Reiki - świadectwa.doc

(43 KB) Pobierz

ŚWIADECTWA

Wojtek - reiki

 

Wojtek   

Wszystko zaczęło się przypadkiem parę lat temu, kiedy zacząłem pracę jako masażysta w ośrodku terapii naturalnej. Usłyszałem tam o rzeczach, o których do tej pory nie miałem pojęcia - bioenergoterapia, reiki, tarot, wróżby, tajemnicze energie itp.

Osoby zajmujące się tym wywarły na mnie duże wrażenie, wszyscy chcieli pomagać cierpiącym, mówili o rozwoju duchowym, były wobec mnie bardzo otwarte, dzieliły się ze mną swoimi umiejętnościami. Głównie zajmowano się terapią Reiki. Odbywały się tam kursy i spotkania reikowców, na których przekazywano "pozytywną energię miłości". Zaczęło mnie to pociągać - można było wznieść się wyżej w tzw. rozwoju duchowym, uzdrawiać ludzi.

Zrobiłem 1 stopień reiki. Na kursie mówiono o historii reiki, metodach samoleczenia i uzdrawiania innych poprzez przekaz "Uniwersalnej energii miłości". Mówiono, że jest to ta sama metoda, którą uzdrawiał Jezus. Jako katolik chciałem wiedzieć (zresztą nie tylko ja) jak reiki ma się do naszej religii - wyjaśniono w sposób prosty i zdawkowy, że reiki jest systemem ponadreligijnym i nie kłóci się z żadną religią. Argumentowano, że jednym z mistrzów reiki jest siostra zakonna, że niektórzy księża też praktykują reiki. Poza tym każdy przekaz energii poprzedza modlitwa do Boga i wszystko dzieje się za Jego przyzwoleniem. W atmosferze ogólnego zauroczenia i wręcz egzaltacji takie argumenty wystarczają. Kurs zakończył się tajemniczą inicjacją otwierającą czakramy. Robiłem reiki przy każdej okazji, po kilku miesiącach zrobiłem 2 stopień, który daje możliwości wpływania na siebie, innych ludzi i nawet martwe przedmioty - stosuje się do tego magiczne znaki i mantry. Dodatkowo zapoznałem się z możliwością uzdrawiania za pomocą "energii Aniołów", wprowadziłem do domu elementy feng shui, talizmany, amulety, co miało chronić dom od złych bytów i energii, oraz przynieść nam szczęście.

Niestety było inaczej. Już przed 2 stopniem reiki zaczęły się spięcia z żoną, która była temu przeciwna. Zaczęły się kłótnie i awantury. Jednak dla mnie najważniejsze było reiki i nic temu nie mogło przeszkodzić. Na podobne sytuacje reikowcy mieli wyjaśnienie - żona hamuje twój rozwój duchowy, bo jesteś już na wyższym poziomie, więc może być dla wszystkich lepiej, kiedy się rozejdziecie. Wtedy zaczęły się choroby w mojej rodzine - 5 letnia córka miała zapalenie wyrostka, u żony pojawiły się dziwne bóle brzucha, których nie mogli zdiagnozować lekarze. Ja natomiast czułem się doskonale.

W tym czasie zmieniłem pracę, przez co miałem ograniczony kontakt z ośrodkiem i mniej czasu na praktykowanie reiki. Zaangażowałem się w nową pracę, zacząłem żyć w normalnym świecie, wyrwałem się ze świata magii, zacząlem myśleć, czy to, co robilem było naprawdę takie dobre i czy może wypełniać całe życie, które stało się oderwane od rzeczywistości. Czy wszystko można sprowadzić do działania bezosobowej energii, która poniekąd zastąpiła w moim życiu Boga! Zerwałem z reiki i zacząłem znowu zauważać Boga.

Wtedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy z moim zdrowiem. Pojawiły się kołatania serca, bóle w klatce piersiowej, dolegliwości żołądkowe - bez widocznych przyczyn. Zacząłem szukać pomocy lekarskiej, szczegółowe badania kardiologiczne niczego nie wykazały, a dolegliwości nasilały się. Stałem się drażliwy, nerwowy, agresywny wobec rodziny. Było coraz gorzej - prawie każdej nocy, zawsze o tej samej porze budziłem się zlany potem, z uciskiem w piersiach, kołataniem serca i niesamowitym, nieokreślonym lękiem. Nie działały żadne leki.

Po kilkunastu takich nocach pełnych lęku zacząłem się modlić - sięgnąłem po różaniec. Odkryłem, że tylko dzięki modlitwie mogę przetrwać noc. Jednak przyczyn tego stanu nadal szukałem u lekarzy - po wnikliwej diagnostyce szpitalnej niczego nie znaleziono, byłem zdrów jak ryba. Przypadkowo usłyszałem wywiad z księdzem egzorcystą, który mówił o opętaniach i dręczeniach. Zacząłem szukać informacji na ten temat. Trafiłem na Waszą stronę, wiele informacji było dla mnie szokiem. Zacząłem uświadamiać sobie co się ze mną dzieje i dla czego. Zacząłem się modlić, chodzić do kościoła, uświadomiłem sobie, że tylko Bóg może mnie uratować. Pozbyłem się wszystkich magicznych przedmiotów, talizmanów itp. Trafiłem na nabożeństwo o uwolnienie, prowadzone przez księzy egzorcystow. Zostałem uwolniony.

Od tego czasu sypiam spokojnie. Moje życie odmieniło się. Teraz stawiam pierwsze kroki na drodze nawrócenia. Teraz wiem, jak przebiegły potrafi być szatan - skrywa się pod pozorami dobra i miłości, po to, by je potem zniszczyć. Wynagradza tych, którzy mu świadomie lub nieświdomie ulegli, ale kiedy ich wykorzysta na pewno ich zniszczy - przecież to jego cel.

Reiki to jeden z szatańskich sposobów na zniszczenie człowieka i oddalenie go od Boga - Bóg wie, co dla nas najlepsze, ma wobec nas swoje plany, nie możemy za pomocą magicznych symboli i zaklęć zmieniać rzeczywistości, krzyżować Bożego planu, choćbyśmy to robili w jak najlepszych intencjach.

Z Bogiem!
Wojtek

( 11.11.2008. )

**********************************************************************************

REIKI - Słowo składa się z dwóch członów. Rei znaczy uniwersalna, dawanie życia, Ki - życiodajna energia. W każdej kulturze można znaleźć odpowiednik japońskiego Ki. I tak w Egipcie zwano tą energię Ka, w Indiach - Praną, w Chinach - Chi, na Hawajach - Maną, w Grecji Pneumą lub Logos. Ową energię próbuje się na użytek ludzi wierzących utożsamiać z Bogiem. W podobny sposób określa Boga teozofia i antropozofia - doktryny filozoficzno- religijne potępione przez Kościół katolicki. Metoda ma charakter ezoteryczny, w inicjacji Reiki chodzi ostatecznie o to, by stać się medium dla energii, co jest sprzeczne z antropologią chrześcijańską. Tendencja synkretyczna w Reiki, czerpiąc z różnych tradycji religijnych, stawia na równi Jezusa Chrystusa i Buddę. Ksiądz biskup Zygmunt Pawłowicz w książce Kościół i sekty w Polsce pisze, że Reiki "uchodzi za azjatycki związek pseudoreligijny czy światopoglądowy, mimo że mistrzowie twierdzą, iż jest areligijny, a głównym jego celem jest praktyka uzdrawiania" (Pawłowicz Z., bp, Kościół i sekty w Polsce. Gdańsk, 1996, s. 314-315).

Pięcioletni Andreas obudził się w nocy, stanął na łóżku, wlepił oczy w ścianę i przemówił dziwnie grubym, prawie dorosłym głosem. Słów nie można zrozumieć, ale za to widać, że chłopiec jest bardzo wzburzony. W bawarskim domu państwa Klausów taki scenariusz powtarza się prawie w każdą noc, pięknie rozgwieżdżoną o tej porze roku. Rodzice chłopca, zdeklarowani katolicy, podający się za głęboko wierzących, są naprawdę zaniepokojeni. Lekarz, do którego zwrócili się o poradę, nie zdołał nic pomóc Andreasowi. Poszli więc do ks. Martina, egzorcysty. Kapłan przyszedł do domu Klausów i w pokoju pięciolatka odmówił łacińską formułę egzorcyzmu chrzcielnego. W tym czasie Andreas agresywnie sięgał do jego koloratki i twarzy, wyraźnie walcząc z ks. Martinem. Egzorcysta nie przerywał modlitwy. W końcu chłopiec uspokoił się. Następnego dnia ksiądz ponowił modlitwy i wtedy Andreas został uwolniony z nocnych obciążeń. Jednak ich przyczynę ks. Martin odkrył dopiero po rozmowie z rodzicami chłopca. Wyszło na jaw, że pan Klaus był mistrzem Reiki i od dłuższego czasu działał z powodzeniem jako medium dla energii, wierząc przy tym, że stosuje pożyteczną praktykę uzdrawiania. Wydawał się mocno zaskoczony, że w jego pracowni tak naprawdę pachnie ezoteryką. Bawarczyk chciał zostać uwolniony, bo kochał swego synka, a ks. Martin uświadomił mu, że problem pochodzi od niego, od ojca dziecka. Uwolnienie Andreasa pozostawało w ścisłym związku z uwolnieniem pana Klausa.

**********************************************************************************

http://egzorcyzmy.katolik.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=233&Itemid=66

http://www.psychomanipulacja.pl/tem/reiki.htm

 

 

 

 

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin