Neogermanizm.doc

(264 KB) Pobierz
Neogermanizm

Neogermanizm

 

Wstęp

Pod wpływem myślicieli o nastawieniu nie- i antychrześcijańskim, w XIX wieku duża część inteligencji odwróciła się wewnętrznie od wiary chrześcijańskiej. David Friedrich Strauß (1808-1874), Ludwig Feuerbach (1804-1872), Artur Schopenhauer (1788-1860) i Fryderyk Nietzsche (1844-1900) to najbardziej znani inspiratorzy tego procesu. Filozoficzny wpływ Karola Marksa (1818-1883) na wykształcone warstwy jego czasów wydaje się być dosyć ograniczony.

Puste miejsce po religii chrześcijańskiej zajmował, jako jego wyznaniowa namiastka, w wielu przypadkach nacjonalizm. Uzyskał on szczególny charakter przez połączenie z również nowymi rasowymi ideami, które z końcem XIX wieku umacniały się w coraz większym stopniu poprzez antagonizmy między Ariami i Żydami.

Pomysły o różnej wartości ras rozpowszechniły się dzięki francuskiemu dyplomacie Józefowi Arturowi hrabiemu de Gobineau (1816-1882) i jego dziełu “Essai sur l’inégalité des races humaines” (Szkic o nierówności ras ludzkich), które powstało w latach 1853-1855. Według tego dzieła biała rasa jest najszlachetniejsza i najbardziej zdolna do tworzenia kultury. Mieszanie się krwi powoduje upadek, gdyż gorsza krew wybija się zawsze ponad lepszą.

“Długotrwałe bodźce hrabiego Gobineau” podziałały na Ryszarda Wagnera, ulubionego kompozytora w kręgach neogermańsko- i narodoworeligijnych. Wagner (1813-1883) miał prezentować następujące poglądy:


Druga przyczyna fizycznej degeneracji ludzkości jest mieszanie się indogermanskiej szlachetnej rasy z innymi, na przykład Żydami... Zapewne im (Żydom) w ich zaciętym mnożeniu nic nie szkodzi, ponieważ gdy Żyd miesza się, obojętne czy to męski czy żeński osobnik, z inną rasą, zawsze na świat przychodzi Żyd.


To jest wiara i nie ma z nauka nic wspólnego. Stworzony przez Wagnera program “emancypacji germańskiej szlachetnej rasy obcych, pasożytniczych intruzów” stał się w neogermańskim sposobie postrzegania świata tematem przewodnim. Julius Langbehn tzw. “rembrandtowski Niemiec” w swojej książce “Rembrandt als Erzieher” nawoływał nadto do przeciwataku:


Ponieważ naprawdę liczy się tylko krew, krew własnych przodków, z jej powodu właśnie krew musi być przelana. Życie jest samoobroną, własną krew wybija się ponad obcą; aryjska krew dąży do tego, żeby wybić się ponad każdą inną i na pewno się jej uda


Takiego sposobu myślenia nie da się pogodzić z wiarą chrześcijańską opierającą się na Nowym Testamencie.

Na początku niektórzy, w tym także i Langbehn, próbowali te wojownicze wyobrażenia o krwi i rasie połączyć z teologią chrześcijańską. Wkrótce powszechnie zaczęto przyjmować w kręgach neogermańskich i narodoworeligijnych, że niemożliwe jest pogodzenie (neo-)germaństwa i chrześcijaństwa.

Jeden z najlepszych znawców, który już bardzo wcześnie ostrzegał przed tą ideologią, monachijski ojciec franciszkanin Erhard Schlund, opisał wspomniane stanowisko w ksiażce “Neugermanisches Heidentum”:


Felix Dahn sformułował następującą antytezę: “Co jest chrześcijańskie, nie jest germańskie, a co jest germańskie, nie jest chrześcijańskie”. Chrześcijaństwo tacy ludzie uwazali za “obce Germanom, narzucony im wytwor orientalnej poboznosci”. Tylko wtedy można oczekiwać ozdrowienia niemieckiego narodu, jeśli powróci się do rzeczy specyficznie niemieckich, do zwyczajów naszych germańskich przodków. Moralne wymagania, poparte przez rozum, istnieją w germańskim charakterze, a ostatecznie w indogermańskiej i aryjskiej krwi. Cechy te w Niemczech wyniknely z nich samych, a w narodzie rozwinęly się samoistnie.

W dogmatach i naukach chrześcijaństwa widziano mniej lub więcej orientalne poglądy, które nie są odpowiednie dla niemieckiej istoty, a konkretnie chodziło o dogmaty o Bogu, świecie i Chrystusie. W dalszej kolejności pojawiło się twierdzenie, jakoby starogermańska religia naturalna była przyrodzona germańskiemu i niemieckiemu duchowi. Niemiecki naród powinien powrócić do wiary praprzodków, a odejść od chrześcijaństwa. Tylko tak może wewnętrznie ozdrowieć i tylko tak może “uleczyć świat w niemieckim duchu”.


W rzeczywistości nie istnieją żadne przesłanki dla istnienia takich neogermańskich wierzeń we współczesnym środowisku. Schlund cytuje pewnego neogermańskiego mówcę: “Obecnie odczuwamy brak narodowych nauk moralnych i narodowej religii, konieczne jest, aby glos naszych ojców zastąpił nauki religijne”. Schlund wskazuje także na wynikające z tego stanowiska starania o niemieckie sagi oraz na wpływ Felixa Dahna i jego powieści.


Staroniemieckie zwyczaje i obyczaje, dawne niemieckie święta, takie jak Julfest i Święto Letniego Przesilenia słonecznego, powinny być ponownie obchodzone i popularyzowane. Powstał nowy kult Wotana. Nie było jednak przed wojna zbyt wielu takich, którzy chcieli przyjąć w nie zmienionej formie starogermański kult bogów.


Po I wojnie jednakże zdecydowanie to się zmieniło. W każdym razie chrześcijaństwo i neogermanizm od początku były niemożliwe do pogodzenia.


IDEOLOGIA I RELIGIJNOŚĆ NEOGERMAŃSKA

Jeśli pojawia się gdzieś termin “neogermanski” to konieczne jest wyjaśnienie, że między dawnymi Germanami i ich religią a taką nową “germańska” religijnością i “germańskim sposobem myślenia i postępowania” nie istnieje żaden pomost. Ideologicznie i historycznie istnieje miedzy nimi ponad tysiącletnia przepaść. Ruch neogermański i wynikające z niego myśli i działania to coś całkowicie autonomicznego, zbudowanego na pewnej idei, która jest całkowicie obca dawnej religii Germanów. Jest nią wiara w wyższość określonej rasy ludzkiej (właśnie germańkso-nordyckiej) nad innymi. Jeśli ktoś będzie szukał takiej wiary u dawnych Germanów (o ile pozwalają na to możliwości historyków) to nie ma szans jej znaleźć. Są to tylko pewnego rodzaju kalki nałożone na historyczna rzeczywistość Germanów, fałszujące ją.

Weźmy przykład, który dobrze ilustruje ten proces: Hermann pochodzący z Cheruskow, przedstawiany w książkach z przełomu XIX i XX wieku jako bohaterski wojownik walczący ze zniewieściałymi Rzymianami, jest tylko heroicznie podkolorowaną legendą. W Lesie Teutoburskim nie chodziło o walkę wolnych Germanów ze służalcami rzymskimi, ale o dość zwyczajna obronę plemiennych terytoriów przed obcym najazdem. Germański wódz - Hermann był ponadto produktem rzymskiej wojskowej edukacji. Był zawodowym oficerem rzymskiej armii, a wkrótce potem padł ofiara intrygi swojej własnej (germańskiej) rodziny. Nikt też nie poczytywał jemu i innym wojownikom cheruskim za zdradę, gdy wkrótce po bitwie zaproponowali swoje służby Rzymianom. Po prostu wtedy nie istniało “poczucie narodowe” we współczesnym znaczeniu tego słowa.

Neogermanie przenosili na dawne czasy własne uczucia i idee, patrząc przez różowe okulary. Szczególnie dobry przykład takiego zafałszowania dają heroizujące i idealizujące powieści Felixa Dahna.

Ideologia neogermańska stała się szybko szkieletem narodowej religijności. Nigdzie poza Niemcami nie udało się jej osiągnąć takich efektów. Obszarem, na którym występowała religijność neogermańska i niemiecko-narodowa były kraje zjednoczone w Rzeszy Cesarskiej z 1871 roku oraz tereny będące pod wpływem Niemiec w Cesarstwie Austriackim. Żaden inny naród, po obumarciu antycznych religii plemiennych i ludowych oraz ich bóstw, nie zaznał takiego wskrzeszenia kultów. Wprawdzie skutkiem tego powstała zupełnie nowa rzecz, ale przynajmniej była to uczciwa próba przywrócenia do życia religii starogermańskiej. Jedynie tu starano się z takim poświęceniem, z takim nakładem myśli i uczuć zbudować religię dla przedstawicieli własnej rasy.

Istniał wprawdzie także w Wielkiej Brytanii ruch religijny, który widział we własnym narodzie coś szczególnego, ale ten “British Israel Movement” już przez swoją nazwę stawiał pod znakiem zapytania wyższość brytyjskich (nie jedynie angielskiego) narodów ponad innymi. Według ich wierzeń brytyjscy królowie są następcami w prostej linii króla Dawida, tak jak w europejskich plemionach widzieli “dziesięć zaginionych plemion Izraela”. Na innych obszarach w Europie rozwijał się narodowy katolicyzm albo podkreślano swoje znaczenie poprzez narodowe świętości (jak Lourdes czy Częstochowa), ewentualnie odnajdywano nośnik swojego nacjonalizmu we własnych ortodoksyjnych kościołach. Na przykład na Ukrainie wkrótce po wprowadzeniu nakazanego przez państwo ateizmu i prześladowań kościołów rozwinął się narodowo religijny ruch “Ridnoj Wirzi” (Wierni korzeniom; właściwa nazwa RUN-wira-Rodnaja Ukrainskaja Narodnaja Wira). Oddawał on cześć Kniaziowi Igorowi, który był pewnego rodzaju herosem solarnym. Ruch ten rozwijał się także wśród emigrantów ukraińskich, ale nie zyskał wielkiej popularności.

W krajach północnych, gdzie głęboko zakorzeniona była reformacja luterańska, dopiero po przejściu niemieckiej fali wierzeń germansko-nordyckich, rozwijały się ruchy narodowo-rasowe. Powstawanie ich i rozwój odbywał się jednak pod wpływem idei niemieckich.

PODSTAWY IDEOLOGII I RELIGII NEOGERMANSKIEJ

Poboznosc neopoganska nie narodzila się w pustej przestrzeni. W rozdrobnionych politycznie Niemczech wskutek wojen napoleonskich i nacjonalizmu francuskiego zaczely tworzyc się zalazki nacjonalizmu niemieckiego. To poczucie stalo się nicia laczaca narod, a przynajmniej jego warstwy oswiecone.

Niemcy nie były narodem religijnie jednolitym, jak wiekszosc otaczajacych je krajow. Z sasiednich panstw jedynie szwajcaria i Holandia nie były wyznaniowo ujednolicone, za to tworzyly wlasne i stabilne organizmy panstwowe. Niemcom udalo się polaczyc w jeden organizm, wylaczajac kraje austriackie, dopiero w II polowie XIX wieku.

W Niemczech malych panstewek (z ponad 300-przed polaczeniem a 1803 roku i poźniej nastepujacym mediacjom-zostalo cih 38) brakowalo ciagle ideologicznej osi, pozwalajacej zjednoczyc niemieckie cesarstwo. Przekonania narodowe staly się pierwszym filarem tych uczuc patriotyvznych, z których potem rozwinela się poboznosc neogermanska i niemieckonarodowa.

Drugim podstawowym elementem były teorie rasowe Jozefa Artura hrabiego de Gobineau, które zyskaly sobie popularnosc w II polowie XIX wieku. Urodzony 14.07.1816 roku w Ville d’Avray, zostal w 1849 roku szefem gabinetu ministra spraw zagranicznych Francji Alexisa de Tocqueville’a, a nastepnie sekretarzem poselstwa w Bernie (1851 roku) oraz w hannowerze i Frankfurcie. W latach 1854-58 oraz 1861-64 opuscil swój kraj, aby pelnic funkcje posla w Persji, a w roku 1880 zaprzyjaźnil się z Ryszardem wagnerem. Zmarl w Turynie 13.10.1882 roku. Przez czeste podroze, wielostronne kontakty i przede wszystkim poprzez swoja osobowosc, jego dzielo Versuch uber die Ungleichheit der menschlichen Rassen (Szkic o nierownosci ras ludzkich), w którym przedstawil swoje teorie, zyskalo sobie popularnosc. Był okreslany przez swoich zwolennikow jako “pionier badan rasowych”.

Jego podstawowe tezy można w skrocie przedstawic nastepujaco: Rasy ludzkie wydaja się roznic miedzy soba. Na pierwszym miejscu stawial “nadajaca kierunek swiatu rase germanska”. Ani klimat, ani zewnetrzne czy spoleczne warunki nie maja wplywu na ich rozwoj. Znaczenie ma tylko mieszanie się ras, które dziala na nie degenerujaco, zwlaszcza gdy nastepuje miedzy nizszymi i wyzszymi. Takie laczenie się nierownych ras ma wplyw na ich historie, gdyz zazwyczaj konczy się upadkiem tej wyzszej. Wedlug Gobineau historia powszechna opowiada o szeregu panujacych i upadajacych po sobie rasach. Był to jego punkt widzenia, ale w zadnym wyoadku nie wyjasnienie naukowe. Konstrukcje ideologiczne Gobineau można okreslic terminem medytacje historyczne. Przypuszczalnie przez swoja wysoka pozycje i wyksztalcenie nadal on rasizmowi odpowiedni blask. Gdyby takie poglady glosil frankfurcki szewc, pewnie zyskalby on mniejszy rozglos i rzadziej powolywanoby się na niego jako duchowego przodka.

Wiec w zeszlym stuleciu-i nie wczesniej-polozono fundamenty pod wspolczesny rasizm. To, co się wczesniej dzialo miedzy Zydami i chrzescijanami, nie było nigdy przesladowaniami rasowymi, lecz religijnymi. “Zyd” był przesladowany jako wyznawca, ewentualnie ukryty wyznawca swojej religii, nigdy natomiast jako przedstawiciel swojej rasy:

Historia rasizmu jest okropna, ale krotka. Trzeba to podkreslic, ponieważ w dyskusjach miedzy rasistami i ich przeciwnikami ci ostatni pozwalaja sobie wmowic, ze problemy rasowe sa motywem przewijajacym się od dawien dawna. Wciąż okropnosci ostatnich czasow sa rzutowane w zamierzchla przeszlosc.

Nastepcy Gobineau posuneli jego nauke az do mistycyzmu rasowego. Od wysokiej oceny wlasnej rasy przeszli do oczywistej pogardy innych.

Już cytowany Juliusz Langbehn, którego dzielo Rembrandt als Erzieher (Rembrandt jako wychowawca) mialo za zycia autora 49 wydan, a jego wplywu na wspolczesnych nie można przecenic, pisal w zakonczeniu swojej ksiazki:

Milosc jest zrodlem wszelkiego dobra; jest szczegolna cecha mlodziezy i Ariow. Milosc można okreslic jako predyspozycje do indywidualizmu; Aryjczyk posiada te ceche, Zyd nie. Można powiedziec nie mijajac się z prawda, ze Chrystus był najwiekszym antysemita.

Langbehn wyraźnie buduje swoja nauke o istocie bycia Niemcem na antysemityźmie. Tworzyl obraz Zydow jako produkt i przyczyne wszelkiej zgnilizny.

Zydzi sa o wiele starszym narodem niż Niemcy; przedstawiaja soba, biorac pod uwage ich jako calosc oraz ich obecny stan, taki poziom rozwoju ludzkosci, który można okreslic jako “stary, madry i zly”. Takiemu charakterowi rasowemu calkowicie odpowiada ich charakter jednostkowy; nie ma zydowskich dzieci, każdy Zyd rodzi się starym czlowiekiem. On jest moralnie, tak jak fizycznie jego przodek Izaak, produktem starosci. Starzec się znaczy gnic; Zyd był fizycznie od dawna, a jest obecnie duchowo wiecej niż kiedykolwiek produktem zgnilizny; i zgodnie z nauka takim pozostanie. Wspolczesny Zyd nie ma religii, charakteru, ojczyzny czy dzieci. Jest czescia ludzkosci, która skisla, a aryjski dzieciecy duch buntuje się przeciw czemus takiemu. Mlodosc przeciwko Zydom. Mloda czesc narodu niemieckiego, a wiec ludzkosc podwojnie mlodziencza, doswiadcza tej niecheci i ja uzewnetrznia najsilniej, co jest samo przez sie zrozumiale.

POCZUCIE NIZSZOSCI JAKO SILA NAPEDOWA NEOGERMANSKIEJ I NIEMIECKONARODOWEJ POBOZNOSCI I IDEOLOGII


Jedna z najbardziej rzucajacych się w oczy cech grup volksistowskich jest ich jezyk, który promieniuje niezachwianym optymizmem. Jednakze przy blizszych ogledzinach ten optymizm, który dotyczy zazwyczaj przyszlosci, daje pesymistyczna wizje wspolczesnoci.

Langbehn opisuje przykladowo swoja teraźniejszosc jako taki wlasnie negatywny czas:


Dlatego w istocie musimy przejsc akt powtornych narodzin, ze rozdziela się dobrzy Niemcy od zlych, ze tamci zyskaja na tym wplywie, ze tamci tych w najwyzszym stopniu do siebie przyciagna, ze tamci tych oswieca. Podlejsza wiekszosc powinna zostac przez “szlachetniejsza mniejszosc” ksztalcona, powinna być przez nia rzadzona, powinna być przez nia uszlachetniona.


Na razie-widac wyraźnie-nie jest tak, jak być powinno. Langbehn pisze jeszcze jasniej:


Niemiec pierwotnie znaczylo po prostu czlowiek; w tym momencie niestety tak nie jest, ale może ten stan znowu kiedys powrocic. Aby to osiagnac, nie może on uznac zadnej ceny za zbyt wysoka, ani zadnego wysilku za zbyt ciezki. W dodatku musi on być w najwyzszym stopniu mezczyzna.


Te nadzieje na przyszlosc bazuja wyraźnie i, jak w ostatnim cytacie, jasno na poczuciu nizszosci, która dotyczy wspolczesnych Niemcow.

Guido List, ojciec neogermanizmu, prezentuje taki sam pesymizm dotyczacy czasow wspolczesnych, kiedy mowi o przyszlosci:


...dlatego narodza się ponownie, bo musza się narodzic, obudzeni z letargu ario-germanscy Armanowie, i w odnowionym, pelnym blasku zycia nastepnych pokolen przyjma role ich doradcow w drodze do slonecznego zbawienia.

Upadek i pozorne odejscie braterstwa Armanow, które sami Armanowie uznali za naturalna koniecznosc, okreslane było przez nich jako “czas zmierzchu bogow”.


Tu, podobnie jak w pogladach Ryszarda Wagnera, który uwazal, ze nastepuje zdrada i zniszczenie “indogermanskiej szlachetnej rasy” przez gorszych rasowo Zydow, można odczytac glebokie przekonanie o zyciu w zlych i niebezpiecznych czasach, wktorych ciagle istnieje groźba ostatecznego upadku.

Ryszard Wagner widzial spoleczny i polityczny upadek jako zjawisko prawie nieodwracalne. Najcenniejsza germanska rasa panow jest wydana na laske mniej wartosciowej, choc silniejszej zyciowo populacji. Wagner oczekuje na “emancypacje germanskiej szlachetnej rasy z obcych, pasozytujacych na niej intruzow”.

Wagner skarzy się jeszcze, ze rozum, którego zadaniem było “zapobiegac takiej degradacji”, wydaje się sam wprowadzony w blad, i od niego nie można już oczekiwac zadnej pomocy. Skargi tego rodzaju nie były ograniczone do pismiennictwa neogermanskiego i narodoworeligijnego. Przewijaly się one także przez kazania ludowe i swieta narodowe.

Styl takich wypowiedzi z konca lat dwudziestych dobrze charakteryzuje publikacja w pismie Deutsche

Aufbauhilfe, wydrukowana pod naglowkiem: “Zagraza nam zaglada-Przestroga! Przeczytajcie, pojmijcie i ratujcie wasze dzieci!”

Nasz narod, rasowo i wyznaniowo wystawiony na niszczace wplywy, ogarniety szalenstwem partyjnym, przedstawia dzis soba obraz rozdarcia, które doprowadzi narod do zguby. Nasz upadek jest przesadzony-To ostrzezenie dla was! Jezeli wy nie sluchacie, czuja to wasze dzieci! Wam pozostaje wieczna ucieczka!


Z takiego uswiadamiania zagrozenia z czasem wyrosly wezwania do brutalnej rozprawy z jego sprawcami. Przygotowaly one grunt dla hasel “zniszczenia wrogow, którzy chca naszego upadku”.

Ten wniosek jest wazny, ponieważ w neogermanskich i narodoworeligijnych kregach, które istnieja obecnie, szerzy się ten sam nastroj slabosci i upadku.

H.F.K. Gunther, jeden z czolowych teoretykow rasy z czasow hitlerowskich w swojej ksiazce z 1934 roku Frommigkeit nordischer Artung (Poboznosc charakteru nordyckiego) ubolewa, ze w Niemczech duch indogermanski wydaje się ginac. “Mowiac o Indogermanach można uzyc slow Hamleta: <>”.

W pierwszym powojennym wydaniu teoretyk rasowy, który prawdopodobnie w ogole nie znal Benaresu, pisal w przedmowie o naszych czasach: “W naszym pokoleniu, wiec w czasach <>, Indogermanie, także ci zachodni, będą zanikac z powodu braku nowonarodzonych Indogermanow, czyli prawdziwych mieszkancow <>.” To samo zalozenie pojawilo się w wydanej w nowszych czasach publikacji aktywnego w latach 20. I 30. Wyznawcy religii neogermanskiej H.W. Hammerbachera: “Dzisiaj jest wilczy czas. Upadek, zamet, podlosc, falszywosc, podstep, rozkradanie kraju, rozrost wielkich miast jak narosli rakowych, wajalawianie kraju i wyprzedaz ojczyzny jak towaru, brat wystepuje przeciwko bratu, ruiuny, cherlactwo, zdrada sa wszedzie znakami czasu”.


BOHATERSKA WALKA O LEPSZE JUTRO


Nieustajacym celem ideologii neogermanskich i narodoworeligijnych oraz kierujacych się nimi grup i zwiazkow jest zmienic obecny stan, odbierany jako “zly, nikczemny, nieuleczalny itp.”. Powinno go zastapic uzdrowienie wlasnej moci rodzaju. Aby to osiagnac, oplaca się zdecydowanie wystapic i wykorzystac wszelkie sily, nie baczac na nic.


Chcemy, żeby odzyl czysty swiat naszych praojcow, nie poprzez powrot do tamtych czasow, ale przez szczere poznanie naszych wlasnych slabosci i także przez wiedze o nieprzemijajacych zrodlach naszej sily. Wolamy do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy jeszcze czuja w sobie boski fundament, którzy nie zdradzili i nie zagubili dziedzictwa swojego pochodzenia od synow i corek Midgardu.

Wolamy do wszystkich wysokich, jasnowlosych, prostych ludzi z czysta dusza i wolnym duchem, w krajach, które sa z nami spokrewnione. Midgard nie przepadl, obejmuje on wszystkich Niemcow i ich germanskich krewniakow, bez roznicy gdzie się dzisiaj znajduja... zjednoczeni, zjednoczeni, zjednoczeni w wierze, w obyczajowosci, w czynie dla Niemiec, dla swietej Rzeszy Midgardu, teraz i już na zawsze. Poranek Midgardu się zbliza!


Ludowy poeta Otto Dupow opiewa nastroj uspasabiajacy do walki o lepsze jutro, który wyrosl na poczuciu zniszczonej rzeczywistosci.


Europas Geist wird wieder ausgegossen:

Die edle Flamme gluht, die fast vergibg!

Dort, wo ein hoher Leib am Kreutze hing,

War Auferstehung-Wort wie Werk-beschlossen!

Volker Europas stromt herbei zum Thing!

Zersprengt die Ketten, Mauern, Trossen!

Rings um die Erdball steigt auf Sonnenrossen

Das Abenbland, das fast verlorenging!~

(Duch Europy znowu wystapi, Szlachetny plomien, który prawie zgasl, zarzy się! Tam, gdzie swiete cialo wisi na krzyzu, jest zmartwychwstanie-slowo i dzielo-dokonalo się! Narody Europy przybywajcie tu na Thing! Rozerwijcie lancuchy, mury, wiezy! Wokół ziemi na rumakach slonecznych, kraje zachodu, które niemal zginely.)


ODCHODZENIE OD WIARY CHRZESCIJANSKIEJ


Decyzja podjecia walki o lepsze jutro dla wyznawcow neogermanizmu i religii narodowych znaczyla calkowita odwrot od chrzescijanstwa i jego zasad. “Zdecydowanie zarzućcie orientalne bledy i zastanowcie się nad tym, ze jestescie Germanami, dla których naturalnym dazeniem jest prawda, tzn. to, co natura kaze rozpoznac jako koniecznosc”.

W swojej ksiazce Glaube der Nordmark (Wiara Marchii Polnocnej) Gustaw Frenssen formuluje poczucie lezace u podstaw wierzen neogermanskich i narodoworeligijnych:


Popatrzcie: kazde starogermanskie wierzenie naszych ojcow, kazde zagubione wierzenie Eddy, przetrwalo w wyroslych z ich pnia legendach i ksztaltach. Chrzescijanstwo staralo się je ukryc, ale one ciagle istnialy, chociaz uspione. Swiezy wiatr ostatnich trzystu lat odslonil je. Wicher ostatnich trzydziestu lat spowodowal ich przebudzenie. Huragan ostatnich trzech lat postawil je na nogi.

Wiara chrzescijanska stala się stara i zwiedla. Czas się dopelnil.


Wiara chrzescijanska uchodzi za “obca rasowo”, nie jest “religią miecza”, a jej nauka o “nadstawianiu drugiego policzka” traktowana była jako niemeska i prowokujaca do tchorzostwa.

“Chrzescijanstwo propaguje skruche i przygiecie dumnych ludzi. Uczy ono nawet milosci do wroga”, oskarza Nordische Artbekenntnis z 1934 roku. Czlonkini wspolnoty poźniej okreslajacej się jako “Artengemeinschaft” daje upust podobnym oskarzeniom w roku 1970: “Bohaterzy musieli się stac pokutnikami”. Dla swojej ksiazeczki, w ktorej opublikowala to oskarzenie, wybrala wiele mowiacy tytul Tausend Jahre Seelenmord (Tysiac lat morderstwa dusz), W zakonczeniu tej neogermansko-religijnej broszury staje się jasne, dlaczego padaja takie oskarżenia i jaki cel ma ich rozpowszechnianie:


Gdy nie uda nam się poprzez oczyszczone i niedogmatyczne wierzenia ludzkie uratowac resztek zdolnosci kulturotworczych ludow zachodu, wtedy takie wartosci jak ojczyzna, narod, wiernosc, uczciowosc i milosc nie będą już mialy dla nas zadnego znaczenia. Albo zagina w oglupieniu i zepsucviu naszych czasow-kierowane jedynie przez intelekt, albo obudza się ponownie, prowadzone przez religie, która widzi wiecznosc w ludziach i pozwala się jej uksztaltowac. Ksztaltowanie to jest możliwe jedynie przez zdrowy wzrost. Naszym zadaniem jest przygotowanie drogi nowej zobowiazujacej religii, oswabadzajacej dusze i odnawiajacej sily.


Najwuraźniej i najzreczniej udalo się takie idee sformulowac zakonowi Armanow. W ich czasopismie Irminsul (5, 1978) znajduje się takie stwierdzenie: “Ta narodowa choroba jest u nas Niemcow tak samo stara jak jej przyczyny, które sa wyraźne jak na dloni: Zaczelo się to z wyprzedzeniem chrzescijanstwa u Germanow!!!”


MIT KRWI I SWIETOSC KLANOWA


Obok nowo powstalych uczuc narodowych i teorii rasowych, mit krwi-scisle powiazany z mysleniem rasowym-stal się trzecim glownym filarem poboznosci neogermanskiej i narodowej.

“Osobowosc jest krwia”-czytamy u “rembrandtczykow”, także Deutsches Glaubensbekenntniss (Niemieckie Wyznanie Wiary) z 1937 roku konczy się zdaniem: “Ja poznaje Boga samego w sile naszej krwi”.

W Deutsche Gottglaubige (Niemcy Wierzacy w Boga) pisano w 1939 roku: “wzniosa się istniejace w naszej rasie i w naszej krwi predyspozycje duchowe, do roli sil ukierunkuwujacych rozwoj wewnetrznego zycia i obyczajow”.

Takie wypowiedzi o “krwi” nie sa ani naukowe, ani w zadnym stopniu racjonalne. Sa one mistyczne i takimi tez pragna być. Pojecie krwi nie daje się jednoznacznie zdefiniowac, bo na przykład w dalszym ciagu tekstu mowi się o nim:


W sumieniu odzywa się w nas Bog. Sumienie nie jest niczym innym jak “obiektywnoscia naszej zdrowej krwi”. Dalej w tym kierunku, tzn. w kierunku wyniesienia tego co naturalne i daje naszemu rodzajowi, aby stalo się to sila przewodnia naszego zycia, mowi w niemieckiej religii Bog z naszej krwi.


Ostatecznie krew zaczyna znaczyc “wewnetrzny glos” (jak to prezentowal powyzszy tekst) oraz odczuwalna (!) podstawe dla wspolistnienia spolecznosci.


To wymagajace zycie nie oczekuje, żeby wszyscy uslyszeli wewnetrzny glos, ale niemieccy wyznawcy Boga odbieraja ten zew Zycia jako jasny i rozkazujacy glos krwi. Krew jest symbolem zwiazku niemieckich wierzacych z zyciem, zwiazku, który kazdego dnia i o kazdej godzinie wznosi się z odiwecznych glebi ludzkiego i narodowego porzadku. Niemiecka wierna rasie religia nie jest trudna do przyswojenia, nie zdobywa się jej przez zewnetrzne gesty, ani przez oswiecenie z wysokosci, ale jest ona prostym i skromnym odczuciem, ze znalezlismy pewny punkt oparcia dla naszego bytu, jeśli tylko będziemy dzielnie, wiernie i uczciwie realizowac wzorce niemieckiej wiary. I wiara czlowieka jest również gleboko wewnetrzna sprawa, tak tez i wierna rasie niemiecka religia, ponieważ opiera się na wspolzaleznosciach miedzy duchem i krwia, stanie się przezyciem wspolnoty wszystkich, którzy czuja te sama krew.


Od krwi zalezy wszystko, we krwi znajduje się wszystko, Bog, wspolnota, wyzszosc rasy itd.

Neogermanskie zwiazki, grupy i wspolnoty religijne po 1945 roku przejely ten mi krwi, podobnie jak odpowiadajacy mu jezyk. Blut heisst der Saft/Der Erbgut tragt (Krwia zwie się ten plyn, Który dziedzictwo niesie nam)-rymowal poeta ludowy w 1974 roku.

Krew jest plynem ofiarnym także w roku 1979:


Einer muss die alten Fahnen

Rot mit seinem Blute weihen!

Einer muss ins Licht uns Fuhren,

Muss des Nordens Gotter bringen,

Muss Germanien neu erschaffen

Und die hehren Lieder singen.


(Jeden musi stara flage

Czerwono poswiecic wlasna krwia!

Jeden w swiatlo wskazac droge,

I oddac nas polnocnym bogom,

Germanie na nowo do zycia obudzic

I wzniosla piesn znow zanucic.)


“Glos krwi”, “rasa we krwi” zostaly zachowane.


So zieht der Hohe Sohne,/Lehrt junges Volk

Mit gedecktem Wort,/Wahrt die Stimme des Blutes,

Hellsehend zur wahren Stunde.


(Tak wychowujcie wielcy synowie/uczcie ten mlody narod/ukrytym slowem,/czeka glos krwi/jasnowidzac na godzine prawdy.)


Froh schaun wir auf Enkel/die unser Schutzbild,

Das Inbild der Art./Im Blute tragen.


(Patrz z radoscia na wnuki/Ktore nasz obraz ochronny/Wewnetrzny obraz gatunku/Przenosza we krwi.)


Z mitem krwi sa polaczone idee klanowe. Klan jest najscislejsza forma wspolnoty krwi. Wedlug wyznawcow religii neogermanskich i narodowych miał on wzmacniac przenoszone czy ukryte we krwi wartosci.


“Klan” (rodzina, rod, plemie) jest podstawa narodu, panstwa, a jak już udowadnialem we wszystkich poprzednich tomach wydanych przez Guido-List-Bucherei (dokad niniejszym odsylam), z klanu wyodrebnil się podzial, zgodny z Rita, na trzy stany-Ingfoni, Armani i Isfoni... Z tego latwo udowodnic, ze klan jest podlozem, z którego wyrosly wszystkie trzy stany.


Wedlug Lista plemie i panstwo wywodza się od klanu. Klan jednakze tylko wtedy ma ciaglosc, gdy zachowana jest czystosc krwi. Gdzie wystepuje wymieszanie z mniej wartosciowymi ludźmi (List: malpi ludzie, Tschandale), może powstac “bezrasowy ludzki chaos”.

Tak jak wtedy, tak i obecnie dla wyznawcow ruchow neopoganskich i narodowych, klan uchodzi za najsilniejszy zwiazek ludow polnocy.


Kiedy w odpowiednim stosunku wystepuja dystans i powiazanie, zwiazek klanowy zawsze jest plodny... Dodac trzeba, ze on u nas-ludow polnocy-pochodzi z praczasow, gdy był on najsilniejsza czastka duszy, wiazaca ich na ziemi. Ono było zawsze pierwsze, za nim dopiero była milosc i malzenstwo. Honor klanu był wszystkim. Kto się od niego oddalil, był wewnetrznie pozbawiony ojczyzny.


Za tymi teoriami klanowymi zwiazany był także kult przodkow, który w kregach neogermanskich i narodoworeligijnych można było zawsze znaleźć pod postacia “czci dla przodkow” albo “wiernosci praojcom”.

“Upodobanie dla przodkow” nalezalo u Artgemeinschaft do “wartosci dziedzicznych”-na uroczyscie ogloszonej “Tablicy Wartosci” ostatnie zadanie brzmialo: “Urodzeni na ziemi, powolani do ksztaltu, sluzacy bogom w duchu przodkow.”

Czlonek tego ugrupowania, poeta Georg Nikolaus (z Rappenau) dal wyraz temu zwiazkowi z przodkami w swoim wierszu Das Erbe (Dziedzictwo):


Die Ahnen schreiten mut/Auf allen Deinen wegen.

Vergiss es nicht mit schuld!/Du bist mit Flucht und Segen

Beerbt aus alter Zeit,/und gehst mit dieser Burde

Ein in die Ewigkeit.


Du selbst bist Ahn und Enkel./drum lass dir weislich raten

Beland dich nicht mit Schuld!Aus allen deinen Taten

Baut sich das Erbe auf-/Und wessen Gott du opferst,

Der Stempel druckt sich drauf.


(Przodkowie meznie krocza/Na wszystkich twoich drogach/Nie zapomnij czlowieku/dziedziczysz przeklenstwa i blogoslawienstwa/ze wszystkich starych czasow/i idziesz z tym brzmieniem/hen do nieskonczonosci.


Ty sam jestes przodkiem i wnukiem./pozwol sobie madrze radzic/nie obciazaj się wina!/Ze wszystkich twoich czynow/buduje się dziedzictwo-/a czyjemu bogu skladasz ofiary,/tego obraz odbije się na tobie.)


ZWIĄZKI, GRUPY, KOŚCIOLY I SEKTY

Liczba neogermanskich i niemieckonarodowych religijnych zwiazkow, zakonow, grup, wspolnot, kosciolow i sekt lawionowo rosnie od czasu przelomu wiekow.

Do pierwszych religijnych grup o charakterze neogermanskim nalezaly: Zakon Armanow, który powstal dzieki staraniom Guido Lista, Nowy Zakon Templariuszy Lansa von Liebenfelsa oraz Germanska Wspolnota Wyznaniowa, bedaca jedna z najwazniejszych organizacji tego typu. Zalozyciel tej ostatniej, malarz Ludwig Fahrenkrog (1867-1952) jeszcze w 1893 roku wygral Wielka Nagrode Panstwowa za obraz pod tytulem Ukrzyzowanie Chrystusa. Na wielkanoc 1907 roku postanowil zalozyc wspolnote wyznaniowa, która bylaby oparta na zasadach religii germanskiej. Zajela się tematem Deutschreligiöse Gemeinschaft (Wspolnota Niemieckoreligijna), a w 1913 roku zalozono “Germanische Glaubensgemeinschaft”-GGG (Germanska Wspolnote Religijna).

W 1977 roku wyszla broszura mowiaca o tych pierwszych latach: “W tym okresie wrzenia, pojecia i nastrohje były jeszcze nieskrystalizowane, nie dawalo się scisle rozgraniczyc co było czysto religijne, a co wyniklo z polityki.”

Poprzez nazwe Germanska Wspolnota Wyznaniowa, Fahrenkrog chcial swiadomie zastapic bardziej ograniczony termin “niemiecki”, aby moc przylaczyc “wszystkie niemieckie narody”. Zalezalo mu zapewne także na mozliwosci wykorzystania calego germanskiego dorobku religijnego w dzialalnosci swojej organizacji.

Wspoltowarzysz Fahrenkroga-Otto Siegfried Reuter chcial uzupelnic fragmentaryczne “pisemne przekazy o germankich bogach w nordyckiej Eddzie” tradycja “spokrewnionych w pradawnych czasach ludow Zend Awesty... i wedyjskich Hindusow”, ponieważ sadzil, ze kiedys zjednoczeni z Germanami tworzyli “prarod zycia i wiary”. Tak pisal w swoim programowym dziele Das Rätsel der Edda (Zagadka Eddy):

...podejmijmy się uwolnic z gruzow stuleci fundamenty naszej wiary, korzenie zycia religijnego. Czyniac to przekonamy się, ze one jeszcze zyja, wiecej, zyja jeszcze w nas samych. Gwaltowne spojrzenie rozjasni ciemnosci tysiecy lat i znow polaczy nasza chwiejna, potrzebujaca podparcia rzeczywistosc z fundamentami stworzenia w duchu aryjskim.

Ten fragment dobrze demonstruje, ze w pismach neopoganskich nie chodzi o wskrzeszenie starogermanskich wierzen, nasladownictwo starych źrodel czy tworzenie dokladnej historycznej kopii. Neogermanska wiara to przebrana w stare szaty nowa ideologia ukierunkowanych rasowo idealistow. Starogermanski swiat wierzen sluzy tu wyrywkowo jako dekoracja. Nie istnieje żadne tresciowe pokrewienstwo miedzy prawdziwymi wierzeniami dawnych Germanow a tworami religijnymi XX wieku. Nowa wiara jest religijnoscia aryjska, nie zas przywrocona do zycia religia plemion germanskich.

Jezyk i duch nowych wspolnot religijnych w prostej linii wywodza się z szowinizmu niemieckiego. Jest tworzony wlasny kalendarz, wlasne uroczystosci, wlasne swieta-w których polozony był nacisk na osobe wodza, podobnie zreszta jak i w calym ruchu neopoganskim. “Starosta Marchii Wschodniej” w pierwszym wydaniu Germanischen Gemeinde-Boten (Germanski Poslaniec Gminny) dla Marchii Wschodniej, z listopada 1923 roku, wyrazil opinie swojego srodowiska:

Wodz musi być pewien poparcia swoich zdecydowanych i gotowych do ofiar hufcow, wierni musza moc zaufac swojemu wodzowi i to nie tylko wtedy, gdy stoi przed kamieniem ofiarnym! Tylko tak może się urzeczywistnic to, co powiedzialem 14 Gilbhardta z okazji Swita Mlota:

“Mit dem Hammer in der Rechten

will ich den deutschen Sieg erfechten”.

(Dzierzac mlot w prawicy mesko

wywalcze niemieckie zwyciestwo.)

A w nowym czasopismie wykorzystano jako motto nastepujacy wers:

Und donnernd hallt’s dem Feind zum Spott,

Aus allen deutschen Hainen:

Allvater lebt, der deutsche Gott,-

Treu steh er zu den Seinen.

(Ze wszystkich niemieckich gajow:/Wszechojciec zyje, niemiecki

Bog,-/stan wiernie u jego boku).

Germanische Glaubensgemeinschaft utworzylo razem z Nordischen Glaubengemeinschaft (Nordycka Wspolnota Wierzeniowa) i Nordungami-Nordisch-religiöse Arbeitsgemeinschaft (Nordyckoreligijna Wspolnota Pracy), która zasilila potem zalozony w 1933 roku Deutsche Glaubensbewegung (Niemiecki Ruch Wyznaniowy) profesora J.W. Hauera. Po II wojnie swiatowej ostatni czlonkowie Deutschgläubingen Gemeinschaft (Wspolnota Niemieckich Wierzacych) i Artgemeinschaft (Wspolnota Gatunkowa) raczej nie kontynuowali swojej dzialalnosci.

Wazniejszym dla poźniejszego politycznego rozwoju był pochodzacy z Austrii Neutemplerorden (Nowy Zakon Templariuszy) mnicha cysterskiego Jörga (Georga) Lanza von Liebenfelsa. Zalozyciela zakonu, Lanza, nazywano także “czlowiekiem, który dal pomysl Hitlerowi”. Ale Georg Lanz nie dzialal sam na nieobrobionym polu. Jego bliski przyjaciel i wspoltowarzysz w zakonie, Guido List znacznie wzbogacil duchowa strone ich wspolnych idei.

Przedstawione nizej ruchy będą prezentowane zwieźle, ale taki wlasnie charakter ma ta publikacja. Każdy z ruchow (nawet te najmniejsze i pozornie bez znaczenia) zasluzyl sobie na odrebna prace albo co najmniej na miejsce w duzym opracowaniu z dokladniejsza analiza.

WYZNANIE WIARY GERMANISCHEN GLAUBENS-GEMEINSCHAFT (GERMANSKIEJ WSPOLNOTY WIERZENIOWEJ)

Wyznajemy wiare w sile ducha i zycia, które przenika wszechswiat, jak i nas samych.
Uznajemy we wszechswiecie sile zyciatworzaca formy, która warunkuje roznorodnosc wszelkich zjawisk i ich szczegolny rodzaj, i uznajemy także wszystkie szczegolne zjawiska i ich naturalna koniecznosc jako objawienie sily zycia.
Prawda i sens zjawisk lezy w nich samych, sensem i celem zjawisk jest ich spelnienie.
Uznajemy wiec sens i cel naszego bytu-bycie zarnem siewnym oczekujacym spelnienia-które lezy w nas.
Również wierzymy i jestesmy tego swiadomi, ze religia Germanow mogla się narodzic tylko miedzy nimi.
Religia...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin