Tytuł: Model
Tytuł oryginału: The Model Student
Autor: slytherinandproud
Tłumaczenie: Nami
Betareader: Yumi
Zgoda: Czekam
Link: http://thesilversnitch.ne...=3942&warning=5
Pairing: HP/SS
Raiting: NC-17
Kategorie: PWP
Ostrzeżenia: Nic specjalnego, nieco perwersyjne
Oświadczenie: Autorka oraz tandem tłumaczka-beta nie pobierają żadnych korzyści z publikowania tego opowiadania. Wszystkie postacie należą do J.K.Rowling.
Ilość: 1/4
N/T: Osobiście uważam, że to opowiadanie jest przyjemna lekturą na deszczowe, bure wieczory, a skoro niedługo będzie jesień (oraz początek roku szkolnego) przyda się coś, co ją nieco rozjaśni :)
Mój profil na fanfiction.net to właśnie "Nami Fukao" - "Nami" było zajęte, więc dodałam nazwisko. Na tym forum dodałam numer "22", chociaż wszędzie indziej go nie mam, ponieważ także pokazywało mi, że login jest zajęty. Żeby nie było, że plagiat. "Nami Fukao" i "Nami22" to jedna i ta sama tłumaczka :)
Część pierwsza
~*~ Sześć fotografii ~*~
- Harry? Co to jest?
Potter usiadł na łóżku, a jego twarz pobladła, kiedy zobaczył w dłoni Rona stertę zdjęć.
- E… Nic, oddaj mi je.
- One… one nie są przeznaczone dla szerszej publiczności, prawda? I dlaczego się nie ruszają?
- Merlinie, Ron, nie! To mugolskie zdjęcia, a one się nie poruszają.
- Co cię podkusiło, żeby…
- Ron! Proszę, czy możesz mi je oddać?
Weasley przysiadł na łóżku przyjaciela, spoglądając niespokojnie na jedno ze zdjęć.
Przełknął ciężko.
- Czy… czy jesteś transwestytą, Harry?
Potter jęknął żałośnie.
- Nie!
- Chłopie, te obrazki przedstawiają ciebie w damskiej bieliźnie i w obcasach! A na jednym jesteś nagi!
- Ja… wyglądam seksownie – wymamrotał w poduszkę zawstydzony Wybraniec.
- Musisz przyznać, Ron, że faktycznie wygląda gorąco. – Dean zerknąwszy ponad ramieniem Weasleya, uśmiechnął się z uznaniem na widok zdjęć.
- Spadaj! – krzyknął Harry, starając się odebrać fotografie. Ron wzdrygnął się na uwagę współlokatora.
- To mój najlepszy przyjaciel! Nigdy nie myślałem o nim w ten sposób… Harry, czy ty masz tutaj szminkę?
- I… wytuszowane rzęsy.
- Nie możesz się nie zgodzić, że wyglądasz trochę jak dziwka. – Seamus szturchnął Złotego Chłopca w żebra. Ten zaczerwienił się.
- Cóż… to było celem.
- Dlaczego?
- Jest ktoś, na kim… chcę zrobić wrażenie. Chcę, żeby spojrzał na mnie pod kątem seksualnym.
- Wow. Kto to?
- Nie powiem. A teraz oddaj mi te zdjęcia, zanim zobaczy je Malfoy albo ktoś inny!
Dwa dni później Harry siedział na Eliksirach, pocąc się z nerwów jak mysz i stale zaglądając do swojej torby, aby się upewnić, że duża, brązowa koperta nadal tam była.
- Co ty wyprawiasz, Harry? – syknęła Hermiona.
- Nic – wyszeptał rozgniewany Wybraniec.
- Potter! Twoje owutemy są za dwa tygodnie. Z pewnością chcesz przynajmniej spróbować je zdać, czy może oczekujesz po nas, że podamy odpowiedzi na srebrnej tacy naszej małej gwieździe?
- Pracuję, proszę pana – wymamrotał Harry do swoich dłoni.
- Dlaczego więc nie siedzisz w spokoju i nie koncentrujesz się na lekcji?
- Cały czas schyla się do swojej torby! – Malfoy uśmiechnął się wrednie zza pleców Pottera.
- Naprawdę? A co jest w niej tak ważnego, że domaga się pańskiej uwagi, panie Potter? Połóż plecak na stole.
Harry podniósłszy torbę, upuścił ją na blat, jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Długie palce Snape'a otworzyły ją, a on sam spojrzał do środka. Szybko wyciągnął kopertę.
- Co to jest?
Hermiona rozpoznała brązową przesyłkę w momencie, w którym ją zobaczyła – Ron zmusił przyjaciela, aby jej również pokazał zdjęcia – i zrobiła się biała na twarzy, co wcale nie pomogło Harry’emu.
- Ekh… To moje, profesorze, list od mojej mamy. Przepraszam, czy mogę to odzyskać?
- Nie, to nie to, proszę pana. Twój list jest w innej kopercie Hermiono, ta należy do mnie.
Granger spojrzała na Pottera w szoku. Próbuję ci pomóc!, wyszeptała bezgłośnie, jej oczy rozszerzyły się.
Natomiast ciemne oczy nauczyciela zwężyły się podejrzliwie. Ostrożnie obrócił kopertę w dłoniach, jakby podejrzewając, że może eksplodować.
- Co jest w środku?
- Zdjęcia – odpowiedział tępo Harry.
- Zdjęcia? Czego? – Snape wyglądał, jakby wywęszył jakiś spisek.
- Mnie. Proszę pana.
Mężczyzna uniósł jedną perfekcyjną, czarną brew.
- Są prezentem dla kogoś.
Po tych słowach zapadła krótka pauza. Snape przełożył przesyłkę z ręki do ręki, myśląc. I wtedy:
- Potter, nikt na świecie nie zechciałby fotografii, przedstawiających twoją osobę, jako prezentu. Konfiskuję je.
- Okej.
Severus przyjrzał się chłopakowi.
- Może pan powtórzyć?
- Powiedziałem „okej”. Proszę pana.
- Profesorze Snape, muszę nalegać, to moje!
- Zamknij się Hermiono!
- Uciszcie się oboje!
Zadzwonił dzwonek.
- Dobrze, klasa zwolniona. Biorę je, Potter.
- W porządku, proszę pana.
Na korytarzu:
- Harry, ty idioto! Co, na litość Merlina, sobie myślisz? Teraz Snape ma zdjęcia, gdzie jesteś nagi! I ubrany jak dziewczyna!
- Wiem. – Harry wyszczerzył zęby w uśmiechu. Hermiona zatrzymała się i spojrzała na niego.
- Te zdjęcia… Masz na myśli… że one były dla niego?
Potter rozejrzał się wokół – korytarz był opustoszały – i, uśmiechnąwszy się szeroko, przytaknął.
- Nie mów Ronowi.
…I…I…I…I…I…
Koperta przeleżała na biurku Snape’a resztę dnia. Mężczyzna z determinacją unikał otwarcia jej przed wieczorem, kiedy to będzie mógł usiąść w swoim ulubionym krześle z kieliszkiem wina i… rozkoszować się zdjęciami w samotności.
Oczywiście, nie było żadnej szansy na to, aby fotografie były… interesujące, skoro Harry chętnie pozwolił Severusowi je zabrać. Gdyby miały podtekst erotyczny, Potter z pewnością wolałby je spalić niż oddać mu zdjęcia.
Nie, mógł liczyć jedynie na fotografie, których Harry się nie wstydzi – może na jednej z nich jest modnie ubrany albo gdzieś na mieście z przyjaciółmi… ale wszystko było lepsze niż nic.
Więc zamknął drzwi od salonu, zdjął buty i, rozpaliwszy ogień w kominku, usiadł przed płonącymi polanami na wielkim, zielonym fotelu z porcją dobrego, czerwonego wina. Otworzył kopertę.
Kilka pięter wyżej Harry siedział po turecku na swoim łóżku, czekając w napiętej ciszy.
Ron, Seamus i Dean grali w karty na posłaniu Thomasa, ale Potter był zbyt zdenerwowany, by do nich dołączyć.
Jednak Snape nie przyszedł po niego. Jeszcze.
Istnieje możliwość, że w ogóle nie spojrzał na zdjęcia.
Może nie był nawet nimi zainteresowany.
Może po prostu je skonfiskował i wyrzucił później do śmietnika, nie poświęcając im ani myśli…
Serce chłopaka rozpadło się na kawałki. Oczywiście Mistrz Eliksirów nie obejrzy zdjęć. Nienawidził Harry’ego. Nienawidził go od zawsze.
Snape wyciągnął zdjęcia w formacie A4 obrazami w dół, upuścił gustowną kopertę na podłogę, wziął łyk wina, odpiął górny guzik koszuli, pokręcił się trochę na fotelu, by usiąść jak najwygodniej, przekręcił fotografie – i o mało nie dostał zawału.
_________________
Część druga
~*~ Model ~*~
Harry krążył wokół swojego łóżka. Finningan rzucił w niego poduszką.
- Hej, Harry, co się dzieje?
- Denerwuje się, ponieważ Snape skonfiskował te zboczone zdjęcia – wyznał Ron.
Oczy Seamusa i Deana rozszerzyły się.
- O nie! Harry, co będzie, jak je obejrzy?
- Będziesz miał kłopoty!
- On jest draniem – pokaże je wszystkim Ślizgonom!
- Da je Malfoyowi. Harry, zostaną pokazane całej szkole!
- Zamknijcie się, Snape nie zrobi czegoś takiego.
Dobrze, pomyślał Snape, że odstawiłem kieliszek, zanim obróciłem zdjęcia, gdyż w innym wypadku definitywnie wylałbym wino na siebie.
Zauważył, iż cały czas przeciera oczy i wpatruje się w fotografie przed sobą, tylko po to, aby sprawdzić, czy jego nad-aktywny umysł nie pokazał mu czegoś, co bardzo chciałby zobaczyć…
Nie, to naprawdę był Harry Potter na białym tle. Siedział na czarnym krześle z kajdankami; jego nogi były rozszerzone, a jasne światło padało z skądś nad głową chłopaka.
Stopy Pottera, na które nałożono czarne szpilki z tasiemkami krzyżującymi się na jego łydkach i kończącymi małymi kokardkami poniżej kolan, zostały starannie ustawione po obu stronach krzesła.
Był nagi, jeżeli nie liczyć pary czarnych, koronkowych majtek udekorowanych błyszczącymi cekinami oraz długiego, pierzastego boa w kolorze bielizny owiniętego wokół jego smukłych, nagich ramion. Koniec znajdował się między nogami Gryfona, przykrywając jego krocze.
Z pewnością boa było potrzebne, by ochronić jego skromność; Snape wątpił, aby odkryte figi zasłaniały cokolwiek… Harry miał na sobie również czarne, długie, aksamitne rękawiczki, a dłonie położył elegancko na poręczy krzesła.
Wystarczyło jedno bliższe spojrzenie na zdjęcie, aby mężczyzna zauważył, że Wybraniec ma obie ręce spięte kajdankami. Niegrzeczny Harry.
Ale to twarz Pottera była najbardziej podniecająca, podkreślona błyszczącym tuszem do rzęs i głęboką czerwienią szminki. Chłopak spoglądał w obiektyw z głową przechyloną lekko do tyłu i opadającą nieco na jeden bok. Te perfekcyjne, szkarłatne wargi były trochę rozszerzone, jakby Harry cicho jęczał.
Jego na wpół zamknięte oczy były mocno podkreślone. Długi, wyglądający na ciężki, czarny bat dotykał jasnych policzków Gryfona…
Wyglądał, jakby dopiero co został uwiedziony i dokładnie… Snape zadrżał.
Odłożył zdjęcie na stolik i wziął potężny łyk wina.
Czy wszystkie fotografie były zrobione w podobnym stylu?
Przypuszczał, że jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać…
Na następnym Harry leżał tuż przed oczami patrzącego na stercie czerwonych, jedwabnych poduszek, podpierając się na łokciach, ubrany w uszyty w skomplikowany sposób, ciemnoczerwony, koronkowy gorset kończący się tuż pod jego cudownymi sutkami, z karmazynowym pasem, do którego przyczepione były tasiemki łączące go z jasnymi, szkarłatnymi pończochami.
I czerwone obcasy. Jaskrawe, czerwone obcasy.
Buty miały ten sam kolor, co szminka. Potter patrzył centralnie na fotografa; delikatne, prawie bezczelne małe wygięcie warg dodające uroku tym różanym ustom…
To był wszystkowiedzący uśmiech; uśmiech spoglądający wprost na Mistrza Eliksirów, nie pozwalając mu popatrzeć gdziekolwiek indziej, mruczący delikatnie: „Wiem, że podoba ci się, co widzisz…”.
Racja. Dziewczyna-na-telefon-Harry była uwodzicielska, atrakcyjna, piękna. Oczy Snape’a o mało nie wyskoczyły z orbit.
Mężczyzna przyjrzał się z bliska zdjęciu. Na ramieniu Gryfona, jego plecach, biodrze… nagich pośladkach znajdowały się ślady po szmince. Na tych perfekcyjnych, nagich półkulach . Jakby ktoś umalowanymi ustami łagodnie zostawiał pocałunki na eksponowanej skórze.
Ktoś inny całował tyłek Harry’ego. Snape poczuł się tak zazdrosny, że gwałtownie zapragnął znaleźć tę osobę i zabić ją. Chciał również znaleźć się w środku zdjęcia, zetrzeć szminkę i samemu zostawić ślady pocałunków.
Wybraniec trzymał długą różę. Blask szmaragdowych oczu chłopaka i ciemna zieleń łodygi kwiatu ostro kontrastowały z wszechobecną czerwienią i jego różową skórą. Pudełko czekoladek – z każdą zawiniętą w osobną karmazynową folię – leżało otwarte po jego lewej stronie. Nawet światło było czerwone.
Trzecie zdjęcie, pełne cieni, przedstawiało Pottera w wannie wypełnionej turkusową wodą. Fotograf stał przy jej końcu; Harry patrzył na aparat, uśmiechając się delikatnie.
Skóra Pottera jaśniała w tym niewielkim, niesamowitym świetle. Gryfon ubrany był w niebieskie majtki przyozdobione małymi, błękitnymi kokardkami – pod wodą. Mistrz Eliksirów zorientował się, że stara się zobaczyć, czy udałoby mu się ujrzeć… lecz było za ciemno, za niebiesko. Znajdowało się tam zbyt dużo cieni.
Harry miał na sobie jeszcze zwyczajny, mokry, niebieski szlafrok wykonany z jakiegoś cienkiego materiału - który tak mocno przylegał do skóry, że równie dobrze, mogłoby go tam nie być; unosił się on na wodzie. Ubrany Potter w wannie. Z niewyjaśnionego powodu wyglądał niesamowicie seksownie.
Jedna z nóg była przerzucona przez brzeg wanny, druga znajdowała się pod powierzchnią wody. Para jasnych, niebieskich szpilek leżała niedbale na szafirowym dywanie przed wanną. Cienie na oczach Harry’ego miały błękitny kolor; paznokcie z kolei pomalowano na granatowo. Usta wydawały się śliskie od jasnego błyszczyka, a czarne włosy przylegały do głowy.
Na czwartej fotografii Harry był aniołem w złocie i bieli.
Snape musiał rozluźnić zapięcie spodni.
Piękny, lśniący, anielski Potter w tasiemkach z białymi perłami – nagi i zapakowany, gotowy do ODpakowania.
Jego ciało było ułożone luźno na milionie małych, białych paciorków; mężczyzna z całego serca pragnął znaleźć się na tej sesji zdjęciowej. Rozerwałby te wszystkie białe wstążki przysłaniające to perfekcyjnie ciało i… och…
Harry leżał na plecach z lekko rozszerzonymi nogami, przyglądając się aparatowi, który najprawdopodobniej został powieszony nad łóżkiem. Snape zastanawiał się, jak odczytać to zdjęcie. Nazwał je swoim ulubionym. Harry leżał do góry nogami, jego głowa znajdowała się na dole zdjęcia.
Łóżko było okryte gładką, złotą satyną z porozrzucanymi na niej miękkimi, białymi piórkami. Jedynym, co posiadał Potter, była aureola ułożona nad głową i niewinny wyraz twarz. Przygryzał dolną wargę w delikatnym, maleńkim, pełnym wdzięku uśmiechu… Harry-anioł.
Skórę chłopaka posypano dziwnym złotawym pudrem, który lśnił seksownie. Ręce Gryfona – paznokcie pomalowano na żółto – były ułożone strategicznie, zakrywając jego penisa i jądra. Wokół palców Harry’ego były okręcone sznury z perłami. Cień do powiek tym razem był biały. Na delikatnych kościach policzkowych Wybrańca znajdowało się jeszcze więcej pudru. Rzęsy były uwodzicielsko podkreślone tuszem.
Usta przeciągnięto ciemnozłotą szminką. Złote światło padało zza schludnie pomalowanych stóp. W czarnych, nieposłusznych włosach migotały żółte pasma.
Kolejne zdjęcie.
Niegrzeczny Harry. Tak niezwykły, jakby osłonięty… nie, zamazany. Był ubrudzony od błota.
Klęczał na stercie miękkich paproci z ręką blisko kamery. Dłoń zakrywała jego genitalia.
Tym razem za tło posłużył las o poranku. Przy korach drzew widać było snopy światła.
Harry w ogóle nie patrzył na aparat. Jedna z jego dłoni nie tylko zakrywała krocze – łatwo można było dojść do takiego wniosku, patrząc na błogość na twarzy chłopaka i odrzuconą do tyłu głowę w geście całkowitej przyjemności. Gryfon miał plecy wygięte w łuk, zamknięte oczy i rozchylone usta…
Wyglądał, jakby znowu jęczał. Snape tak bardzo chciał się tam znaleźć: zlizać brud z nagiej skóry nastolatka.
W dodatku padało.
Błoto rozsmarowane na ciele Pottera spływało na ziemię po jego udach, plecach i rękach.
Makijaż Gryfona – ciemnoczerwone usta oraz ciemne oczy – także poddał się wodzie: ciemne linie tuszu do rzęs, które mężczyzna pragnął pokryć pocałunkami, oznaczyły swoją drogę na pięknym, mokrym policzku.
Krople deszczu padały na otwarte usta Harry’ego. Jego czarne włosy wyglądały, jakby ktoś je rozczochrał – woda skapywała z nich i przylepiały się do głowy… Snape jęknął. Masturbujący się w lesie Potter.
Zły Harry. Och, spójrzcie tylko na niego: skuty kajdankami, ubrany w krótką, obcisłą czarną, seksowną sukienkę kończącą się w połowie uda i wisiała na jego gołych, szczupłych ramionach.
Na stopach miał białe skarpetki.
Błyszczące szpilki także były czarne. Na obojczyku chłopaka znajdował się jakiś znak. Severus prawie zezował, starając się go dobrze zobaczyć. Ciemnoczerwone coś, jakby siniak – skóra wyglądała jak ugryziona przez kochanka.
Mężczyzna prawie zawarczał z frustracji.
Gryfon był przywiązany do biurka, stojąc chwiejnie na rozszerzonych nogach; jego kostki przypięto delikatnie do nóg mebla. Nadgarstki chłopaka były pięknie podniesione, spięte łańcuchem zwisającym gdzieś z sufitu, poza polem widzenia.
Łańcuszki były złote. Harry leżał na biurku, jakby próbował złapać równowagę. Na blacie leżały książki, ale Snape nie mógł rozczytać ich tytułów.
Osoba, która związała Pottera (niech będzie przeklęta!) dała mu lizaka. Jaskrawożółty z białym patykiem wystawał mu z ust – pomalowanych czerwoną szminką – podkreślając jego kości policzkowe. Mistrz Eliksirów na poczekaniu mógł wymienić inne rzeczy, które także mogły wypełnić tę zmysłową buźkę.
Na lewym bicepsie Gryfona widniał tatuaż: mały, czarny wąż skręcający się spiralnie. Mężczyzna zastanawiał się, dlaczego wąż. Potter z tymi pięknie okupowanymi ustami spoglądał w aparat z niewinną minką – wyglądał na nieco zszokowanego, jakby nie do końca zgodził się na związanie. Sprawiło to, że jego duże, zielone oczy były jeszcze większe. Włosy chłopaka znowu zostały potargane.
- Harry, po prostu usiądź i przestań wreszcie gwizdać! Jestem pewien, że Snape nawet nie spojrzy na te zdjęcia.
- Aaaaaah! – wrzasnął Potter i wybiegł sfrustrowany z pokoju. Jego współlokatorzy wymienili między sobą zdezorientowane spojrzenia.
Severus nie wiedział, co miał zrobić. Ku jego nieszczęściu, obejrzał już wszystkie fotografie i wpatrywał się w szoku pomieszanym ze zdumieniem w leżące na swoich kolanach obrazy.
Starał się powstrzymać przemożną pokusę, aby zebrać zdjęcia, zanieść je do sypialni i zaczarować je tak, by wisiały nad łóżkiem, podczas gdy on wpatrywałby się w nie, zachwycony, masturbując się.
Okropny, wstrętny Potter! Dlaczego pozwolił mu je zobaczyć? To był rozmyślny plan torturowania swojego profesora widokiem czegoś, czego nigdy nie będzie mógł mieć… ale czy na pewno? Snape nie mógł zrozumieć, dlaczego, do jasnej Anielki, Harry’emu nie przeszkadzało, kiedy Mistrz Eliksirów konfiskował kopertę z tą… cudowną zawartością…?
Odpowiedź nadeszła niespodziewanie: Gryfon ani przez moment nie pomyślał, że Severus obejrzy te zdjęcia! Nauczyciel w jednej chwili poczuł się jak zboczony staruch. Naruszył prywatność chłopaka w najgorszy sposób – nastolatek prawdopodobnie zapadnie się ze wstydu pod ziemię, jeżeli dowie się, iż jego „ulubiony nauczyciel” widział go ubranego – i rozebranego – w ten sposób…
Każdą jedną uncję samokontroli, jaką posiadł, zabrało Snape’owi ostrożne wsuwanie zdjęć z powrotem do koperty… zatrzymał się.
Mógłby zakleić kopertę i Wybraniec nigdy by się nie dowiedział, co zrobił… lecz skoro już widział fotografie, to dlaczego nie miałby pożyczyć swojej ulubionej na kilka minut i… użyć jej jako inspiracji…?
Pięć minut później Severus leżał na dużym, czarnym łóżku w sypialni nagi, na plecach, ściskając swojego penisa i jęcząc głośno. Pot skapywał z jego szyi. Oczy mężczyzny utkwione były w zdjęciu wiszącym nad posłaniem…
Harry-anioł uśmiechał się do niego wdzięcznie.
CDN
You loved him.
I love him.
Of course I love him. It's my job.
It makes his life seem a little less pointless.
"If you are prepared"
laluna7