Romans licealny - e-book.pdf

(950 KB) Pobierz
323337681 UNPDF
Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment
pełnej wersji całej publikacji.
Aby przeczytaæ ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj .
Niniejsza publikacja mo¿e byæ kopiowana, oraz dowolnie
rozprowadzana tylko i wył¹cznie w formie dostarczonej przez
NetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym mo¿na
jakiekolwiek zmiany w zawartoœci publikacji bez pisemnej zgody
NetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania siê jej
od-sprzeda¿y, zgodnie z regulaminem serwisu .
Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepie
Projekt ok³adki
Ma³gorzata Karkowska
Ilustracja na ok³adce
Tomasz Wawer
Redaktor serii
Pawe³ Szwed
Redaktor prowadz¹cy
Ewa Niepokólczycka
Redakcja
Jan Stachurski
Redakcja techniczna
Lidia Lamparska
Korekta
El¿bieta Jaroszuk
Copyright © by Piotr Zaremba 2009
Copyright © by Bertelsmann Media sp. z o.o., 2009
Œwiat Ksi¹¿ki
Warszawa 2009
Bertelsmann Media sp. z o.o.
ul. Roso³a 10, 02-786 Warszawa
Sk³ad i ³amanie
Joanna Duchnowska
Przygotowanie
ul. Bukowińska 22 lok. 12b, 02-703 Warszawa
ISBN 978-83-247-1
Nr 45012
Fabryka Wyobraźni
946-4
Spis treści
Zamiast wstępu
Zamiast wstęp
ć pierwsza
PAŹDZIERNIK – LISTOPAD 1987
PAŹDZIE
p
PPAŹDZIERNIK – LISTO
RNIK – LISTOPAD 19
ść druga
KWIECIEŃ – CZERWIEC 1988
KWIECIEŃ – CZERWIE
g
– CZERRWIE 19
Część trzecia
Część trzecia
SIERPIEŃ – GRUDZIEŃ 1988
SIERPIEŃ – GRUDZIEŃ 19
SIERPIEŃ – GRUDZIEŃ 1988
warta
MARZEC – CZERWIEC 1989
MARZEC – CZERWIE
ZEC – CZERRWIE 19
C 1989
Część piąta
Część p ąta
SIERPIEŃ 1989 – STYCZEŃ 1990
YCZEŃ 1990
ść szósta
CZERWIEC 1990 – STYCZEŃ 1991
CZERRWIEC 1990 – STYCZE
RWIEC 1990 – STYCZE 19
Ń 19991
Część siódma
Część siódma
KWIECIEŃ – LIPIEC 1991
KWIECIEŃ –
KKWIECIEŃ – LIPIE 199
Czę ś ć pierwsza
Częś pierw
Część drug a
Część czwarta
Część czwart
SIERPIEŃ 1989 – S
p
SIERPIEŃ 1989 – ST ZE
óst
Część szósta
 
 
 
Zamiast wstêpu
Œwiat, droga m³odzie¿y, wygl¹da³ kiedyœ nieco inaczej.
Nie budzi³a nas, dzisiejszych trzydziesto- i czterdziesto-
latków, telewizja œniadaniowa, przez co nie wiedzieliœmy
o istnieniu oty³ych karlic akrobatek, czipendelsów i ko-
tów, które mówi¹ brajlem. Budzi³ nas radziecki budzik,
który za nic w œwiecie nie chcia³ chodziæ tak, jak mu hej-
na³ z wie¿y mariackiej kaza³. A jednak zd¹¿aliœmy do
szko³y.
Na œniadanie jedliœmy kanapki z pasztetow¹, na œwiê-
ta – szynkê, która psu³a siê po dwóch dniach. Sery by³y –
jeœli by³y – dwa: ¿ó³ty i bia³y. Nazwy by³y równie umow-
ne, jak ich ceny i kolory. Nikt nie jada³ lunchu. By³y dru-
gie œniadania – kanapki starannie zapakowane przez
mamy w papier œniadaniowy, który poddawano domo-
wemu recyklingowi i jeœli siê nie ubrudzi³, wykorzysty-
wano go ponownie. Jadano te¿ obiady: ziemniaki, t³uste
sosy, kotlety. Ma³o warzyw i ryb. Na kluski mówiliœmy
makaron, nie pasta, bo past¹ smarowaliœmy chleb lub czy-
œciliœmy buty. Nikt nie zna³ s³owa cholesterol i jad³ tyle ja-
jek, ile chcia³, a jednak nie umieraliœmy masowo na serce.
Nauczyciel, który potrafi³ przylaæ linijk¹ lub po³amaæ
wskaŸnik na niejednej pupie, kaza³ nam wkuwaæ mnó-
stwo definicji i wzorów, nêka³ klasówkami i straszy³ wid-
mem powtarzania klasy. Mimo to nie mieliœmy jakiejœ
nadzwyczajnej traumy. Szczerze mówi¹c, nie znaliœmy
Zgłoś jeśli naruszono regulamin