki: Marcin Szczygielski
2
Tomasza Raczka
Tekst: Redakcja
Tomasza Raczka przedstawiać nie trzeba.
Ten krytyk filmowy, publicysta, a ostatnio ta-
kże wydawca zdobył popularność już w la-
tach 80., m.in. jako prowadzący Festiwal w
Sopocie, a potem także tworząc wraz z Zyg-
muntem Kałużyńskim jeden z najbar-
wniejszych duetów polskiej telewizji w pro-
gramach z cyklu „Perły z lamusa“. Zagrał w
pierwszej polskiej telenoweli „W labiryncie“
Pawła Karpińskiego, a w 1993 r. stworzył od
podstaw polską edycję „Playboya“, którego
był redaktorem naczelnym. W 2002 roku
założył własne wydawnictwo Latarnik, spec-
jalizujące się w książkach ludzi mediów.
Od kilku lat Raczek zaczął angażować w nie-
które działania środowiska LGBT: brał udział w
dyskusjach organizowanych w kinie Luna na
temat filmów lesbijskich, podpisał list protesta-
cyjny po „wydarzeniach poznańskich“. W cza-
sie gali podczas Dni Równości po ostatniej Pa-
radzie Równości wręczał nagrodę Hiacynta
scenarzyście serialu „Magda M.“.
Wreszcie przyszedł moment na coming out,
nie tylko Tomasza Raczka, ale też jego part-
nera – Marcina Szczygielskiego (czytaj wy-
wiad – str. 8-9). Takiego zainteresowania
mediów nikt się chyba nie spodziewał –
przez wszystkie przypadki w kolejnych tytu-
łach odmienione zostały słowa: „homosek-
sualizm“, „geje“, „Berek“, „Tomasz Raczek“
i „Marcin Szczygielski“.
Wszystko zaczęło się od nowej powieści
Szczygielskiego, a właściwie przedmowy,
w której Raczek napisał: „Od piętnastu pra-
wie lat jestem partnerem życiowym Auto-
ra“. Pierwszy przedrukował to zdanie 22
października plotkarski portal Pudelek, oz-
najmiając „Tomasz Raczek jest gejem!“. Trzy
dni później informację powielił „Fakt“ poświę-
cając Raczkowi okładkę. W tabloidzie można
było znaleźć wyznanie samego zainteresowa-
nego: „Jestem gejem. Nie zamierzam robić z
tego tajemnicy ani udawać kogoś innego“.
Ukazały się wywiady w „Gali“, „Przeglądzie“,
na portalach Inna Strona i Tlen. „Fakt“ nato-
miast publikował kolejne reakcje znanych osób
na ten coming out – nawet prawicowi polity-
cy Tadeusz Cymański i Julia Pitera nie skrytyko-
wali decyzji publicysty.
osoby publiczne po prostu nie ukrywają swo-
jego homoseksualizmu, ciągle nam jeszcze da-
leko. A z modą będziemy mieć do czynienia,
gdy heterycy zaczną masowo udawać gejów i
lesbijki. To nam jednak wciąż jeszcze nie grozi.
A potem się zaczęło! Raczek i Szczygielski stali
się pierwszą znaną parą gejowską, do tego z
piętnastoletnim stażem. Szybko zaczęły się wi-
zyty w programach telewizyjnych: „Dzień dob-
ry TVN“, „Happy hour“, „Rozmowy w toku“.
Cała sytuacja musi cieszyć, wzbogaciliśmy się
w końcu o kolejną osobę publiczną, która
przestała ukrywać swój homoseksualizm. Przy
okazji dość często zaczęło przewijać się słówko
„moda“. Niestety nawet do sytuacji, w której
Tymczasem więc gratulujemy decyzji Toma-
szowi Raczkowi i Marcinowi Szczygielskiemu i
czekamy z nadzieją na kolejne coming outy.
W następnej „Replice“ zamieścimy wywiad z
Tomaszem Raczkiem.
3
Coming out
Książkowy boom
Tekst: Krzysztof Tomasik
W ciągu miesiąca ukazało się pięć książek niezmiernie ważnych dla
środowiska LGBT - ważnych nie tylko z powodu swojej różnorodności, ale także
dlatego, że zwracają uwagę na istnienie gejów i lesbijek jako społeczności
Przynajmniej od dwóch lat wiadomo, że jeśli
w Polsce dzieje się coś ciekawego w tema-
cie gejowsko-lesbijskim, to przede wszys-
tkim na rynku książkowym. Kolejne propozy-
cje, zarówno rodzime, jak i tłumaczenia,
omawiamy regularnie w każdym numerze
„Repliki“. Tym razem mamy jednak do
czynienia z sytuacją wcześniej niespotykaną:
w ciągu miesiąca ukazało się pięć książek
niezmiernie ważnych dla środowiska LGBT.
Ważnych nie tylko z powodu swojej
różnorodności, ale także zwracających uwa-
gę na istnienie gejów i lesbijek jako społecz-
ności. Dlatego właśnie tym razem postano-
wiliśmy nie ograniczać się jedynie do napi-
sania recenzji, ale także zaprezentować sa-
mych autorów i porozmawiać z nimi, nie
tylko na temat książek.
Bartosz Żurawiecki, Marcin Szczygielski, Edward
Pasewicz, Robert Biedroń i Błażej Warkocki – tę
piątkę łączy sporo (choćby płeć i orientacja sek-
sualna), ale ich książki dość znaczenie się od
siebie różnią. Trzy pierwsze to powieści, dwie
„Tęczowy elementarz“
w każdej szkole
rozmowa z Robertem Biedroniem, autorem „Tęczowego elementarza“
Rozmawiał: Mariusz Kurc
Piszesz w „Tęczowym elemen-
tarzu“, że spośród wszystkich
coming outów w życiu ge-
ja/lesbijki najważniejszy jest
ten, którego dokonujemy sami
przed sobą. Jak przeszedłeś
swój własny, „wewnętrzny“ coming out?
Wychowywałem się w podkarpackim miastecz-
ku. Nie jest to, jak się domyślasz, miejsce, w
którym gej mógłby bezstresowo przeżyć dojrze-
wanie. Gdy zauważyłem, że kręcą mnie faceci,
zacząłem szukać informacji o homoseksualności
we wszelkich książkach, które były dostępne w
krośnieńskiej bibliotece. Z tych naukowych i
medycznych dowiedziałem się, że jestem
zboczeńcem i powinienem się leczyć. Ale żeby
się leczyć, musiałbym powiedzieć lekarzowi, że
jestem homoseksualistą – to było wtedy ponad
moje siły. Czułem się jak UFO, ktoś kompletnie
niepotrzebny społeczeństwu. Postanowiłem jed-
nak zostać sam na sam z moim „zboczeniem“.
wchodźmy jednak w szczegóły. On w każdym
razie kilka dni chodził zszokowany, a potem
zaczął ze mną rozmawiać, a nasza przyjaźń
stała się nawet jeszcze bardziej dojrzała. W
końcu mieliśmy teraz wielki sekret. Przyjaciel
okazał się jednak hetero, więc z miłości nici.
nością. Byłem załamany. A ta głupia psycho-
lożka, która oczywiście skoncentrowała się na
„leczeniu“, rozczarowała mnie. Ale i zezłościła,
zasiała chyba też ziarno buntu. Na szczęście
niedługo potem pojechałem na wycieczkę do
Berlina, gdzie zakochałem się po raz drugi.
Miało to dla Ciebie duże znaczenie, że cię nie
odtrącił?
Byłem nieszczęśliwie zakochanym piętnasto-
letnim gejem! Płakałam, szlochałam, darłam
jego zdjęcia, potem sklejałam od nowa, miota-
łam się… Aż udałem się do psycholożki.
Szczęśliwie tym razem?
Szczęśliwie tylko przez chwilę, Thomas wkrótce
mnie porzucił. Ale przeżyłem pierwsze wspania-
łe seksualne uniesienia, których pewnie nigdy
nie zapomnę. Berliński świat Thomasa, który żył
w gejowskiej komunie i nie miał żadnych proble-
mów z akceptacją swojej homoseksualności,
bardzo mnie podbudował i ośmielił. Zacząłem
czytać polskie czasopisma gejowskie, a nieba-
wem – również pisać do nich. Niektóre moje
To już byłeś dość odważny…
Szukałem pomocy. Chciałem poradzić sobie z
nieszczęśliwą miłością, a nie z homoseksual-
Robert Biedroń (1976) – absolwent politologii i nauk społecznych na Uniwersytecie Warmińsko-
Mazurskim w Olsztynie oraz Szkoły Liderów Politycznych i Społecznych. Publikował m.in. w „Gazecie
Wyborczej“, „Polityce“, „Trybunie“, „Rzeczpospolitej“. Pomysłodawca i założyciel KPH. Współpracownik i kon-
sultant kilkunastu organizacji praw człowieka w Polsce i za granicą, autor pierwszej w Polsce pracy poświęconej
nazistowskim prześladowaniom mężczyzn homoseksualnych. Pierwszy polityk w Polsce, który otwarcie przyz-
nał się do swojej orientacji seksualnej i zaczął głośno mówić w mediach: Tak, jestem gejem! Laureat Tęczowego
Lauru, nagrody przyznawanej za propagowanie idei tolerancji. W 2005 roku ukończył Helsińską Szkołę Praw
Człowieka. W KPH robi wszystko począwszy od prezesowania, a skończywszy na rozlepianiu plakatów.
Kiedy się przełamałeś?
Gdy zakochałem się w koledze z klasy. Nie
wyznałem mu tego, tylko…pokazałem. Nie
4
rap ort
kolejne reprezentują literaturę faktu. Dzięki
Pasewiczowi mamy pierwszy w Polsce gejows-
ki kryminał, Żurawiecki postanowił opisać
tożsamości tworzone na randkowych portalach,
a Szczygielski przeciera szlaki, prezentując lekką
historię, która ma szansę być masowo czytana
nie tylko przez homoseksualistów. Przy okazji
warto zauważyć, że „Ja, czyli 66 moich miłości“
to już trzeci gejowski tytuł podpisany przez
Bartosza Żurawieckiego, powoli tworzy się więc
zwyczajny rynek branżowych propozycji. Także
w książkach Biedronia i Warkockiego trudno
znaleźć punkty styczne. Z jednej strony mamy
przewodnik dostarczający podstawowych
wiadomości na temat homoseksualizmu,
z drugiej wyrafinowaną analizę krytyczno-liter-
acką wyrastającą z nurtu queer studies.
Mamy nadzieję, że nowe książki wymienio-
nych autorów dokonają przełomu, w wyniku
którego kolejne dzieła traktujące o społecznoś-
ci LGBT zapełnią wkrótce półki księgarń. Cie-
sząc się z tego boomu na polską miarę, nie
możemy nie zauważyć zupełnej posuchy, jeśli
chodzi o powieści lesbijskie. Oby jak najszyb-
ciej się to zmieniło. Poza tym ciągle mamy do
czynienia z pokoleniem urodzonym w latach
70-tych. Tekst Tomasza Kaliściaka na temat
zapomnianej twórczości Tadeusza Olszewskie-
go (s. 20), świadczy o tym, że także starsze
pokolenie może mieć w tym temacie wiele
ciekawego do powiedzenia. Obyśmy jak
najszybciej usłyszeli ich głos.
Wymienione tu pozycje nie wyczerpują zresztą
całości propozycji. Nie tak dawno ukazała się
bowiem omówiona w poprzedniej „Replice“ po-
wieść Remigiusza Grzeli „Bądź moim Bogiem“, a
wspomnieć należy także „New Romantic“
Michała Zygmunta (recenzja – s. 23). Obie jed-
nak znacząco różnią się pozostałych, nie tworzą
gejowskiej tożsamości, u Grzeli homoseksualny
wymiar jest w znacznej mierze ukrywany, nato-
miast w książce Zygmunta gej czy lesbijka
bardziej niż indywidualnie występują jako grupa
będąca forpocztą przemian.
teksty ukazały się drukiem i byłem z tego strasz-
nie dumny. A w internacie na ścianie powiesiłem
sobie erotyczne zdjęcia facetów.
kiem Żurawieckim, Sławkiem
Królakiem i Martą Abramo-
wicz założyliśmy KPH.
Żartujesz?! Jak kumple z internatu
zareagowali?
Nigdy żaden nie powiedział mi ani słowa. Czyli
totalne tabu, ale też zero prześladowania.
Teraz wydajesz „Tęczowy ele-
mentarz“ czyli zbiór kilkudzie-
sięciu prostych, podstawo-
wych pytań i odpowiedzi na
tematy związane z byciem ge-
jem/lesbijką w Polsce. Skąd
ten pomysł?
Przez lata mojej działalności
spotkałem się z bardzo wielo-
ma pytaniami. Poziom niewie-
dzy na temat gejów i lesbijek
jest u nas zastraszający. Z
drugiej strony – pojawia się co-
raz więcej książek nie
traktujących homoseksualności
jak choroby. Jednak one wyda-
ją mi się niestrawne, zbyt trud-
ne dla tzw. zwykłego czytel-
nika, czyli np. dla piętnastolatki,
która odkrywa, że jest lesbijką,
albo dla kogoś takiego, jak moi
rodzice, którzy musieli wiele
zrozumieć, zanim zaakcep-
towali homoseksualnego syna.
Jeśli odkrycie homoseksualnej orientacji będzie
dla kogoś dzięki „Tęczowemu elementarzowi“
łatwiejsze – książka spełni swoje zadania. Poza
tym, chciałem dać odpór tej homofobicznej pro-
pagandzie, która miała miejsce na niespotykaną
wcześniej skalę za rządów PiSu.
A kiedy obudził się w tobie zew działacza?
Na studiach w Olsztynie. W Lamboli założyliś-
my na przykład gejowsko-lesbijski telefon zau-
fania. Wszyscy się bali iść do lokalnych me-
diów i poprosić, by zamieścili o tym in-
formacje. Ja poszedłem i okazało się, że nie ma
problemu. Wszystko szło mi niespodziewanie
łatwo i dodawało skrzydeł. Byłem też zdzi-
wiony, że nikt nie ma tyle śmiałości w mó-
wieniu o swojej homoseksualności, co ja.
Wtedy zacząłem też działać w młodzieżówce
SdRP i początki były naprawdę różowe. Na
kongresie założycielskim SLD wniosłem postu-
lat, by w nowym statucie znalazł się zapis o
równym statusie i zakazie dyskryminacji. I to
przeszło! 7-8 lat temu był w Polsce lepszy kli-
mat dla sprawy LGBT niż teraz…
Tu już dochodzimy do powstania Kampanii
Przeciw Homofobii sześć lat temu?
Prawie… Po studiach przyjechałem do War-
szawy – do tego wyśnionego przeze mnie raju
gejowskiego. Okazało się, że wcale nie jest
dużo lepiej niż w Olsztynie. Lambda Warsza-
wa skupiała się na działalności pomocowej
skierowanej do samych gejów i lesbijek, ja
chciałem zwrócić się do całego społeczeństwa
– i tak m.in. z Jackiem Kochanowskim, Bart-
rzystywany w szkołach. Powinien znaleźć się
w każdej szkolnej bibliotece… Oczywiście,
nie łudzę się, że po homofobicznych rządach
Giertycha teraz nagle zaświeci w oświacie
antyhomofobiczne słoneczko. Ale zamierzam
ubiegać się o status lektury zalecanej w szko-
łach. Nie chcę, żeby ktokolwiek w przyszłości
przechodził przez piekło homofobii, jakie
spotyka nas, gejów i lesbijki.
Tytuł sugeruje wartość edukacyjną.
Marzę o tym, by ten elementarz był wyko-
5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin