całosc.docx

(150 KB) Pobierz

37

 

Marek Stanisław Kobiela                    

 

             1 listopad

 

Pierwszego listopada

Na cmentarz iść  wypada

Idźmy wszyscy na cmętarze

Zapalmy świece na grobie

Przypomnijmy sobie

Że każdego z nas

Taki koniec czeka

Jednych wcześniej

Innych później trochę

Nie ominie on nikogo

Ani Jana ani Zochę

Zastanówmy się,

Jak przeżyć dalsze lata?

By z godnością odejść

Z tego świata

* * *

B O K S E R

 

Bardzo dawno temu

Przylałem jednemu

Długo bardzo płakał

Gdy ode mnie dostał

Kuksańca pod brodę

I stracił urodę

Działo się to w ringu

Tuż zaraz po gongu

Ja byłem bokserem

A nie jakimś zerem

Co to w ringu staje?

I rady nie daje

Bo jest pełen strachu

Jak „ Andrzejek” brachu?

* * *

D Z I A D E K

 

Siedział dziadek w parku

Na małej ławeczce

Rozmyślał, dlaczego

Żadna go nie chce?

Siadła kiedyś obok

Pani w średnim wieku

Pomyślał dziadunio

Okazja człowieku

Zagadnął ochoczo panią

Czy może porozmawiać z nią

Ona na to jak na lato

Chętnie z dziadkiem rozmawiała

Dowiedział się, że sama została

Od kiedy męża pochowała

                            On był wdowcem lat wiele

Zaproponował pani ślub i                                               Pani trochę się wzbraniała

Zaczęli się, więc odwiedzać

On przychodził czasem do niej

Ona jego odwiedzała

Chyba roczek ta idylla trwała

A po roku ta znajomość

Się urwała, bo ona dziadka

          Po dziurki w nosie miała

* * *

 

 

 

 

 

Deszcz  

     

Jak to ładnie jest

Kiedy pada deszcz

A ja boso stoję

Deszczu się nie boję                                       

Będę tak tutaj stał

I na ciebie czekał

Noc mnie tu zastanie

Moje ty kochanie  

Wyjdź, chociaż na ganek

Nim przyjdzie poranek

Niechaj Cię zobaczę

Nocki nie przepłaczę.

* * *

Do młodych mężatek

Czas przemija lecą latka

Z młodej pięknej dziewczyny

Staje się często zaniedbana

Młoda matka mężatka

Zapamiętaj dziewczyno

Że o urodę trzeba dbać

Czy jest się młodą żoną?

Czy dostojną matroną?

To przestroga od Boga

Ostrzeżenie to płynie

Z ust starszego pana

Którego żona

Była zawsze zadbana

* * *

Henia i Henio

         Przyszedł Henio raz do Heni

Ona przyjęła go w sieni

       Do mieszkania nie wpuściła

       Bo w innym zakochana była

       Z Henia jednak twardziel był

        Ustępować Heni nie miał sił

Bo zakochany w niej był

           Był on też bardzo uparty                                   I co dzień przychodził

Z zamiarem poważnym

Nie na żadne żarty

Tak długo on chodził

Aż z nią dziecko spłodził

      Żyją teraz całkiem w zgodzie

      Choć nieraz ich bieda bodzie

Jak wynika z tej kabały?

Aby osiągnąć cel

Musisz być wytrwały

* * *

 

 

 

 

                                                

Przyjechały do Wałbrzycha raz ministry

I zastały Wałbrzych czysty

Prezydent schody wyszorował 

Wszystkie brudy w kącie schował

Kidy z kątów powymiata

Będzie chyba koniec świata.

* * *

 

Pan Kazio z Otwocka

Wybrał się do Płocka

Do Płocka nie dotarł

Bo się o bufet „Warsu” oparł

Na bufecie stała wódka

Stąd podróż była krótka

* * *

Pan Marian z Wrocławia

Puścił pawia w pociągu

Mówił potem, że to z przeciągu

Gdy okno otworzył

Nie wspomniał o tym

Że przed chwilą wódkę spożył

* * *

Pewien człowiek w Pobierowie

Przejechał się na krowie

I znalazł się w rowie

A było, dlatego tak

Bo był on wielki pijak

* * *

Pewna pani ze szczecina

Wyrzuciła oknem syna

Syna oknem wyrzuciła

Bo pijana bardzo była

* * *

Przyjechała pani Gienia do warszawy

By się napić dobrej kawy

Dobrej kawy nie wypił

Bo pomyłkowo do knajpy wstąpiła

* * *

O posłach

Każdy poseł z ławy wstaje

I pytanie swe zadaje

Na odpowiedź już nie czeka

A nazajutrz się on wścieka

Że nie dostał odpowiedzi

Że na darmo w ławach siedzi

Panie pośle nie bądź taki

Czekaj na odpowiedź

Nie uciekaj w krzaki.                           

* * *

Lepiej w rzece nogi moczyć

A niż z mostu do niej wskoczyć

* * *

Lepiej w Grójcu kupić konia

Niż z Nigerii dostać słonia

* * *

Lepiej z panią dzielić łoże

Niż w hamaku spać na dworze

* * *

Lepiej w karczmie wódę żłopać

Niż pod lasem rowy kopać.

* * *

 

Lepiej z kolegą wypić piwko

Niż z sąsiadką z naprzeciwko

Bo sąsiadka się pochwali

A mąż jej ci w łeb przywali.

* * *

Przed wyborami pan rysio z Wałbrzych

Odezwał się do pana Zdzicha

Gdy przyniesiesz mi wyborców na tacy

Przyjmę cię do bardzo dobrej pracy

* * *

 

Odbyły się w Wałbrzychu

Już trzy razy wybory

Ale kto został wybrany

Nie wie nikt do tej pory

* * *

Klub Wałbrzych  2002

Za głos na jego listę

Buteleczkę wina da

Albo dychę zapłaci

Bo w tym klubie

Są ludzie bogaci.

 

* * *

 

Zabrałem się do słania wyrka

Bo miała przyjechać Marylka

Marylka nie przyjechała

moja praca przy słani wyrka

Do niczego się nie przydała

* * *

 

W młodości byłem grzesznym chłopcem

Bo którą poznałem do grzechu namawiałem

* * *

Słonko wysoko stoi na niebie

A ja nie mogę przyjść do siebie

Ciągle myślę jak po przepiciu

Bez bólu głowy zachować się przy życiu

* * *

Jechała raz pani do Zgierza

By kupić sobie pierza

Zapytałem-po, co pani pierze

Odpowiedziała-aby cię 

w nich wytarzać frajerze

*

* *

Kiedy byłem mały chłopiec?

Chciałem zawsze komuś dopiec

Byłe krnąbrny byłem zły

Cieszyłem się gdy u innych

Widziałem w oczach łzy

Dziś zmieniłem zdanie

Dziś nastawiam się

Na ludzi kochanie

Chcę pomagać w potrzebie

Chciałbym by ludzie czuli się

Przy mnie ...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin