Afera Marszalkowska.pdf

(518 KB) Pobierz
Microsoft Word - 48E602EB-5316-08F7B1.doc
ALEKSANDER ŚCIOS
AFERA MARSZAŁKOWA
AFERA áMARSZAŁKOWAÑ Î 1
16 sierpnia 2008r.
Muszę zobaczyć aneks przed publikacją Î oświadczył przed wieloma miesiącami Bronisław
Komorowski, tuż po tym, jak Kancelaria Prezydenta poinformowała, że rozważa on
ujawnienie aneksu do Raportu z weryfikacji WSI. Ciekawość pana Komorowskiego nie
powinna raczej dziwić, jeśli pamięta się, że w samym Raporcie jego nazwisko wymienia się
ponad 60 razy. Według ustawy likwidującej WSI, prezydent po zapoznaniu się z aneksem do
raportu, przekazuje go marszałkom Sejmu i Senatu, przeprowadza z nimi konsultacje, a
następnie decyduje o jego upublicznieniu w "Monitorze Polskim. Gdy w lutym tego roku,
prezydent Kaczyński zaczął zastanawiać się celowością ujawnienia treści aneksu, doszedł do
wniosku, że á jeżeli panowie marszałkowie nie mają tu żadnych kompetencji, to niby dlaczego
raport ma być im przesłany
Te słowa wywołały natychmiastową reakcję Komorowskiego, kt–ry orzekł, że á nie wyobraża
sobie, że prezydent Lech Kaczyński nie zechce wykonać ustawyÑ
Troska pana marszałka o losy aneksu, powinna stać się przedmiotem szczeg–łowej analizy,
kt–rej część chciałby tu przedstawić. W przedziwny, choć logiczny spos–b, zainteresowanie
Komorowskiego aneksem ma związek z przebiegiem, tzw. áafery aneksowejÑ. Warto
przedstawić pewną chronologię zdarzeń, by wykazać istnienie tego związku. Chcąc uniknąć
zarzutu manipulacji, posłużę się w tym celu niemal wyłącznie cytatami z publikacji
internetowych, unikając własnego komentarza.
Oto 14 października 2007r .ÑWprostÑ podał informację, że á w 2000 r. Wojskowe Służby
Informacyjne inwigilowały posł–w z sejmowej komisji obrony.Z naszych informacji wynika, że
o sprawie m–gł wiedzieć Bronisław Komorowski, –wczesny minister obrony narodowej, a dziś
jeden z lider–w PO.Ñ
W sejmowej komisji MON zasiadali w–wczas m.in. Jerzy Szmajdziński (SLD), Janusz
Zemke (SLD), Janusz Onyszkiewicz (UW), Paweł Graś i Paweł Piskorski, w–wczas posłowie
niezrzeszeni. Szefem WSI był Tadeusz Rusak, a jego zastępcami Mariusz Marczewski i
Kazimierz Mochol. Wszyscy, pytani o inwigilację przez WSI, zaprzeczają, by miała miejsce
lub twierdzą, że nic im o tym nie wiadomo.
Fakt inwigilacji potwierdza natomiast Krzysztof Borowiak , –wczesny dyrektor
Departamentu Nauki i Szkolnictwa Wojskowego MON. Jego zdaniem, zdobyte w czasie
inwigilacji materiały mogły trafić do –wczesnego szefa MON Bronisława Komorowskiego.
áPodczas rozmowy z szefem MON Bronisławem Komorowskim puścił mi on nagranie z poczty
głosowej telefonu kom–rkowego Głowackiego. Było to moje nagranie na jego pocztę głosową.
Minister zaprezentował mi je z komentarzem, że to dow–d na moją nielojalność i brak
możliwości dalszej wsp–łpracy. Ciekawe, skąd Komorowski wziął to nagranieÑ Î m–wi
Borowiak.
Pod tekstem áWprostÑ pojawił się w–wczas bardzo ciekawy komentarz Romualda
Szeremietiewa: á Bardzo mnie uciszyło zapewnienie Bronisława Komorowskiego, że nie
stosował inwigilacji WSI wobec swoich wsp–lpracownik–w, gdy był ministrem ON. To
oświadczenie pozostaje jednak w sprzeczności z tym, co m–wił dla "Życia Warszawy"
(07.05.04.). Cytuje: " - Zleciłem WSI objęcie działaniami Zbigniewa F. (asystenta
wiceministra) i Romualda Sz. - m–wi były szef MON Komorowski. " Przypomnę, Zbigniew
Farmus był członkiem Gabinetu Politycznego ministra ON i moim wsp–łpracownikiem. W
grudniu 2006 r. sąd uniewinnił F. od zarzut–w łapownictwa. Ja (Romuald Sz.) w 2000 r.
byłem posłem i Sekretarzem Stanu Pierwszym Zastępca Ministra ON (czyli Komorowskiego) i
do dziś nie zostałem osądzony bowiem po paru latach procesu z powod–w formalnych
okazało się, że będzie on podjęty ponownie i od początku. Ta czy inaczej jak przyznaję
Komorowski obu nas (F. i Sz.) jako szef MON "polecił" WSI.???
18 październik 2007r . áGazeta PolskaÑ zamieszcza artykuł Leszka Misiaka pt. áKomorowski
i WSIÑ, nawiązujący do publikacji áWprostÑ. W artykule czytamy m.in.o tajemniczym
przyjacielu Bronisława Komorowskiego, kt–ry w marcu 2004r. informował Leszka Misiaka o
wypadku samochodowym, jakiemu uległ syn Komorowskiego. Dziennikarz napisał:
áW tamtym czasie nie wiedziałem kim jest –w informator, jego nazwisko nic mi nie m–wiło.
Przedstawiał się jako lobbysta, m–wił, że często bywa w Sejmie, kiedyś nawet spotkałem go
przed Sejmem. Prawie dwa lata p–źniej dowiedziałem się, że to pułkownik WSI, były szef
Zarządu I Szefostwa WSW Aleksander L.
Fragment z raportu o WSI dotyczącego inwigilacji prawicy: "K. ocenił, że kontakty por. P. z
politykami prawicy z lat 1991-1993 mogły być inspirowane przez wysokich rangą byłych
oficer–w Szefostwa WSW: płk. Aleksandra L. (ostatniego szefa Zarządu I Szefostwa WSW)
oraz płk. Marka W. (ostatniego szefa Oddział II w Zarządzie III, a wcześniej szefa Oddziału
III w Zarządzie I Szefostwa WSW)93.".
Jaki interes miał wysoki rangą oficer WSI, by występować jako rzecznik Bronisława
Komorowskiego? Co łączy czy łączyło obu pan–w? Czy była to znajomość prywatna czy też
miała inny charakter? Te pytania chcieliśmy zadać marszałkowi Komorowskiemu
Choć Misiak pr–bował w–wczas uzyskać od Komorowskiego odpowiedzi na te pytania, nie
doczekał się żadnej reakcji.
Kilkanaście dni p–źniej Î 27 października.2007r . áWprostÑ powiadomił że á Aneks do
raportu komisji weryfikacyjnej Wojskowych Służb Informacyjnych trafił już do prezydenta Ñ,
informując r–wnież, że á na najbliższy poniedziałek przed komisję został wezwany były
minister obrony narodowej Bronisław Komorowski, obecnie jeden z lider–w PO, kandydat
partii Donalda Tuska na marszałka Sejmu. Jego wezwanie ma związek z nielegalnymi
podsłuchami stosowanymi przez funkcjonariuszy WSI w latach 2000-2001. Komisja w
poniedziałek chce też wysłuchać byłego szefa WSI gen. Tadeusza Rusaka.Ñ
W odpowiedzi na to doniesienie, Komorowski stwierdził á ż e są to pr–by podważenia jego
wiarygodności. Nie tylko pr–buje się stworzyć sprawę nieistniejącą, bo żadnej inwigilacji
opozycji, w czasach gdy ja byłem ministrem, w moim najgłębszym przekonaniu, nie było, ale
r–wnież pr–buje się stworzyć wrażenie, że jest o co mnie przesłuchiwać Ñ.
áNazwiska Komorowskiego, Onyszkiewicza, Kalisza, Szmajdzińskiego i Rusaka znajdują się
w aneksie do raportu o Wojskowych Służbach informacyjnychÑ Î 30 pażdziernika.2007r .
napisała "Rzeczpospolita".
Antoni Macierewicz konieczność wysłuchania w/w os–b uzasadnia następująco: á Ustalenia,
kt–re są w aneksie do raportu o WSI, wymagają, aby ci panowie się do nich ustosunkowali.
Jeśli tego nie zrobią, to trudno, aneks i tak zostanie opublikowany Ñ. Macierewicz
przypomniał, że po opublikowaniu raportu z likwidacji WSI pojawiły się zarzuty, iż szereg
os–b nie miało możliwości złożenia wyjaśnień, a gdyby ją miały, to " sprawy byłyby inaczej
opisane ". Zaznaczył, że wszyscy wezwani przez komisję będą się mogli odnieść do
dokument–w i informacji, na podstawie kt–rych aneks został napisany. "Jeżeli ich wyjaśnienia
będą satysfakcjonujące, to ulegnie on zmianie, jeśli nie będą satysfakcjonujące, to na pewno
zostaną przytoczone, by czytelnik m–gł skonfrontować obie strony" - zaznaczył Macierewicz .
Wezwania będą dotyczyły os–b "rzeczywiście znanych", bo "aneks zajmuje się przede
wszystkim odpowiedzialnością os–b, mających związek z najważniejszymi prywatyzacjami, a
czasem z tego wynikały niestety przestępstwa" - powiedział Antoni Macierewicz. Dodał, że
aneks skupia się na problematyce gospodarczej. "Pokazuje, w jak dużym stopniu polska
gospodarka została wygenerowana przez działania tajnych wsp–łpracownik–w służb
wojskowych, dokonuje analizy składu władz największych przedsiębiorstw, pokazujemy w
jak dużym stopniu były one zależne bądź od agentury sowieckiej, a także od
nieprawidłowości przy FOZZ". "To jest szereg 'układ–w', kt–re, poza działaniem agentury
dawnych sowieckich służb wojskowych, łączą 2-3 centra, skupiające się wok–ł
najważniejszych postaci ostatniego 16-lecia "
Następnego dnia, po ukazaniu się informacji o wezwaniu przed Komisję, Komorowski
informuje media - á Pan Macierewicz powinien zniknąć ze swojej instytucjiÑ , á Kwestia
odwołania ministra Macierewicza wydaje się być kwestią oczywistąÑ i oznajmia Î á Przyjdzie
nowy minister, zostaną przeprowadzone zmiany personalne i jedną z pierwszych decyzji
będzie odsunięcie pana Macierewicza od wpływ–w na tak newralgiczny obszar państwa á
Komorowski wyjaśnił, że komisja weryfikacyjna ds. WSI, kt–ra podlega Macierewiczowi,
jego zdaniem " zachowuje się bardzo dziwnie ". - Komisja pr–buje wzywać na przesłuchania
kandydata na marszałka Sejmu. Tu może chodzić o chęć zepsucia atmosfery i mojego
wizerunku, a nie o dojście do prawdy - stwierdził.
W niedzielę, 18 listopada 2007r . áDziennikÑ zamieszcza wypowiedź nowego szef MSWiA -
áSchetyna nie wierzy w tłumaczeniaÑ : Zbadam kłamstwa o materiałach WSI
áNowy minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna nie wierzy, że dokumenty komisji
weryfikacyjnej WSI zostały przeniesione z powod–w organizacyjnych. " Te informacje są
absurdalne i nieprawdziwe" - twierdzi Schetyna . "Będziemy tę sprawę wyjaśniać już od
jutra" - "Ta sprawa zostanie gruntownie wyjaśniona i to w najbliższych dniach. Nie może tak
być, że jesteśmy świadkami informacji, kt–re w moim przekonaniu nie są prawdziwe i mają
fałszować rzeczywistość" - m–wił Schetyna.Ñ
19 listopada 2007r . Anna Marszałek z Dziennika w artykule áNocne gry i zabawy polityk–w
PISÑ dzieli się z czytelnikami niezwykle emocjonalnymi uwagami:
á Takiego numeru jeszcze żadna odchodząca władza swoim następcom nie wycięła. Decyzja o
skopiowaniu i wywiezieniu archiw–w komisji weryfikującej żołnierzy zlikwidowanych
Wojskowych Służb Informacyjnych oznacza, że przez następne lata czeka nas nieustanny
wysyp "hakowych" informacji. (È)Skandalem jest, że jedna grupa polityczna bez żadnej
kontroli buduje sobie "prywatne" archiwa do bezpardonowej walki politycznej z
przeciwnikami. Skandalem jest, że uważa, iż ma do tego prawo, bo przegrała wybory, i w
dodatku sądzi, że "przypadkowe społeczeństwo" zapewne się pomyliło i nie wie, co dla niego
jest dobre. Kraj według PiS to "podw–rko", na kt–rym wygrywa ten, kto mściwiej rozliczy
innych i ciężej obrazi. A c–ż się do tego bardziej nadaje niż brudy z archiw–w tajnych służb.
Prawdziwości ich już nikt nie weryfikuje. Łatwość wrzucenia "pomyj" do medi–w przez
rządzących, oczywiście anonimowo, rozzuchwaliła polityk–w PiS. W opozycji mogłoby
brakować tej amunicji, więc podjęto pr–bę okopania się na przycz–łku Pałacu
Prezydenckiego. NiedawnoDZIENNIK ujawnił, że kopiowano akta ABW. Teraz, że
wywieziono archiwum WSI. Czy politycy PiS nie zauważyli, że społeczeństwo w wyborach
odrzuciło takie zabawy i zostali na podw–rku sami?
Tego samego dnia - 19 listopada 2007 áDziennikÑ przynosi ásensacyjnąÑ informację,
opatrzoną nagł–wkiem Î Każdy może kupić tajne dokumenty, pt. á Aneks do raportu o WSI
na sprzedażÑ.
Dziennikarze gazety donoszą: á DZIENNIK zdobył kolejne potwierdzenie, że tajne archiwa
WSI oraz dokumenty komisji weryfikacyjnej zostały skopiowane. Ale to jeszcze nie wszystko.
Gazeta ustaliła, że aneks Antoniego Macierewicza do raportu o WSI można kupić na
czarnym rynku. Minister sprawiedliwości zapowiedział wyjaśnienie tej sprawy. "Mieliście
rację. Skopiowano całość zgromadzonych przez komisję materiał–w" - powiedział gazecie
ekspert ds. służb pracujący dla koalicji PO - PSL. Sprawę bada już MON oraz sejmowa
komisja ds. służb. Wczoraj DZIENNIK zdobył kolejne potwierdzenie prawdziwości tych
informacji.
"Może to pr–ba upublicznienia materiał–w, co do kt–rych wątpliwości ma nawet prezydent" -
spekuluje jeden z rozm–wc–w DZIENNIKA. Zastrzeżenia do publikacji aneksu mają także
politycy Platformy Obywatelskiej, kt–rzy już pierwszy raport Macierewicza uważali za
niewiarygodny.Ñ
Na tym zdarzeniu należałoby zakończyć pierwszą część zestawienia, by nie budować wpisu,
kt–ry z uwagi na objętość, stanie się niestrawny i nieczytelny. W dalszej części, warto
przyjrzeć się uważniej sprawie inwigilacji posł–w z sejmowej komisji obrony, z roku 2000 i
człowiekowi, kt–ry, podobnie jak Romuald Szeremietiew, stał się ofiarą działań pana
Komorowskiego. Niewykluczone, że zeznania tego człowieka, złożone przed Komisją
Weryfikacyjną WSI, dały początek rozpętaniu tzw. áafery aneksowejÑ.
Źr–dła:
http://www.wprost.pl/ar/115649/WSI-inwigilowaly-poslow/
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9631868,wiadomosc.html?ticaid=16701
http://www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=260\
http://www.wprost.pl/ar/116552/Nowy-raport-o-WSI-u-prezydenta-Komorowski-wezwany-
przed-komisje/
http://www.rp.pl/artykul/65922.html
http://www.wprost.pl/ar/115687/Tasmy-Rusaka/?I=1295
http://www.dziennik.pl/polityka/article73819/Schetyna_Zbadam_klamstwa_o_materialach_W
SI.html
http://www.dziennik.pl/opinie/article83170/Marszalek_Nocne_gry_i_zabawy_politykow_PiS.
html
http://www.dziennik.pl/polityka/article76428/Aneks_do_raportu_o_WSI_na_sprzedaz.html
CZY PUŁKOWNIK ROZKAZUJE MARSZAŁKOWI?
PYTANIA PRZED ANEKSEM
KTO GROZI PALUCHEM MARSZAŁKOWI KOMOROWSKIEMU?
PYTAJCIE KOMOROWSKIEGO!
AFERA áMARSZAŁKOWAÑ Î 2
By m–c ocenić rolę Bronisława Komorowskiego w tzw. áaferze aneksowejÑ trzeba cofnąć się
do lat 2000-2001. Wydaje się, że w tym właśnie czasie mogły mieć miejsce zdarzenia,
kt–rych konsekwencji pan Komorowski obawiał się, od chwili wezwania przez Komisję
Weryfikacyjną WSI .
Tygodnik áWprostÑ, informując w październiku ubiegłego roku o wezwaniu Komorowskiego
przez Komisję twierdził, że wezwanie to ma związek ze sprawą nielegalnych podsłuch–w,
stosowanych przez funkcjonariuszy WSI w latach 2000-2001, gdy obecny marszałek był
ministrem obrony narodowej. Jak wiemy Î Komorowski nie stanął przed Komisją i zeznań
nie złożył. Powodem wezwania miały być nowe ustalenia Komisji i zeznania byłego
wsp–łpracownika Komorowskiego, z okresu szefowania MON.
W artykule áWSI inwigilowały posł–wÑ, dziennikarze Wprost informują o zeznaniach
Krzysztofa Borowiaka, –wczesnego dyrektora Departamentu Nauki i Szkolnictwa
Wojskowego MON, kt–ry miał powiedzieć Î á Doszło do przedziwnej sytuacji. Podczas
rozmowy z szefem MON Bronisławem Komorowskim puścił mi on nagranie z poczty głosowej
telefonu kom–rkowego Głowackiego. Było to moje nagranie na jego pocztę głosową. Minister
zaprezentował mi je z komentarzem, że to dow–d na moją nielojalność i brak możliwości
dalszej wsp–łpracy. Ciekawe, skąd Komorowski wziął to nagranieÑ.
Warto bliżej przyjrzeć się postaci byłego dyrektora departamentu i roli, jaką odegrał
Komorowski w pozbyciu się Borowiaka z MON.
Krzysztof Borowiak, po wygraniu w maju 2000r. konkursu organizowanego przez Urząd
Służby Cywilnej, został cywilnym dyrektorem Departamentu Nauki i Szkolnictwa
Wojskowego MON. Sam Borowiak tak w roku 2001 opisywał stan owego Departamentu, w
momencie objęcia stanowiska Î á Nie było pomieszczeń, nie było żadnego sprzętu biurowego,
ani jednego komputera czy telefonu, za to byli już przyjęci przez kogoś prawie wszyscy
pracownicy cywilni. Do dzisiaj nie wiem, przez kogo przyjęci, domyślam się, że przyjął ich
gen. B. Sm–lski - radca ministra, swego czasu dyrektor departamentu w pionie zakup–w
sprzętu dla wojska, za nieprawidłowości usunięty ze stanowiska (była w tej sprawie kontrola
NIK), "w nagrodę" mianowany przez min. Onyszkiewicza na zajmowane do dziś stanowisko i
utrzymany na tym stanowisku przez min. Komorowskiego. Ot–ż gen. Sm–lski "szykował się"
na moje stanowisko (już chyba pełnił nawet obowiązki dyrektora "mego" departamentu) i on
chyba przyjął tych cywil–w: żadna z tych os–b nigdy nie miała nic wsp–lnego ani ze
szkolnictwem, ani z nauką wojsko wą.
Pomimo wielu trudności ze strony min.Komorowskiego, kt–ry dążył do likwidacji tego
Departamentu, udało się Borowiakowi przygotować program restrukturyzacji szkolnictwa
wojskowego. Tak o tym m–wi Borowiak: á M–wiąc skr–towo, uważaliśmy, że resortu nie stać
na utrzymywanie więcej niż jednej wyższej uczelni wojskowej (obecnie jest ich osiem!):
Uniwersytetu Obrony Narodowej. Protestowaliśmy też przeciwko "prywatyzacji" Wojskowej
Akademii Technicznej i żerowaniu na jej majątku Szkoły Wyższej Warszawskiej czy innych
twor–w ("Naukowy Park Technologiczny na Bemowie"). Wskazywaliśmy r–wnież na
nieekonomiczną i nieracjonalną lokalizację Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we
Wrocławiu, zamiast w lepiej do tego predestynowanym Poznaniu. Minister Komorowski był
głuchy na nasze argumenty, nie chciał ich wysłuchiwać, jak już powiedziałem: ignorował nasz
departament.Ñ
Borowiak zaproponował połączenie WAM, WAT i AON w jeden Uniwersytet Obrony
Narodowej zwydziałami: lekarskim, technicznym istrategiczno-obronnym. Ztrzech
Wyższych Szk–ł Oficerskich wojsk lądowych powinna, według tej koncepcji pozostać szkoła
w Poznaniu, m.in. z uwagi na niższe o 20 proc. koszty kształcenia niż we Wrocławiu.
05 lutego 2001 Komorowski odwołał Borowiaka ze stanowiska, argumentując swoją decyzję
á ciężkim naruszeniem podstawowych obowiązk–w pracowniczych Ñ, twierdząc, że á swoim
działaniem dyrektor Borowiak nie tylko zmierzał do podważenia autorytetu kierownictwa
resortu, złamał r–wnież zasadę apolityczności wiążącą członk–w korpusu Służby CywilnejÑ.
W opinii Borowiaka, jego zwolnienie miało związek z programem restrukturyzacji
szkolnictwa wojskowego, kt–ry w istotny spos–b naruszał dotychczasowe status quo. Wyżsi
oficerowie WP, wykorzystujący struktury szkolnictwa do robienia własnych interes–w, byli
zdecydowanymi przeciwnikami reform, proponowanych przez Borowiaka.
W piśmie Borowiaka z 23.07.2001r., skierowanym do posła Bogdana Lewandowskiego, kt–ry
pytał w interpelacji o przyczyny odwołania dyrektora Departamentu, znajdujemy następujące
Zgłoś jeśli naruszono regulamin