GWIAZDECZKA
(Anna Ahrens)
Była jedną z miliarda gwiazd na niebie, miliony kilometrów oddalony od Ziemi, mały, błyszczący punkcik nie zwracający na siebie niczyjej uwagi. I to właśnie był główny powód zmartwienia gwiazdki. Tak, nie była ani gwiazdą poranną, ani gwiazdą polarną, nie należała do gwiazd ani dużego, ani małego wozu. Jak mógł ją ktoś zauważyć? W jaki sposób mogła zwrócić na siebie czyjąś uwagę?
Widząc gwiazdę betlejemską gwiazdeczka westchnęła: Chciałabym tak jasno świecić jak ona! Chciałabym znajdować się nad stajenką, w której urodził się Zbawiciel!
Nikt tego nie słyszał oprócz Dzieciątka Jezus. Ono patrzyło właśnie na gwiazdkę niczym nie wyróżniającą się spośród miliarda innych gwiazd na niebie. Wtedy mały, błyszczący punkcik oderwał się od mlecznej drogi i zaczął zbliżać się ku Ziemi. Kiedy byl wielkości jabłka i można było już zauważyć pięć wspaniałych, złocistych ramion - promyków, wtedy opadł na sianko żłóbka.
Z nieba spadła prawdziwa gwiazda! Nikt jej jednak nie zauważył. Maryja z Józefem już spali, pasterze odeszli, a królowie jeszcze nie przybyli.
— Mamy Boże Narodzenie! Możesz sobie coś życzyć* Wiemo czym marzysz! — szepnęło Dziecię Jezus.
Gwiazdka patrzyła trochę przerażona i odrobinę zawstydzona. Wreszcie powiedziała:
— Nie mam żadnych życzeń, żadnych pragnień!Powiedziała tak nie ze skromności, nie wiedziała po prostu
— jak każdy z nas, gdyby mu przyszło nagle stanąć przed Bożym Dziecięciem — co ma powiedzieć. Gwiazdka zapomniała o swych tęsknotach i marzeniach. Po chwili jednak powiedziała:
Pozwól mi o Jezu być w pobliżu Ciebie! Pozwól mi zostać z Tobą i przy Tobie!
Zostaniesz przy mnie tylko wtedy, kiedy ruszysz w drogę, kiedy udasz się do ludzi zamieszkujących Ziemię, kiedy będziesz im opowiadać, że Mnie widziałaś i rozmawiałaś ze Mną! — tłumaczyło gwiazdeczce Dziecię Jezus.
Ludzie nie zrozumieją mojej mowy! Nikt nie uwierzy w to, co będę opowiadać! A oprócz tego, jak mogę iść do ludzi? Oni mieszkają w domach, drzwi tych domów są pozamykane, jest przecież zima!
— Właśnie dlatego, że jest zima, powinnaś iść do ludzi! Masz ich ogrzać!
A drzwi?
Ludzie sami ci je otworzą, gdyż będę z tymi, których odwiedzisz!
Gwiazdka zamilkła i posmutniała.
Jeśli pójdziesz do ludzi, to coś ci dam na drogę! — powiedziało Dziecię. — Masz pięć wspaniałych ramion, dlatego dam ci pięć darów: tam gdzie się pojawisz będzie jasno, ludzie zrozumieją twój język, będziesz przemawiać prosto do ich serc, pocieszać smutnych, a skłóconych pojednywać!
Dobrze, spróbuję, ale tylko dlatego, że Ty tak sobie życzysz! powiedziała gwiazdeczka. Odchodząc poczuła, że zabiera ze sobą w drogę coś ze światłości, ciepła, radości i spokoju otaczającego stajenkę. Przez spotkanie z Dzieciątkiem Jezus wcale nie stała się większa. Znów była tylko jedną z plejady gwiazd na niebie. Nosiła jednak w sobie tajemnicę, o której inne gwiazdy nic nie wiedziały: tylko do niej uśmiechnęło się Dziecię Jezus, tylko ją posłało do ludzi, tylko ona otrzymała od Niego nadzwyczajne dary.
Uniosła się teraz nad górami i rzekami, lasami, jeziorami. Powędrowała. Wreszcie zatrzymała się nad chatą, w której mieszkała stara kobieta. Gwiazdka odważyła się wejść. W ciemnym wnętrzu dostrzegła siedzącą przy stole kobietę.
Dobry wieczór! Bardzo ciemno tu u ciebie.
U mnie jest zawsze ciemno, nawet wtedy, kiedy zapalę światło! Jestem niewidoma! Kimkolwiek jesteś, możesz wejść i porozmawiać ze mną! — powiedziała kobieta.
— Dziękuję! — odrzekła gwiazdka, siadając obok staruszki.Opowiedziała jej o swej podróży z dalekiego nieba do Betlejem,
i o tym, co tam przeżyła.
Mówisz tak pięknie, że widzę Dziecię Jezus w żłóbku, a jestem przecież niewidoma. Z twoimi odwiedzinami zajaśniało znów światło w moim życiu! Zostań ze mną, nie będzie mi wtedy smutno! — poprosiła niewidoma.
Nie będziesz już nigdy sama! Światło stajenki betlejemskiej pozostanie w tobie. Jest to bardzo dziwne Światło! Będzie w tobie, jeśli będziesz je dalej przekazywać!
Rozumiem! — powiedziała staruszka. Pożegnała gwiazdkę, wyszła z chaty i szła przed siebie. Wędrowała tak, jak ktoś, kto dobrze zna drogę, jak ktoś, kto dobrze widzi i wie dokąd idzie.
To pierwsze spotkanie napełniło gwiazdkę wielką radością. Wędruje więc nadal i odwiedza ludzi. Wieczorem mógłbym nawet pokazać, gdzie się znajduje. Wiem, że odwiedza tylko tych, którzy czegoś sobie życzą. Niewidoma kobieta życzyła sobie światła wokół siebie, dlatego wstała i ruszyła w drogę, jak człowiek doskonale wiedzący po co i dokąd zmierza.
W Boże Narodzenie każdy może, powinien sobie coś życzyć.
W Boże Narodzenie dzieją się prawdziwe cuda i w tym roku i wśród nas. A może stanie się nawet tak, że patrząc na uśmiechające się do ciebie Dziecię Jezus zapomnisz o swoich życzeniach i pragnieniach!
jolas_79