00:00:41:MAHOMET ll 00:00:44:Melodramat heroiczny|w dwóch aktach 00:00:47:Libretto Cesare della Valle|i Gaetano Rossi 00:00:52:Muzyka Gioachino Rossini 00:00:59:Wersja poprawiona|oparta na żródłach z epoki 00:01:25:OBSADA 00:02:07:Kierownictwo muzyczne 00:02:15:Orkiestra i chór Teatro La Fenice 00:02:21:Kierownik chóru 00:02:39:Reżyseria, scenografia i kostiumy 00:02:47:Realizacja telewizyjna 00:13:51:Na twe rozkazy, Erisso, 00:13:59:stajš przed tobš wojownicy. 00:14:07:Ale... ty milczysz. 00:14:11:Czyżby nie słuchał? 00:14:16:Tysišc myli ponurych 00:14:23:trapi jego głowę. 00:14:31:Wielkie nieba! Jakiż Negroponte... 00:14:42:...czeka los? 00:15:29:Już od dwóch miesięcy,|dzielni Wenecjanie, 00:15:35:pyszny zdobywca Bizancjum 00:15:39:wraz ze swš licznš i okrutnš armiš|miasto nasze oblega. 00:15:54:Wcišż żywi, co dnia|próby i klęski dzielnie znosimy. 00:16:04:Lecz...|co przyniesie nam przyszłoć? 00:16:10:Najdzielniejsi z naszych|już polegli, 00:16:16:mury padajš|pod naporem kul armatnich. 00:16:21:Choroby i głód srodze|dowiadczyły nasz niewinny lud. 00:16:32:A Mahomet grozi|ogniem i mierciš, 00:16:39:jeli do jutra bramy miasta|nie zostanš otwarte. 00:16:49:W takiej sytuacji jednako 00:16:57:niezręcznie jest 00:17:02:do honoru|i do miłosierdzia się odwoływać. 00:17:14:Niech każdy z was|swobodnie się wypowie 00:17:18:i wola większoci górę weżmie. 00:17:40:Pierwszy odpowie ci|dzielny Condulmiero, 00:17:49:który w niebezpieczeństwie|odwagę i rozsšdek zachowuje. 00:18:06:Gdy nadzieja wszelka zamiera,|głupotš jest brawura 00:18:16:i mniejszym złem jest unikać gróżb. 00:18:27:Głupcem, nie odważnym jest ten,|kto na olep ku mierci kroczy. 00:18:38:Ulec winnimy 00:18:43:i na ważniejsze|okolicznoci oszczędzić 00:18:48:miecze nasze i krew.|Wówczas ja pierwszy się wykrwawię, 00:18:57:pierwszy ja polegnę. 00:19:01:Rycerzu, co mówisz? 00:19:06:Najlepszš broniš silnego|jest miecz. 00:19:16:Nie lękajmy się grożby. 00:19:21:Walczmy i polegnijmy|w tej godzinie próby. 00:19:32:Niech grób mój pokryjš|koci zabitych wrogów. 00:19:55:Widzšc takowš niezłomnoć,|słyszšc jego mocne słowa, 00:20:05:serca nasze|odzyskujš dawnš odwagę. 00:21:25:Doć już. Pojšłem, dzielni mężowie,|prawdziwi obywatele i wojownicy. 00:21:33:Z ust waszych rady pragnšłem|jedynie i jš usłyszałem. 00:21:45:Przysięgnijmy na nasze miecze, 00:21:49:że za ojczyznę|i wiarę walczyć będziemy, 00:21:54:póki krew w sercach naszych|płynšć będzie. 00:22:05:Bo gdy wybór między|niesławš a mierciš, 00:22:11:człowiek mężny wie,|co wybrać musi. 00:22:24:Tak, przysięgamy 00:22:31:na nasze włoskie miecze,|krwiš niewiernych zbrukane, 00:22:39:że do stóp Mahometa padniemy|jeno martwi, lecz niepokonani. 00:22:58:Przysięgamy na weneckie miecze, 00:23:02:że jeli los nasz|ponury się nie odmieni, 00:23:06:to Negroponte weneckich armii|grobem i pomnikiem będzie. 00:24:16:Ruszajcie, wojownicy! 00:24:19:O wicie muzułmanin|ostatni atak przypuci. 00:24:26:Odpoczšć musicie i sił nabrać, 00:24:30:by rankiem dzielnie|walczyć przy mym boku. 00:24:40:Jeli męstwo ulec ma|przed przewagš liczebnš, 00:24:45:jeli poddać mamy miasto, 00:24:50:to szybko do twierdzy wycofać się|trzeba, by znów walczyć mogli ci, 00:24:56:co przy życiu pozostanš. 00:25:25:Calbo, posłuchaj. 00:25:30:Spełniwszy obowišzki|obywatela i wodza, 00:25:36:spełnić muszę jeden jeszcze,|równie więty. 00:25:41:Niestety, ojcem jestem|jedynej i przepięknej córki. 00:25:50:Znasz jš dobrze|i kochasz tak samo jak i ja. 00:25:58:Pomyl, jak grożba wiszšca nad niš 00:26:02:przeraża mnie 00:26:06:i krew mš mrozi. 00:26:11:Jako i mnie. 00:26:18:- Więc pójdż za mnš.|- Co uczynić zamierzasz? 00:26:22:Chodżmy do mej córki.|Tam usłyszysz jej ojca wolę. 00:27:32:Od wschodu strony wit|zabarwia niebo, słońce zwiastujšc, 00:27:39:być może dobre wieci|niosšc dla tej ziemi. 00:27:45:Niech nadzieja sił ci doda,|znajdż ukojenie. 00:27:52:Po cierpieniach słodkš radociš|cieszyć się będziesz. 00:28:50:Radoć dla mnie? 00:28:55:Nadzieja? Nigdy! 00:29:00:Wierne przyjaciółki,|gdybycie wiedziały, 00:29:05:zapłakałybycie nade mnš. 00:29:14:Córko... 00:29:19:Kogóż ja widzę? Ojcze! 00:29:26:Jakaż troska sprowadza cię|do mnie o wicie? 00:29:32:Twoje bezpieczeństwo. 00:29:36:Bezpieczeństwo? O, biada mi! 00:29:39:Obejmij mnie i wysłuchaj. 00:29:45:Gdy wróg|do ostatniego ataku się sposobi, 00:29:50:lękam się o twoje życie, Anno. 00:29:56:Do dzi twej cnoty i niewinnoci|tarczš i strażnikiem byłem. 00:30:07:Lecz teraz to za mało,|skoro w każdej chwili 00:30:11:cios miecza|może przecišć moje życie. 00:30:16:O, ja nieszczęsna! Co mówisz?! 00:30:21:Podwoić twojš ochronę 00:30:25:miłoć mi podpowiada. 00:30:28:l obrońcę twego ustanowić. 00:30:32:Niechaj zastšpi mnie,|gdybym miał polec. 00:30:37:Ojcze! 00:30:41:Obrońcš twoim będzie Calbo. 00:30:45:Kocha cię, lecz tylko ojcu twemu|z tego się zwierzył. 00:30:51:- Polubić cię pragnie.|- O, nieba! 00:30:55:Lepszego męża|próżno by szukała, córko. 00:31:06:Chodżmy do wištyni, 00:31:09:gdzie prochy twej matki spoczywajš. 00:31:21:Pozwól, najdroższa, bym ten|więty węzeł pobłogosławił. 00:31:26:l niech me troski|precz odejdš u stopni ołtarza. 00:31:32:- Zgubiona jestem!|- Czemu się ocišgasz? 00:31:37:Anno... ty milczysz? 00:31:41:Widzę zaskoczenie na twej twarzy. 00:31:48:Otwórz swoje serce|przed ojcem i twym przyjacielem. 00:31:53:Jeli niemiłe|jest ci to małżeństwo, 00:31:56:przemów miało, 00:32:00:a ja pierwszy bronić cię będę. 00:32:10:Co widzę? 00:32:16:Córko, ty płaczesz? 00:32:20:Straszne podejrzenia|budzisz we mnie! 00:32:31:Dłużej przed tobš|prawdy ukrywać nie mogę. 00:32:43:Obu zwodzić was nie mogę|ni samej się powięcać. 00:32:51:lnny ogień w mym sercu płonie. 00:32:55:Na Boga! Mów! 00:32:58:Mój ukochany|nie jest niegodny Erissów rodu. 00:33:05:Kimże on jest? Mów! 00:33:15:To władca Mitilini, dzielny Hubert. 00:33:21:Hubert!|A kiedy go poznała? 00:33:27:Gdy ty w Wenecji pozostawałe|przez cztery miesišce, 00:33:32:szukajšc złota i broni,|a mnie zostawiłe w Koryncie. 00:33:39:Wtedy? Co słyszę? 00:33:42:O, ja nieszczęsna! 00:33:47:Hubert przybył ze mnš do Wenecji|tym samym statkiem 00:33:52:i został tam,|gdy ja wróciłem do ciebie. 00:33:56:Biada mi! Prawdę mówisz? 00:34:00:Więc kto mnie odwiedził|za Huberta przebrany? 00:34:07:Nie wiem,|ale zapewne był to oszust. 00:34:48:Duszę mš turbuje 00:34:55:podły podstęp. 00:35:07:Żal mi jej. 00:35:15:Łotr ten obrzydzeniem mnie napawa. 00:35:34:Duszę mš turbuje 00:35:41:podły podstęp. 00:35:53:Moje serce jest w trwodze, 00:36:01:z hańbš zmierzyć się nie mogę. 00:39:43:Chodż, wodzu.|Wróg nam zagraża, 00:39:47:niebezpieczeństwo się czai. 00:40:02:Widzisz moje cierpienie.|Spójrz na mnie życzliwym okiem. 00:40:10:Jeli honor sercem twym kieruje,|to ono samo wybroni się. 00:44:19:Co się dzieje? O, Boże!|Słyszę zgiełk bitewny! 00:44:28:Może jaka zdrada|w nocnym zamęcie... 00:44:37:Boję się! Co za ból! 00:44:43:Do wištyni ić trzeba,|niebo o pomoc błagać, 00:44:50:by oszczędziło|chociaż życie mojego ojca. 00:45:38:O, my nieszczęsne! 00:45:42:Dokšd teraz... 00:45:46:skierujemy nasze kroki? 00:46:09:Szczęk mieczy, wystrzały dział 00:46:15:przyprawiajš nas o drżenie! 00:46:22:Czemu rozpaczacie? 00:46:28:Co się stało? Mówcie. 00:46:39:Zdrajca bramy muzułmanom otworzył. 00:46:44:Wokół nas horror, ogień i mierć. 00:48:01:Boże sprawiedliwy,|w takim zagrożeniu 00:48:13:jedynym wyjciem, jedynš nadziejš 00:48:21:jest do Ciebie|zwrócić się z płaczem 00:48:28:i o Twojš błagać łaskę. 00:51:24:- Ojcze!|- Anno! 00:51:28:Przytulić cię przybiegłam. 00:51:33:- Mów.|- Prócz honoru wszystko stracone. 00:51:41:Wszelkiej nadziei|pozbawił nas zdrajca. 00:51:48:Wróg już na murach,|lecz dzięki Bogu, 00:51:51:ponieważ Mahomet|lęka się tajnych pułapek, 00:51:55:wstrzymał natarcie aż do witu. 00:52:02:Do twierdzy, wierni towarzysze! 00:52:07:Ojcze, stój, posłuchaj. 00:52:13:Słuchać nie mogę. 00:52:21:Żegnaj. 00:52:30:Córko, 00:52:36:pozwól mi odejć. 00:52:42:Pędzę tam,|gdzie obowišzek mnie wzywa. 00:53:01:Łzy twoje do zdrady ojczyzny 00:53:09:nie zmuszš mnie. 00:53:48:Ojcze! 00:53:55:W takim niebezpieczeństwie|i boleci 00:54:01:córkę swojš zostawisz? 00:54:20:Jakiż bóg ci podpowiada 00:54:28:takowe okrucieństwo? 00:55:08:ldę z tobš. 00:55:11:Zostań. 00:55:14:- Za ojcem swoim pójć nie możesz.|- Cóż za surowe polecenie. 00:55:20:Jedynie wybrane oddziały|wstšpiš na szczyt skały, 00:55:29:by dowód dać najwyższy 00:55:36:nieugiętego męstwa. 00:56:15:A my tutaj, bez nadziei, 00:56:19:na pastwę losu mamy zostać 00:56:23:i nowych czekać okrucieństw? 00:56:47:Widzisz, panie, jej łzy. 00:57:00:Zmień zdanie. 00:57:07:Wybaw jš z tej opresji. 00:57:14:Niech do serca twego|litoć przemówi. 00:57:32:My na murach|dzielnie walczyć też będziemy, 00:57:37:ciosy miertelne odeprzemy. 00:59:53:Ruszamy, żołnierze! 00:59:57:Żegnaj. 01:00:01:Ojcze! 01:00:07:Zostawisz mnie|na pastwę tych barbarzyńców? 01:00:16:Najdroższa. 01:00:25:Weż ten sztylet. 01:00:32:Niech będzie dla ciebie schedš|ojcowskš w dniu tak tragicznym. 01:00:55:Pędż do wištyni, 01:01:00:zanim muzułmanin|rękš swš cię dotknie, córko! 01:01:07:Mów dalej. 01:01:09:Żegnaj. 01:01:20:Doć powiedziałe, rozumiem. 01:01:25:Przekonasz się,|że córka podobna jest do ojca. 01:01:29:l zanim muzułmanin|rękš swš mnie tknie, 01:01:33:sztylet ten wbiję w swoje serce. 01:02:25:Córko, pamiętaj. 01:02:28:- Ojcze...|- Żegnaj. 01:03:49:Żegnaj! 01:05:21:Ogniem i mieczem zniszczone,|we krwi skšpane wrogie miasto. 01:05:46:Jego masakra|przykładem będzie dla wiata. 01:05:55:Naszej sile niezwyciężonej 01:05:59:lepy opór stawiać|niebezpieczna to jest gra. 01:07:38:Powstańcie, 01:07:54:w t...
Ela.05.XI