Elf na Ziemi - ebook.pdf

(438 KB) Pobierz
352306964 UNPDF
CZYTADŁA
Anja Thieme
Elf na ziemi
Elf on Earth
Powie fantasy z angielskim w tle
 
 
 
 
Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment
pełnej wersji całej publikacji.
Aby przeczytaæ ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj .
Niniejsza publikacja mo¿e byæ kopiowana, oraz dowolnie
rozprowadzana tylko i wył¹cznie w formie dostarczonej przez
NetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym mo¿na
jakiekolwiek zmiany w zawartoœci publikacji bez pisemnej zgody
NetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania siê jej
od-sprzeda¿y, zgodnie z regulaminem serwisu .
Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepie
Langenscheidt
Elf on Earth
Elf na Ziemi
Anja Thieme
Berlin · Monachium · Warszawa · Wiedeń · Zurych · Nowy Jork
Tytuł oryginału: Elfe auf Erden
Autor oryginału: Anja Thieme
Opracowanie ćwiczeń do tekstu: Carole Eilertson
Na stronie 150 wykorzystano fragment komedii W. Szekspira
„Sen nocy letniej”.
Na stronie 151 – ten sam fragment w przekładzie Stanisława
Koźmiana.
Dla Eleonory i Jana
Przekład i adaptacja: Krystyna Luto-Lach
Redaktor prowadzący: Agnieszka Obuchowicz
Redakcja: Katarzyna Sarna
Korekta: Sabina Bauman, Klaudyna Cwynar
Okładka: Grażyna Ficenes
Zdjęcie na okładce: Rui Vale de Sousa,
Tyurin Ruslan/Shutterstock.com
Opracowanie graficzne: Ute Weber
Skład i łamanie: emka
© for the original edition: 2009 Langenscheidt KG, Berlin und München
© for the Polish edition: 2010 Langenscheidt Polska Sp. z o.o., Warszawa
Langenscheidt Polska Sp. z o.o.
02-548 Warszawa
ul. Grażyny 13
www.langenscheidt.pl
ISBN 978-83-7476-944-0
One
Światło słoneczne połaskotało Eivyn w nos. Kichnęła i w pół-
śnie przetarła oczy. Zamrugała powiekami, oszołomiona
promieniami słońca. Przeciągnęła się. Co się stało? Sen?
Co za bezsens, tylko ludzie śpią. Miała pojawić się dopiero,
gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Czy to już? Gdy o tym
pomyślała, jej żółta szata zaczęła lśnić. Eivyn czuła dumę.
Here I am! Oto jestem! Nareszcie!
Rozejrzała się. Wąskie pomieszczenie wyłożone jasnymi
kafelkami, dwoje wysokich białych drzwi, naprzeciwko
kabina prysznicowa, a w kącie jakiś cień, który właśnie się
poruszył…
Cień? Nie, to potwór! Jak strzała skoczył w jej kierunku i jed-
nym susem wylądował tuż przed nią, w umywalce. Eivyn
skuliła się. Siedziała we włosiu pędzla do golenia, bo właśnie
tu się przebudziła. Usilnie próbowała myśleć o czymś smut-
nym, żeby nie zdradził jej blask szaty. Jednak potwór nie był
nią zainteresowany. Siedział tam, gdzie wylądował.
Eivyn ostrożnie wyjrzała spomiędzy włosów pędzla. Bestia
otworzyła pysk, wysunęła różowy język i polizała kran. Na
próżno – kurek był dokładnie zakręcony.
– Och, tego się obawiałem. Wiedziałem, że tak będzie! –
miauknął potwór sfrustrowany.
Kot. To tylko zwyczajny kot. Eivyn położyła dłoń na piersi,
aby uspokoić walące z przerażenia serce, i odetchnęła z ulgą.
Już w czasach faraonów koty były łącznikami między świa-
tem ludzi i królestwem snów; pomagały elfom, jak tylko
mogły. Kot Oscara Wilde’a za swoje zasługi otrzymał nawet
tytuł „Rycerza Morphadii”.
– Zapomina nalać mi wody do miseczki, ale zakręcić kranu
to nigdy nie zapomni! Ech, losie, to przecież jak pustynia.
3
Zgłoś jeśli naruszono regulamin