Royal - Milenium.doc

(860 KB) Pobierz
LYSSA ROYAL

LYSSA ROYAL


MILENIUM

 

 

PRZEDMOWA

W naszym chaotycznym i nierzadko pełnym zamętu świecie, który nazywamy Ziemią, tracimy z oczu najważniejsze bogactwo, to, które mamy w sobie.

Odkąd jako gatunek staliśmy się na tyle świadomi, aby zastanawiać się nad swym miejscem we wszechświecie, docierają do nas przekazy z niewidzialnego królestwa ducha. Mogą one przybierać postać wizji, pisania czy przemawiania w transie, dzieł sztuki czy jasnowidzenia. Daremną rzeczą jest podważanie ich realności; przekazy trafiają do naszego świata pomimo naszej sceptycznej lub cynicznej postawy i dynamicznie włączają się w proces naszego przeobrażenia. Choć ich treść z pozoru ma charakter proroczy czy kosmologiczny, przyświeca im zgoła inny cel – uczą nas bowiem żyć w radości i w pokoju ze sobą nawzajem. Tej umiejętności zaś potrzeba nam na gwałt, jeśli mamy przetrwać jako gatunek.

Informacje przedstawione w tej książce stanowią owoc ponad dziesięciu lat duchowego wsparcia ze strony niezliczonych miłujących przewodników ze świata ducha, którzy postanowili wesprzeć ludzkość w tych czasach ogólnoplanetarnej transformacji. Dzieląc się swą wiedzą ze mną, pragnęły, aby każdy czytelnik pojął, jaki jest cel tych przekazów – uleczenie ludzkiego serca i wspomożenie ludzkości w zbudowaniu światowej społeczności samowładnych istot, które szanują i miłują siebie nawzajem oraz Matkę Ziemię.

Nauki tu zawarte są przeznaczone dla każdego, kto ma uszy i słyszy. Nie uważam się za kogoś wyjątkowego z racji posiadania umiejętności koniecznych do sprowadzenia tej wiedzy do naszego wymiaru. Wszyscy mamy w sobie zdolność łączenia się ze światem ducha, jest to jedno z naszych przyrodzonych praw jako cząstek Źródła. Trzeba tylko poświęcić się kształtowaniu tej umiejętności oraz być gotowym na sprostanie wyzwaniom, jakie niesie.

Jest mym pragnieniem, abyś podszedł do tych słów z otwartym sercem i umysłem. Niech one pomogą ci docenić życie i widzieć w nim proces stawania się i uzdrawiania, a nie niekończące się pasmo cierpień i prób. Lecz przede wszystkim, niech te słowa pomogą ci docenić i uszanować swoich bliskich, którzy towarzyszą ci w tej wędrówce. Niech runą dzielące was mury, abyście mogli wspólnie zmierzać ku boskości... gdyż uzdrawiając swoje związki, uzdrawiamy planetę i razem wkraczamy w nowy rozdział ludzkiej ewolucji.

Lyssa Royal

 

1. PRZEKRACZANIE PROGU

W trakcie swej ewolucyjnej wędrówki zbiorowa świadomość gatunku może kierować się wieloma drogowskazami. Niektóre z nich przejawiają się w postaci umownych, ustalonych kulturowo symboli.

Każde nowe tysiąclecie zapoczątkowuje przełom, a dzieje się tak za sprawą powszechnych przekonań cywilizacji. Moc nie płynie jednak z odliczania lat w oparciu o gregoriański kalendarz, lecz ze zbiorowego przeświadczenia o progu nowej ery, jaki przedstawia każde rozpoczynające się tysiąclecie.

W dzisiejszych czasach, gdy rozgoryczenie i zniechęcenie wzbierają równie szybko jak przemożny optymizm i nadzieja, w rękach ludzkości spoczywa ogromna siła – siła tworzenia planetarnej rzeczywistości opartej o wzniosłą wizję, niezachwiany optymizm i duchowy potencjał.

Wy, jako istoty ludzkie, przyszliście teraz na ten świat, gdyż chcieliście uczestniczyć w jednym z najbardziej ekscytujących rozdziałów w dziejach waszej cywilizacji. Macie tu za zadanie pomóc w budowie raju na Ziemi. Liczba ludności ziemskiej jest obecnie tak wysoka dlatego, że całe rzesze dusz pragną włączyć się w dzieło planetarnej transformacji.

Okres przejściowy już się rozpoczął, co samo w sobie stanowi katalizator dalszych ogromnych przemian w ludzkim postrzeganiu. Świadomość objawiająca się w fizycznej postaci podlega naturalnemu cyklowi rozwojowemu. Gdy dobiega końca jeden cykl, zaczyna się następny.

Trwający obecnie cykl (zbliżający się do końca) można określić jako trzeci stopień gęstości, na szczególnej skali wyznaczającej obszary egzystencji. Gęstość oznacza tu poziom częstotliwości drgań. Częstotliwość trzeciego stopnia gęstości jest niższa od częstotliwości obszaru, do którego właśnie wkraczacie, nazywanego czwartym stopniem gęstości.

Rzeczywistością 3G rządzi idea podziału. Znaczy to, że wiedziecie tu swoje życie jako istoty odłączone od Boga, oddzielone od innych i skłócone wewnętrznie. Panuje tu nikłe rozumienie pojęcia jedności. To rozdzielenie jest w rzeczywistości złudzeniem, niezbędnym do tego, aby wynieść z trzeciego stopnia gęstości właściwe jemu nauki. Kiedy przyswoicie sobie całą tę wiedzę, przenosicie się naturalną koleją rzeczy z cyklu ewolucyjnego trzeciej gęstości do następnego.

W obszarze 4G wykazujecie wyższy poziom drgań na poziomie kwantowym. Tracicie na gęstości, ale zyskujecie na promienności, dosłownie i w przenośni. Zaczynacie w większym stopniu objawiać swój naturalny stan istnienia, którym jest czysta światłość. W rzeczywistości 4G zanika złudzenie rozłączenia i zaczynacie odkrywać właściwy sobie stan jedności. Zaczynacie uświadamiać sobie,

że stanowicie jedno z wszechświatem i Boską Mocą. Dostrzegacie, że wszechświat istnieje tak poza wami jak i w środku was, a wasza rzeczywistość zewnętrzna to po prostu projekcja waszego wnętrza.

Pasma częstotliwości świadomości

Stopień gęstości określa stany egzystencji doświadczane przez świadomość na jej drodze ku jedności i całości. Gęstość to nic więcej jak zakres częstotliwości świadomości czy poziom drgań, zbliżony do długości fal na radiowej skali, gdzie występują fale długie, średnie, krótkie i UKF-y.

Czasami używa się pojęcia “wymiar" do wyrażenia tej samej idei, ale wymiar oznacza coś innego. W obrębie jednej gęstości istnieje nieskończenie wiele wymiarów. Gęstości, lub inaczej, pasma częstotliwości świadomości, można zdefiniować w następujący sposób:

OBSZAR PIERWSZEJ GĘSTOŚCI: ATOMY I CZĄSTECZKI
Świadomość jako punkt; materia

Jest to podstawowy poziom częstotliwości. Dostarcza on budulca, materii oraz energii, do tworzenia atomów i cząsteczek. Podstawowe formy organiczne, woda i minerały na przykład, działają w oparciu o zasadę pierwszej gęstości. Wy również posiadacie w sobie tę częstotliwość jako podstawę, ponieważ wchodzi ona w skład kodów genetycznych i obejmuje molekularną strukturę ludzkiego ciała.

OBSZAR DRUGIEJ GĘSTOŚCI: ROŚLINY I ZWIERZĘTA
Świadomość jako linia; rozwój tożsamości grupowej lub gatunkowej

Świadomość przejawiająca się na poziomie częstotliwości drugiej gęstości nie posiada wykształconego poczucia własnej świadomości, właściwego dla ego. Do tego obszaru należy większość przedstawicieli królestwa roślinnego i zwierzęcego. Ale ich umiejscowienie w konkretnej wymiarowej rzeczywistości i gęstości zależy od wielu czynników dodatkowych, takich jak występowanie ego lub jego brak. Tak jak ludzie przechodzą stopniowo z trzeciej gęstości do czwartej, podobnie pewne gatunki zwierząt, na przykład niektóre naczelne, zbliżają się obecnie do trzeciego stopnia i wykazują zaczątki rozwijających się struktur ego.

TRZECI STOPIEŃ GĘSTOŚCI: LUDZIE
Świadomość objętościowa; ego; linearne postrzeganie czasu, utrata tożsamości grupowej i rozwój tożsamości jednostkowej; umiejętność zapamiętywania przeszłości i przewidywania przyszłości z zachowaniem świadomości teraźniejszości

Na tym poziomie wyłaniają się istoty ludzkie. Jemu właściwa częstotliwość drgań wytwarza złudzenie podziału, stanowiąc zarazem wezwanie do przebudzenia. Ludzkość przechodzi obecnie okres przejściowy i wkracza powoli w obszar czwartej gęstości, co tłumaczy tak licznie zachodzące teraz gwałtowne zmiany i mnożące się wyzwania dla rasy ludzkiej. Trzeci stopień to częstotliwość najsilniejszego oddzielenia od całości i stąd właśnie płyną nauki o integracji.

CZWARTY STOPIEŃ GĘSTOŚCI: META-TERRANIE, PLEJADIANIE I INNE CYWILIZACJE 4G
Nadświadomość; odtworzenie tożsamości grupowej bez utraty tożsamości indywidualnej; cykliczne i płynne postrzeganie czasu; percepcja wielowymiarowa i rzeczywistości wielostopniowe; trudność w zachowaniu wrogo usposobionej świadomości

W dzisiejszych czasach na Ziemi obszar czwartego stopnia gęstości nakłada się na trzeci. Częstotliwość drgań trzeciego stopnia ulega wzmożeniu, dlatego może wystąpić u jednostek nasilenie problemów osobowościowych. Gdy jaźń dąży do jedności czwartej gęstości, muszą zostać rozwiązane wewnętrzne konflikty a relacje z innymi – uzdrowione. W tym paśmie częstotliwości panują odpowiedzialność za siebie, duchowa autonomia i jasność w porozumieniu się. Jest to ostatni stopień gęstości, na którym świadomość wyraża się za pośrednictwem ciała fizycznego. Wiele cywilizacji z wyboru spędza długie okresy czasu w obrębie tej gęstości.

PIĄTY STOPIEŃ GĘSTOŚCI: PRZEWODNICY I MISTRZOWIE DUCHOWI
Świadomość “ja" jako świadomość zbiorowa; stan czystej energii; brak ograniczeń czasu linearnego

Na tym poziomie gęstości rozumna świadomość poznaje swoje dziedzictwo. To obszar mądrości. Wielu z tej dziedziny z wyboru zostaje przewodnikami duchowymi tych, którzy przebywają jeszcze w ciałach fizycznych. W piątym stopniu gęstości istota utożsamia się ze swą duchową macierzą i zaczyna pamiętać. Tu po raz pierwszy występuje nakierowanie na niefizykalność.

UWAGA: Przy przechodzeniu z piątej i z szóstej do siódmej gęstości znikają wyraziste rozgraniczenia. Ponieważ obszary te nie są nakierowane na fizykalność, podziały się zacierają.

SZÓSTA GĘSTOŚĆ: (“Q", POSTAĆ Z SERIALU STAR TREK, JAKO UPROSZCZONY PRZYKŁAD)
Samoistny zakres częstotliwości świadomości, który może objawić się jako świadomość zbiorowa lub zindywidualizowana, lecz mimo to wyrażająca podstawowe cechy świadomości zjednoczonej oraz nieograniczoności

Często nazywana jest obszarem świadomości Chrystusowej. Odpowiada ona postawom, jakich świadectwo dali Chrystus lub Budda. Na tej częstotliwości następuje całkowite przypomnienie i jednostka przyjmuje odpowiedzialność bardziej za całość niż za siebie. Proces ewolucji jaźni i całości staje się jednym i tym samym. Przykładem świadomości szóstej gęstości (z małym zastrzeżeniem) może być postać z serialu Star Trek: Następne Pokolenie zwana “Q".

SIÓDMA GĘSTOŚĆ: ŚWIADOMOŚĆ HOLISTYCZNA
Świadomość jako doświadczenie wielowymiarowe. Analogia: rozbite lustro, którego odłamki z powrotem poskładano w jedną, niemal idealną całość, lecz które zachowało pamięć o przeszłym rozdrobnieniu

Jest to częstotliwość całkowitej jedności lub integracji. Ci, którzy wibrują na tym poziomie, stapiają się w jedno i stają się świadomą całością. Przyciągają do siebie niczym magnes istoty na niższych stopniach gęstości i nadają bieg naturalnemu dążeniu ku integracji. Wytyczają drogę do następnej oktawy doświadczenia.

Przemierzanie kolejnych stopni

Egzystencja nie polega na kolejnym przebywaniu poszczególnych obszarów gęstości. W rzeczywistości istniejecie na wszystkich stopniach jednocześnie. Tę wielowymiarową obecność postrzega wasza dusza; ego nie jest do tego zdolne. Twoja istota przenika raczej wszystkie gęstości naraz, niż ewoluuje krok po kroku.

Jest tak, ponieważ poza obrębem ludzkiego doświadczenia czas nie płynie liniowo. Wszystkie doświadczenia i idee występują jednocześnie. Nie można tego zrozumieć za pomocą intelektu, gdyż intelekt opiera się na wiedzy płynącej z ego, która ma charakter linearny. Można to tylko pojąć wewnętrznymi, alinearnymi zmysłami. Spróbuj poczuć swoim sercem, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość dzieją się w wiecznym teraz. Czas linearny to wytwór, który stwarza w tobie wrażenie, że wykonujesz jedną rzecz po drugiej. Czas linearny pomaga ci również doświadczyć idei podziału i rozbicia, niezbędnej do nauki w trzeciej gęstości.

Gdy rzutujesz swą świadomość przez wszystkie gęstości naraz, możesz nawiązać kontakt z wyższą jaźnią, ze swymi przyszłymi wcieleniami. Jesteś nimi wszystkimi jednocześnie. To tylko twoje ego potrzebuje ciasnych ram rzeczywistości czasu linearnego do porządkowania swego doświadczenia. To nic złego. To po prostu nieodłączny składnik ludzkiego doświadczenia w trzeciej gęstości. Posłużmy się przykładem z dziedziny komputerów. Możesz nadać wiadomość pocztą elektroniczną do kilku odbiorców naraz. Jeśli przyjmiemy, że nadawcą przekazu jest twoja dusza macierzysta, a odbiorcami poszczególne rozdzielone aspekty jaźni, wtedy widać, że wymiana energii może przebiegać jednocześnie na wielu poziomach. Na tym to polega. Z tą różnicą, że “adresaci" energii macierzystej duszy mogą znajdować się w “przyszłości" lub “przeszłości", co dla macierzystej duszy nie stanowi przeszkody.

Wyobraź sobie packę i piłeczkę połączone ze sobą gumową taśmą. Gdy uderzysz piłeczkę i znajdzie się ona w najdalszym od ciebie położeniu, gumowa taśma się napręży. Przedstawia to trzeci stopień gęstości, ponieważ znajdujecie się obecnie w stanie najdalej posuniętej odrębności. Kiedy piłeczka wraca, jej siłą napędu jest energia separacji. Podobnie jest z waszą planetą. Gdy oddzielenie dobiega końca i zaczynacie powrót do źródła, piłeczka zdaje się pędzić i to z wielką siłą. Dostrzegacie to wkraczając w czwartą gęstość i przystępując do dzieła integracji. Proces ten ma charakter cykliczny.

Pierwszy i drugi stopień – początek cyklu – są o wiele bardziej spójne od trzeciego. Pierwsza gęstość obejmuje świadomość przenikającą Wszystko Co Jest. Są to atomy i molekuły składające się na podstawowy budulec życia. Nosisz w sobie stan pierwszej gęstości. Twym odpowiednikiem na poziomie pierwszej gęstości są cząsteczki twego ciała.

Podstawowym wyznacznikiem drugiej gęstości jest istnienie pozbawione ego. Nie ma w niej poczucia własnego “ja". Kiedy przechodzisz do trzeciej gęstości, osiągasz świadomość jednostkową. Podobnie przebiega ludzki rozwój. Gdy zostajesz poczęty, istniejesz w łonie matki w postaci świadomości pierwszej gęstości, niczym kosmiczna “zawiesina". Gdy się rodzisz, przechodzisz do drugiej gęstości. Jeszcze nie wykształciłeś ego i nie rozgraniczasz siebie i swojego otoczenia. W miarę dorastania rozwijasz świadomość ego i osiągasz trzeci stopień gęstości.

Na obecnym etapie dziejów stoicie przed szansą wzniesienia się na czwarty stopień świadomości. Oznacza to wykroczenie poza jednostkową świadomość ego wyrażającą się przez “ja jestem" i przejście na poziom świadomości, na którym możliwe staje się stwierdzenie “my jesteśmy".

Mechanizm przekraczania progu

Przejście w czwartą gęstość nie odbędzie się jak za wciśnięciem klawisza – pstryk i już. Przebiegać będzie stopniowo. Aby wyrazić to bardziej obrazowo, powiedzmy, że jest woda i powietrze. Woda jest znacznie cieplejsza od powietrza, zatem wibrują z różną częstotliwością. Wytwarza to mgiełkę, która łączy w sobie i jedno, i drugie.

Te trzy obszary – wodę, mgiełkę i powietrze – można porównać do 3G (woda), 4G (powietrze) i okresu przejściowego (mgiełka). Obecnie przebywacie w stanie pośrednim, nosicie w sobie właściwości zarówno 3G jak i 4G. Miną lata, zanim wyłonicie się z mgły i zaistniejecie wyłącznie w postaci powietrza.

Ewolucja potrzebuje czasu, ponieważ nie zachodzi wyłącznie na poziomie fizykalnym. Musi również objąć wasze aspekty emocjonalne, umysłowe i duchowe. Rozwój świadomości jest niezbędnym składnikiem przemiany.

Obecnie na Ziemi następuje przesunięcie częstotliwości, lecz świadomość jeszcze się nie dostroiła do nowych wartości. To złożony proces. W przypadku braku synchronizacji między częstotliwością świadomości a częstotliwością Ziemi pojawia się swego rodzaju tarcie. Ten zgrzyt jest jednak chwilowy. Ponieważ świadomość związana jest z waszym ustrojem komórkowym, zaangażowanie się całym sercem w podnoszenie świadomości gwarantuje właściwie ewolucję fizyczną. To tylko kwestia czasu.

Jednostki opierające się tej przemianie przeżyją trudne chwile. Objaśnijmy to na naszym przykładzie: Kiedy przechodzisz w mgłę, tracisz na gęstości i wszystko, co ze sobą niesiesz, cały bagaż negacji i nie rozwiązanych problemów osobowościowych, ciągnie cię w dół. Stajesz się dotkliwie świadomy tych spraw. Mrok w tobie uwidacznia się, nabiera wyrazistości.

Ego stosuje różne wybiegi, aby skłonić cię do przymknięcia oczu na ów cień, zamiast się z nim uporać. Może, na przykład, roztaczać przed tobą kuszące wizje, w których wybawiony zostajesz z tego ziemskiego padołu przez istoty pozaziemskie lub nawracasz się na określone wyznanie. W ten sposób ludzkość uchyla się tylko przed przyjęciem odpowiedzialności za swój los. Wybraliście życie na tym świecie z powodów osobistych i ogólnoplanetarnych. Eskapizm nie pomoże ani wam, ani waszej planecie, lecz jeszcze bardziej oddzieli was od samych siebie.

 

2. TRANSFORMACJA I MOŻLIWOŚCI

O przedstawionej w poprzednim rozdziale transformacji niektórzy nauczyciele duchowi mówią jako o procesie wniebowstąpienia. Polega on w zasadzie na przeskoku z jednej rzeczywistości w drugą.

Słyszeliście zapewne wersje interpretującą wniebowstąpienie jako przeistoczenie się ciała fizycznego w świetliste i zniknięcie ze sceny świata materialnego. Inna wykładnia, z jaką być może się zetknęliście, mówi, że staniecie się podobni Chrystusowi i po swej fizycznej śmierci powstaniecie z umarłych. Jeszcze inna interpretacja wniebowstąpienia widzi ten proces jako wybawienie ludzi i zabranie ich z tej planety przez istoty pozaziemskie. Z kolei bardziej tradycyjna, biblijna wersja tego procesu, zwanego również Wniebowzięciem, wyjaśnia, że każdy z was po prostu przestanie istnieć tu, na Ziemi, i rozpocznie żywot u boku Chrystusa.

Przemyślcie każdą z tych interpretacji. Czy zgadzacie się z nimi? Czy myślicie, że każdy z was doświadczy dokładnie tego samego?

Nie, wasze doznania nie będą identyczne. Każdy z was przejdzie własny, niepowtarzalny proces przeobrażenia. Dla jednych będzie on bardziej dramatyczny, dla innych mniej. Jeśli będziecie oceniać swój własny rozwój na podstawie postępów czynionych przez innych ludzi, przestaniecie dostrzegać istotę samego doświadczenia.

Pomyślcie przez chwilę o owadzich larwach. Wszyscy obecnie przypominacie gąsienice. Mają one przeróżne barwy, przeżywają właściwe sobie, bogate i piękne doświadczenia i nawet im się nie śni, że mogłyby przeżywać coś więcej. Pewnego dnia Pani Gąsienica stwierdza, że Pan Gąsienica zniknął. Tymczasem on przeszedł po prostu metamorfozę, którą ona błędnie interpretuje, ponieważ nie rozumie doświadczenia, jakie właśnie stało się udziałem jej partnera.

Pan Gąsienica może powrócić do niej pod postacią motyla i próbować się z nią porozumieć. Pani Gąsienica, jeśli go rozpozna, może uznać, że ma do czynienia z szaleńcem, albo że jej partner doznał jakiegoś duchowego objawienia, które jej samej nie było dane i że powinna go czcić niczym bóstwo. Przeobrażenie waszej planety nie będzie tak wyraźne i spektakularne jak przekształcenie się gąsienicy w motyla, ale swą przemianę odczujecie równie silnie.

Kiedy zaczniesz dostrzegać, że inna osoba przechodzi metamorfozę., będzie to oznaczać, że sam również rozpocząłeś podobny proces. Jeśli zauważasz to u kogoś innego, to samo doświadczenie jest i twoim udziałem. Przyglądaj się swym bliskim i przyjaciołom. Obserwuj ich przeistoczenie. Kiedy zaczniesz dostrzegać w nich zmiany, możesz być pewien, że ty także się zmieniasz.

Zanim gąsienica ostatecznie przeistoczy się w motyla, zamyka się w kokonie, gdzie przechodzi fazę głębokiego snu czy letargu. W czasie tego odrętwienia doznaje swoistych przeżyć będących ubocznym efektem procesu metamorfozy. Postrzegana przez nią dotąd rzeczywistość zaczyna się kurczyć, a gąsienica pogrąża się w poczuciu całkowitej izolacji, tak jakby cały świat zamykał się tuż wokół niej. Ilu z was czuje w tej chwili to samo?

Wielu ludzi ma poczucie odosobnienia i samotności. Niektórzy rozmyślnie izolują się od świata nie oglądając telewizji, nie słuchając radia i nie czytając gazet, skupiając się jedynie na swym rozwoju duchowym. Stanowią oni ludzki odpowiednik gąsienic przechodzących w stadium poczwarki, będącym pierwszym etapem ich metamorfozy.

Zamykając się w kokonie, otaczasz się energetyczną powłoką niczym skorupą ochronną, bardzo delikatną i lekką. Okrywa cię ona szczelnie i zaopatruje w energię od poziomu komórkowego aż po poziom meta-atomowy (wykraczający poza poziom atomu, i jak dotąd, nie dający się obserwować za pomocą osiągalnych przyrządów naukowych). Delikatne włókna kokonu ładują twe ciało energią. Leczą je. Zapewniają mu spokój i bezpieczeństwo, po to, by mogło kontynuować subtelny proces swej metamorfozy.

Jeśli chcesz wspomóc ten proces, pomyśl od czasu do czasu o energetycznej powłoce otaczającego cię kokonu. Nadaje mu dowolny, wybrany przez siebie kolor. Jego barwa może się zmieniać w zależności od aktualnego poziomu naładowania energetycznego. Przebywając w kokonie, doświadczysz wielu zmian, które będą różnić się od zmian zachodzących u innych ludzi.

Najpierw nastąpi skok w sferze emocjonalnej. Zaczniesz doznawać zupełnie nowych, innych niż dotąd uczuć. Będziesz też doświadczać uczuć, z którymi, jak sądziłeś, już wcześniej udało ci się uporać. Nie osądzaj się za to, jest to bowiem jeden z etapów terapii. Osoby parające się działalnością na polu medycyny alternatywnej dobrze wiedzą, że pewne symptomy wskazujące na załamanie kuracji, w praktyce stanowią oznakę procesu ozdrowieńczego.

Kiedy gąsienica gotowa jest do opuszczenia kokonu? Każdy z was ma swój własny “dzień narodzin" wynikający z indywidualnego stopnia dojrzałości, choć często zdarzają się przebudzenia grupowe. Na termin takich przebudzeń nierzadko wpływ mają szczególne koniunkcje astrologiczne, stanowiące odbicie reguł uniwersalnych i archetypowych.

Kiedy dojrzały motyl opuszcza w końcu swój kokon, wydaje mu się, że właśnie przebudził się z głębokiego snu. Przeciera oczy. Rozpościera skrzydła i wystawia je do słońca. Wcześniejszy żywot, pędzony w postaci larwy, jest dla niego mglistym, ulotnym jak sen, wspomnieniem. Motylowi wydaje się, że po prostu uciął sobie długą drzemkę. Nawet do głowy mu nie przyjdzie, że nie zawsze był motylem.

Przykład ten niesie ważne dla ludzi przesłanie. Ty również nie obudzisz się pewnego ranka z okrzykiem: “Stało się; osiągnąłem kolejny etap rozwoju!". Być może w ogóle nie zauważysz, że się zmieniłeś. Będziesz miał poczucie ciągłości swego istnienia, tak jakbyś przez cały czas był motylem. Dzięki temu możesz gładko przejść swoją metamorfozę nie odczuwając przy tym lęku.

Jasność i mrok

Wcześniej czy później przejdziesz swoją metamorfozę. Musisz być jednak wewnętrznie zintegrowany, musisz uznać istnienie swej mrocznej połowy i polubić ją bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Wyrzekanie się tego, kim jesteś, wypieranie się swej natury, szczególnie tej ciemnej, spowolni twą metamorfozę. A to może okazać się bolesne. Musisz postarać się zaakceptować ciemność, gdyż bez niej nie można prawdziwie otworzyć się na światło. (Akceptacja ciemnej strony, nie oznacza służenia jej. Do tego zagadnienia powrócimy w późniejszych rozdziałach.)

W literaturze profetycznej wiele miejsca zajmuje postać Antychrysta. Czy on rzeczywiście przyjdzie? Kim on właściwie jest? Czy to jedna osoba? A może tylko pojęcie? W sensie archetypowym idea nadejścia Antychrysta oznacza dojście do głosu twej własnej mrocznej strony. Obok pierwiastka Chrystusowego twe wnętrze zamieszkuje również ciemność – twój osobisty Antychryst. Do metamorfozy może dojść jedynie wtedy, gdy obie te biegunowo różne energie spotkają się w tobie. Przypomina to zmieszanie dwóch odczynników prowadzące do określonej reakcji chemicznej. Reakcja nie zajdzie, jeśli użyje się tylko jednego składnika. Transformacja jest wynikiem połączenia się tych dwóch elementów. Dopiero uznając w sobie zarówno światło jak i ciemność, zyskujesz zdolność przeistoczenia.

W jaki sposób stawiasz czoło swej mrocznej naturze? Jak z nią postępujesz? Jedynym narzędziem (namacalnym fizycznie), jakim dysponujesz tu i teraz, jest twe obecne cielesne życie. Ważne jest więc, byś zapuścił się w nie jak najgłębiej, aż do poziomu bólu i ciemności. Nie oznacza to, że masz odmienić swą mroczną naturę, musisz się tylko do niej przyznać.

By zaakceptować swe życie musisz zrozumieć, że ty sam, za pomocą własnych wyborów, jesteś jego twórcą. Nigdy nie odgrywasz roli ofiary. Twoje życiowe zadanie polega na dokonywaniu takich wyrobów, które umożliwią ci rozwój i uleczenie. Aby jednak proces ten mógł się rozpocząć, rozplątując poszczególne wątki swego życia, analizując je, oceniając i akceptując, musisz mieć na uwadze fakt, że to ty jesteś ich sprawczą przyczyną. Kiedy to zrozumiesz, zaczniesz mierzyć się ze swą ciemnością, a to z kolei zapoczątkuje ewolucyjną metamorfozę, podobną tej, jaką w swym kokonie przechodzi gąsienica. Nie możesz ograniczyć się jedynie do poziomu umysłowego. Proces ten musi zachodzić również na poziomie emocjonalnym i duchowym. Nie może być on sterowany przez umysł, ponieważ umysł rządzi ego. Zamiast pozwolić ci stawić czoło ciemności, ego będzie dokładać wszelkich starań, by cię przed tym uchronić, zwodząc cię przeróżnymi wyszukanymi iluzjami.

Istnieje wiele sposobów na poznanie wewnętrznej archetypowej ciemności. Na przykład, bicie w bębny i inne rytuały szamańskie, omijając umysł, docierają do najgłębszych pokładów psyche. Rytuał prowadzi do transformacji doświadczenia, a dzięki niej możliwe staje się połączenie sił ciemności i światła. Zaczyna się metamorfoza. Przez tysiące lat rdzenne ludy Ziemi poznawały moc tkwiącą w jasności i mroku, i doświadczały siły transformacji spowodowanej łączeniem się obu tych aspektów. Dzisiejsza cywilizacja Zachodu utraciła wiarę w archetypowe uzdrawiającą moc rytuału, uznając ją za relikt zamierzchłej, zabobonnej przeszłości.

Twoje zadanie nie polega na nakłanianiu ludzkości do zmiany lub do zmagania się ze swą mroczną naturą. Takie działanie odciągałoby cię tylko od leczenia samego siebie. Wszystko, co możesz zrobić jako jednostka, to wziąć pełną odpowiedzialność za siebie, działać zawsze uczciwie i zdecydowanie, dążyć do własnego, indywidualnego uleczenia. Na tym polega jedna z największych przysług, jakie możesz oddać całej planecie.

Dziel się swym światłem z innymi bez zbytniego zaangażowania. Jeśli zbyt mocno skupisz się na odmienianiu innych ludzi, nigdy nie będziesz mógł prawdziwie odmienić siebie. Transformacja zawsze ma początek w tobie, a potem automatycznie rozchodzi się na zewnątrz.

Zmień siebie, a cały świat odpowie ci tym samym.

Jeśli raz stawisz czoło swej ciemnej stronie, to tak jakbyś jedną kulą śniegową zapoczątkował wielką lawinę. Dalej proces ten tętni już własnym życiem. Nie unikaj go. Jedyna rzecz, jaka pozostaje ci do zrobienia, to żyć trwającą chwilą. Nie uciekaj od mrocznych wspomnień przeszłości, nie kryj się przed nowymi doświadczeniami teraźniejszości. Zmierz się z nimi tu i teraz. Szukaj siły w konfrontacji i transformacji, a nie w uniku i uporze.

Za każdym razem, gdy wypierasz się swej rzeczywistości, ogłaszasz światu: “Ja tego nie stworzyłem; zabierzcie to ode mnie!". A przecież to, co tworzysz, jest jednym z aspektów twojej istoty, mówiąc tak wypierasz się samego siebie.

Wszystko, co ci się przydarza, jest twoim dziełem. Jeśli odsuwasz coś od siebie – jakbyś odsyłał zimną zupę w restauracji, której jesteś właścicielem – odrzucasz to, co sam stworzyłeś.

Każdy płynący z ciebie akt twórczy stwarza pewne możliwości. Otwórz się na nie bez względu na to, jak bardzo wydają ci się mroczne, i pamiętaj, że musiałeś mieć istotne powody, by to urzeczywistnić, gdyż inaczej nigdy by to nie zaistniało. Każde doświadczenie, nawet najbardziej mroczne, posiada jakąś ukrytą wartość, a to, jak ją odnaleźć i wykorzystać do własnego rozwoju, jest przedmiotem dociekań największych mistrzów duchowych.

Idea dążenia do doskonałości jest rozumiana opacznie. Wielu z was ma wrażenie, że celem waszego przybycia na Ziemię jest osiągnięcie mistrzostwa duchowego. Tymczasem jest odwrotnie. Przybywając na Ziemię jesteście już mistrzami. Waszym zadaniem jest umiejętne wykorzystanie swej mądrości w tym wysoce mylącym i dezorientującym świecie trzeciej gęstości.

Toczyłeś niezliczone walki ze światłem i ciemnością i z pewnością potrafisz obie te siły zjednoczyć. Największe ziemskie wyzwanie wiąże się z pokonywaniem czynników rozpraszających uwagę, a wynikających z panującego tu chaosu i zamieszania. Zamiast skupić się na przebiegu własnego procesu zasilania interesujesz się tym, co robią inni. Kiedy oceniasz innych według własnego systemu przekonań i oczekiwań, rozpraszasz się.

Gdybyś całkowicie skupił się na samodoskonaleniu, w ogóle nie rozglądałbyś się na boki i zupełnie nie dbałbyś o to, co się wokół dzieje. Całą twą uwagę pochłaniałby proces własnego rozwoju, wiedziałbyś bowiem, że jest on odbiciem wszystkiego. Niektórym ludziom wydaje się, że opanowanie takich sztuczek jak lewitacja, teleportacja czy zginanie łyżeczek przeniesie ich na wyższy stopień duchowego mistrzostwa. Jednak skupianie się na tego typu zewnętrznych popisach jest błędem. Mistrz to nie ktoś, kto demonstruje różne sztuki. Te sztuki są jedynie naturalnym skutkiem ubocznym mistrzostwa mającym miejsce tylko wtedy, gdy się nie zapomina, kim się jest. Jeśli jednak, paradoksalnie, dokładnie pamiętasz, kim jesteś, tego rodzaju popisy przestają cię fascynować!

PRZETRAWIANIE CIEMNOŚCI
(ćwiczenie medytacyjne)

Ćwiczenie to pomoże ci przetrawić swą mroczną istotę. Znajdź dogodną dla siebie pozycję i używając dowolnej techniki wprowadź się w stan wewnętrznego wyciszenia.

Wyobraź sobie, że idziesz korytarzem. Wchodzisz do pokoju, w którym znajduje się olbrzymie lustro. Stajesz przed nim i przyglądasz się swemu odbiciu, które jest najohydniejszym wyobrażeniem własnej postaci, na jakie cię stać. Musi budzić prawdziwą odrazę. Jeśli na przykład martwisz się z powodu nadwagi, niech stworzone przez ciebie odbicie będzie monstrualnie grube.

Przełóż rękę przez taflę lustra i przyciągnij do siebie swój wizerunek. Niech wasze serca połączy strumień zielonej energii. Następnie obejmij swe odbicie, wzbudzając w sobie miłość i współczucie dla tej istoty, która żyje w tobie i która jest bardzo przestraszona. Połączcie swoje energie i stańcie się jednym, nie przestając obejmować swej scalonej jaźni.

*     *     *

Ta medytacja ma potężną moc, bowiem im bardziej się jej oddajesz, tym więcej energii przetwarzasz na poziomie nieświadomości. Ćwicz więc tak często, jak tylko możesz. Im częściej będziesz ćwiczył, tym wyraźniej zauważasz, jakim zmianom ulegają twoje wizje. Z początku wydawać ci się mogą bardziej intensywne i mroczne, z czasem okażą się silniejsze i bardziej skuteczne. Zaczniesz przetrawiać swą ciemność dużo szybciej i gwałtowniej. Ćwiczenie to przekazuje twej nieświadomości symboliczną wiadomość, że jesteś już gotów objąć całą swą istotę i stać się pełną całością, że jesteś już w stanie zaakceptować i pokochać swoją pełną jaźń.

Nie jest to proces, który możesz przeprowadzić jedynie na poziomie umysłu. Musi to być proces wewnętrzny, zachodzący przy pomocy wewnętrznego języka symboli, który dociera do nieświadomych pokładów twego umysłu. Możesz się z nimi porozumiewać nie językiem intelektu, lecz uniwersalnym językiem symboliki archetypowej, a więc takim, do którego odwołują się wszystkie zalecane w tej książce ćwiczenia.

W waszym dzisiejszym świecie ciemność wyraża się przez różnego rodzaju nałogi i lęki, które nękają społeczeństwo. Bardzo ważne jest, by widzieć w nich uzewnętrznienie mrocznego pierwiastka, co samo w sobie stanowi raczej optymistyczną ich interpretację. Zamiast skrywania ciemności w najgłębszych zakamarkach duszy i umysłu, przeżywacie właśnie punkt krytyczny terapii. Wyrażanie zgubnych przyzwyczajeń i nawyków jest ważnym przełomem w procesie leczenia, gdyż ciemność zdołała wreszcie się ujawnić.

Kolejnym etapem tego procesu jest zaakceptowanie swej jaźni, uznanie dzieła własnego tworzenia i dalszy rozwój. Wielu ludzi dokonuje tego godząc się z bólem swego dzieciństwa, który ma źródło w rodzinnym alkoholizmie czy wykorzystaniu seksualnym. Ciemność wydostaje się na powierzchnię – musi się wydostać! Musi zostać rozpoznana. Im dłużej się ją skrywa, tym więcej powoduje bólu.

Stoisz obecnie u progu wielkiej transformacji. Jesteś gotowy do skoku w olbrzymią przepaść, ale nie ufasz jeszcze w pełni swym nowo wykształconym motylim skrzydłom. Droga na górę była długa i ciężka, ale jesteś już na szczycie, możesz skakać. Najtrudniejszy etap masz za sobą. Czujesz zmęczenie, chciałbyś trochę odpocząć przed skokiem. Musisz jednak zdobyć się na ostatni wysiłek i zrobić ten krok, zaufać swym skrzydłom.

Oznaki transformacji

Doświadczenie transformacji czy też “wniebowstąpienia" ma charakter subiektywny i zależy od indywidualnej percepcji. Subiektywny punkt widzenia oznacza po prostu, że dana osoba zaczyna inaczej postrzegać czas i przestrzeń, być może czuje się przez nie mniej ograniczana niż do tej pory, odkrywa więc w sobie nowe, nieznane wcześniej możliwości.

Pamiętaj, że rzeczywistości od obserwatora nie da się rozdzielić. Obserwator i obserwowana rzeczywistość to nierozerwalne elementy tej samej całości. W ogólnym schemacie wszechrzeczy właściwie nie istnieje nic takiego jak rzeczywistość obiektywna! To tylko iluzja podtrzymywana w trzeciej gęstości.

Jedną z oznak zachodzącej transformacji jest zmiana w postrzeganiu różnych punktów w czasie. Będą się one łączyć z innymi punktami w czasie w sposób dużo bardziej płynny. Odległości między tymi punktami będą się wydawać tak małe, jakby dzieliła je tylko chwila.

Wyobraź sobie, na przykład, że jest niedziela i masz właśnie spotkać się z kimś, kogo nie widziałeś od tygodnia i za kim bardzo tęskniłeś. Przez cały miniony tydzień czas wlókł się niemiłosiernie. Kiedy wreszcie się spotkacie, te dwa punkty w czasie – poprzednia i dzisiejsza niedziela – nagle łączą się ze sobą, jakby stanowiły jedno nieprzerwane wydarzenie. Masz wrażenie, że od ostatniego spotkania nie minęła ani jedna chwila.

Złudzenie to wynika stąd, że wykroczyłeś poza czas i przestrzeń przeskakując z jednego punktu w czasie bezpośrednio do drugiego, choć między jednym a drugim upłynął cały tydzień. Tego typu zjawisk będziesz doświadczał w najbliższych latach coraz częściej. Spowodowane to będzie zmianami zachodzącymi w postrzeganiu. Naukowiec kierujący się obiektywnym spojrzenie...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin