HM_1_ekranowy.pdf
(
3227 KB
)
Pobierz
173285956 UNPDF
N
O
C
Pismo instruktorów
Mazowieckiej
Chorągwi Harcerzy
28.03.2009
„Istotę ducha skautowego stanowi pełne tężyzny życie w terenie”
Nr 1
(14)
Drogi czytelniku,
Oto trzymasz w ręku gazetkę
skierowaną do drużynowych
naszej chorągwi. Pismo nasze
powołujemy do życia z my-
ślą o drużynach. Chcemy by
Harcerskie Mazowsze
było pomocne w ich pracy.
Pełne propozycji programowych, inspirujące.
Podpowiadające rozwiązania – pomysły na zbiór-
kę, stosowanie metody, system pracy. Znajdziesz
w nim więc opisy wycieczek, zbiórek, porady
metodyczne, wspomnienia przygód, prezentacje
środowisk. Konkrety – pomysł na gawędę, grę
terenową, miejsce wyjazdu, słowem pakiet, jaki
podpowie Ci jak przygotować kolejną zbiórkę.
Jakie będzie to pismo w dużym stopniu zależy
od was, czytelników – drużynowych, praktyków
pracy harcerskiej. Zachęcamy do dzielenia się
swoimi doświadczeniami i pomysłami. To, co dla
Ciebie może wydawać się czymś powszechnym
czy wręcz oklepanym dla kogoś innego może
być olśnieniem, natchnieniem do dalszej pracy,
zalążkiem nowych pomysłów. Czekamy więc na
Twoje teksty i opinie. Kontaktować się możesz
poprzez e-mail:
harcerskiemazowsze@zhr.pl
.
Ze swojej strony pragniemy zapewnić, iż
będziemy dbali o jak najwyższy poziom, starając
się jednocześnie w praktyce realizować koncep-
cję drużyny jako osi programowo – metodycznej
związku. Mamy ambicję ukazywać się co mie-
siąc, tak by kolejny numer zawierał propozycje
pracy na najbliższy okres pracy harcerskiej.
Możesz nas przeczytać w formie drukowanej
oraz w wirtualnej –
harcerskiemazowsze.zhr.pl
.
tam też dostępny będzie PDF do druku. Pismo
jest kontynuacją tytułu z lat 1994-1997
Phm Robert Chalimoniuk – red. Naczelny.
Co tam piszczy w puszczy?
Ostatnie dni marca. Za oknami noc i szaleje śnieżyca, przemoczone
buty suszą się w kuchni. I przyszło mi do głowy - że to właśnie
najodpowiedniejszy moment żeby pomyśleć o harcach w zielonym.
phm. Andrzej Jaworski
• już wzeszły krokusy
• czas zbierać wielkanocne bazie
• bagna w puszczach odtajały
• wracają z zimowisk i zakładają swoje
gniazda dzikie kaczki
• nocą słychać pohukiwanie puszczyka
Ale wiemy to MY – stare ćwiki! I wiemy też,
że już za chwilę rozpierająca młokosów ener-
gia popchnie ich z harcami na podwórka i ulice.
w książkach, planują kampanie w grach
strategicznych, ćwiczą wyobraźnie
w RPG lub po prostu z nudów trenują
cierpliwość swoich nauczycieli i rodziców.
Oni siedzą i nie wiedzą, że:
C
hłopcy po domach siedzą i zaczytują się
HARCERSKIE MAZOWSZE
| HARCERZE
Ta chłopięca energia, to najlepsze koło
zamachowe do rozkręcenia wiosną pracy
drużyny!
dy, nie starczy 2 godziny spędzić na leśnym
dukcie. Trzeba zejść ze ścieżki, przedrzeć
się przez zarośla i zbadać bagienne ostępy.
Usiąść na czatach i ostrzyć zmysły obserwując
dzikie stworzenia. Odejść w nocy od ogniska
i poczuć chłód na plecach a księżyc w lisiej
czapie obejrzeć. Odnaleźć najmniejszego spo-
śród leśnych mieszkańców, a także ślady tego
największego. Trzeba ruszyć na... BIWAK.
Zapytasz – a po cóż to robić, skoro na obozie
i więcej okazji i lepsze warunki...? Ty pytasz
– a ja zaczynam już wątpić czy my w gronie
ćwików siedzimy? Przecież każdy skautmistrz,
wyga, zawołany harcownik wie, że:
• To mądrze przygotowany biwak jest
świetną okazją by dać upust młodzieńczej
energii w zdrowych warunkach (kiedy
obóz – kiedy wiosna???).
• Wiosną las innym jest niż latem. Niby
chłodniej, bardziej mokro i krócej jasno
– ale trudniej spotkać człowieka a łatwiej
dostrzec zwierza.
• To biwak jest najlepszym przedsmakiem
obozowego życia – wielkiej przygody
i zdania tylko na własne siły... Co może
(...) Tak – świeże powietrze to tajemnica powodzenia.
Właśnie po to jest Skauting, aby jak najbardziej roz-
winąć zasadę przebywania na świeżym powietrzu. (...)
Nie jesteśmy klubem, ani szkółką niedzielną, ale szkołą
puszczaństwa! (Bi – Pi, Wskazówki dla skautmistrzów)
.
Być może powiesz: „Chłopcy wolą trzaskać w gry
na PC-tach albo PlayStation niż ruszyć w pole.
Bardziej niż leśne wędrówki pociągają ich teraz
seriale Science-Fiction i włóczenie się bez celu
po centrach handlowych” Być to może prawdą.
Ale MY – z tych czerstwiejszych drużynowych
– wiemy, że chłopak, jak każde boże stworze-
nie zamknięte w ciasnych klasach i dusznych
pokojach, całą zimę gnuśnieje i rozleniwia się.
Wystarczy jednak, że zapachnie mu coś przy-
godą a zaraz jak wilcze szczenięta lub kociaki
rysie – ochoty na psoty i odwagi by wyruszyć
w niezbadane nabiera. A nic tak nie wzmocni
tej odwagi i ochoty – jak przewodnik, który po-
trafi do tych przygód prowadzić ciekawą ścieżką.
To jest przecież najkrótsza droga do
duszy chłopca – przez przeżytą razem
przygodę!
Najłatwiej spotkać ją w terenie który jest
nam obcy. Pytasz – gdzie szukać miejsc które
obce są naszym wszędobylskim harcownikom?
W lesie! Poprowadź ich w głąb puszczy lub
choćby na skraj zagajnika. Tu inni miesz-
kańcy mówią innym językiem, a inne rzeczy
wyznaczają rytm życia rządzącego się innymi
prawami. By nauczyć się czytać znaki przyro-
HARCERZE |
HARCERSKIE MAZOWSZE
być bardziej pociągającego dla zdrowego
chłopca – niż perspektywa wyrwania
się spod opieki rodziców i pohasania
z przyjaciółmi w zielonym?
Zatem przyjacielu drużynowy:
Załóż umie-
jętnie tego robaka (biwak) na haczyk (pro-
gram pracy) i zarzuć wreszcie wędkę (na
swoich harcerzy).
Jeśli do tej pory Cię nie przekonałem to
jeszcze jedną refleksją się podzielę. Najpierw
jednak pytanie pomocnicze: Czym różni się
nauczyciel od drużynowego lub zastępowego?
Nie, nie chodzi mi ani o to, że nauczyciel
jest dużo starszy (a drużynowy nie), ani że
nauczyciel dostaje pensję (a drużynowy nie).
Wyjątkowo nie chodzi mi też o to, że do szkoły
chłopcy chodzą bo muszą a na zbiórki drużyny
– bo chcą. Otóż jest jeszcze jedna ogromna
różnica. Pedagog przebywa ze swoimi chłopcami
ledwie kilka godzin ze swojego dnia. Nic nie
wiadomo o jego pasjach, rodzinie, zwyczajach
czy naturalnym sposobie bycia. Nie ma szansy
aby było inaczej, siłą rzeczy spędza z nimi czas
„w pracy”. A drużynowy wręcz przeciwnie – raz
po raz ma doskonałą sposobność aby chłopcy
zobaczyli go w najróżniejszych życiowych sytu-
acjach. On może wspólnie z młodszymi braćmi
harcerzami przeżyć calusieńki dzień, tydzień
czy nawet miesiąc. Wstawać z nimi o poranku,
jeść przy jednym stole, śpiewać przy ogniu,
modlić się do Boga lub po prostu szczerze
porozmawiać. Chcesz aby ta banda uliczników,
rozbójników i gałganiarzy poszła za Tobą? Nie
rezygnuj z tego potężnego narzędzia. Biwak to
najdoskonalsza, poza obozem chyba, okazja aby
chłopcy mogli się w Ciebie zapatrzeć.
w szkole czy ogień odpalany od „turystycznego
paliwka” – dopuszczalne powinny być wyłącznie
w sytuacjach klęsk żywiołowych jak powódź lub
trzęsienie ziemi – ewentualnie najazd szarańczy.
Poświęć więc czas na przemyślenie tych
wydawałoby się banalnych składników biwaku
i sam odpowiedz na pytania: Jak zorganizować
gotowanie dzieląc to na drobniejsze zadania? Co
powinno znaleźć się w obrębie leśnego obozowi-
ska (i jak to wcześniej przygotować)? Oraz kto,
kiedy, po co i czym będzie rozpalał ogień?
Aha... a jeśli jesteś wygą zaprawionym na nie-
jednym biwaku – wtedy wykorzystaj w programie
okolicę do której jedziesz. Może jest tam jakiś
niezwykły zabytek przyrody (warty obejrzenia
o zachodzie słońca?). Może jest tam ciekawa
miejscowość z charakterystycznymi chałupami
(wartymi naszkicowania czy choćby fotografii?).
A może jest tam Ktoś – zwyczajny wydawałoby
się człowiek, ale jakiś taki inny – lokalny, co zna
lepiej okolicę, legendę, historię (wart wywiadu
i nagrania?). No a jeśli uważasz, że dla Ciebie to
za mało – wybierz się na grubego zwierza lub na-
ucz harcerzy robić herbatę z pokrzyw i mięty;-).
Z drużynowego – wodza „na dwie godzi-
ny w miesiącu” stań się przewodnikiem ich
młodego życia!
Bo biwak sam wypełnia się treścią,
ale mądry drużynowy wie jak go trochę
doprawić.
Ostatnie słowa poświecę programowi biwaku
– a kilka ledwie słów to będzie. Biwak z natury
rzeczy sam wypełnia się treścią. Gra czy harc
są ważne – jednak na biwaku ustępują w wadze
niezależności i samodzielności. Zorganizowane
schronienie (nawet w namiotach) samodzielnie
przygotowany posiłek czy rozpalone ognisko
– to istota tej przygody. Zupki w proszku, nocleg
phm. Andrzej Jaworski
Członek kadry kursu pod-
harcmistrzowskiego „Jakob-
staf”, do niedawna Referent
mazowieckich harcerzy,
czlonek Rady Wydziału Har-
cerskiego. Rodem z 22WDH.
HARCERSKIE MAZOWSZE
| HARCERZE
Biwak w Czersku
Wśród mazowieckich sadów, na stromej skarpie wznoszącej
się nad starorzeczem Wisły stoją ruiny średniowiecznego
zamku – rezydencji mazowieckich książąt.
pwd. Jan Kamiński
zacji takiego przedsięwzięcia. Uznajcie je za
propozycję do wykorzystania lub twórczego
przerobienia.
C
hoć dawno gród w Czersku – bo o nim
mowa – stracił na znaczeniu, nadal
jest to miejsce chętnie odwiedzane
przez turystów ze względu na jego malownicze
położenie, atrakcyjną okolicę a także – nie
bójmy się tego powiedzieć – gdyż jest to jeden
z niewielu takich zabytków w tym rejonie
Mazowsza. Z punktu widzenia drużynowego
kuszącą propozycją może być organizacja na
zamku biwaku. Sam mam doświadczenie w
tej mierze – na zamku robiłem kurs zastępo-
wych oraz rowerowy biwak drużyny, dlatego
umieszczam kilka wskazówek odnośnie reali-
Dojazd
My dojeżdżaliśmy do Czerska z Zalesia Gór-
nego – jest stosunkowo blisko. Postaram się
jednak przedstawić możliwości dojazdu tam z
Warszawy.
Najpewniejszym środkiem komunikacji,
który dowiezie nas w pobliże Czerska jest PKS
do Góry Kalwarii, który odjeżdża z pętli przy
Wilanowskiej. W piątki autobus jeździ nawet
do samego Czerska – rozkłady można znaleźć
HARCERZE |
HARCERSKIE MAZOWSZE
w internecie. Z dworca autobusowego w Górze
Kalwarii jest na zamek w Czersku ok. 3,5 km
– do przejścia piechotą w niecałą godzinę. Doj-
ście takie można urozmaicić, przygotowując
wcześniej podchody lub marsz na orientację w
kierunku zamku – teren jest bardzo ciekawy i
nietypowy: nadwiślańskie sady.
Innym sposobem na dotarcie do grodu
jest dojazd rowerem. Taka operacja wymaga
większych przygotowań, jest jednak znacznie
atrakcyjniejsza. Jazdę z centrum Warszawy
odradzam: 50% trasy to blokowiska i przed-
mieścia – ciekawiej będzie ruszyć z niedalekiej
stacji PKP Czachówek (w prostej linii 10 km od
Czerska). Dojechać do niej można, wsiadając w
pociąg Kolei Mazowieckich w kierunku Rado-
mia – w sezonie wiosenno-letnim rowery można
przewozić bez dodatkowych opłat. Z Czachówka
jedzie się przyjemnie bocznymi drogami – jest
tylko jeden krótki odcinek 300 m ruchliwą
drogą krajową. Do turystyki rowerowej polecam
mapę 1:75 tys. okolic Warszawy wydawnictwa
Demart – można rozbudować krajoznawczy pro-
gram biwaku i zrobić rowerowy rajd po okolicy
z noclegiem na zamku.
Nocleg
Kosztuje 14 zł od osoby i jest to cena dra-
końska. Biorąc pod uwagę oferowane wygody:
spanie na zimnej posadzce i wspólny kran z
lodowatą wodą. Niemniej, nocleg w zamkowej
komnacie jest niesamowitą przygodą i wraże-
nia rekompensują poniesione koszty. Warunki
są prawdziwie harcerskie: trzeba sobie radzić.
Późną wiosną zamek jest już nagrzany i nikt
nie zmarznie w nocy. My spaliśmy tam pod
koniec marca i było trochę chłodno – problem
polega na tym, że ceglana posadzka jest po zi-
mie lodowata i „ciągnie” nawet przez karimat.
Pierwszej nocy popełniliśmy błąd i spaliśmy w
górnej komnacie, gdzie dodatkowo przez jakieś
szpary wciskał się wiatr – nazajutrz, już na
dole, było nieco cieplej. Moja rada jest taka:
wczesną wiosną można zabrać część ekwipunku
samochodem i wziąć tym sposobem elektryczny
piecyk (w zamku jest prąd). Osobiście uważam
jednak, że nocleg na naszym wyjeździe był
dzięki chłodnej nocy jeszcze większą przygodą
dla chłopaków. A rozgrzaliśmy się podczas
porannej gimnastyki.
Wspomniałem o kranie – jest to jakaś
namiastka zamkowej studni i wystarcza, żeby
cała drużyna umyła ząbki, buzie i nogi. Har-
cerz dba o higienę i na biwaku należy pilnować
tego, żeby wszyscy byli czyści. Jest to o tyle
ważne, że niektórzy chłopcy nie lubią myć się
w zimnej wodzie (im zimniejsza, tym bardziej
nie lubią) a woda na zamku jest zdecydowanie
chłodniejsza niż w jeziorze na obozie. Kran jest
oczywiście na świeżym powietrzu, ale ma za to
małą umywalkę. Woda z niego nadaje się do
picia po przegotowaniu.
Prośbę o udostępnienie zamku należy kie-
rować do ośrodka kultury w Górze Kalwarii
(obok podaję dane kontaktowe). Dzwonić
trzeba odpowiednio wcześnie, bo niejeden
chciałby spędzić noc na wieży i miejsca by-
wają zaklepane przez grupy studentów i im
podobnych poszukiwaczy wrażeń. Faktura
na Okręg jest do wzięcia – trzeba to tylko
wcześniej umówić. Procedura zakwaterowa-
nia bez zbędnych formalności: pani w kasie
wydaje klucze i odtąd jesteś panem zamku.
W godzinach zwiedzania kręcą się po Twoich
włościach turyści, ale jedną z sal można za-
mknąć i tam schować dobytek
Plik z chomika:
harcerskiemazowsze
Inne pliki z tego folderu:
HM_9_www.pdf
(2252 KB)
HM_8_www_ekranowy.pdf
(1873 KB)
HM_7.pdf
(1726 KB)
HM_6.pdf
(1830 KB)
HM_5.pdf
(1587 KB)
Inne foldery tego chomika:
Dokumenty
Galeria
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin