Oprócz pisarstwa, Diana Warburton zajmuje się także
malarstwem i projektowaniem ogrodów. Swoje najmłod-
sze lata spędziła we Wschodniej Afryce, następnie, pod
okiem Neriny Simi, studiowała malarstwo we Florencji.
Obecnie mieszka i działa w Londynie, tam też regularnie
odbywają się jej wystawy.
MAŁY SŁOWNIK AFRODYZJAKÓW
DIANA WARBURTON
Przełożył
Piotr Krasnowolski
Kraków
Przez Wrota z Jadeitu wchodzimy w życie nasze,
Raz narodzeni, wiecznie szukamy powrotu.
Iluż mężów budzi się w nocy
Ze swą Żelazną Różdżką sztywną od pożądania
I od tej odwiecznej prawdy, iż owo przesłanie
Ta radość życia i wiecznej młodości
Znajduje się w miejscu jego stworzenia.
Zmysłowe opowieści z Chin (1927)
Yoneda Yutaro
Podziękowanie
Wielkie dzięki dla mojego syna Felixa za dowcip i pomoc
---
----
Serdecznej pamięci Rogera i Minory Money Kyrle
Spis treści
PRZEDMOWA
. . . . . . . . . . . . . . . . .
11 13
29
HISTORIA AFRODYZJAKÓW - zaiste krótka AFRODYZJAKI OD A DO Z . . . . . . . . . .
absynt, afrodyzjaki, alkohol, aloes, ambra, anyżek, banany, bazylia, bocznia (palma karłowata), brzoskwinie, bylica boże drzewko, cebula, champaka, ciernioplot guarana, cybeta, cytryniec chiński, czosnek, ćwiczenie i ćwiczenia, damiana, dita, drzewoporzec, dynia (nasiona), endywia, fasola, groszek i soczewica, feromony, figi, fo-ti-tieng (wąkrota), gałka muszkatołowa, goidziki, grzyby, hiacynt, humor, imbir, jabłka, jagodlin wonny (ylang-ylang), jajka, jaśmin, johimbina, kakao, kardamon, kminek, kokos, kolendra, konopie, koper, kora wierzby czarnej, korzeń sampsona, kulczyba (nasiona, nux vomica), kwiaty kaktusa, kwiaty kasztana, lukrecja, magia miłosna, mandragora, marchew, masaż, migdały, mikołajek nadmorski, miód, morele, mucha hiszpańska, muira puama, ostrygi, pieprz. pieprz kubeba, pieprz miętowy, pinia (nasiona), piołun, piżmo, pokrzywy, pomidory, pornografia, post, poziomka, przytulia właściwa, pyłek pszczeli, rokietta siewna, róg nosorożca, róża, róża damasceńska, seler, sezam (nasiona), storczyk męski, suszone śliwki, szafran, szparagi, tantra, trufle, tuberoza, wanilia, werbena pospolita, witaminy i minerały, złoto, zodiak, zupa z ptasich gniazd
ANAFRODYZJAKI . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .123
Alkohol, impotencja, kawa, kokaina, nikotyna, ogórki i sałata, opium, zmartwienia i troski
INNE PUBLIKACJE NA TEMAT. . . . . . . . . . . . . . .
INDEKS . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
129 131
Przedmowa
Starożytną boginię płodności, do której ludzie modlili się prosząc o dobre zbiory, zdrowe bydło i dzieci oraz o to, aby dobrze im się wiodło, przedstawiano jako kobietę o wybitnie obfitych kształtach. Z postępem cywilizacji bogini ta schudła do postaci Afrodyty-Wenus bogini Piękna i Miłości. Od jej to imienia powstało słowo "afrodyzjak", określane przez słownik jako coś, co rozbudza miłosne żądze. Tak oto sposób uprawiania miłości - jako sposób na zapewnienie płodności - stał się Sztuką... Każdemu zatem pokarmowi czy innej substancji symbolizującej płodność (czy jest to orzech, czy ziarno, czy nasiona kukurydzy) lub takiej, która odżywia organizm, podwyższa jego sprawność seksualną czy też budzi pożądanie i wzmacnia doznania aktu miłości - przystoi godne miano afrodyzjaku. Nasza książka opisuje, obok tradycyjnych i legendarnych afrodyzjaków, również takie, które zalicza się tu raczej ze względów naukowych czy też praktycznych. Znaleźć w niej można takie praktyki jak masaż, post, magiczne rytuały, a także przepisy na zdobycie kochanków, na maści i perfumy. Ich wspólnym królestwem jest Afrodyzja.
-
--
HISTORIA
AFRODYZJAKÓW
ZAISTE KRÓTKA
Miłość to nie tylko głód fizyczny, lecz także potrzeby emocjonalne; jest ona tym, co zajmuje ludzi najbardziej w świecie. Przez wszystkie wieki, jak świat długi i szeroki, ludzie poszukiwali środków zdolnych wzmóc nie tylko doznania seksualne, ale i romantyzm tychże doznań. Grecy, obdarzeni szczególnie radosnym stosunkiem do życia i miłości, pogoń za uciechami uznali za najlepszy sposób na życie. Nurzanie się w zmysłowości było nieomal obowiązkiem religijnym, uznawano bowiem za stosowne okazywać bogom wdzięczność za dar cielesnego piękna; sami również bogowie zaiste nie ociągali się zbytnio z dostarczeniem Grekom stosownych przykładów. Bogini miłości, Afrodyta, czczona też jako Afrodyta Pome, czyli Afrodyta Dziwka, nie czuła zbytniej awersji do czerpania radości z zakazanej miłości, gdyż w miłości zacierały się granice pomiędzy
13
sacrum i profanum. Stosunek Greków do miłości był pozbawiony złudzeń i pruderii, a bogowie greccy stali się uosobieniem ludzkich ideałów i dążeń.
Jednakże na co dzień Grecy dążyli do panowania nad swoim życiem, dlatego też, aby sobie pofolgować, urządzali - często za fundusze państwowe - orgiastyczne święta Afrodyty i Dionizosa, traktowane jako swojego rodzaju "zawory bezpieczeństwa". Handel afrodyzjakami w postaci specyfików i zaklęć kwitnął, najpopularniejsze kupowano od doświadczonych heter - prostytutek świątynnych i kapłanek. Grecka literatura erotyczna zaleca spożywanie cebuli, marchwi, trufli, jajek, miodu i ananasów, a także jesiotra (jest matką kawioru), krabów, ślimaków, krewetek i innych skorupiaków. Od niepamiętnych czasów rybom, dla ich związku z morzem (stamtąd przybyła Wenus) i wysokich wartości odżywczych, przypisywano właściwości afrodyzujące. Starożytni Egipcjanie zabronili swoim kapłanom zjadania ryb, gdyż rzekomo odrywały ich od obowiązków kapłańskich.
Greków, jak i wiele innych narodów, zachwycały nieznane i egzotyczne potrawy. Zrobili też ich wielki zapas, spisując przepisy z Egiptu i Wschodu. W przeciwieństwie do Greków społeczeństwo Rzymu dawało się powodować swoim pasjom, aż rzymski poeta Owidiusz, w Remedia amoris, uznał za stosowne ostrzec swoich pobratymców, by nie używali "napoi miłosnych, które równowagę umysłu zakłócają i szalonego opętania rozpalają ognie". O Kaliguli mówiono, iż za sprawą trujących eliksirów, podawanych mu przez żonę
dla podtrzymania miłości, zmienił się z normalnego Rzymianina w zdegenerowaną bestię. Owidiusz. doradzał używanie leczniczych ziół i roślin, sugerując jednocześnie, iż często stosowany afrodyzjak raczej otruje niż pomoże w miłosnej potrzebie. "Jedz białe szalotki przysłane z Megary lub zioła z ogrodu, co są afrodyzjakami, lub jajka, lub miód płynący z gór Hymetu, lub orzechy rosnące na drzewie sosny o ostrych liściach. Och, czemuż ku sztukom magicznym kierujesz się, Erato! Sugerowałbym znacznie subtelniejszą drogę".
Rzymianie poszerzyli greckie menu o genitalia rozmaitych zwierząt, uznawanych za kochliwe lub dzikie: osłów, wilków, jeleni, wzbogacając w ten sposób afrodyzującą ucztę o odrobinę magii. Poszukując pewnego nadmorskiego uzdrowiska, Horacy zapytywał, czy był w nim dostatek dziczyzny, ryb i jeżowców, które "rozgrzałyby żyły, pobudziły umysł, wzbogaciły mnie o nowe nadzieje, dodały odpowiednich słów i uczyniły miłym oku niewiasty".
Znajdziemy tu również pożywne mięso ostryg, "co wysłało na morze tysiąc okrętów", rozmaite gatunki fasoli, znane od wieków z właściwości rozbudzających pożądanie - będące symbolem płodności i używane przez wyższe warstwy do magii miłosnej, rokiettę siewną, hodowaną wokół fallicznych pomników stawianych Wenus, jej synowi Priapowi i bożkowi wina - Bachusowi, jest też pieprz utarty z nasionami pokrzywy, cząber i grzyby. Za szczególnie silnie afrodyzujące uznawano noszenie amuletów z zębów krokodyla oraz skór żurawi.
14
15
Niestety, Rzymianie odkryli jeszcze inny, silny bodziec seksualny - okrucieństwo. Rozkoszowali się odrażającymi widowiskami cyrkowymi, na które składały się poniżanie, tortury i śmierć walczących na arenie... "Uderz tak, by poczuł, że umiera" - powiedział Kaligula. Wokół Cyrku Wielkiego (Circus Maximus) w Rzymie powstało wiele domów publicznych, które zaspokajały pobudzony do szaleństwa apetyt mężczyzn powracających z widowiska. Być może to właśnie tutaj znajdziemy odpowiedź na pytanie, dlaczego niektórzy uznają czerwone mięso za stymulujące do tego stopnia, że potrafi wydobyć z człowieka bestię (pod koniec XVIII wieku markiz de Sade w swoim erotycznym dziele pt. Juliette poleca mięso jako pożywienie stymulujące seksualnie, a jeden z bohaterów posuwa się jeszcze dalej, wychwalając zalety odżywiania się mięsem ludzkim!). Nasz ludzki przewód pokarmowy jest lepiej przystosowany do spożywania pokarmów roślinnych, wobec czego, szukając miłości, należałoby jednak ograniczyć spożywanie mięsa.
To właśnie w społeczeństwie rzymskim po raz pierwszy odnajdujemy poczucie winy seksualnej. Cyrk, uroczystości religijne, jak na przykład bachanalia, podczas których kapłani pospołu z uczestnikami oddawali się odrażającej, nieokiełznanej chuci, a także niesprawiedliwy system społeczny, oparty na niewolnictwie, wypaczyły moralność Rzymian i zdeprawowały ich stosunek do przyjemności. Im bardziej społeczeństwo staje się dekadenckie, a zarazem represyjne lub szowinistyczne, tym chętniej używa ekstremalnych metod
16
rozwiązywania swoich problemów w każdej dziedzinie. Lepiej by się stało, gdyby proste zalecenia Owidiusza nawróciły Rzymian, przebierających miarę w oddawaniu się cielesnym uciechom. Odbudowaliby w ten sposób swoją utraconą energię seksualną, a nie uciekali się do orgiastycznych bankietów z tak bogatymi i wyszukanymi potrawami jak wątróbki szczupaków, móżdżki pawi i języczki flamingów. Luksusy te służyły podnoszeniu libido; aby jeszcze zaostrzyć apetyt klas) uprzywilejowanej, przygotowywano kolejne pokaz)
odrażającego okrucieństwa. Podczas bankietów często też odbywały się erotyczne przedstawienia z udziałem tańczących dziewcząt, podobne do tych opisywanych przez Juwenalisa: "A może będziesz oczekiwał wzbudzających ochotę tańców z Gadez (Kadyks), gdzie zawodzi jękliwa muzyka, a dziewczęta powoli omdlewają osuwając się na ziemię i dygoczą dla oklasków... bodziec dla ociężałych kochanków, bicz z pokrzyw przywracający bogatych mężów do życia".
Prawdę mówiąc, niektóre z afrodyzjaków używanych przez Rzymian były trujące lub nieuczciwie zdobyte. Cesarz Wespazjan nakazał wyłapywać dostawców afrodyzjaków, którzy dostarczali śmiertelne substancje, a następnie karać ich banicją lub śmiercią. Lecz nawet w ten sposób nie dało się powstrzymać obiegu takich "lekarstw".
Walcząc o przetrwanie wśród zgiełku tego świata, Kościół chrześcijański sprzyjał twierdzeniu, że rozkosze płciowe są złem i, niestety, nadal podtrzymuje ten
17
pogląd - jakże jest to odległe od prostego hedonizmu Greków.
Ponieważ między stosowaniem afrodyzjaków i magią miłosną zwykle stawiano znak równości (często istniały ku temu powody), Kościół - mający od czasów średniowiecza wielki wpływ na większość obszaru świata zachodniego - uznał je za zgubne. Średniowieczny kochanek, trafiony strzałą nie odwzajemnionej lub nie spełnionej miłości, był zatem zmuszony szukać pomocy z przypadkowych źródeł, często bliskich nieczystym praktykom. Posługiwanie się afrodyzjakami otulił całun winy, a nazwy ich składników zaczęły przybierać złowróżbne brzmienie - jeśli rozkosz cielesną uznano za zło, również sprawy z nią związane były potępiane. Serce ropuchy, tłuszcz z wisielca, duszone w ludzkiej czaszce - takich ingrediencji używano, by zmienić koleje miłości. W ten oto sposób zmysłowy bożek Pan przeistoczył się w Diabła, wraz z całym sztafażem swoich rogów, ogona i reszty, a piękną Afrodytę-Wenus ukazywano jako ohydną wiedźmę czekającą, by uwieść słabych i grzesznych. Jakże to wielki kontrast z hojną Matką Stworzenia! Ciemność nie spowiła jednakże wszystkiego, gdyż pamiętano jeszcze sposób przyrządzania co bardziej czarownych eliksirów i lekarstw, znanych mędrcom starożytności; reputację tych środków poprawiły wieki stosowania... W t...
Velevit