Adam Mickiewicz - Pan Tadeusz.txt

(467 KB) Pobierz
Aby rozpocz lektur, 
kliknij na taki przycisk 
ktry da ci peny dostp do spisu treci ksiki. 

Jeli chcesz poczy si z Portem Wydawniczym 
LITERATURA.NET.PL 
kliknij na logo poniej. 

, 

ADAM MICKIEWICZ


PAN TADEUSZ


CZYLI OSTATNI ZAJAZD NA LITWIE.
HISTORIA SZLACHECKA Z R. 1811 I 1812,
WE DWUNASTU KSIEGACH WIERSZEM.



Tower Press 2000 
Copyright by Tower Press, Gdansk 2000 


KSIEGA PIERWSZA
GOSPODARSTWO


Treoea:
Powrt panicza - Spotkanie sie najpierwsze w pokoiku, drugie u sto3u -
Wa.na Sedziego nauka o grzecznooeci - Podkomorzego uwagi polityczne nad
modami - Pocz1tek sporu o Kusego i Soko3a - ale Wojskiego - Ostatni
WoYny Trybuna3u - Rzut oka na wczesny stan polityczny Litwy i Europy.



Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteoe jak zdrowie.
Ile cie trzeba cenia, ten tylko sie dowie,
Kto cie straci3. Dzioe pieknooea tw1 w ca3ej ozdobie
Widze i opisuje, bo tesknie po tobie.


Panno OEwieta, co jasnej bronisz Czestochowy
I w Ostrej oewiecisz Bramie! Ty, co grd zamkowy
Nowogrdzki ochraniasz z jego wiernym ludem!
Jak mnie dziecko do zdrowia powrci3aoe cudem
(Gdy od p3acz1cej matki pod Twoj1 opieke
Ofiarowany, martw1 podnios3em powieke
I zaraz mog3em pieszo do Twych oewi1tyn progu
Ioea za wrcone .ycie podziekowaa Bogu),
Tak nas powrcisz cudem na Ojczyzny 3ono.
Tymczasem przenooe moje dusze utesknion1
Do tych pagrkw leoenych, do tych 31k zielonych,
Szeroko nad b3ekitnym Niemnem rozci1gnionych;
Do tych pl malowanych zbo.em rozmaitem,
Wyz3acanych pszenic1, posrebrzanych .ytem;
Gdzie bursztynowy oewierzop, gryka jak oenieg bia3a,
Gdzie panienskim rumiencem dziecielina pa3a,
A wszystko przepasane, jakby wsteg1, miedz1
Zielon1, na niej z rzadka ciche grusze siedz1.


OErd takich pl przed laty, nad brzegiem ruczaju,
Na pagrku niewielkim, we brzozowym gaju,
Sta3 dwr szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;
OEwieci3y sie z daleka pobielane oeciany,
Tym bielsze, .e odbite od ciemnej zieleni



Topoli, co go broni1 od wiatrw jesieni.
Dm mieszkalny niewielki, lecz zewsz1d chedogi,
I stodo3e mia3 wielk1, i przy niej trzy stogi
U.1tku, co pod strzech1 zmieoecia sie nie mo.e;
Widaa, .e okolica obfita we zbo.e,
I widaa z liczby kopic, co wzd3u. i wszerz smugw
OEwiec1 gesto jak gwiazdy, widaa z liczby p3ugw
Orz1cych wczeoenie 3any ogromne ugoru,
Czarnoziemne, zapewne nale.ne do dworu,
Uprawne dobrze na kszta3t ogrodowych grz1dek:
e w tym domu dostatek mieszka i porz1dek.
Brama na wci1. otwarta przechodniom og3asza,
e gooecinna i wszystkich w gooecine zaprasza.


W3aoenie dwkonn1 bryk1 wjecha3 m3ody panek
I obieg3szy dziedziniec zawrci3 przed ganek,
Wysiad3 z powozu; konie porzucone same,
Szczypi1c trawe ci1gne3y powoli pod brame.
We dworze pusto, bo drzwi od ganku zamknieto
Zaszczepkami i ko3kiem zaszczepki przetknieto.
Podr.ny do folwarku nie bieg3 s3ug zapytaa;
Odemkn13, wbieg3 do domu, pragn13 go powitaa.
Dawno domu nie widzia3, bo w dalekim mieoecie
Konczy3 nauki, konca doczeka3 nareszcie.
Wbiega i okiem chciwie oeciany starodawne
Ogl1da czule, jako swe znajome dawne.
Te. same widzi sprzety, te. same obicia,
Z ktremi sie zabawiaa lubi3 od powicia;
Lecz mniej wielkie, mniej piekne, ni. sie dawniej zda3y.



I te. same portrety na oecianach wisia3y.
Tu Kooeciuszko w czamarce krakowskiej, z oczyma
Podniesionymi w niebo, miecz obur1cz trzyma;
Takim by3, gdy przysiega3 na stopniach o3tarzw,
e tym mieczem wypedzi z Polski trzech mocarzw
Albo sam na nim padnie. Dalej w polskiej szacie
Siedzi Rejtan .a3ooeny po wolnooeci stracie,
W reku trzymna n., ostrzem zwrcony do 3ona,
A przed nim le.y Fedon i .ywot Katona.
Dalej Jasinski, m3odzian piekny i posepny,
Obok Korsak, towarzysz jego nieodstepny,
Stoj1 na szancach Pragi, na stosach Moskali,
Siek1c wrogw, a Praga ju. sie wko3o pali.
Nawet stary stoj1cy zegar kurantowy
W drewnianej szafie pozna3 u wnioecia alkowy
I z dziecinn1 radooeci1 poci1gn13 za sznurek,
By stary D1browskiego us3yszea mazurek.


Biega3 po ca3ym domu i szuka3 komnaty,
Gdzie mieszka3, dzieckiem bed1c, przed dziesieciu laty.
Wchodzi, cofn13 sie, toczy3 zdumione Yrenice
Po oecianach: w tej komnacie mieszkanie kobice?
Kt. by tu mieszka3? Stary stryj nie by3 .onaty,
A ciotka w Petersburgu mieszka3a przed laty.
To nie by3 ochmistrzyni pokj! Fortepiano?
Na niem noty i ksi1.ki; wszystko porzucano
Niedbale i bez3adnie; nieporz1dek mi3y!
Niestare by3y r1czki, co je tak rzuci3y.
Tu. i sukienka bia3a, oewie.o z ko3ka zdjeta



Do ubrania, na krzes3a poreczu rozpieta.
A na oknach donice z pachn1cymi zio3ki,
Geranium, lewkonija, astry i fijo3ki.


Podr.ny stan13 w jednym z okien - nowe dziwo:
W sadzie, na brzegu niegdyoe zaros3ym pokrzyw1,
By3 malenki ogrdek, oecie.kami porzniety,
Pe3en bukietw trawy angielskiej i miety.
Drewniany, drobny, w cyfre powi1zany p3otek
Po3yska3 sie wst1.kami jaskrawych stokrotek.
Grz1dki widaa, .e by3y oewie.o polewane;
Tu. sta3o wody pe3ne naczynie blaszane,
Ale nigdzie nie widaa by3o ogrodniczki;
Tylko co wysz3a; jeszcze ko3ysz1 sie drzwiczki
OEwie.o tr1cone; blisko drzwi oelad widaa n.ki
Na piasku, bez trzewika by3a i ponczoszki;
Na piasku drobnym, suchym, bia3ym na kszta3t oeniegu,
OElad wyraYny, lecz lekki; odgadniesz, .e w biegu
Chybkim by3 zostawiony n.kami drobnemi
Od kogooe, co zaledwie dotyka3 sie ziemi.


Podr.ny d3ugo w oknie sta3 patrz1c, dumaj1c,
Wonnymi powiewami kwiatw oddychaj1c,
Oblicze a. na krzaki fijo3kowe sk3oni3,
Oczyma ciekawymi po dro.ynach goni3
I znowu je na drobnych oeladach zatrzymywa3,
Myoela3 o nich i, czyje by3y, odgadywa3.
Przypadkiem oczy podnis3, i tu. na parkanie
Sta3a m3oda dziewczyna. - Bia3e jej ubranie



Wysmuk31 postaa tylko a. do piersi kryje,
Ods3aniaj1c ramiona i 3abedzi1 szyje.
W takim Litwinka tylko chodzia zwyk3a z rana,
W takim nigdy nie bywa od me.czyzn widziana:
Wiec choa oewiadka nie mia3a, za3o.y3a rece
Na piersiach, przydawaj1c zas3ony sukience.
W3os w pukle nie rozwity, lecz w weze3ki ma3e
Pokrecony, schowany w drobne str1czki bia3e,
Dziwnie ozdabia3 g3owe, bo od s3onca blasku
OEwieci3 sie, jak korona na oewietych obrazku.
Twarzy nie by3o widaa. Zwrcona na pole
Szuka3a kogooe okiem, daleko, na dole;
Ujrza3a, zaoemia3a sie i klasne3a w d3onie,
Jak bia3y ptak zlecia3a z parkanu na b3onie
I wione3a ogrodem przez p3otki, przez kwiaty,
I po desce opartej o oeciane komnaty,
Nim spostrzeg3 sie, wlecia3a przez okno, oewiec1ca,
Nag3a, cicha i lekka jak oewiat3ooea miesi1ca.
Nc1c chwyci3a suknie, bieg3a do zwierciad3a;
Wtem ujrza3a m3odzienca i z r1k jej wypad3a
Suknia, a twarz od strachu i dziwu poblad3a.
Twarz podr.nego barw1 sp3one3a rumian1
Jak ob3ok, gdy z jutrzenk1 napotka sie rann1;
Skromny m3odzieniec oczy zmru.y3 i przys3oni3,
Chcia3 cooe mwia, przepraszaa, tylko sie uk3oni3
I cofn13 sie; dziewica krzykne3a boleoenie,
NiewyraYnie, jak dziecko przestraszone we oenie;
Podr.ny zl1k3 sie, spjrza3, lecz ju. jej nie by3o.
Wyszed3 zmieszany i czu3, .e serce mu bi3o



G3ooeno, i sam nie wiedzia3, czy go mia3o oemieszya
To dziwaczne spotkanie, czy wstydzia, czy cieszya.


Tymczasem na folwarku nie usz3o bacznooeci,
e przed ganek zajecha3 ktryoe z nowych gooeci.
Ju. konie w stajnie wzieto, ju. im hojnie dano,
Jako w porz1dnym domu, i obrok, i siano;
Bo Sedzia nigdy nie chcia3, wed3ug nowej mody,
Odsy3aa konie gooeci ydom do gospody.
S3udzy nie wyszli witaa, ale nie myoel wcale,
Aby w domu Sedziego s3u.ono niedbale;
S3udzy czekaj1, nim sie pan Wojski ubierze,
Ktry teraz za domem urz1dza3 wieczerze.
On Pana zastepuje i on w niebytnooeci
Pana zwyk3 sam przyjmowaa i zabawiaa gooeci
(Daleki krewny panski i przyjaciel domu).
Widz1c gooecia, na folwark d1.y3 po kryjomu
(Bo nie mg3 wyjoea spotykaa w tkackim pudermanie);
Wdzia3 wiec, jak mg3 najpredzej, niedzielne ubranie
Nagotowane z rana, bo od rana wiedzia3,
e u wieczerzy bedzie z mnstwem gooeci siedzia3.


Pan Wojski pozna3 z dala, rece rozkrzy.owa3
I z krzykiem podr.nego oeciska3 i ca3owa3;
Zacze3a sie ta predka, zmieszana rozmowa,
W ktrej lat kilku dzieje chciano zamkn1a w s3owa
Krtkie i popl1tane, w ci1g powieoeci, pytan,
Wykrzyknikw i westchnien, i nowych powitan.
Gdy sie pan Wojski dosya napyta3, nabada3,
Na samym koncu dzieje tego dnia powiada3.



Dobrze, mj Tadeuszu (bo tak nazywano
M3odzienca, ktry nosi3 Kooeciuszkowskie miano
Na pami1tke, .e w czasie wojny sie urodzi3),
Dobrze, mj Tadeuszu, .eoe sie dzioe nagodzi3
Do domu, w3aoenie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek myoeli wkrtce sprawia ci wesele;
Jest z czego wybraa; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera sie na s1dy graniczne
Dla skonczenia dawnego z panem Hrabi1 sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjechaa do dworu;
Podkomorzy ju. zjecha3 z .on1 i z crkami.
M3odzie. posz3a do lasu bawia sie strzelbami,
A starzy i kobiety .niwo ogl1daj1
Pod lasem, i tam pewnie na m3odzie. czekaj1.
Pjdziemy, jeoeli zechcesz, i wkrtce spotkamy
Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy.


Pan Wojski z Tadeuszem id1 pod las drog1
I jeszcze sie do woli nagadaa nie mog1.
S3once ostatnich kresw nieba dochodzi3o,
Mniej silnie, ale szerzej ni. we dnie oewieci3o,
Ca3e zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skonczywszy rolnicze,
Na spoczynek powraca. Ju. kr1g promienisty
Spuszcza sie na wierzch boru i ju. pomrok mglisty,
Nape3niaj1c wierzcho3ki i ga3ezie drzewa,
Ca3y las wi1.e w jedno i jakoby zlewa;
I br czerni3 sie na kszta3t ogromnego gmachu,
S3once nad nim czerwone jak po.ar na dachu;



Wtem zapad3o do g3ebi; jeszcze przez konary
B3ysne3o jako oewieca przez okienic szpary
I zgas3o. I wnet sierpy gromadnie dzwoni1ce
We zbo.ach i grabliska suwane po 31ce
Ucich3y i stane3y: tak pan Sedzia ka.e,
U niego ze dniem koncz1 prace gospodarze.
Pan oewiata wie, jak d3ugo pracowaa potrzeba;...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin