Linda Moulton Howe Przypadek Jima Sparksa cz. 1: "UFO" lipiec - wrzesie� 2002, rok XIII, nr 3 (51) cz. 2: "UFO" pa�dziernik - grudzie� 2002, rok XIII, nr 4 (52) (fragmenty) W roku 1995 spotka�am Jima Sparksa, kt�ry utrzymuje, �e w stanie pe�nej �wiadomo�ci odbywa spotkania z "ma�ymi, szarymi robotnikami oraz wy�szymi prawdziwymi obcymi istotami lub sprawuj�cymi nadz�r, a tak�e wysokimi reptoidami charakteryzuj�cymi si� masywnymi humanoidalnymi cia�ami pokrytymi gadzi� �usk�". Podobnie jak sier�ant Jim Penniston, o kt�rym pisa�am wcze�niej (patrz artyku� "Bliskie spotkanie z UFO w bazie lotniczej Bentwaters", UFO, nr 3, 2001), Sparks uwa�a si� za t�umacza lub ucznia "podstaw�wki" prowadzonej przez obce istoty. Pozwoli� mi nagra� nasze wielogodzinne rozmowy dotycz�ce jego prze�y�. Niniejszy artyku� stanowi ich podsumowanie wzbogacone o liczne rysunki, przedstawiaj�ce to, co prze�ywa�. (Pe�niejszy opis jego prze�y� mo�na znale�� w jego w�asnej ksi��ce Star People, Outsiders - Us? Or Them?, 1996). Po o�miu latach "przebywania w takiej blisko�ci, �e czu�o si� od�r ich cuchn�cej zgni�ymi jajami sk�ry", Sparks wyrobi� sobie w�asne pogl�dy na temat obcych istot. Przyznaje jednocze�nie, �e wci�� ma "du�o wi�cej pyta�, ni� odpowiedzi". Denerwuje go, �e nie mo�e dowie�� prawdziwo�ci swoich kontakt�w z nimi. Sparks przyszed� na �wiat we w�oskiej rodzinie 15 listopada 1954 roku. Jego prawdziwe nazwisko figuruj�ce na akcie urodzenia brzmi Vincent Sparacino. Wychowywa� si� na po�udniu Florydy, gdzie uko�czy� szko�� �redni� i przez kilka lat studiowa� handel nieruchomo�ciami. W roku 1979 przeni�s� si� do Houston w Teksasie, a p�niej do P�nocnej Karoliny, gdzie handlowa� ziemi� oraz dzia�kami budowlanymi, przy czym zawsze odczuwa� siln� potrzeb� ochrony rosn�cych tam drzew. Szcz�liwy, �onaty, dobrze prosperuj�cy, w roku 1988, maj�c trzydzie�ci cztery lata, stan�� nagle twarz� w twarz z istotami z innych �wiat�w. Pocz�tkowo s�dzi�, �e postrada� zmys�y. Twierdzi, �e podczas wi�kszo�ci kontakt�w by� w pe�ni przytomny, nawet w budz�cym groz� momencie nocnego "wyci�gania" z ��ka wprost na pok�ad ich statku. - Najcz�ciej bywam wyci�gany w ten sam spos�b, kt�ry nazywam "twardym", jako �e ma on jak najbardziej fizyczny charakter. Zabieraj� ca�e moje cia�o. Najpierw s�ysz� niski, wibruj�cy d�wi�k, jak gdyby kto� kr�ci� w powietrzu biczem. Zazwyczaj dochodzi do tego, kiedy �pi� w ��ku, oko�o 3.30 nad ranem. Nie mam poj�cia dlaczego. Budz� si� z normalnego snu i czuj� w do�ku znajome wirowanie. Wirowanie przesuwa si� w stron� piersi, a kiedy dociera w rejon serca, serce zaczyna bardzo szybko uderza�. Odg�os czego� kr�c�cego si� w powietrzu przyspiesza, jak gdyby to co� zaczyna�o szybciej wirowa�, i jest bardzo g�o�ny. Pocz�tkowo niski, osi�ga coraz wy�sze tony, tak wysokie, �e w pewnym momencie czuje si�, jakby g�owa mia�a za chwil� eksplodowa�. Boisz si�, �e za chwil� umrzesz. Masz wra�enie, �e twoje serce gna z pr�dko�ci� miliona mil na godzin�, a potem pojawia si� to uczucie przyspieszania. Zawsze jednak wydaje si� mi, �e jestem ci�gni�ty w d� - nigdy do g�ry. To tak, jakbym p�dzi� w d� kolejk� g�rsk�, tylko sto razy szybciej. A potem... hum... tracisz przytomno�� i ju� tam jeste�, zazwyczaj na pok�adzie jakiego� statku. Sparks wyja�ni�, dlaczego s�dzi, �e najcz�ciej rzeczywi�cie jest fizycznie "wyci�gany" z ��ka i dos�ownie przenoszony przez sufit lub �ciany, tak jak opisuj� to r�wnie� inni wzi�ci. - To kwestia ich technologii. Obce istoty we wszystkim polegaj� na wytworzonym polu. Pole to zapewnia kilka rzeczy: niewidzialno��, mo�liwo�� pracy w jednym wymiarze przy r�wnoczesnej cz�ciowej obecno�ci w innym, a tak�e przenoszenie nas, ludzi, przez cia�a sta�e. Nie wiem, na czym polega zasada jego dzia�ania. Wiem tylko, �e jest to jakie� pole. Kiedy jest w��czone, wyra�nie to czujesz. Masz wra�enie, �e jeste� magnesem albo �r�d�em elektryczno�ci statycznej. To pole sprawia, �e zwyczajna �ciana staje si� przezroczysta i mo�esz przez ni� przej��. Pod jego wp�ywem cz�steczki jako� si� rozdzielaj�, za� fizjologia ulega zmianie. Zapyta�am Sparksa, czy w czasie kiedy widzia� przezroczyste drzwi i �ciany, nie spa� i by� przytomny. - Bardzo rzadko. Popada�em wtedy w oszo�omienie i najcz�ciej traci�em przytomno��, zanim do tego dochodzi�o. �wiadomo�� odzyskiwa�em ju� na pok�adzie statku. Wiem, �e to wszystko brzmi cholernie dziwnie, ale i tak robi�, co mog�, �eby w tych niesamowitych okoliczno�ciach nie wystraszy� si� na �mier� i znale�� w sobie do�� odwagi na ustalenie, czego te dranie tak naprawd� chc�. Wiem te�, �e ich technologia umo�liwia r�ne sposoby transportu i jednym z nich jest "spos�b twardy", kiedy przenosz� mnie tam w ciele, a nie bez niego! - Dlaczego s�dzisz, �e masz wtedy cia�o ? - Bo mam do dyspozycji pi�� lub wi�cej zmys��w. - Ale przecie� ludzie, kt�rzy do�wiadczyli uczucia przebywania poza cia�em, opowiadaj� o czym� w rodzaju dozna� zmys�owych. - Czy teraz, rozmawiaj�c ze mn�, jeste� pogr��ona w �nie? - Nie. - Jeste� o tym prze�wiadczona, prawda? W�a�nie co� takiego mam na my�li. - Dlaczego s�dzisz, �e w gr� wchodzi jaka� technologia? - Poniewa� wszystko, co robi� obce istoty, jest technologi�. Sp�dzi�em z nimi tak du�o czasu i tak wiele razy widzia�em te same czynno�ci, �e w ko�cu zacz��em co nieco chwyta�. Je�li poka�esz co� trzysta razy najg�upszemu psu, to nawet on w ko�cu czego� si� nauczy. - Czy widzia�e� kiedykolwiek, aby obca istota uruchomi�a jak�� maszyn� naci�ni�ciem guzika? - Oni nie naciskaj� guzik�w. Wszystko jest sterowane my�lami. - Sk�d to wiesz? - Pr�buj� zrozumie� to, tak jak wszyscy inni. Widzia�em co�, co przypomina komputer, tyle �e o wiele bardziej skomplikowany. Mo�na by� na przyk�ad w salonie lub w sypialni w towarzystwie jednej z tych istot. Na �cianach, pod�odze, suficie lub wprost w powietrzu pojawia si� m�tne, ��tawe �wiat�o i wida� zawieszone w nim symbole. S�yszysz narastaj�ce buczenie i symbole zaczynaj� si� porusza�. Uwa�am, �e obce istoty wywo�uj� te rzeczy swoimi my�lami, gdy s� pod��czone do ogl�danego przeze mnie komputera. - Jim, czy widzia�e� kiedykolwiek, jak ta istota oddzia�uje fizycznie na jakie� urz�dzenie i osi�ga konkretny, zauwa�alny dla ciebie rezultat? - Nie. Oni nie musz� fizycznie niczego dotyka�. W my�lach wydaj� polecenia swoim maszynom, a te robi�, co trzeba. Dlatego w�a�nie m�wi� o technologii sterowanej my�lami. (...) Wiosn� roku 1995 Jim Sparks odni�s� wra�enie, �e w kontaktach z obcymi istotami osi�gn�� kolejny poziom. Pozostaj�c w pe�ni �wiadomym, otrzyma� zadanie uspokojenia dziesi�tk�w m�czyzn i kobiet przebywaj�cych pod go�ym niebem, bez w�tpienia uczestnik�w zbiorowego wzi�cia. Sparks nie by� sparali�owany, m�g� swobodnie chodzi� mi�dzy lud�mi i pomaga� im wej�� do kilku dysk�w, a potem wewn�trz pojazdu. Sparks odczuwa� wtedy dum� z powodu zaufania obcych istot, a tak�e wyrzuty sumienia, gdy� pomaga� im zapanowa� nad osobnikami w�asnego gatunku. P�niej Jim Sparks prze�y� wzi�cie, kt�re odmieni�o go na zawsze. Od tej chwili ow�adn�o go obsesyjne pragnienie ocalenia las�w deszczowych. Chcia� powstrzyma� wyr�b i po�ary, kt�re je niszczy�y. Prze�ycie to, przytoczone poni�ej za zgod� Jima, jest zagadkowe ze wzgl�du na wyst�puj�cy w nim jeszcze inny typ obcych istot. Te gadziokszta�tne istoty prowokuj� pytania o mo�liwe zwi�zki ze wzmiankami o �mii u Enocha w Zwojach znad Morza Martwego i Ksi�dze Genesis w Biblii. SPOTKANIE JIMA SPARKSA Z GADZIOKSZTA�TNYMI HUMANOIDAMI, ICH OSTRZE�ENIE I MO�LIWE CELE Przyci�ganie zacz�o si� tak jak zwykle, od niskiego, wiruj�cego d�wi�ku, tyle tylko �e tym razem by� on cichszy i �agodniejszy. Zn�w zosta�em sparali�owany, ale szybko odzyska�em �wiadomo��, jeszcze przed zako�czeniem ostatniej sekwencji przenoszenia. Po raz pierwszy zobaczy�em, gdzie jestem. Kiedy otworzy�em oczy, stwierdzi�em, �e znajduj� si� co najmniej tysi�c st�p [300 m] nad ziemi� i z wolna opadam w d�. Pode mn� rozpo�ciera� si� opuszczony lunapark. Unosi�em si� nad staromodn�, drewnian� kolejk� g�rsk� i wcale si� nie ba�em! By�em spokojny i odpr�ony, a �agodny ruch sprawia� mi prawdziw� przyjemno��. Jakie� dwadzie�cia [6m], a mo�e trzydzie�ci st�p [9m] nad powierzchni� gruntu zacz��em ko�ysa� si� lekko w ty� i prz�d, niczym wahad�o - zupe�nie jakby naprowadzano mnie na cel i dokonywano ostatnich korekt. A potem zobaczy�em kilkana�cie ustawionych p�kolem du�ych postaci. Chocia� by�a noc, widzia�em zarysy ich cia�, kt�re by�y wielkie, nawet jak na ludzkie standardy. Par� cali nad ziemi� straci�em przytomno��. Gdy zacz��em dochodzi� do siebie, sta�em na nogach. G�o�no i wyra�nie s�ysza�em telepatyczny przekaz: "Daliby�my ci j�, ale wiedzieli�my, �e nie mia�oby �adnego znaczenia, je�liby� sam jej nie zdoby�. To by� jedyny spos�b, �eby� zrozumia�, cz�ci� czego jeste� i co musisz zrobi�". (Teraz ju� wiem, �e chodzi�o im o wiedz�). Mia�em jasny umys� i by�em w pe�ni przytomny. Otacza�o mnie dwana�cie wielkich humanoidalnych istot tworz�cych wraz ze mn� niemal kompletny kr�g. Istoty te mia�y co najmniej sze�� st�p [1,8m] wzrostu. Wszystkie patrzy�y na istot� stoj�c� na lewo ode mnie tu� przy mnie. Jedyne widoczne �r�d�o �wiat�a znajdowa�o si� na jej twarzy, tak jakby rozb�yskiwa� tam na�o�ony na ni� hologram ludzkiego oblicza. Ludzkie rysy promieniowa�y �wiat�em i mia�y zapewne ukry� jej prawdziwy wygl�d. Post�pi�a tak, �ebym si� jej nie obawia�. Istocie tej nie przeszkadza�o, �e gdy holograficzna g�owa przemawia�a, ruchowi warg nie towarzyszy� �aden d�wi�k. Przekazywany mi telepatycznie g�os nie by� zsynchronizowany z ruchem warg! Ludzka twarz musia�a by� hologramem, poniewa� by�a przesuni�ta lekko w bok w stosunku do reszty cia�a. Tym niemniej spe�ni�a swoje zadanie, gdy� nie czu�em strachu. W czasie telepatycznego przekazu spostrzeg�em, �e wszystkie obce istoty koncentrowa�y swoje my�li na istocie stoj�cej na lewo ode mnie. Bez w�tpienia wszyscy my�l...
astromaria