Homeopatia - Na bezsenność kawa.doc

(34 KB) Pobierz
Na bezsenność kawa, czyli o homeopatii

Na bezsenność kawa, czyli o homeopatii

Dariusz Pietrek

 

Na obecnym rynku ludzkich potrzeb istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na różne, często dziwne, metody leczenia. Niektóre z tych metod stwarzają pozory naukowości. Przecież nikt nie będzie krzywo patrzył na panią aptekarkę, polecającą cudowne i nieszkodliwe środki, np. homeopatyczne.

 

Nazwa "homeopatia" pochodzi z połączenia greckich słów homois (podobny) i pathos (ból, choroba). Na jednej ze stron poświęconych homeopatii znalazłem informację, że Hipokrates leczył homeopatycznie, ale wszystkie jego zapiski zaginęły. Skąd więc wiadomo, że tak leczył?

 

Tak naprawdę homeopatia pojawiła się stosunkowo niedawno - pod koniec XVIII wieku - i jest wynikiem oświecenia Samuela Hahnemanna, który urodził się w Saksonii w 1755 roku. Studiował on medycynę, ale rozczarowany osiąganymi przez siebie rezultatami, zaprzestał jej praktykowania.

 

Gdy dowiedział się, że wyciąg z kory pewnego drzewa (chinina) poprawia stan zdrowia chorych na malarię, sprawdził na sobie samym działanie leku. Odczuł wówczas objawy, które określił jako te same, które mają chorzy. Wyciągnął z tego wnioski i przedstawił podstawową regułę homeopatii: Similia similibus curantur - Podobne leczy się podobnym.

 

Oznacza to, że produkt, który może spowodować u kogoś symptomy choroby, może także z tej choroby wyleczyć.

 

I tutaj wystąpił błąd w myśleniu Hahnemanna. Stwierdził on mianowicie, że podając sobie chininę, lek przeciwgorączkowy, odczuwa objawy malarii. Najprawdopodobniej była to jednak reakcja uczuleniowa na ów środek. Zapewne podobne byłyby efekty leczenia bezsenności za pomocą dużej mocnej kawy.

Cztery zasady homeopatii

 

Homeopatia opiera się zasadniczo na czterech zasadach:

1. Podobieństwo (opisana wyżej)

2. Rozpuszczanie

 

Homeopata uzyskuje podstawowy produkt poprzez namoczenie w wodzie na przykład ziaren kawy. Następnie jedną kroplę zawiesiny miesza z 99 kroplami rozpuszczalnika (wody lub rzadziej alkoholu). W ten sposób uzyskuje rozcieńczenie określane jako 1D.

 

Następnie, aby otrzymać 2D, jedna kropla produktu mieszana jest znowu z 99 kroplami rozpuszczalnika. Tak się postępuje dalej aż do 30D, co jest obecnie granicą rozpuszczania preparatów homeopatycznych. W przypadku 30D rozcieńczenie jest rzędu 10-60. Odpowiada to rozpuszczeniu jednej łyżeczki danej substancji w objętości odpowiadającej mniej więcej pojemnikowi o wysokości 100-metrowej wieży kościelnej. Z substancji pierwotnej przy 18 rozcieńczeniu nie zostaje zatem nic!

3. Dynamizacja

 

Podczas rozpuszczania substancji należy energicznie wstrząsać roztworem, aby go spotencjalizować. W ten sposób materia nieożywiona ma się przemienić w cząstkę energii.

 

Homeopata bierze jedną część esencji, którą wlewa do dziewięciu części rozpuszczalnika. Jeśli roztworem wstrząsa raz, uzyskuje potencję określaną mianem Dl, D2 to dwa wstrząsy, D3 trzy wstrząsy itd.

 

Na tym etapie tworzenia substancji homeopatycznej najważniejsze jest owo wstrząsanie. Hahnemann był przekonany, że proces ten ma większe znaczenie niż samo rozcieńczanie. Wierzył - jak zresztą do dziś zwolennicy homeopatii - że poprzez wstrząsanie środek homeopatyczny chwyta kosmiczną moc życia.

Personalizacja

 

Kolejną zasadą homeopati i jest założenie, że przebieg choroby uzależniony jest od predyspozycji chorego. Nic dodać, nic ująć - jest to oczywiste dla każdego terapeuty. Odkrycia w dziedzinie genetyki jasno to potwierdzają. Ludzie nie rodzą się równi wobec chorób.

 

Tyle, że cechy charakteru badanej osoby często mają niewiele wspólnego z przyczynami i diagnozą choroby, dają natomiast choremu fałszywe poczucie personalizacji jego przypadku.

 

Za przykład niech nam posłuży słynny lek Occillococinum, sprzedawany w aptekach w celu leczenia pierwszych objawów grypy i kataru. Rozpuszczany jest do poziomu 200D (!). Jego "elementem aktywnym" jest mieszanka serca i wątroby kaczki.

 

Szansa trafienia na jedną molekułę "elementu aktywnego" wynosi 1/10-400. Odpowiada to szansie trafienia na JEDNĄ cząstkę wśród monstrualnej liczby - jeden i czterysta zer - innych cząstek.

 

Jest ona mniej więcej cztery razy większa niż całkowita liczba cząstek we wszechświecie. Jedna zabita kaczka wystarcza na wyprodukowanie specyfiku Occillococinum w takich ilościach, że zostanie on sprzedany za 20 milionów USD.

Ach ci homeopaci

 

Jedną z wybitniejszych postaci homeopatii jest F. Gauba, który wypowiada się na temat wysokich potencjalizacji D30 do D1000 mniej więcej tak: Wysokie potencje działają znacznie głębiej, sięgają do najtajniejszych procesów życiowych... Gaub rozróżnia 24 formy lęku.

 

Na każdą z nich należy podać inny lek, np. w przypadku lęku przed porodem zapisujemy Cimicifuga (srebrna świeca) w rozcieńczeniu D30; na lęk przed czymś, co może wyłonić się z kąta - fosfor D6; lęk przed dużym smutkiem i płaczliwym nastrojem wymaga Antimoniumcrudum (naturalny antymon), a lęk przed ostrymi przedmiotami (nóż, widelec itp.) leczy przy pomocy Strophantus gratus D6.

 

Jak ogromną wiedzę trzeba mieć, aby wiedzieć, że na ostre przedmioty należy podać Strophantus gratus w koncentracji D6, a nie inny specyfik w koncentracji D27,5. Na 24 formy lęku Gaub zna 30 środków o potencji D6 do U 1000. Daje to 715 680 możliwości leczenia lęku!

 

Aby pokusić się na obiektywizm, muszę zaznaczyć, że nie wszyscy homeopaci postępują według zasad Hahnemanna (duża grupa odeszła od jego twierdzeń).

 

Dariusz Pietrek

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin