Roberts Nora - Sława i śmierć.pdf
(
1434 KB
)
Pobierz
Sława i śmierć
N
ORA
R
OBERTS
SŁAWA I ŚMIERĆ
Sława była wtedy tania...
Umierając, zachowali ją na wieki.
Dryden
Zaślepiony ambicją podlejszego gatunku.
Shakespeare
2
1
Z
marli byli jej specjalnością. Żyła z nimi, pracowała z nimi, zgłębiała ich tajemnice. Śniła
o nich. A ponieważ wciąż wydawało jej się, że to mało, gdzieś w głębi serca opłakiwała
ich serdecznie.
Dziesięć lat pracy w zawodzie policjantki stępiło jej wrażliwość, pozwoliło przyjmować
śmierć z klinicznym, cynicznym niemal chłodem. Dlatego scena zbrodni, na którą właśnie
patrzyła, zbrodni popełnionej na zaśmieconej, zalanej deszczem ulicy, wydawała jej się aż
nazbyt zwyczajna. Mimo to wciąż ją przeżywała.
Morderstwo wprawdzie już nie szokowało, lecz nadal budziło w niej odrazę.
Zamordowana kobieta była kiedyś prawdziwą pięknością. Jej długie jasne włosy rozsypały
się na chodniku niczym złote promienie słońca. W szeroko otwartych, fiołkowych oczach
widniał wyraz bezgranicznego zdumienia i strachu, który pozostawia po sobie śmierć. Po
bladych, bezkrwistych policzkach spływały krople deszczu.
Kobieta ubrana była w elegancki kostium, dopasowany kolorem do jej oczu. Starannie
zapięta marynarka kontrastowała rażąco z pomiętą spódnicą, odsłaniającą jej szczupłe uda.
Dyskretna, lecz kosztowna biżuteria zdobiła palce ofiary, płatki uszu i klapę marynarki.
Obok wyprostowanej ręki leżała torebka ze złotą zapinką.
Kobieta miała poderżnięte gardło.
Porucznik Eve Dallas przykucnęła obok martwego ciała i przyglądała mu się uważnie.
Widok i zapach śmierci były jej dobrze znane, ale za każdym razem, w każdym przypadku
pojawiało się coś nowego. Zarówno ofiara, jak i morderca zostawiali swój własny
niepowtarzalny ślad, swój styl, a to czyniło zabójstwo sprawą osobistą.
Ekipa dochodzeniowa była już na miejscu. Scena zbrodni otoczona została wysokimi
ekranami, które chroniły ją przed wzrokiem gapiów. Ulicę zamknięto dla ruchu, lecz o tak
wczesnej porze nie było to dla kierowców szczególnym utrudnieniem. Zza drzwi
pobliskiego seksklubu dochodziło miarowe dudnienie, któremu towarzyszyły wrzaski
rozbawionych gości. Pulsujący neon nad wejściem oblewał ciało kobiety upiornym
blaskiem.
Eve mogła zamknąć ten lokal na resztę nocy, uznała jednak, że wywołałoby to tylko
niepotrzebne zamieszanie. Nawet w roku 2058, kiedy broń została zdelegalizowana, kiedy
testy genetyczne pozwalały wyeliminować zbrodnicze skłonności, nim mogły objawić się
w pełni, wciąż zdarzały się morderstwa. I dochodziło do nich tak często, że goście
nocnego klubu z pewnością nie byliby zadowoleni, gdyby ktoś przerwał im zabawę z tak
błahego powodu jak czyjaś śmierć.
Obok pracującej bezgłośnie kamery stał umundurowany policjant. Za jego plecami
czekała na swą kolej grupa pracowników z ekipy dochodzeniowej. Skuleni i okryci
3
szczelnie płaszczami przeciwdeszczowymi, rozmawiali wesoło o sporcie i zakupach. Nie
spojrzeli jeszcze nawet na ciało martwej kobiety, nie rozpoznali jej.
Czy to lepiej, że ją znałam? - myślała Eve, patrząc na ślady krwi, mknące powoli w
strugach deszczu.
Jej znajomość z prokurator Cicely To wers ograniczała się wyłącznie do spraw
zawodowych, lecz Eve mimo to zdążyła sobie wyrobić zdanie na jej temat. Kobieta
sukcesu, myślała, silna i nieustępliwa, która zawsze dochodziła sprawiedliwości.
Czy właśnie to sprowadziło ją tutaj, do tej zakazanej dzielnicy?
Eve westchnęła ciężko i sięgnęła do torebki zmarłej kobiety, by potwierdzić jej tożsamość.
- Cicely Towers - mówiła do dyktafonu. - Kobieta, czterdzieści pięć lat, rozwiedziona.
Zamieszkała 2132 East 83, numer 61B. Motyw rabunkowy wykluczony. Ofiara ma na
sobie biżuterię i około... - przejrzała szybko zawartość portfela - dwudziestu dolarów
gotówką, czterdzieści żetonów kredytowych i sześć kart kredytowych. Brak śladów walki,
napaść na tle seksualnym raczej mało prawdopodobna.
Spojrzała na nieruchome ciało kobiety.
Co ty tu, do diabła, robiłaś, Towers? - zastanawiała się Eve. Tu, w tej brudnej dziurze, z
dala od twojego eleganckiego mieszkania?
I ubrana jak na ważne spotkanie, dodała w myślach. Eve dobrze znała styl Cicely Towers,
nieraz podziwiała jej strój na sali sądowej i w telewizji. Wyraźne, zdecydowane kolory,
doskonale dobrane dodatki, nie pozbawione kobiecego wdzięku.
Eve wstała i odruchowo wytarła wilgotne na kolanach dżinsy.
- Morderstwo - orzekła krótko. - Zajmijcie się nią.
E
ve wcale nie była zaskoczona, kiedy ujrzała grupę dziennikarzy oczekujących na nią
przed wejściem do budynku, w którym kiedyś mieszkała Cicely Towers. Nie zniechęcał
ich nawet fakt, że była trzecia nad ranem i że lało jak z cebra. W oczach reporterów Eve
dojrzała wilczy głód i żądzę sensacji. Wiadomość traktowano jak zdobycz, a wzrost
oglądalności - jak trofeum.
Mogła zignorować kamery skierowane w jej stronę, zbyć milczeniem grad pytań, jakim
zasypali ją dziennikarze. Zdążyła się już niemal przyzwyczaić do tego, że nie jest osobą
anonimową. Sprawa, którą prowadziła i zamknęła minionej zimy, uczyniła z niej osobę
publiczną. Ta sprawa, myślała, obrzucając lodowatym spojrzeniem reportera, który miał
czelność stanąć na jej drodze, i związek z Roarkiem. Wtedy także chodziło o morderstwo,
a śmierć, choćby najbardziej niezwykła, szybko nudziła się mediom.
Natomiast Roarke zawsze wzbudzał ich zainteresowanie.
- Co pani już wie, poruczniku? Czy są pierwsi podejrzani? Zna pani motyw? Czy
potwierdza pani informację, że morderca pozbawił ofiarę głowy?
4
Eve zwolniła kroku i ogarnęła spojrzeniem tłum przemoczonych i żądnych sensacji
reporterów. Sama także była mokra, zmęczona i zziębnięta, wiedziała jednak, że musi
uważać na to stado drapieżników. Nauczyła się już, że jeśli odda mediom choćby
najdrobniejszą cząstkę siebie, bezlitośnie ją wykorzystają, wysysając z niej ostatnią kroplę
krwi.
- Na razie nie mam dla państwa żadnych informacji prócz tej, że wydział zabójstw
prowadzi śledztwo w sprawie śmierci prokurator Cecily Towers.
- Czy to właśnie pani zajmuje się tą sprawą?
- Jestem oficerem prowadzącym - odparła krótko, minęła dwóch umundurowanych
policjantów i weszła do budynku.
Hali pełen był kwiatów. Długie rzędy rozłożystych, barwnych roślin, zwisające pędy
okryte białymi pąkami przywodziły jej na myśl wiosnę w jakimś egzotycznym miejscu -
na przykład na wyspie, na której spędziła z Roarkiem trzy cudowne dni po zakończeniu
ostatniego śledztwa.
Nie uśmiechnęła się nawet do tych wspomnień, choć zrobiłaby to zapewne w innych
okolicznościach, tylko szybkim krokiem przekroczyła wyłożony płytkami hali i stanęła
przed pierwszą z brzegu windą.
Dokoła aż roiło się od umundurowanych policjantów. Dwaj funkcjonariusze sprawdzali
informacje zarejestrowane w komputerze ochrony, inni obserwowali wejście do budynku,
jeszcze inni stali przy windach. Eve pomyślała, że jest ich tutaj zdecydowanie zbyt wielu,
z drugiej jednak strony, kiedy ginął ktoś związany z policją czy wymiarem
sprawiedliwości, sprawa nabierała wyjątkowego wymiaru.
- Czy mieszkanie zostało już zabezpieczone? - spytała najbliższego policjanta.
- Tak jest. Nie wpuszczaliśmy tam nikogo od momentu, gdy pani do nas zadzwoniła, to
jest od drugiej dziesięć.
- Chcę dostać kopie wszystkich dyskietek ochrony. - Eve
weszła do windy. - Na razie z ostatnich dwudziestu czterech godzin. - Spojrzała na
nazwisko wyszyte na mundurze policjanta. -Postaraj się, żeby dotarły do mnie w ciągu
najbliższej godziny, Biggs. Poziom sześćdziesiąt jeden - rzuciła do mikrofonu i drzwi
windy zamknęły się bezszelestnie.
Na sześćdziesiątym pierwszym piętrze przywitała ją absolutna cisza. Podłoga wąskiego
korytarza, podobnego do korytarzy wszystkich budynków mieszkalnych wzniesionych w
ciągu ostatniego półwiecza, pokryta była grubym, miękkim dywanem. Na kremowych
ścianach wisiały w równych odstępach lustra, które powiększały optycznie niewielką prze-
strzeń.
Eve pomyślała, że w rzeczywistości przestrzeń nie była wcale problemem dla
mieszkańców tego budynku. Na całym piętrze znajdowały się tylko trzy apartamenty.
5
Plik z chomika:
Fardome
Inne pliki z tego folderu:
Roberts Nora - Koniec i poczatek.pdf
(582 KB)
Roberts Nora - Prywatne skandale.pdf
(1347 KB)
Roberts Nora - Rafa.pdf
(1145 KB)
Roberts Nora - Randka_ze_śmiercia.pdf
(1633 KB)
Roberts Nora - Spokojna przystań.pdf
(711 KB)
Inne foldery tego chomika:
Danielle Steel
Harlequin desire
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin