Johnson Paul., Intelektualiści.pdf

(13573 KB) Pobierz
656569337 UNPDF
Intelektualiści
Paul Johnson
1. Jan Jakub Rousseau: „Porywający szaleniec" 2
2. Shelley, czyli nieczułość idei 23
3. Karol Marks: „Miotając klątwy odwieczne" 43
4. Henryk Ibsen: „Wręcz przeciwnie!" 67
5. Lew Tołstoj: starszy brat Pana Boga 86
6. Głębokie wody Ernesta Hemingwaya 111
7. Bertolt Brecht: serce z lodu 140
8. Bertrand Russell: przykład logicznych bzdur 160
9. Jean-Paul Sartre: „Mała kula puchu i atramentu" 184
10. Edmund Wilson: żagiew z pożogi 207
11. Niespokojne sumienie Victora Gollancza 221
12. Kłamstwa, diabelne kłamstwa i Lillian Hellman 236
13. Odlot rozumu 250
2
1. Jan Jakub Rousseau: „Porywający szaleniec"
Przez ponad dwa ostatnie stulecia wpływ intelektualistów stale wzrastał „Awans" świeckiego
intelektualisty był rzeczywiście' kluczowym czynnikiem w kształtowaniu świata
nowożytnego. Oceniane w dalekiej perspektywie historii, zjawisko to jest pod wieloma
względami nowe. W swoich wcześniejszych wcieleniach - jako kapłani, uczeni w piśmie i
wróżbici intelektualiści od początku dziejów zgłaszali roszczenie, by przewodzić
społeczeństwu. Jednakże jako strażnicy kultur hieratycznych, tych prymitywnych i tych
bardziej rozwiniętych, w swych moralnych i ideologicznych dążeniach ograniczani byli
regułami władzy zwierzchniej i dziedziczonej tradycji. Nie byli, i być nie mogli,
wolnomyślnymi poszukiwaczami przygód intelektualnych.
W wieku osiemnastym, wraz z upadkiem władzy duchownej, pojawił się nowy typ mentora,
chętny wypełnić pustkę i zdobyć posłuch społeczeństw. Świecki intelektualista mógł być
deistą, sceptykiem lub ateistą. Niczym biskup lub proboszcz gotów był pouczać ludzkość, jak
ma kierować własnym losem. Od samego początku głosił, że poświęca się dla dobra rodzaju
ludzkiego i ma ewangeliczny obowiązek ulepszania świata. Podszedł do tego wyznaczonego
sobie zadania bardziej radykalnie niż jego klerykalni poprzednicy Nie czuł się związany
żadnym dekalogiem religii objawionej. Skoro decydował zdrowy rozsądek, zbiorowa mądrość
przeszłości, tradycja lub uświęcone kodeksy doświadczenia przodków miały obowiązywać
jedynie w części albo być w całości odrzucone. Po raz pierwszy w historii człowiek
zdecydował się twierdzić, coraz pewniej i śmielej, że może rozpoznać choroby gnębiące
społeczeństwo i uleczyć je własnym umysłem, a nawet więcej: że może znaleźć recepty, które
ulepszą nie tylko strukturę społeczeństwa, ale i utrwalone nawyki istot ludzkich. Odmiennie
niż ich kapłańscy przodkowie, nie byli oni już sługami ani tłumaczami woli bogów, ale ich
zastępcami. Bohaterem ich był Prometeusz, który skradł niebiański ogień i przyniósł go na
ziemię.
Ci nowi świeccy intelektualiści z wielką przyjemnością - co zresztą ich charakteryzowało -
oddali się krytycznemu badaniu religii i jej wyznawców. Jaki przynosiły pożytek lub też jaką
szkodę czyniły ludzkości te wielkie systemy wiary? Jak dalece papieże i księża żyli zgodnie z
przykazaniami czystości i prawdy, dobroci i miłości bliźniego? Werdykt był surowy
względem Kościoła, jak i duchowieństwa.
Teraz, po dwóch wiekach malejących wciąż wpływów religii i jednocześnie wzrastającej roli
świeckich intelektualistów w kształtowaniu naszych postaw i instytucji, nadszedł czas
zbadania ich zapisu, publicznego i osobistego.
Chcę szczególnie się skupić nad prawem moralnym i orzekającym świeckich intelektualistów
do mówienia ludzkości, w jaki sposób ma ona postępować. Jak oni sami kierowali własnym
życiem? Na ile słuszne były ich zachowania wobec rodziny, przyjaciół i współpracowników?
Czy postępowali słusznie w sprawach płci i pieniądza? Czy mówili i pisali prawdę? I jak ich
własne systemy wytrzymały próbę czasu i praktyki?
Nasze badania rozpoczynamy od Jana Jakuba Rousseau (1712-1778), pierwszego z
nowożytnych intelektualistów, ich archetypu i pod wieloma względami najbardziej spośród
nich wpływowego. Starsi, jak Wolter, rozpoczęli wprawdzie dzieło burzenia ołtarzy i
wprowadzania na tron rozsądku, ale Rousseau był pierwszym, który miał łączyć w sobie
wszystkie wybitne cechy prometejczyka: domaganie się prawa do odrzucenia w całości
istniejącego porządku, ufność w swe zdolności przebudowania go od podstaw zgodnie z
zasadami przez siebie obmyślonymi; wiarę, że można to osiągnąć drogą rozwoju
politycznego; wreszcie nie mniej istotną cechę - uznanie roli instynktu, intuicji i impulsu w
postępowaniu człowieka. Rousseau wierzył, że jego miłość do ludzkości jest wyjątkowa, a on
sam obdarzony jest nadzwyczajną przenikliwością i darem powiększenia jej szczęścia.
3
Zadziwiająca liczba ludzi, zarówno za jego życia jak i później, oceniała go zgodnie z jego
własnym obrazem.
Wpływ jego był ogromny, nie zmniejszał się z upływem czasu. Dla pokolenia następnego stał
się mitem. Zmarł dziesięć lat przed wybuchem rewolucji francuskiej 1789 roku, ale wielu
współczesnych uważało, że był za nią odpowiedzialny, a także za zburzenie ancien regime w
Europie. Pogląd ten podzielał zarówno Ludwik XVI, jak i Napoleon. Edmund Burke tak
mówił o elicie rewolucji: „Wynikł wielki spór między ich przywódcami, który z nich jest
najbardziej podobny do Rousseau... Jest on dla nich wzorem doskonałości". Sam Robespierre
powiadał: „Rousseau jest człowiekiem, który wzniosłością swej duszy i wielkością charakteru
okazał się być godnym sprawowania przewodnictwa i nauczycielstwa wobec rodu ludzkiego".
Rewolucyjny Konwent postanowił przenieść jego prochy do Panteonu. Podczas uroczystości
przewodniczący Konwentu powiedział: „To dzięki Rousseau nastąpił ten ozdrowieńczy
postęp, który przekształcił nasze obyczaje i zwyczaje, prawa, uczucia i maniery"1.
Jednak Rousseau w znacznie głębszym wymiarze i na znacznie dłuższą metę zmienił niektóre
podstawowe założenia człowieka cywilizowanego i przemeblował ludzki umysł. Choć zasięg
jego wpływu jest dramatycznie szeroki, może być ujęty w pięciu punktach:
Po pierwsze, wszystkie nowożytne teorie pedagogiczne są przepojone doktryną Rousseau,
zwłaszcza jego rozprawą Emil (1762). Upowszechnił, nawet do pewnego stopnia wynalazł
kult natury, zamiłowanie do otwartej przestrzeni, wypoczynku, działań samorzutnych,
dodających sił, swobodnych. Zainicjował krytykę miejskiego stylu życia. Określił i
napiętnował sztuczność cywilizacji. Rousseau to ojciec zimnych kąpieli, systematycznych
ćwiczeń, kształcenia charakteru przez sport, domku weekendowego.
Po drugie, co jest związane z jego przewartościowaniem natury, Rousseau uczył niewiary w
stały i stopniowy postęp kultury materialnej i w tym sensie odrzucał oświecenie (a przecież
stanowił jego nieodłączną część), wypowiadając się za rozwiązaniem o wiele bardziej
radykalnym. Twierdził, że sam rozum jest poważnie ograniczony jako środek uleczenia
społeczeństwa. Nie oznacza to jednak, że umysł ludzki nie nadaje się do tego, by dokonać
niezbędnych reform, ma on bowiem wciąż ukryte a niewyzyskane zasoby poetyckiej
wyobraźni i intuicji, których trzeba użyć dla przezwyciężenia suchych nakazów rozumu4.
Kontynuując tę linię rozważań, Rousseau napisał Wyznania (Confessions), które ukończył w
roku 1770, choć zostały opublikowane dopiero po jego śmierci.
Po trzecie, ów tok rozumowania dał początek zarówno romantyzmowi, jak i nowożytnej
literaturze introspektywnej: Rousseau bowiem podjął najważniejsze z osiągnięć renesansu i
posunął je o gigantyczny krok dalej zajął się jednostką, sięgając do jej wnętrza i poddając je
publicznemu badaniu. Po raz pierwszy czytelnikom pokazano wnętrze serca, chociaż co -
również stało się cechą literatury nowożytnej - widok rozczarował: serce tak pokazane
zwodziło, na zewnątrz było szczere, wewnątrz pełne podstępu.
Czwarte z pojęć, które Rousseau upowszechnił, było pod wieloma względami najbardziej
odkrywcze ze wszystkich.
Gdy społeczeństwo ewoluuje od pierwotnego stanu naturalnego do miejskiego sposobu życia,
człowiek - jak dowodził Rousseau - ulega zepsuciu: jego naturalne samolubstwo, amour de
soi, przekształca się w o wiele bardziej zgubny instynkt, amour propre, który łączy próżność i
ambicję. Otóż każdy człowiek ocenia siebie według tego, co inni o nim myślą, i stara się
wywrzeć na nich wrażenie pieniędzmi, siłą, rozumem i przewagą moralną. Jego naturalny
egoizm sprawia, że współzawodniczy z innymi i staje się zachłanny, czuje się obco wśród
ludzi, których uważa za konkurentów, a nie za braci: ów egoizm odsuwa go niejako od
samego siebie5. Ta alienacja wywołuje u człowieka chorobę umysłu, którą cechuje tragiczna
rozbieżność między ułudą a rzeczywistością.
Rousseau uważał, iż zło, jakie powstaje ze współzawodnictwa, niszczy wrodzone
człowiekowi poczucie wspólnoty i ożywia wszystkie jego najgorsze cechy, w tym chęć
4
wykorzystywania drugich; dlatego nieufnie odnosił się do własności prywatnej jako źródła
społecznego występku.
Po piąte więc, w przeddzień rewolucji przemysłowej rozwinął Rousseau elementy krytyki
kapitalizmu, co dostrzec można zarówno we wstępie do komedii Narcyz, czyli kochanek
samego siebie (Narcisse), jak i w O początku i zasadach nierówności między ludźmi
(Discours sur l'origine et les fondements de 1'inegalite parmi les hommes), uznając własność i
konkurencję zmierzającą do jej nabycia za główne przyczyny alienacji6.
Z tej myśli bezwzględnie czerpali Marks i inni, wraz z powiązaną z Rousseau ideą ewolucji
kulturalnej. Dla niego „naturalny" znaczyło „pierwotny", czyli przedkulturowy. Cała kultura
stwarza problemy, bo związek człowieka z innymi rodzi jego złe skłonności. Jak mówi
Rousseau w Emilu: „Oddech ludzki jest dla bliźnich śmiertelny". Tak więc kultura, w której
człowiek żyje, sama zmieniając się, jako sztuczny twór dyktuje zachowanie człowieka: można
doskonalić, a nawet całkowicie zmienić jego zachowanie, jeśli tylko zmieni się kulturę i
współzawodniczące siły, które je wytworzyły - czyli jeśli posłuży się inżynierią społeczną.
Idee te, tak powszechne, stworzyły encyklopedię myśli współczesnej. To prawda, że nie
wszystkie pochodzą od samego Rousseau. Czytał wielu: Kartezjusza, Rabelais, Pascala,
Leibnitza, Bayle'a, Fontenelle'a, Corneille'a, Petrarkę, Tassa, a szczególnie bliscy mu byli
Locke i Montaigne. Madame de Stael, która wierzyła, że miał on „najwspanialsze talenty,
jakimi kiedykolwiek obdarzony był człowiek", mówiła jednocześnie: „Nie wynalazł niczego".
Dodawała jednak zaraz, że to on „natchnął wszystko ogniem". Ten właśnie pełen żaru sposób
pisania Rousseau, prosty, bezpośredni i mocny, sprawia, że jego słowa wydają się tak żywe i
świeże, trafiające do ludzi niczym olśnienie.
Kim więc był ów mocarz, który władał tak niepospolitą siłą moralną i intelektualną, i w jaki
sposób ją osiągnął?
Rousseau był Szwajcarem, urodził się w Genewie w roku 1712 w rodzinie kalwińskiej. Ojciec
jego, Izaak, był zegarmistrzem, ale nie powodziło mu się najlepiej, miał ciągłe kłopoty,
wplątywał się w awantury i zamieszki. Matka, Suzanne Bernard, pochodząca z bogatej
rodziny, zmarła wkrótce po urodzeniu Jana Jakuba na gorączkę połogową. Żadne z jego
rodziców nie należało do ścisłego kręgu rodzin, które tworzyły oligarchię rządzącą Genewą i
wchodziły w skład Rady Dwustu Pięćdziesięciu i Tajnej Rady Dwudziestu Pięciu; mieli
jednak pełne prawa wyborcze i przywileje, a Rousseau zawsze był świadom swego wyższego
stanu. Był więc typowym konserwatystą z wyrachowania, a nie z duchowego przekonania, co
sprawiało, że do końca życia pogardzał tłumem pozbawionym prawa głosu. Jego rodzina
rozporządzała także znacznymi pieniędzmi.
Rousseau nie miał sióstr, a jedynie starszego o siedem lat brata. Bardzo przypominał swą
zmarłą matkę i był dlatego ulubieńcem owdowiałego ojca. Postępowanie Izaaka względem
syna wahało się między łzawym przywiązaniem a przerażającym okrucieństwem; tak więc
faworyzowany Jan Jakub ubolewał nad sposobem, w jaki wychowywał go ojciec, żaląc się
później w Emilu: „Ambicja, chciwość, tyrania i błędne przewidywania ojców, a także ich
zaniedbania i brutalna oziębłość przynoszą stokrotnie większe szkody dzieciom niż
bezmyślna czułość matek".
Jednakże to głównie starszy brat Rousseau padł ofiarą ojcowskiego okrucieństwa. W roku
1718 ojciec umieścił go w zakładzie poprawczym jako zatwardziałego niegodziwca, w roku
1723 chłopiec uciekł z zakładu i przepadł na zawsze. Jan Jakub został więc jedynakiem
(podobnie jak wielu innych nowożytnych przywódców-intelektualistów). I chociaż pobłażano
chłopcu pod pewnymi względami, po czasach dzieciństwa pozowało mu silne poczucie
sieroctwa oraz być może najbardziej wyróżniająca się cecha jego charakteru - skłonność do
rozczulania się nad sobą7.
5
Śmierć zabrała mu wkrótce i ojca, i opiekunkę. Nie polubił zawodu rytownika. Tak więc w
roku 1728 mając piętnaście lat uciekł, a następnie nawrócił się na katolicyzm, by uzyskać
protekcję madame Francoise-Louise de Warens, mieszkającej w Annecy.
Szczegóły wczesnej kariery Rousseau, podane przez niego w Wyznaniach, nie mogą być
uznane za wiarygodne. Natomiast jego listy, bogactwo niezmiernej pracowitości Rousseau,
służą ustaleniu ważniejszych danych.
Madame de Warens żyła z pensji, jaką otrzymywała od króla Francji, i wydaje się, że była
zarówno agentką władz francuskich, jak i Kościoła rzymskokatolickiego. Rousseau żył z nią, i
na jej koszt, przez czternaście lat od roku 1728 do 1742. Przez jakiś czas był jej kochankiem;
ale zdarzało się też, że wybierał się samotnie na wędrówkę.
Dobiegał już czterdziestki, a wciąż wiódł życie w poniżeniu i zależności, szczególnie od
kobiet. Próbował co najmniej trzynastu zawodów: był grawerem, lokajem, studentem
seminarium, urzędnikiem, rolnikiem, guwernerem, kasjerem, kopistą nut, pisarzem i
prywatnym sekretarzem. W roku 1743 otrzymał świetną, jak się wydawało, posadę sekretarza
u francuskiego ambasadora w Wenecji, hrabiego de Montaigu. Trwało to jedenaście miesięcy,
a zakończyło się dymisją i ucieczką przed aresztowaniem przez senat Wenecji. Montaigu
oświadczył - jego wersja jest brana pod uwagę, a nie wersja Rousseau - że przeznaczeniem
jego sekretarza jest życie w nędzy, cechują go bowiem „złe skłonności" i „jawna
bezczelność", wytwory jego „obłędu" i „wielkiego mniemania o sobie"9.
Przez kilka lat Rousseau uważał się za urodzonego pisarza, potrafił bardzo zręcznie dobierać
słowa. Osiągnął szczególną umiejętność pisania listów, bez zbytniej troski o fakty; mógł więc
być doskonałym prawnikiem. (Jedną z przyczyn, dla której Montaigu, wojskowy, zaczął
niechętnie odnosić się do swego sekretarza, było zachowanie się Rousseau; otóż gdy
ambasador dyktując mu pisma zmagał się z brakiem odpowiedniego słowa, ten zwykł był
ostentacyjnie ziewać lub nawet spacerować do okna i z powrotem).
W roku 1745 Rousseau poznał młodą praczkę, Teresę Levasseur, o dziesięć lat od niego
młodszą, która zgodziła się zostać jego stałą kochanką. Dało mu to pewną stabilizację w życiu
tak pełnym zmian.
Spotkał się wtedy i zaprzyjaźnił z Denisem Diderotem, główną postacią oświecenia, a później
naczelnym redaktorem Encyklopedii. Podobnie jak Rousseau, Diderot był synem
rzemieślnika, prototypem samorodnego pisarza. Życzliwy ludziom, wytrwale opiekował się
talentami. Rousseau bardzo wiele mu zawdzięczał. Dzięki niemu zetknął się z niemieckim
krytykiem literackim i dyplomatą, Friedrichem Melchiorem Grimmem, człowiekiem dobrze
widzianym w towarzystwie. Grimm wprowadził go do słynnego radykalnego salonu barona
d'Holbach, znanego jako le maitre d'hótel de la philosophie.
Rozpoczynała się właśnie epoka władzy francuskich intelektualistów, która miała zapanować
na stałe w drugiej połowie stulecia. Wówczas jeszcze, w latach czterdziestych i
pięćdziesiątych, ich pozycja jako krytyków stosunków społecznych była wciąż niepewna.
Państwo, gdy tylko czuło się zagrożone, mogło ich wciąż potraktować nadspodziewanie
surowo. Rousseau skarżył się później głośno na prześladowania, ale w rzeczywistości
dotknęły go one mniej niż większość jego współczesnych.
Wolter został publicznie wychłostany przez sługi pewnego arystokraty, którego obraził, i
więziony był prawie rok w Bastylii. Ci, którzy sprzedawali książki zakazane, mogli dostać
dziesięć lat galer. W lipcu 1749 Diderota aresztowano i wtrącono na trzy miesiące do osobnej
celi w zamku Vincennes za opublikowanie książki broniącej ateizmu. Rousseau odwiedził go
tam; w drodze do Vincennes ujrzał w gazecie ogłoszenie Akademii w Dijon, zapraszające do
udziału w konkursie pod tytułem: „Czy odrodzenie nauk i sztuk przyczyniło się do naprawy
obyczajów?".
Ten epizod, który wydarzył się w roku 1750, był zwrotnym punktem w życiu Rousseau. W
błysku natchnienia ujrzał, co powinien czynić. Inni uczestnicy konkursu bronili oczywiście
Zgłoś jeśli naruszono regulamin