Domanska,%20Diatanaty.pdf

(152 KB) Pobierz
Czas Kultury 3-4/2005
Rzeczy trzecie
51
Ewa Domaƒska
Diatanaty
Prochy, diamenty i metafizyka obecnoÊci *
Czy istotnie jest tak – jak g∏oszà chrzeÊcijaƒskie pisma – ˝e cia∏o jest „ziemskim
namiotem”, naczyniem, które bez ducha jest tylko trupem? Czy przeznaczeniem
martwego cia∏a jest powrót do ziemi, by ulec tam mineralizacji, rozk∏adowi na
czynniki, z których zosta∏o stworzone? Jak mo˝e ulec przeobra˝eniu nasz stosu-
nek do martwego cia∏a, prochów, szczàtków czy koÊci, kiedy przestaje obowià-
zywaç formu∏a: z prochu powsta∏eÊ i w proch si´ obrócisz, a mo˝liwa staje si´:
z prochu powsta∏eÊ, w diament si´ obrócisz ?
Syntetyczny diament
z ludzkich prochów.
© LifeGem 2003
+
52
Czas Kultury / 3-4 – 2005
W 1999 roku w miejscowoÊci Rockford (Illinois, USA) Russel (Rusty)
VendenBiesen (33) z bratem Deanem (39) oraz Greg Herro i jego brat Mike roz-
mawiali o Êmierci i pogrzebach. Rusty, który nie chcia∏ zostaç pochowany na
cmentarzu ani spoczàç w urnie, którà rodzina b´dzie trzyma∏a nad kominkiem,
wpad∏ na pomys∏ przekszta∏cania ludzkich prochów w syntetyczne diamenty.
W 2001 roku w czwórk´ za∏o˝yli firm´, którà nazwali LifeGem Memorials. Jej
centrum znajduje si´ w Chicago.
Rusty VendenBiesen przyznaje, ˝e kiedy zaczyna∏ badania, nie wiedzia∏ nic ani
o biochemii, ani o produkcji diamentów. W normalnych warunkach krystalizacja
w´gla w diament trwa kilka milionów lat i wymaga wysokiej temperatury i ci-
Ênienia. W warunkach laboratoryjnych produkcj´ syntetycznych diamentów roz-
pocz´∏a w 1950 roku firma General Electric. Najpierw s∏u˝y∏y one do produkcji
wierte∏ i narz´dzi do ci´cia, dopiero póêniej pojawi∏a si´ bi˝uteria.
LifeGem to – jak g∏osi ulotka firmy – posiadajàcy certyfikat wysokiej jakoÊci
diament, stworzony z w´gla twoich bliskich jako pamiàtka ich unikalnego
i wspania∏ego ˝ycia . W kwietniu 2002 roku, po trzech latach prób ze spalaniem
szczàtków zwierz´cych, g∏ównie Êwiƒ, w laboratorium nale˝àcym do firmy ame-
rykaƒskiej, a mieszczàcym si´ pod Monachium w Niemczech, z w´gla uzyskane-
go z kremacji ludzkich zw∏ok uda∏o si´ wyprodukowaç sztuczny diament.
Zainteresowanie firmà od razu by∏o ogromne. Wkrótce po og∏oszeniu pierwszych
oficjalnych informacji na ten temat, które podane zosta∏y 20 sierpnia 2002 roku
przez „Chicago Tribune”, a potem przez CNN (mówi∏ tak˝e o tym w popularnym
w USA show Jay Leno) i BBC News, stron´ internetowà LifeGem odwiedza∏o
tygodniowo 45 tysi´cy osób. Ju˝ w koƒcu sierpnia szeÊç domów pogrzebowych
oferowa∏o na terenie Stanów Zjednoczonych poÊrednictwo w us∏ugach LifeGem ,
na poczàtku listopada ich liczba wzros∏a do 50, a obecnie wynosi 330. W tej
chwili firma ma ju˝ zamówienia na nast´pne dwa lata i oferuje swoje us∏ugi tak-
˝e na terytorium Kanady, Australii, Holandii, Japonii, Anglii i W´gier.
Z cia∏a ludzkiego, które zawiera 15% w´gla, mo˝na uzyskaç od 50 do 100 kamie-
ni ró˝nej wielkoÊci – twierdzi Greg Herro, a ich produkcja trwa oko∏o 16 tygo-
dni. Proces rozpoczyna si´ w momencie, kiedy technicy kontrolujà poziom tlenu
podczas kremacji, by nie dopuÊciç do zmiany w´gla w dwutlenek. W odpowied-
nim momencie spalanie zostaje przerwane i technik zbiera powsta∏y w´giel
w postaci ciemnego proszku. Jego cz´Êç zostaje przechowana i oddana rodzinie,
a cz´Êç – po opatrzeniu szesnastocyfrowym numerem identyfikacyjnym – wysy-
∏ana jest do laboratorium w Pensylwanii, gdzie jest ogrzewany do temperatury
oko∏o 3000°C. W ten sposób proszek zostaje oczyszczony mi´dzy innymi
z wapna, ˝elaza i aluminium i zamieniony w grafit. Ten z kolei wys∏any zostaje
albo do laboratorium w Niemczech, albo do laboratorium pod Moskwà, gdzie
w autoklawach przez okres od 7 do 10 dni znowu poddawany jest dzia∏aniu wy-
sokiego ciÊnienia (80 000 atmosfer) i temperatury (3000°C) potrzebnej do po-
Rzeczy trzecie
53
wstania diamentu. W laboratoriach zostajà zatem zreplikowane procesy zacho-
dzàce w naturze. Ta kreacjonistyczna analogia obecna jest w ofertach firmy,
która reklamuje siebie jako LifeGem – created diamonds (˚ywy Klejnot –
stworzone diamenty). Nast´pnie diamenty zostajà poddane obróbce i wys∏ane
do Nowego Jorku, gdzie European Gemological Laboratory (EGL/USA) wyda-
je im certyfikat stwierdzajàcy, ˝e kamieƒ jest wytworzonym przez cz∏owieka
diamentem , i opisujàcy jego jakoÊç. Diament dostaje tak˝e certyfikat Interna-
tional Gemological Center LTD.
Obecnie LifeGem oferuje diamenty o wielkoÊci od 2.5 do 1.3 karata, ale zapowia-
da, ˝e w niedalekiej przysz∏oÊci b´dzie w stanie wyprodukowaç trzykaratowy
syntetyczny diament. WielkoÊç diamentu zale˝y od tego, jak d∏ugo grafit pozo-
staje pod ciÊnieniem: im d∏u˝ej, tym diament jest wi´kszy. Kamieƒ wyjmowany
spod prasy jest surowym kryszta∏em, który poddany zostaje obróbce zgodnie
z ˝yczeniami klienta. (Mo˝na tak˝e za˝yczyç sobie wyrycie inskrypcji). Cena
(dane z maja 2003) zale˝y od wielkoÊci: 20–29-karatowy kamieƒ kosztuje 2499
dolarów; jednokaratowy – 15 000 dolarów. Cena jest wysoka i znacznie prze-
wy˝sza cen´ diamentu naturalnego (25–700 dolarów). Diamenty produkowane sà
w ró˝nych kolorach – pierwsze mia∏y naturalny kolor niebieski (ze wzgl´du na
Êladowà obecnoÊç w ciele boru), potem zacz´to oferowaç tak˝e czerwone, ˝ó∏te
i zielone. Mark Gershburg, dyrektor EGL, twierdzi, ˝e ∏atwo jest odró˝niç dia-
ment naturalny od syntetycznego, ale nie jest mo˝liwe odró˝nienie kamienia wy-
produkowanego z prochów i zwyk∏ego syntetyku. Minimalne zamówienie to dwa
diamenty, ale – jak twierdzi Herro – wszystkie zamówienia przyj´te do tej pory
dotyczy∏y wi´kszej iloÊci.
Pomys∏ takiego obchodzenia si´ ze szczàtkami, zw∏aszcza w Polsce, ma prawo
kojarzyç si´ jak najgorzej. Pami´tamy bowiem o produkcji z ludzkich cia∏ myd∏a
i aba˝urów; o przetapianiu z∏otych z´bów i innego rodzaju utylizacji zw∏ok. Dla
jednych przerabianie prochów na diamenty mo˝e byç odra˝ajàcà i makabrycznà
praktykà nekrofilskà. Dla innych jest to wspó∏czesna wersja wiktoriaƒskiej bi˝u-
terii ˝a∏obnej, zwyczaju obcinania kosmyka w∏osów i noszenia go w medalionie
– jak mówi dyrektor angielskiego oddzia∏u LifeGem Memorials David Hampson.
I faktycznie LifeGem reklamowany jest jako tak zwany biojewelry (biobi˝uteria,
tj. bi˝uteria robiona z organicznych elementów cia∏a ludzkiego), która wraz z me-
morial art (np. malowanie obrazów farbami zmieszanymi z prochami czy wyrób
ceramiki z gliny zmieszanej z prochami) jest jednym z najpr´˝niej rozwijajàcych
si´ nurtów we wspó∏czesnym przemyÊle funeralnym.
Je˝eli oburza nas LifeGem , to przypomnijmy sobie z historii praktyki u˝ywania
zw∏ok do budowy okopów w czasie obl´˝eƒ, o jedzeniu sproszkowanych czàstek
egipskich mumii, które mia∏y jakoby posiadaç w∏aÊciwoÊci lecznicze (podobnie
jak szczàtki Êwi´tych), o odwijaniu mumii z banda˝y po to, by owe banda˝e prze-
+
54
Czas Kultury / 3-4 – 2005
rabiaç na szary papier; o paleniu mumiami w piecach parowozów, dysmembracji
i wielokrotnym przenoszeniu szczàtków Êwi´tych czy w koƒcu o zdobieniu
szczàtkami rzeêb i o∏tarzy (szczególnie w okresie baroku).
Odsuƒmy jednak interpretacj´ nekrofilicznà oraz narzucajàcà si´ interpretacj´
konsumpcyjnà ( LifeGem jako sposób na zbicie fortuny; diament jako symbol bo-
gactwa i zbytku) i spójrzmy na t´ bardzo kontrowersyjnà praktyk´ tworzenia
z prochów diamentów z innego punktu widzenia – od strony konkretnej osoby
i zapytajmy, co kieruje ludêmi, którzy decydujà si´ na „obrócenie” prochów swo-
ich bliskich w diamenty? Czy chodzi tu o „metafizyk´ obecnoÊci” i o magi´ w∏a-
Êciwà relikwii? Uwa˝am, ˝e trudno jest w tym wypadku zrozumieç motywy ludz-
kie bez indywidualnej analizy przypadków, dlatego te˝ w dalszej cz´Êci tekstu
przybli˝´ jeden z nich. B´dàc wiosnà 2003 roku w Kalifornii, przeprowadzi∏am
kilkanaÊcie wywiadów z osobami, które nawiàza∏y kontakt z ró˝nymi domami
pogrzebowymi i zak∏adami kremacji w okolicach San Francisco, pytajàc o mo˝-
liwoÊç przetworzenia prochów w∏aÊnie zmar∏ych lub wczeÊniej skremowanych
bliskich w diatanaty (okreÊlenie moje).
W poniedzia∏ek 2 czerwca 2003 roku, w wyniku ran zadanych no˝em w czasie
napadu, który mia∏ miejsce na pla˝y w Santa Cruz w Kalifornii, zmar∏ dwudzie-
stoletni Derek Snell. 11 czerwca do biura dyrektora domu pogrzebowego firmy
Byrgan Cremation w Los Gatos, Kalifornia – Dona Van Straatena przysz∏a mat-
ka Dereka – Lenaya Snell. Lenaya us∏ysza∏a w telewizji, ˝e opracowana zosta∏a
technologia umo˝liwiajàca przetworzenie ludzkich prochów na syntetyczne dia-
menty, i postanowi∏a tak w∏aÊnie zachowaç szczàtki syna. Oto fragmenty rozmo-
wy z tego spotkania:
Ewa Domaƒska : Ile diamentów i jakiej wielkoÊci zdecydowa∏a si´ Pani zamó-
wiç?
Lenaya Snell : Nie podj´∏am jeszcze decyzji odnoÊnie wielkoÊci, bo córka jesie-
nià wychodzi za mà˝ i czekajà mnie wydatki. Je˝eli zaÊ chodzi o iloÊç, to w tej
chwili myÊl´ o dwóch: jednym dla córki [siostry Dereka – dop. E.D.] i jednym
dla siebie.
E.D. : Jaki kolor Pani wybra∏a?
L.S. : Niebieski i ˝ó∏ty.
E.D. : Co si´ sta∏o z Pani synem?
L.S. : Zosta∏ napadni´ty przez kilku m´˝czyzn, którzy rzucili si´ na niego z no˝a-
mi. Jeden cios zadano w serce... Derek jest ciàgle wÊród nas. I po to w∏aÊnie jest
diament. Istnienie syna nigdy nie zostanie domkni´te. Diament b´dzie nam przy-
pomina∏, ˝e stale jest tutaj.
E.D. do Dona van Straatena : Dlaczego zdecydowa∏ si´ Pan, by Pana firma po-
maga∏a ludziom za∏atwiç LifeGem ?
Rzeczy trzecie
55
Don von Straaten : Bo ludzie ciàgle o to pytali, ale nie reklamuj´ LifeGem i jako
poÊrednik nie czerpi´ z ich sprzeda˝y ˝adnych korzyÊci finansowych. Po prostu
przychodzà do mnie ludzie i pytajà, czy mog´ im pomóc. Kiedy rodzina przekra-
cza próg mojego biura, wiem, ˝e taki diament mo˝e dla nich wiele znaczyç...
W zesz∏ym tygodniu zadzwoni∏a do mnie pewna pani. Jej mà˝ zmar∏ dwa lata
temu i zosta∏ skremowany. Us∏ysza∏a o mo˝liwoÊci przemiany prochów w dia-
menty i pyta∏a, czy i po jakim czasie od pogrzebu mo˝na tego dokonaç. Oczywi-
Êcie – powiedzia∏em.
E.D. : Jak d∏ugo po kremacji mo˝liwe jest odzyskanie z nich w´gla?
D.vS. : Im starsza kremacja, tym ∏atwiej odzyskaç w´giel. KiedyÊ nie by∏o tak do-
brych pieców jak dzisiaj, wi´c w starych prochach znajduje si´ wiele w´gla.
Obecnie po kremacji prochy sà tak odw´glone, ˝e tracà kolor, ale kiedy trzydzie-
Êci lat temu zaczyna∏em prac´, prochy by∏y czarne. To Êwiadczy o wysokiej za-
wartoÊci w´gla. [...]
Tak wiele osób nosi bi˝uteri´, medaliony, pierÊcionki itd., w których znajdujà si´
prochy bliskich lub inna forma ich szczàtków, ale LifeGem to przekracza. Tutaj
nie widzimy prochów; nie mamy z nimi kontaktu.
E.D. : Jakie jest w tej chwili zainteresowanie LifeGem ?
Ulotka reklamujàca
LifeGem.
+
Zgłoś jeśli naruszono regulamin