Thief: The Dark Project Looking Glass znowu mnie nie zawiod�a! Po raz kolejny udowodni�a, �e mo�na jej... w ni� wierzy�. Stworzony przez ni� Thief: The Dark Project jest bez przesady wspania�y. �wiadcz� o tym nie tylko bardzo wysokie oceny recenzent�w pism komputerowych - ci, jak wiadomo, nie s� nieomylni, lecz uznanie, jakie gra zdoby�a w oczach szerokiej graj�cej publiczno�ci. Najlepszym jej wyrazem jest ogromny w�tek na li�cie dyskusyjnej. A jednak posty wynosz�ce dzie�o LG pod niebiosa nie by�y jedynymi: cz�sto zdarza�y si� pro�by o pomoc. I nic dziwnego: TDP jest gr� wspania��, lecz trudn�, satysfakcjonuj�c�, lecz i wymagaj�c� zarazem. Tym wszystkim wi�c, kt�rzy utkn�li w drodze do napisu "Mission Complete", rad jestem dopom�c zapiskami z mej w�asnej przygody, z czas�w, gdy by�em Garretem. Nie sugerujcie si� te� - prosz� - gotowymi rozwi�zaniami. Pr�bujcie samodzielnie. I b�d�cie dumni, je�li odkryjecie spos�b lepszy od opisanego. I ja cz�ekiem jeno jestem... Nim odwa�ysz si� wedrze� w w�skie uliczki Miasta, nim zdecydujesz wpl�ta� w intryg� Constantina - pami�taj: � Nie wahaj si� save'owa�! Je�li czujesz, �e zaraz wydarzy si� co�, czego b�dziesz p�niej �a�owa� - zr�b to! � Zeskakiwanie z wysoko�ci staje si� niemal bezszelestne, gdy przed skokiem przykucniesz. � P�ywaj�c, zawsze wykorzystuj klawisz "run". � Trzymane w r�kach, zb�dne przedmioty (cynowe naczynia, szcz�tki ludzkie, kamienie i inne) wyrzucaj, pos�uguj�c si� funkcj� "drop item". Nie pr�buj ich u�ywa�: rzucone robi� wiele niepotrzebnego ha�asu! � Skradaj�c si� w sytuacjach, gdy wymagane jest jak najcichsze poruszanie si� (po kamiennych czy �wirowych posadzkach w niewielkiej odleg�o�ci od stra�nik�w), w kucki jest znacznie bardziej efektywne. � Pozostawianie przytomnych stra�nik�w za plecami mo�e okaza� si� niebezpieczne; by� mo�e b�dziesz zmuszony t�dy wraca�... � Zawsze ukrywaj cia�a w cieniu. Znalezione przypadkowo cia�o - a by� mo�e natknie si� na kto�, kto przechodzi dos�ownie raz na misj� - mo�e uaktywni� alarm. � Nie staraj si� oszcz�dza�: niewykorzystane przed misj� pieni�dze i nast�pnie - ju� w trakcie misji - przedmioty, nie przechodz� na nast�pne okazje! � Warto jest uko�czy� trening. W przyst�pny spos�b wprowadza on w �wiat mrok�w... Zadanie pierwsze: Dworek Lorda Bafforda Pierwszym wyzwaniem, jakie podj��em by�o wykradzenie wspania�ego, srebrnego ber�a z dworu Lorda Bafforda. Ju� samo dostanie si� do jego wn�trza wydawa�o si� skomplikowane: frontowej bramy strzeg�o trzech stra�nik�w, co sprawia�o, �e bezcelowe i bezsensowne stawa�y si� wszelkie pr�by przedostania si� w�a�nie t�dy. Obr�ci�em si� wi�c w prawo i id�c prosto, przeszed�em przez bram�, wprost w uliczk� na mapie wyrysowan� jako zau�ek wok� jednego z budynk�w. Przemyka�em cieniami, staraj�c si� by� niewidzialnym dla nielicznych o tej porze przechodni�w, min��em zegar i pocz��em wspina� si� po pochy�o�ci. W �le sporz�dzonej skrytce na jednym z rog�w budynku spoczywa�o kilka u�ytecznych przedmiot�w. Szed�em dalej ulic� i na skrzy�owaniu skr�ci�em w prawo. Po pokonaniu kilku kolejnych ostro�nych st�p, zbli�ywszy si� ju� wyra�nie do miejsca oznaczonego na mapie jako budynek studni (well), us�ysza�em ci�kie, miarowe kroki. Wiedzia�em kto to: w ten spos�b potrafi� chodzi� jedynie ludzie w zbroi. Ukry�em si� w g��bokim cieniu �ciel�cym si� w naro�niku tworzonym przez mury dw�ch s�siaduj�cych ze sob� budynk�w i czeka�em chwili, gdy nie�wiadomy mej obecno�ci stra�nik bezpiecznie mnie ominie. Przeszed� on o wyci�gni�cie r�ki ode mnie: tak blisko, �e bez problem�w mog�em go og�uszy�! To jednak nie by�o konieczne. Jeszcze nie teraz, nie tutaj, nie na zewn�trz. Korzystaj�c z plam cienia i po raz sam nie wiem kt�ry b�ogos�awi�c zdolno�� skradania si�, przedosta�em si� w pobli�e studni. B�d�c ju� bardzo blisko celu, niespodziewanie dosz�o mnie mamrotanie pijanego stra�nika. Sta� on, niepewnie, przed drzwiami niewielkiego budyneczku, kt�ry musia� kry� w sobie szyb studni. Problemem by�o jedynie podej�cie do niego. Wyczekawszy, a� patroluj�cy sumiennie teren, mini�ty wcze�niej stra�nik oddali si�, przytuli�em si� do �ciany po prawej i staraj�c si� porusza� jak najwolniej, a poprzez to jak najciszej, odczuwaj�c na sobie razy pe�nego �wiat�a, przesuwa�em si� w kierunku studni. Stra�nik - zgodnie z moimi oczekiwaniami i... nadziej� - by� zbyt pijany, by zobaczy�, czy us�ysze� cokolwiek. Stan��em za nim i odci��em mu od pasa du�y, srebrny klucz. Kluczem tym otworzy�em drzwi budynku studni. Pozosta�o jedynie zmusi� si� do skoku wprost w widoczne w dole lustro wody. (Istnieje jeszcze jedna droga, kt�rej zalet� jest zminimalizowanie zagro�enia ze strony stra�nik�w. Wiedzie ona przez sie� kana��w miasta. Wej�cia do kana��w przypomina�y metalowe elipsy. Wewn�trz, napotkawszy stalow� krat�, odszukaj drewniane drzwi po prawej od niej i przesu� znajduj�c� si� w pomieszczeniu za nimi d�wigienk�.) Wynurzy�em si�, gwa�townie chwytaj�c oddech i pop�yn��em tunelem do miejsca, gdzie mi�kka, podmywana przez wod� br�zowa ziemia osun�a si�, otwieraj�c drog� do wn�trza piwnicy jakiego� domostwa. Wspi��em si� po pochy�o�ci i znalaz�em si� wewn�trz dworu, w pierwszym z piwnicznych magazyn�w wype�nionym beczkami. Teraz pozosta�o jedynie odnale�� ber�o i znikn�� w mroku uliczek miasta. Przemkn��em przez magazyn i podszed�em do drzwi naprzeciw. Ostro�nie otworzy�em je i w�lizn��em si� do pomieszczenia znajduj�cego za nimi. Tu w miejscu zatrzyma�a mnie dos�yszana rozmowa dw�ch stra�nik�w. Widz�c okienko w murze, zza kt�rego dobiega�y g�osy, nie �mia�em si� poruszy� dop�ki rozmowa nie ucich�a i m�wi�cy nie rozeszli si�. Wtedy dopiero podkrad�em si� do stoj�cej pod pierwszym z filar�w skrzyni, a nast�pnie przemykaj�c pod �cian� wyszed�em przez otw�r drzwiowy na korytarz. Tu zatrzyma�em si� i gdy patroluj�cy korytarz po prawej stra�nik odwr�ci� si� i odszed�, ruszy�em jego �ladem. W�lizn�wszy si� w cie� pierwszego z mrocznych pomieszcze� po lewej stronie korytarza, czeka�em, uj�wszy mocniej w d�o� pa�k�, a� id�c z powrotem minie mnie - wtedy og�uszy�em go i pieczo�owicie ukry�em cia�o w cieniu. Ruszy�em dalej korytarzem. Doszed�em do jego ko�ca i w sali z wod� skr�ci�em w lewo. Zszed�em w d� korytarzem, kt�ry zawi�d� mnie do du�ego, o�wietlonego p�omieniami pochodni pomieszczenia. Tu us�ysza�em pogwizdywanie znudzonego stra�nika. Wyj��em pa�k� i staraj�c si� i�� najciszej jak potrafi�, skrada�em si� w stron� filara. Id�c, zmierza�em w stron� s�siedniego pomieszczenia po prawej - sta�y w nim dwie du�e beczki. Nie pr�bowa�em jednak kry� si� za nimi: metalowa pod�oga a� nazbyt wyra�nie da�aby stra�nikowi zna�, �e tu� obok znalaz� si� kto� niepo��dany. Przemkn��em tedy na skro� sali w kierunku widocznego ju� stra�nika. Zabicie go jednym wymierzonym w g�ow� strza�em z �uku by�oby wprawdzie czym� zupe�nie prostym, jednak... zarazem kompletnie zb�dnym. Wystarczy�o przecie�, korzystaj�c z tego, �e ustawi� si� ty�em do piwnic, podkra�� si� do niego i jedynie og�uszy� go pa�k�. Dla pewno�ci przenios�em jeszcze omdla�e cia�o w ciemny naro�nik piwnicy. Wyj�wszy ze skrzyni bomb� o�lepiaj�c�, odwr�ci�em si� w lewo i uda�em si� korytarzem wprost do schod�w: droga na parter dworu Lorda stan�a otworem. Znalaz�em si� na parterze domostwa. Pod �cian� naprzeciw drzwi spostrzeg�em dwie skrzynie, w jednej z nich znalaz�em kilka drobnych srebrnych monet. Wsun��em si� na korytarz i skierowa�em si� w prawo, w kierunku, z kt�rego dobiega�o chrapanie �pi�cego s�u��cego. Skr�ci�em w pierwszy korytarz, w prawo i dotar�szy do jego ko�ca, wszed�em w drzwi naprzeciw po lewej. Zdaj�c sobie spraw� z tego, �e w s�siedniej kuchni widocznej w otworze w g��bi krz�ta si� jaki� s�u��cy, otworzy�em drzwi po prawej. Obr�ci�em si� w lewo i przemkn��em przez sal� o drewnianej pod�odze, staj�c ostatecznie pod stalowymi, rze�bionymi drzwiami. Otworzy�em je i znalaz�szy si� w sali, stan��em po lewej stronie �cianki. Z prawej strony dobiega�y mnie odg�osy pijanego stra�nika, jednak nim nie musia�em si� zajmowa�. Wyczekawszy chwili spokoju, przemkn��em przez sal� i ignoruj�c wyj�cie na dziedziniec z basenem po lewej, stan��em obok �rodkowego filara; g��boki cie� skry� m� posta�. Wyczeka�em a� patroluj�cy cyklicznie to miejsce stra�nik oddali si� zatrzaskuj�c za sob� drzwi i w�wczas przekrad�em si� do schod�w po prawej stronie sali. Wej�cie na nie mie�ci�o si� w przedostatniej wn�ce. Stan��em w cieniu na schodach i s�ysz�c oddalaj�cego si� po schodach stra�nika, wyj��em �uk. Wymaga�em odrobiny cienia; wyczeka�em do momentu gdy stra�nik oddali� si� na bezpieczn� odleg�o�� i wtedy wypu�ci�em w stron� pochodni o�wietlaj�cej pok�j wodn� strza��. Wszed�em do okr�g�ej, zatopionej w ca�kowitym mroku okr�g�ej sali wie�y i skr�ci�em w prawo. Znalaz�szy si� na wprost prostok�ta drzwi, przesun��em si� w lewo i staj�c tu� obok drzwi, w cieniu obr�ci�em si� twarz� w stron� schod�w i unios�em pa�k�. Wchodz�cy stra�nik nie by� w stanie zauwa�y� spadaj�cego ciosu. Otworzy�em stoj�c� w pomieszczeniu skrzyni�, a nast�pnie min��em cia�o nieprzytomnego stra�nika i wbieg�em po schodach do kolejnej okr�g�ej sali. Wyszed�em z niej wyj�ciem po prawej i stan��em przed wyborem kierunku drogi w d�ugim korytarzu. Uda�em si� w lewo, w kierunku widocznych u jego ko�ca drzwi. Otworzy�em je i znalaz�em si� w bibliotece. Z jednego ze stolik�w podnios�em klejnoty, nast�pnie podszed�em wprost do drzwi naprzeciw. Wyczekawszy chwili spokoju otworzy�em je i przemkn�wszy na drug� stron� kamiennego korytarza ukry�em si� w cieniu. Widz�c i� korytarz, patrolowany naprzemiennie przez dw�ch stra�nik�w, jest pusty, przekrad�em si� do pierwszych drzwi po lewej i otworzywszy je w�lizn��em si� do komnaty. By�a to sypialnia pana domu; zubo�ywszy j� o le��ce na stoliku pieni�dze i klejnoty, oraz znaleziony naprzeciw klucz do piwnicy, wyszed�em z pokoju. Ukryty w cieniu �ciel�cym si� za kolumienk� �cienn� po lewej przeczeka�em obch�d stra�nika i staraj�c ...
Telkontar