Herold(1).doc

(29 KB) Pobierz

Herold

Pewnemu heroldowi powierzono zadanie przygo­towania ludzi na przybycie króla. Był to potężny, dobry i sprawiedliwy król, więc posłaniec z radością rozgła­szał wszem i wobec, że oto nadchodzi. -Jest już blisko! - wołał. - Posprzątajcie wokół swoich domów, przygo­tujcie ucztę, wyciągnijcie ze skrzyń najlepsze ubrania. Przychodzę po to, abyście ze wszystkim zdążyli.

Większość ludzi z radością przyjmowała wielką nowinę. Z zapałem zamiatali ścieżki wiodące do ich za­gród (a nuż władca zechce zobaczyć, jak im się żyje). Niektórzy ozdabiali domy kwiatami, jeszcze inni usu­wali gałęzie drzew tarasujące drogę...

Niestety, byli i tacy, którym się to wszystko zu­pełnie nie podobało. Szczególnie fakt, iż król uchodził za władcę sprawiedliwego, budził ich niepokój. Nie chcieli niczego zmieniać - ani w sobie, ani wokół sie­bie. Gdyby nie herold, mogliby powiedzieć, że nic o przybyciu króla nie wiedzieli i dla­tego jest jak jest. Niestety, gorliwego posłańca nie sposób było nie zauwa­żyć. Wyłaził na pagórki, wspinał się na wieże, trąbił na swej trąbce i wrzeszczał ile sił. Chudy był jak pa­tyk, bo nie przywiązywał zbytniej wa­gi do jedzenia. Wystarczyła mu kromka chleba lub miska zupy ofia­rowana przez jakąś litościwą duszę.

Jego ubranie także nie prezentowało się najlepiej. Słońce, deszcz i wiatr zrobiły swoje. - Może w końcu pad­nie - pocieszali się źli ludzie - i znów będzie święty spokój, przynajmniej... do czasu. Myśl o przyszłość budziła w nich lęk i złość. Na dodatek herold zaczął najwyraźniej przekraczać swo­je kompetencje.

-        Strzeżcie się wszyscy, których Pan zastanie nie przygotowanych na swe przyjście - wołał.

-        Tego już za wiele! - odzywały się tu i ówdzie wściekłe głosy. - Ja­kim prawem ten mizerny chłystek mówi nam, co mamy robić. Trzeba go


uciszyć raz na zawsze. Tak naprawdę to i król nie jest nam do niczego potrzebny.

Szybko uknuto spisek i wyznaczono osoby, które zgodziły się wykonać wyrok. Biedny herold, nieświa­domy co go czeka, nadal z zapałem pełnił swoją misję. Właśnie dochodził do miasta, w którym miał zginąć, gdy wyszedł mu naprzeciw król we własnej osobie. Nie jechał w bogatej karecie, ani nawet na koniu. Szedł pie­chotą. Herold chciał upaść mu do stóp, ale władca po­wstrzymał go. Usiedli obaj pod drzewem. - Zagraj mi na swojej trąbce - poprosił władca. Herold drżącymi dłońmi podniósł instrument do ust i zagrał najpiękniej jak potrafił.

Król uścisnął go serdecznie. Niebawem znów się spotkamy - obiecał.

Po chwili obaj wstali z ziemi i każdy podążył ku swemu przeznaczeniu.

Którego z bohaterów Ewangelii przypomina ci he­rold z opowiadania?

W razie kłopotów sięgnij do Pisma Świętego -a konkretnie do 3 rozdziału Ewangelii według św. Ma­teusza.

opr. Ewa Stadtmuller

Zgłoś jeśli naruszono regulamin