Karol Marks - Rekopisy.pdf
(
624 KB
)
Pobierz
Karol Marks
Karol Marks
Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne
Przedmowa
114
W „Deutsch-Französische Jahrbücher" zapowiedziałem krytykę nauki o prawie i
państwie w postaci krytyki
heglowskiej
filozofii prawa
115
.
Przy opracowywaniu
materiałów do druku okazało się, że zmieszanie krytyki wymierzonej jedynie przeciwko
spekulacji myślowej z krytyką samych przedmiotów, przy tym różnorodnych, jest
zupełnie niestosowne, hamuje wywód i utrudnia zrozumienie. Ponadto, ze względu na
bogactwo i różnorodność spraw, które należałoby omówić, materiał dałby się wtłoczyć
do
jednej
pracy jedynie w sposób aforystyczny, a znowu taki aforystyczny wykład
sprawiałby
wrażenie
dowolnego systematyzowania. Opublikuję zatem kolejno w kilku
samodzielnych broszurach krytykę prawa, moralności, polityki itd., a w końcu postaram
się przedstawić w osobnej pracy powiązanie całości, stosunek poszczególnych części do
siebie i wreszcie dać krytykę spekulatywnego opracowania owego materiału. Z tego
powodu w niniejszej pracy zajmuję się związkiem ekonomii politycznej z państwem,
prawem, moralnością, życiem obywatelskim itd. tylko o tyle, o ile ekonomia polityczna
sama ex professo porusza te tematy. Czytelnika obeznanego z ekonomią polityczną nie
potrzebuję chyba zapewniać, że wyniki swoich badań uzyskałem dzięki analizie
całkowicie empirycznej, opartej na sumiennym, krytycznym studiowaniu ekonomii
politycznej.
(Natomiast ignorancki recenzent, który usiłuje skryć swoje zupełne nieuctwo i ubóstwo
myślowe obrzucając pozytywnego krytyka frazesami takimi, jak
„utopijny frazes"
albo
też „całkowicie czysta, całkowicie zdecydowana, całkowicie krytyczna krytyka", „nie
tylko prawne, lecz i społeczne, całkowicie społeczne społeczeństwo", „zwarta masowa
masa", „przewodzący przywódcy masowej masy"
116
- recenzent ten musi wpierw jeszcze
dać jakiś dowód tego, że ma coś do powiedzenia nie tylko w swych teologicznych
sprawach rodzinnych, ale i w sprawach
świeckich
).
Jest rzeczą oczywistą, że korzystałem nie tylko z socjalistów francuskich i angielskich,
ale i z niemieckich prac socjalistycznych. Jednakże do zawierających głębszą treść i
oryginalnych
prac niemieckich z zakresu tej wiedzy zaliczyć można - prócz pism
Weitlinga - jedynie artykuły
Hessa
w „Einundzwanzig Bogen
"
117
i
„Zarys krytyki
ekonomii politycznej
"
117a
Engelsa
z
„Deutsch-Französische Jahrbücher"
, w których i ja
nakreśliłem bardzo ogólnikowo pierwsze elementy niniejszej pracy.
(Poza wspomnianymi autorami, którzy zajmowali się krytycznie ekonomią polityczną,
krytyka pozytywna w ogóle, a więc i niemiecka krytyka pozytywna ekonomii politycznej
zawdzięcza swe rzeczywiste uzasadnienie odkryciom
Feuerbacha
, przeciw którego
„Filozofii przyszłości
"
118
i wydrukowanym w „Anekdota" „Tezom o reformie filozofii"
119
małostkowa zawiść jednych, a szczery gniew drugich uknuły, rzec można, formalną
zmowę
milczenia
, choć po cichu się je wykorzystuje). Dopiero od
Feuerbacha
datuje się
pozytywna
humanistyczna i naturalistyczna krytyka. Im mniej hałaśliwy, tym pewniejszy,
głębszy, szerszy i trwalszy jest wpływ prac
Feuerbacha
, jedynych prac od czasu
„Fenomenologii" i „Logiki" Hegla, które zawierają prawdziwą rewolucję teoretyczną.
Końcowy rozdział niniejszej pracy, rozprawienie się z
heglowską dialektyka
i filozofią w
ogóle, uznałem, w przeciwieństwie do
krytycznych teologów
120
naszych czasów, za
bezwzględnie potrzebny, gdyż nie dokonano dotąd tego rodzaju pracy - ten
brak
gruntowności
jest tu koniecznością, ponieważ nawet
krytyczny
teolog pozostaje
teologiem
, a zatem albo musi wychodzić z określonych założeń filozofii jako autorytetu,
albo też, gdy w toku krytyki i wskutek cudzych odkryć budzą się w nim wątpliwości co
do tych filozoficznych założeń, porzuca je tchórzliwie i bez uzasadnienia,
abstrahuje
od
nich, a swoją niewolniczą zależność od tych założeń i złość na tę niewolę przejawia już
tylko w sposób negatywny, nieświadomy i sofistyczny.
{Przejawia tylko negatywnie i nieświadomie, już to zapewniając nieustannie o
czystości
swej własnej krytyki, już to w ten sposób, że - w celu odwrócenia uwagi obserwatora, jak
i swej własnej uwagi, od
konieczności
rozprawienia się
krytyki
z jej rodzicielką (z
heglowską
dialektyka
i filozofią niemiecką w ogóle), od owej konieczności wzniesienia
się nowoczesnej krytyki ponad swą własną ograniczoność i żywiołowość - usiłuje raczej
stworzyć pozory, jakoby krytyka miała do czynienia jedynie z pewną ograniczoną
postacią krytyki poza nią samą (powiedzmy, z krytyką XVIII wieku) oraz z
ograniczonością
masy
. Wreszcie w ten sposób, że krytyczny teolog, kiedy pojawiają się
odkrycia dotyczące istoty jego własnych filozoficznych założeń (jak odkrycia
Feuerbacha
), bądź to stwarza wrażenie, jakoby
on
sam tego dokonał, ciskając
rezultatami owych odkryć, których nie umie rozwinąć, rezultatami ograniczonymi u
niego do
efektownych frazesów
, w pisarzy pozostających jeszcze w niewoli filozofii,
bądź też potrafi nawet wmówić w siebie, że jest wyższy nad te odkrycia, gdy skrycie,
złośliwie i sceptycznie wysuwa przeciw feuerbachowskiej krytyce dialektyki heglowskiej
te elementy tejże
dialektyki
, których jeszcze w tej krytyce nie znajduje, których nie
dostarcza mu się jeszcze w krytycznym, gotowym już opracowaniu, a których sam nie
usiłuje i bodaj nie potrafi właściwie zastosować, tylko po cichu posługuje się nimi po
prostu w tej postaci, która jest
właściwa
dialektyce heglowskiej - stosuje np. kategorię
dowodu pośredniego wobec kategorii poczynającej się z samej siebie prawdy
pozytywnej. Teologiczny krytyk uznaje mianowicie za rzecz całkiem naturalną, że
filozofowie ze swej strony powinni
uczynić
wszystko, by on mógł
pleść
o czystości,
stanowczości, o całej tej krytycznej krytyce, i roi sobie, że jest tym, który prawdziwie
przezwyciężył filozofię
, kiedy
czuje
, że jakiegoś tam elementu Hegla brak u Feuerbacha,
bo teologiczny krytyk nie potrafi się wznieść ponad czucie do świadomości, do wiedzy,
mimo całego swego spirytualistycznego bałwochwalstwa wobec
„samowiedzy" i
„ducha"
.}
Teologiczna krytyka -
mimo że w początkach ruchu była momentem rzeczywistego
postępu - przy dokładniejszej analizie okazuje się w ostatniej instancji niczym innym, jak
wyrodzonym w
teologiczną karykaturę
uwieńczeniem i konsekwencją starej
filozoficznej
,
a zwłaszcza
heglowskiej transcendencji
. Tę interesującą sprawiedliwość historii, która
teologię, będącą od dawna zgniłą plamą na filozofii, obecnie przeznacza również do tego,
żeby na sobie zademonstrowała negatywny rozkład filozofii - tzn. proces jej gnicia - tę
historyczną Nemezis przedstawię obszernie przy innej okazji
121
.
{W jakim stopniu natomiast po odkryciach
Feuerbacha
dotyczących istoty filozofii
niezbędne jest jeszcze - przynajmniej dla ich
udowodnienia
- krytyczne rozprawienie się
z dialektyką filozoficzną, to się okaże z samego mego wywodu.}
Płaca robocza
Płacę roboczą
określa wroga walka między kapitalistą i robotnikiem. Niechybnym
zwycięzcą kapitalista. Kapitalista może dłużej żyć bez robotnika niż robotnik bez
kapitalisty. Zrzeszanie się kapitalistów ogólnie przyjęte i skuteczne; zrzeszanie się
robotników
zakazane
i przynosi im złe skutki. Prócz tego właściciel ziemski i kapitalista
mogą do swoich dochodów dodać zyski przemysłowe, robotnik nie może dodać do
swego dochodu przemysłowego ani renty gruntowej, ani procentów od kapitału. Stąd tak
wielka konkurencja wśród robotników. A zatem jedynie dla robotnika oddzielenie od
siebie kapitału, własności ziemskiej i pracy jest oddzieleniem nieuchronnym, istotnym i
szkodliwym. Kapitał i własność ziemska nie muszą pozostawać w ramach tej abstrakcji,
praca robotnika musi.
Tak więc dla robotnika oddzielenie od siebie kapitału, renty gruntowej i pracy - zabójcze
.
Najniższą - i taka jedynie jest niezbędna - stawkę płacy stanowi utrzymanie robotnika w
czasie pracy i tyle ponadto, żeby mógł wyżywić rodzinę i żeby rasa robotników nie
wymarła. Zwykłą płacą jest według Smitha najniższa, jaką można pogodzić z simple
humanité [ze zwykłą humanitarnością]
122
,
mianowicie z bydlęcą egzystencją.
Popyt na ludzi reguluje w sposób konieczny produkcję ludzi, jak każdego innego towaru
.
Jeżeli
podaż
znacznie przewyższa popyt, część robotników stacza się do stanu
żebraczego albo ginie śmiercią głodową. Egzystencja robotnika została więc
sprowadzona do warunków egzystencji każdego innego towaru. Robotnik stał się
towarem i jest dla niego szczęściem, jeśli uda mu się
znaleźć
nabywcę. A popyt, od
którego zależy życie robotnika,
zależy
od kaprysu bogaczy i kapitalistów. Jeżeli podaż
przewyższa popyt, to jedna z części konstytuujących cenę (zysk, renta gruntowa, płaca
robocza) jest opłacana poniżej
ceny
, następuje więc wstrzymanie zastosowania [części z
tych] czynników i w ten sposób cena rynkowa ciąży ku cenie naturalnej jako punktowi
centralnemu. Ale i przy wysoce rozwiniętym podziale pracy robotnikowi najtrudniej
znaleźć dla swej pracy inne zastosowanie, 2. będąc zależny od kapitalisty on pierwszy
ponosi stratę.
Wskutek ciążenia ceny rynkowej ku cenie naturalnej robotnik traci więc najwięcej i
bezwarunkowo
. Właśnie zdolność kapitalisty do nadania swemu kapitałowi innego
zastosowania albo pozbawia chleba robotnika, który jest ograniczony ramami określonej
gałęzi pracy, albo zmusza go do podporządkowania się wszystkim żądaniom kapitalisty.
Przypadkowe i nagłe wahania ceny rynkowej godzą mniej w rentę gruntową niż w tę
część ceny, która rozpada się na zysk i płacę, przy czym godzą mniej w zysk niż w płacę.
Wypadki wzrostu płacy znajdują zazwyczaj przeciwwagę w innych wypadkach jej
stagnacji
i
spadku
.
Gdy kapitalista osiąga zysk, robotnik niekoniecznie musi zyskiwać, natomiast straty
dzieli on z kapitalistą nieuchronnie
. Tak np. robotnik nie zyskuje, gdy kapitalista dzięki
tajemnicy fabrycznej lub handlowej, dzięki monopolowi lub korzystnemu położeniu swej
ziemi utrzymuje cenę rynkową powyżej ceny naturalnej.
Dalej:
ceny pracy są znacznie bardziej stałe niż ceny środków utrzymania
. Często
pozostają one wobec siebie w stosunku odwrotnym. W roku drogim płaca maleje
wskutek zmniejszenia się popytu, rośnie zaś wskutek wzrostu cen środków utrzymania.
A więc jedno równoważy drugie. W każdym razie pewna ilość robotników zostaje bez
chleba. W latach taniości płaca wzrasta wskutek wzrostu popytu, maleje zaś pod
wpływem cen środków utrzymania. A więc jedno równoważy drugie.
Inne upośledzenie robotnika:
Ceny pracy różnych kategorii robotników są o wiele bardziej zróżnicowane
niż
zyski w
różnych dziedzinach zastosowania kapitału
. Co się tyczy pracy, występuje w pełni
naturalne, duchowe i społeczne zróżnicowanie indywidualnej działalności i różnie się ją
wynagradza, gdy tymczasem martwy kapitał chadza stale tą samą drogą i
rzeczywista
indywidualna działalność jest mu obojętna.
W ogóle należy
zauważyć
, że tam, gdzie robotnik traci równo z kapitalistą, strata
robotnika godzi w jego egzystencję, a strata kapitalisty - w zysk z jego martwej mamony.
Robotnik musi walczyć nie tylko o fizyczne środki do życia, ale i o uzyskanie pracy, tzn.
o możliwości, o środki urzeczywistniania swej działalności.
Rozpatrzmy trzy podstawowe sytuacje, w których może się znaleźć społeczeństwo, i
zważmy, jakie będzie w nich położenie robotnika.
1. Jeżeli bogactwo społeczeństwa upada, robotnik traci najwięcej, choć bowiem w
okresie pomyślności społeczeństwa klasa robotnicza nie może tyle zyskać,
co
klasa
właścicieli,
„żadna nie cierpi tak okrutnie przy jego upadku, jak klasa robotnicza
"
123
.
2. Weźmy teraz pod uwagę społeczeństwo, w którym bogactwo wzrasta. Jest to jedyna
sytuacja pomyślna dla robotnika. Pojawia się wówczas konkurencja wśród kapitalistów.
Popyt na robotników przewyższa ich podaż. Ale:
Po pierwsze:
Wzrost płacy powoduje
przepracowywanie się
robotników. Im więcej chcą
zarobić, tym więcej swojego czasu muszą poświęcać i wykonywać w służbie chciwości
pracę niewolniczą, wyrzekając się całkowicie wszelkiej wolności. Zarazem skracają
sobie wskutek tego życie. To skracanie życia jest okolicznością pomyślną dla klasy
robotniczej wziętej jako całość, gdyż stwarza konieczność coraz to nowego dopływu.
Klasa ta musi stale składać w ofierze część samej siebie, aby nie zginąć całkowicie.
Po wtóre:
Kiedy społeczeństwo przeżywa proces bogacenia się? Wraz ze wzrostem
kapitałów i dochodów kraju. Ale to jest możliwe jedynie dzięki temu, że
a) gromadzi się wiele pracy, gdyż kapitał jest nagromadzoną pracą; a więc dzięki temu,
że robotnikowi zabiera się coraz więcej jego produktów, że jego własna praca w coraz
większym stopniu przeciwstawia mu się jako cudza własność, a środki jego egzystencji i
jego działalności coraz bardziej koncentrują się w ręku kapitalisty.
b) Nagromadzenie kapitału zwiększa podział pracy, podział pracy zwiększa ilość
robotników; odwrotnie - zwiększenie ilości robotników zwiększa podział pracy, a podział
pracy zwiększa nagromadzenie kapitałów. Wraz z rozwojem podziału pracy - z jednej
strony - i gromadzeniem się kapitałów -z drugiej, robotnik staje się coraz bardziej
zależny wyłącznie od pracy, i to od określonej, bardzo jednostronnej, zmechanizowanej
pracy. W miarę jak robotnik jest duchowo i fizycznie degradowany do roli maszyny,
przekształcany z człowieka w abstrakcyjną działalność i żołądek, popada on w coraz
większą zależność od wszelkich wahań ceny rynkowej, zastosowania kapitałów i kaprysu
bogaczy. Zarazem wskutek przyrostu klasy ludzi żyjących tylko z pracy zwiększa się
konkurencja wśród robotników, a więc cena ich spada. W systemie fabrycznym ta
pozycja robotnika osiąga swój punkt szczytowy.
c) W społeczeństwie, którego dobrobyt wzrasta, już tylko co najbogatsi mogą żyć z
procentu. Wszyscy inni muszą prowadzić przy pomocy swego kapitału jakieś
przedsiębiorstwo albo ulokować go w handlu. Wskutek tego konkurencja kapitałów
zwiększa się, koncentracja kapitałów rośnie, wielcy kapitaliści rujnują małych i część
dawnych kapitalistów spada do klasy robotników, której powiększenie się powoduje po
części znowu obniżkę płacy i pociąga za sobą jeszcze większą zależność tej klasy od
nielicznych wielkich kapitalistów; wraz ze zmniejszeniem się liczby kapitalistów
nieomal znika ich walka konkurencyjna o robotników, natomiast wraz ze wzrostem
liczby robotników konkurencja między robotnikami staje się tym większa, bardziej
zwyrodniała i gwałtowna. Część klasy robotniczej stacza się wskutek tego równie
nieuchronnie do stanu żebraków bądź mrących z głodu nędzarzy, jak część średnich
kapitalistów spada do stanu robotniczego.
A zatem nawet wtedy, gdy sytuacja społeczeństwa jest dla robotników najkorzystniejsza,
nieuchronnie czeka ich przepracowanie i wczesna śmierć, stoczenie się do roli maszyny,
do roli niewolników kapitału, którego nagromadzenie groźnie im się przeciwstawia,
czeka ich nowa konkurencja, śmierć głodowa albo żebractwo części robotników.
Wzrost płacy budzi w robotniku kapitalistyczną żądzę bogacenia się, którą jednakże
może zaspokoić jedynie przez złożenie w ofierze swego ducha i ciała. Przesłanką i
wynikiem wzrostu płacy jest gromadzenie kapitału; wzrost płacy przeciwstawia więc
robotnikowi wytwór jego pracy jako
coś
coraz bardziej mu obcego. Podobnie podział
pracy czyni go coraz bardziej jednostronnym i zależnym, a także prowadzi do
konkurencji nie tylko ludzi, lecz i maszyn. Ponieważ robotnik stoczył się do roli
maszyny, maszyna może mu się przeciwstawić jako konkurent. Wreszcie, gdy
gromadzenie kapitału zwiększa ilość pracy [Industrie], a więc i robotników, to ta sama
ilość pracy daje wskutek owej akumulacji
większą ilość produktu;
następuje
nadprodukcja, która prowadzi do tego, że albo wielka część robotników traci pracę, albo
płaca ich spada do najnędzniejszego minimum.
Oto skutki takiej sytuacji społeczeństwa, która jest najkorzystniejsza dla robotnika,
mianowicie sytuacji, kiedy bogactwo
rośnie, rozwija się
.
Ostatecznie jednak ten okres wzrostu musi wreszcie kiedyś osiągnąć swój punkt
szczytowy. Jakież jest teraz położenie robotnika?
3. „W kraju, który by osiągnął możliwie najwyższy poziom bogactw, zarówno płace
robocze, jak i zyski z kapitału byłyby bardzo niskie. Konkurencja wśród robotników o
uzyskanie pracy byłaby tak wielka, że zredukowałaby płace do poziomu wystarczającego
ledwie na to, by utrzymać dotychczasową liczbę robotników, a że kraj byłby już
dostatecznie zaludniony, liczba ta nie mogłaby wzrastać
"
124
.
Wszystko, co ponadto,
musiałoby umrzeć.
A więc w okresie pogarszającego się położenia społeczeństwa nędza robotnika rośnie, w
okresie poprawy - obraz nędzy się komplikuje, w okresie pełnego rozkwitu - nędza się
stabilizuje.
Skoro jednak według Smitha nie jest szczęśliwe takie społeczeństwo, w którym
większość cierpi, i skoro stan najwyższego bogactwa społeczeństwa prowadzi do tego
cierpienia większości, a ekonomia polityczna (w ogóle społeczeństwo interesu
prywatnego) prowadzi do tego stanu najwyższego bogactwa, to celem ekonomii
politycznej jest
nieszczęście
społeczeństwa.
Co do stosunku pomiędzy robotnikiem a kapitalistą należy jeszcze zauważyć, że wzrost
płacy wyrównuje się kapitaliście z nadwyżką przez zmniejszenie się wydatkowanego
czasu pracy i że wzrost płacy wpływa na cenę towaru jak procent prosty, a wzrost zysku
z kapitału jak procent składany.
Przyjmijmy teraz w zupełności punkt widzenia ekonomisty i zestawmy, idąc za nim,
teoretyczne i praktyczne roszczenia robotników.
Ekonomista mówi nam, że pierwotnie i zgodnie z pojęciem
cały produkt
pracy należy do
robotnika. Równocześnie jednak mówi nam, że w rzeczywistości robotnikowi przypada
najmniejsza i najniezbędniejsza część produktu; tylko tyle, ile potrzeba, żeby istniał nie
jako człowiek, lecz jako robotnik, żeby rozmnażał nie ród ludzki, lecz niewolniczą klasę
robotników.
Ekonomista mówi nam, że wszystko kupuje się za pracę i że kapitał to nic innego jak
nagromadzona praca, ale równocześnie mówi nam, że robotnikowi nie tylko daleko do
tego, żeby mógł wszystko kupować, lecz nawet musi sprzedawać samego siebie i swoje
człowieczeństwo.
Podczas gdy renta gruntowa gnuśnego właściciela ziemskiego stanowi najczęściej trzecią
część produktu ziemi, a zysk skrzętnego kapitalisty nawet dwakroć przewyższa procent,
zarobek robotnika w najlepszym razie wynosi tyle, że na czworo dzieci dwoje musi mu
umrzeć z głodu.
Według ekonomistów praca jest jedynym czynnikiem, dzięki któremu człowiek
powiększa wartość wytworów przyrody, jest jego czynną własnością; zarazem według
tejże ekonomii politycznej właściciel ziemski i kapitalista, którzy jako właściciel ziemski
i kapitalista są przecież niczym więcej, jak uprzywilejowanymi i próżniaczymi bogami,
wszędzie mają przewagę nad robotnikiem i dyktują mu prawa.
Według ekonomistów praca jest jedyną niezmienną ceną rzeczy, zarazem jednak nie ma
nic bardziej przypadkowego, narażonego na większe wahania niż cena pracy.
Podział pracy podnosi produkcyjną siłę pracy, bogactwo i cywilizację społeczeństwa;
zarazem zubaża on robotnika, spychając go do poziomu maszyny. Praca powoduje
gromadzenie kapitałów, a tym samym wzrost dobrobytu społeczeństwa, ale robotnika
uzależnia ona coraz bardziej od kapitalisty, wciąga go do coraz ostrzejszej konkurencji,
pcha w wir nadprodukcji, po której następuje równie wielki zastój.
Według ekonomistów interes robotnika nigdy nie przeciwstawia się interesowi
społeczeństwa, ale społeczeństwo zawsze i nieodzownie przeciwstawia się interesowi
robotnika.
Według ekonomistów interes robotnika nigdy nie przeciwstawia się interesowi
społeczeństwa, 1. gdyż wzrost płacy wyrównuje się z nadwyżką przez zmniejszenie się
wydatkowanego czasu pracy oraz inne omówione wyżej następstwa, i 2. gdyż w
odniesieniu do społeczeństwa cały produkt brutto jest produktem netto, produkt netto ma
sens tylko w odniesieniu do osób prywatnych.
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
Karol Marks - Rekopisy.pdf
(624 KB)
Marks - Manifest komunistyczny..pdf
(304 KB)
Inne foldery tego chomika:
Abelard Piotr
Ajdukiewicz Kazimierz
Arystoteles
Augustyn Święty
Awicenna
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin