Kearney Susan - Skandalistka Toni.pdf

(560 KB) Pobierz
untitled
Susan Kearney
Skandalistka Toni
Rozdział pierwszy
Boże, ależ on wielki!
Toni Maxwell poczuła suchość w gardle. Nigdy nie
spodziewała się czegoś tak dużego i tak rzucającego się
w oczy. Niekończąca się fala upałów chyba przypiekła
jej mózg. Najwyraźniej zbyt ciężko pracowała nad
swoją wiosenną kolekcją, bo to nie mogło być prawdą.
Zawsze marzyła o czymś szczególnym – ale nigdy nie
pomyślała o czymś takim.
Nerwy Toni drżały z podniecenia i stłumionego
szybko zachwytu. Przesunęła językiem po dolnej war-
dze i powiedziała sobie, że nie powinna czuć się
onieśmielona. Nie powie ,,tak’’, bez względu na to, jak
kusząca jest oferta.
Dalej! Przymierz go, namawiał ją jakiś wewnętrzny
głos.
Nie powinnam.
Daj spokój! Spraw sobie przyjemność.
Nie mogąc oprzeć się pokusie, Toni wyciągnęła
ostrożnie rękę, wstrzymując oddech, pewna, że nie
będzie pasował.
Pasował idealnie. Jakby był robiony specjalnie dla
niej.
– Cudowny pierścionek! – Jej starsza siostra Bobby
wbiegła do holu, podskakując i machając rękami ob-
ciążonymi dwoma ciężarkami. Od kiedy w zeszłym
roku straciła piętnaście kilo, zachowywała się tak,
jakby bała się śmiertelnie, że przybierze na wadze od
stania w miejscu. – Hej, Mickey – krzyknęła Bobby do
ich najmłodszej siostry. – Popatrz na to!
– Złamałaś sobie kolejny paznokieć? – odkrzyknęła
Mickey swoim zmysłowym głosem. Mężczyźni, któ-
rym złamała serce, często dzwonili tylko po to, żeby
posłuchać jej nagrania na automatycznej sekretarce.
– Nie mamy już różowego lakieru.
– Nie, nie złamałam paznokcia – odpowiedziała
Bobby, wciąż podskakując i machając rękami. – Toni
wychodzi za mąż.
– Co?
– Nigdzie nie wychodzę – zaprzeczyła Toni, czując,
jak jej żołądek kurczy się w proteście.
Nie powinna była otwierać tego cholernego pudełka
w holu. Powinna była podpisać odbiór paczki od
senatora Birdstruma i pobiec na górę do pokoju, gdzie
miałaby odrobinę spokoju. Nie spodziewała się jednak
pierścionka zaręczynowego – nie po tym, jak po raz
kolejny mu odmówiła. Myślała, że może wysłał jej
ulubione czekoladki w dowód wdzięczności za to, że
 
towarzyszyła mu na balu charytatywnym. Ale cztero-
karatowy pierścionek zaręczynowy?
Dlaczego senator nie rozumiał znaczenia słowa
,,nie’’?
Przełknęła ślinę, usiłując jednocześnie przełknąć
panikę, tworzącą węzeł w jej gardle. Na dodatek teraz,
zanim jeszcze zdążyła otrząsnąć się z szoku, musiała
stawić czoło siostrom.
Cztery siostry Maxwell dzieliły dwupiętrowy dom
w Dzielnicy Francuskiej. Ceny w tej części miasta były
wysokie, zwłaszcza dla Toni, która wydała większość
swoich funduszy na najmodniejsze i najnowocześniej-
sze materiały do swojej wiosennej kolekcji. Ale nowe
kreacje z pewnością przyciągną uwagę do jej nowo
otworzonego butiku – zwłaszcza że kilka sukien wie-
czorowych jej projektu znalazło się w ,,Southern
Design Magazine’’, jednym z najpopularniejszych ma-
gazynów mody. Jej lekkomyślna decyzja o otworzeniu
własnego interesu mogła więc przynieść wkrótce ko-
rzyści. Zdaniem autora artykułu, Toni Maxwell była
,,rodzącą się gwiazdą’’, chociaż stan jej konta ban-
kowego na razie nie odzwierciedlał sukcesu. Nie miesz-
kała jednak z siostrami tylko po to, by oszczędzać
– lubiły się, przez większość czasu przynajmniej.
Miały bardzo różne osobowości – od sumiennej,
chociaż czasem pochopnej Mickey, przez pracoho-
liczkę Toni, tryskającą energią Bobby aż do Judy,
wiecznej studentki. Wszystkie były samotne i tro-
szczyły się jedna o drugą na swój własny, maxwel-
lowski sposób, co oznaczało zarówno bezceremonialne
 
rady, jak i dzielenie się zawartością szafy, pocieszające
uściski, objadanie się lodami w piątkowe wieczory bez
randki i wspólne eleganckie kolacje.
Dorastając, Toni stawała się powoli ulubienicą ro-
dziców. Jej siostry nie miały nic przeciwko temu,
ponieważ pracowała ciężej niż one trzy razem wzięte.
Uczyła się godzinami, żeby mieć piątki i szóstki
w szkole, pracowała dorywczo jako sprzedawczyni
w sklepie i szyła ubrania dla rodziny i przyjaciół.
Toni potrafiła podchodzić do życia poważnie, jeśli
od czasu do czasu mogła się rozerwać. Długie okresy
seksualnej abstynencji nie były w jej stylu. Kiedyś,
mimo że była bardzo zajęta, miała czas na namiętność.
Ostatnio jednak jej kontakty z płcią przeciwną ograni-
czyły się niemal do zera. Toni miała jednak zamiar
naprawić tę sytuację. Po prostu zbyt dużo czasu
poświęcała projektowaniu i promocji swoich kreacji.
Praca pozbawiała ją energii, niezbędnej nawet do
weekendowego romansu.
Jej podświadomość odpowiedziała natychmiast erup-
cją erotycznych wizji sennych, po których budziła się
drżąca i sfrustrowana. Podejrzewała, że książka, którą
ostatnio przeczytała, o romansie aktorki Lane Morrow
z Greyem Mastersonem, magnatem prasowym Nowe-
go Orleanu, tylko rozbuchała w niej te sny. Dzikie sny.
Fantazje.
Oczywiste więc, że chciała spotkać jakiegoś męż-
czyznę. Jakiegoś gorącego mężczyznę, który kochałby
się z nią godzinami i wynagrodziłby jej przymusową
abstynencję. Kogoś takiego, jak seksowny Grey Mas-
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin