Another Note (pl).doc

(1707 KB) Pobierz

Death Note Another Note: The Los Angeles BB Murder Cases

 

http://silence.freeman-portfolio.net/images/Another_Note/an_00.jpg

 

Nisio Isin

 

 

Autor tłumaczenia polskiego: Snowley

 

 

 



 

 

 

 

Spis treści:

·         Wstęp ………………………………………………………………………………………………………………………………… 1

·         Sposób użycia [日本語] …………………………………………………………………………………………………..… 2

·         page 01 | Komunikacja [通信] …………………………………………………………………………………………. 4

·         page 02 | Ryuuzaki [竜崎] ………………………………………………………………………………………………. 16

·         page 03 | Przeciwieństwo [反対] ……………………………………………………………………………………… 25

·         page 04 | shinigami [死神]

·         page 05 | the clock [時計]

·         page 06 | failure [失敗]

·         last page [日本語]

 

http://silence.freeman-portfolio.net/images/Another_Note/okladka_mini.jpg

 

 

 

 

Wstęp...


Przez Los Angeles przechodzi fala zagadkowych morderstw. Lokalna policja załamuje ręce. Z niejasnych przyczyn morderca zawsze zostawia za sobą skomplikowaną sieć wskazówek. Każda z nich zdaje się być zapowiedzią kolejnego morderstwa.

Na scenę wkracza L, tajemniczy super szpieg. Pomimo dość specyficznego sposobu działania – na przykład nigdy nie ukazał publicznie swej twarzy – cieszy się renomą najlepszego detektywa na świecie i jest znany z tego, że nie ma sprawy, której by nie rozwiązał.

Ale tym razem potrzebuje pomocy.

Korzystając ze wsparcia agentki FBI, Naomi Misory, L zaczyna węszyć po Mieście Aniołów. Szybko wychodzi na jaw, że seria brutalnych morderstw jest tylko wabikiem, który ma na celu wciągnąć L w wojnę dwóch wielkich umysłów. Uwięziona pomiędzy ściganym a ścigającym, Misora musi podołać zadaniu przebicia się przez stos zwłok i rozwiązania sprawy Seryjnych Morderstw BB z Los Angeles (Los Angeles BB Murder Cases).

 

 

 

Sposób użycia...


http://silence.freeman-portfolio.net/images/Another_Note/an_01.jpg
Trzecie morderstwo Beyond Birthday było eksperymentem. Chciał sprawdzić, czy człowiek może umrzeć poprzez krwotok wewnętrzny, jednocześnie bez uszkodzenia żadnych organów. W tym celu potraktował ofiarę środkami odurzającymi, tak, że straciła przytomność, związał i zaczął silnie uderzać w lewe ramię, uważając przy tym, żeby nie doprowadzić do pęknięcia skóry. Miał nadzieję, że ta czynność spowoduje wystarczające uszkodzenie ciała, by ofiara zmarła poprzez wykrwawienie, ale niestety nie powiodło mu się. Co prawda krew zebrała się w ramieniu, tworząc wielki, purpurowy siniec, ale kobieta nadal żyła. Był przekonany, że jego działanie spowoduje utratę wystarczającej ilości krwi, by osoba zmarła, jednak najwidoczniej się przeliczył. Jednak nie czuł się zawiedziony, gdyż eksperyment zaspokoił jego ciekawość, a nawet uważał, że gdyby ofiara umarła, było by to bardzo nieinteresujące. Choć w gruncie rzeczy wynik tej zabawy nie miał dla niego żadnej wartości. Beyond Birthday po prostu wzruszył ramionami, wyciągnął nóż….

Nie, nie, nie, nie, nie.

Nie tym stylem, nie takim narracyjnym tonem – nie jestem w stanie opowiedzieć tej historii trywialnymi słowami. A im bardziej będę się starał, tym szybciej stracę wenę i zacznę pisać coraz wolniej. Jakby to rzekł Holden Caufield (Holden Caufield to bohater powieści „Buszujący w zbożu” J. D. Salinger’a, przyp. tłum.) (najsławniejsza pierdoła naszych czasów), moim celem nie jest opisywanie co dokładnie robił i czuł Beyond Birthday (choć szczerze mówiąc darzę go ogromną sympatią). Dogłębne wyjaśnianie jego morderstw przy użyciu wyszukanych fraz nijak nie podniesie wartości tych notatek. To nie jest ani raport, ani powieść. Jeśli z biegiem pisania zbliży się stylistycznie do któregoś z tych gatunków, nie będę zadowolony. Nienawidzę posługiwać się „przyciągaczami wzroku”, ironicznie rzecz biorąc, kiedy te notatki przyciągną czyjś wzrok, najprawdopodobniej będę już nie żył.

Chyba nie muszę przypominać czytelnikowi o epickiej walce, stoczonej pomiędzy najlepszym detektywem przełomu tysiącleci, L, i jakże groteskowym mordercą, Kirą. Narzędziem zbrodni był przedmiot o wiele bardziej zmyślny niż (na przykład) gilotyna, ale i tak jedyne, co Kira osiągnął, to terror, strach i rozprzestrzenienie się denerwująco infantylnych idei. Spoglądając wstecz, jedyny wniosek jaki mi się nasuwa jest taki, że bogowie zwycięstwa przytakiwali Kirze jedynie dla własnej próżnej rozkoszy. Być może ci sami bogowie pragnęli świata przesiąkniętego krwią, zdradą i fałszywymi oskarżeniami. Być może cała ta historia miała nas, ludzi, nauczyć różnicy pomiędzy Wszechmogącym a bogiem śmierci. Któż to wie? Po pierwsze, nie mam ochoty dłużej rozwodzić się nad najbardziej tragicznymi wydarzeniami wszechczasów.

Do diabła z Kirą.

Dla mnie liczy się L.

L.

Najlepszy detektyw naszego wieku. W świetle jego zdumiewających umiejętności, oczywistym jest uznać, że L zmarł niesprawiedliwie i przedwcześnie. Zliczając jedynie jego całkowicie jawne osiągnięcia, rozwiązał około 3,500 trudnych zagadek, i posłał trzy razy tyle przestępców do więzienia. Dzierżył w ręku niesamowitą władzę, był w stanie zmobilizować każdy organ policyjny na świecie, i zawsze był szczodrze wynagradzany za swe wysiłki. Nie zapominajmy, że przez ten czas ani razu nie ukazał publicznie swojej twarzy. Chciałbym odtworzyć jego słowa jak najwierniej. I chcę, aby ktoś je odczytał. Jako ktoś, kto miał szansę podążać jego śladem… Cóż, może nigdy nie miałem szansy go zastąpić, ale i tak chcę coś po sobie zostawić.

Tak więc, drogi Czytelniku, są to moje notatki o L. Jest to znikająca wiadomość, lecz nie ode mnie, i nie skierowana do świata. Osobą, która jako pierwsza przeczyta ten tekst będzie Pan Jajogłowy – Near. Jednak w takim wypadku nie nakazuję mu potargać czy spalić te strony. Jeśli zaboli go, że wiedziałem o L dużo więcej niż on, nawet mnie to ucieszy. Istnieje też szansa, że notatki dostaną się w ręce Kiry…i mam taką cichą nadzieję. Jeśli lektura tekstu uświadomi mordercy, który osiągnął wszystko dzięki nadnaturalnej mocy swojego dziennika i durnowatego boga śmierci, że w innych okolicznościach nie byłby wart całować L stopy, to spełniły nadane im zadanie.

Jestem jedną z kilku wybranych osób, które poznały L jako L. Kiedy i jak go spotkałem… jest to moje jedyne coś warte wspomnienie, którego tutaj nie opiszę, ale wspomnę, że podczas tegoż spotkania opowiedział mi o swoich trzech osiągnięciach, a wśród nich była historia Beyond Birthday. Zapewne słyszeliście o słynnej sprawie Seryjnych Morderstwach BB w Los Angeles. Oczywiście nigdy nie doszło do wiadomości publicznej, że L – a co ważniejsze, Wammy House, sierociniec, w którym mieszkałem do piętnastego roku życia – były w tą sprawę głęboko zamieszane. L z zasady nigdy nie podejmował się śledztwa, jeśli nie dotyczyło więcej niż dziesięciu ofiar lub kwoty przekraczającej milion dolarów, dlatego też nie przyznał się do rozwiązania tej maleńkiej zagadki kryminalnej, która pochłonęła, bagatela, trzy czy cztery ofiary. W dalszej części opowieści wyjaśnię, dlaczego wydarzenia z Los Angeles są monumentalnymi zdarzeniami dla L, mnie, a nawet dla Kiry. Było to niezwykle ważne wydarzenia dla nasz wszystkich.

Czemu?

Bo wtedy L pierwszy raz dał się poznać jako Ryuuzaki.

Więc pomińmy wszystkie opisy, co Beyond Birthday myślał, popełniając kolejne zbrodnie, czy też jak się wtedy czuł, gdyż nawiasem mówiąc wcale mnie to nie obchodzi, pomińmy całkowicie informacje na temat, jak popełnił pierwsze i drugie morderstwo, i przestawny wskazówki zegara na ranek dzień po trzecim morderstwie, moment, w którym najlepszy światowy detektyw, L, rozpoczął śledztwo. Ach, prawie zapomniałem. W przypadku, jeśli te notatki czyta ktoś więcej niż mądraliński Near albo oszukańczy morderca - Kira, muszę choć trochę wysilić się, skłonić nisko i przedstawić na końcu tego prologu. Jestem waszym narratorem, waszym nawigatorem, waszym gawędziarzem. Poza dwoma wyżej wymienionymi, moje nazwisko może wam nic nie mówić, ale wiedzcie, że jestem jednym ze staromodnych Easy Riderów, największym przebierańcem, który zginie jak pies, Mihael Keehl (czyt. Michaił Kiel, przyp. tłum.). Kiedyś mówili na mnie Mello, ale to było dawno temu.

Oto moje wspomnienia i koszmary.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Page 01 Komunikacja [通信]...



Sprawa Seryjnego Mordercy BB z Los Angeles to idealny tytuł dla tych incydentów, ale nie zawsze były tak nazywane. Podczas chaotycznego skandalu jakim się stały ludzie znali je pod nazwą Morderstw Słomianych Lalek albo LA Morderstw w Zamkniętym Pokoju; niezbyt dobrze dopasowane tytuły, ale media promowały je aż do zakończenia sprawy. Prawda jest taka, że w jakimś sensie Beyond Birthday nie chciał być uważany za przestępcę – z drugiej strony wydaje mi się, że sam chciałbym tak myśleć. W każdym razie, dzień po tym jak Beyond Birthday zamordował trzecią osobę, był ranek 14 sierpnia 2002. Była 8:15 rano i agentka FBI Misora Naomi otwierała powoli oczy rozglądając się powoli po pustym, jednoosobowym apartamencie, na środku którego leżała w łóżku. Miała na sobie tą samą skórzaną kurtkę i spodnie, które nosiła wczoraj podczas kilkugodzinnego błąkania się po mieście; wróciwszy zaparkowała swój motor i padła na łóżko wykończona, nie biorąc nawet prysznica. Teraz, zaraz przed tym jak stanie się głównym składnikiem do rozwiązania Sprawy Seryjnego Mordercy BB z Los Angeles, nareszcie zaczęła się budzić. Była tymczasowo wydalona z biura, ale nic sobie z tego nie robiła. Wcześniejsza emerytura, wydalenie z biura, letnie wakacje; to dla niej to samo. Przyczyna jej wydalenia będzie najprawdopodobniej rozważana podczas procesu sądowego. Jeśli się nie mylę, była Japonką mieszkającą w Ameryce i znajdowała się bez przerwy na posterunku. Jednak w zeszłym miesiącu, zaraz przed tym jak BB popełnił pierwsze morderstwo, Misora Naomi zrobiła głupi błąd podczas sprawy którą wtenczas prowadziła i cierpiała przez konsekwencje. Nie był to problem, który mógłby zostać usunięty z jej psychiki podczas zwykłej przejażdżki motorem przez miasto.

Tym razem Misora rozważała odejście z FBI; miała ochotę rzucić wszystko i wrócić ja najprędzej do Japonii. Cała organizacja [FBI] była niedorzeczna, ale przede wszystkim jej ogromy błąd ciążył jej na sumieniu. Jeśli sprawy miały się tak dalej potoczyć, Misora Naomi pozbyłaby się zatrudnienia tylko żeby uniknąć nacisku społeczeństwa.

Albo…. odpocząć.

Poczuła się obrzydliwie przez pot jeszcze z wczorajszego dnia. Spychając powoli własne ciało z łóżka, postanowiła wziąć szybki prysznic żeby się ożywić. Spojrzała na laptopa leżącego na biurku i nagle zatrzymała się widząc, że jest włączony. Nie pamięta przyciskania guzika startu, a przecież przed chwilą się obudziła. Może zrobiła to wracając wczoraj do domu? W takim razie dlaczego nie zmieniła ubrań? Może przez przypadek włączyła go kiedy spała… Nie pamięta wciskania klawisza, ale pewnie to zrobiła, bo wygaszasz ekranu mrugał. Zdejmując dla wygody ubranie , wczołgała się z powrotem pod pierzynę i podpełzła do biurka. Popchnęła lekko myszkę. Wygaszasz zniknął i w oczy rzuciła się jej migająca skrzynka mailowa; miała nową wiadomość. Bez zaskoczenia stwierdziła, że komputer kontaktuje się ze światem w przeciwieństwie do właściciela, a jej praca pomimo wszystko się nie skończyła. A może zasnęła podczas sprawdzania skrzynki… pomyślała wchodząc na pocztę. Była tylko jedna nowa wiadomość. Od Raya Penbara. To obecny chłopak Misory i kolejny członek FBI. Był typowym agentem, kiedyś nawet powiedział Misorze: “To niebezpieczna praca. Lepiej ją zmień.” Wiadomość nie wydawała się podejrzana, więc kliknęła na nagłówek Bez Tematu.

Pani Naomi Misora,

Przepraszam za tak gwałtowny sposób komunikacji; nie ma wytłumaczenia dla mego złego zachowania.

Chciałbym Panią poprosić o kooperację przy rozwiązaniu pewnej sprawy. Jeśli zechciałaby Pani mi pomóc, proszę wejść na trzeci blok trzeciej sekcji serwera Funny Dish czwartego sierpnia o 9 rano. Połączenie będzie otwarte przez pięć minut (proszę przejść przez zabezpieczenia samodzielnie).

L

Nawet jeśli była podejrzana i prowadzono przeciwko niej śledztwo przez feralny błąd w poprzedniej sprawie, nikt nie powinien znać… Coś się nie zgadza. Nikt nie miał dostępu do jej nazwiska. Wyglądało na to, że Ray albo inny agent robi sobie żarty i podrabia podpis L. Nigdy nie pokazał się publicznie i nie ujawniałby się tylko żeby się z nią skontaktować. Znając życie, zapewne jakiś samolubny agent chce ją w ten sposób namierzyć.

Z drugiej strony…

“…Co za wrzód na tyłku.”

Przemyślała wszystko podczas prysznica, zmywając z ciała ślady wczorajszego dnia, wysuszyła swoje długie, ciemne włosy, a teraz cieszyła się kubkiem świeżej kawy.

Od razu chciała odrzucić propozycję, ale z doświadczenia wiedziała, że zawsze trzeba rozważyć każdą opcję przed podjęciem decyzji. Jako śledczy FBI ds. Kryminalnych – nawet jako zwykła agentka – nie było przyczyny dla której miałaby odrzucić propozycję L. Był znany jako Wielki Detektyw swoich czasów i nigdy nie sądziła, że będzie miała możliwość współpracowania z nim. Właściwie, jeśli weźmiemy pod uwagę osobowość Naomi Misory, motywy podjęcia jej ostatecznej decyzji idealnie do niej pasują. Nie spodobało jej się tylko to, że L włamał się do jej najnowszego laptopa, który zakupiła ledwie miesiąc temu, a teraz znowu musi go wymienić.

„…Nic nie poradzę… Eh, chyba taka szansa nie zdarza się codziennie…”

Podjęła decyzję.

Kiedy zegar pokazał 8.55, zasiadła przed laptopem z baterią trzymającą jeszcze przez 23 godziny i podążyła za instrukcjami L. Włamać się nie było trudno, ale jej umiejętności jako agentki pomogły.

Zaraz po wejściu na serwer, ekran laptopa stał się biały z dużą gotycką literą „L” na środku. Westchnęła cicho z ulgą.

„Pani Misora Naomi.”

Głos wydobywający się z głośników był oczywiście syntetyczny. Jednakże był to rozpoznawany przez śledczych na całym świecie Głos L. Misora słyszała go po raz pierwszy, ale spełniał wszystkie jej oczekiwania; bezosobowy, jakby brała udział w jakimś telewizyjnym reality show – pomimo iż nigdy nie brała w czymś takim udziału, zgadywała, że ma się wtedy takie właśnie uczucie.

„Jestem L.”

“Miło mi cię po…”

Misora zatrzymała się w połowie wymieniania grzeczności, gdyż uświadomiła sobie, że laptop nie jest wyposażony w mikrofon. Pomimo wszystko powiedziała: „Mówi Misora Naomi. To zaszczyt móc z tobą rozmawiać, L.” Jeżeli połączenie było zabezpieczone, pomyślała, powitanie zostanie przekazane.

„Pani Misora, jest pani zaznajomiona z przypadkami morderstw, które zdarzyły się ostatnimi czasy w Los Angeles?”

L przeszedł do rzeczy bez odpowiedzi na jej pozdrowienie. Pewnie dlatego, że musieli zakończyć transmisję o 9:05 ale i tak zagrało to Misorze na nerwach. Jeśli chciał jej pełnej kooperacji jako partnerki, powinien zachowywać się bardziej naturalnie i traktować ją po koleżeńsku, a nie z góry zakładać, że chce pomóc. Zirytowana, zaczęła jeździć dłonią po klawiaturze tak, żeby dawało to odgłos pisania.

„Mam ogólną wiedzę na temat morderstw w Los Angeles, nie jestem niekompetentna.”

„Tak, zaczynam rozumieć.”

Poczuła się lepiej, kiedy wrócił do niej jej własny sarkazm. L zaczął kontynuować.

„Do wczoraj pojawiły się trzy nowe ofiary – ale ich ilość może się zwiększyć. Wiadomości HHN (nawiązanie do CNN przyp. tłum.) donosi o nich jako Morderstwach Słomianych Lalek.”

„Morderstwa Słomianych Lalek…”

Nie znała tej sprawy; przez bycie podejrzaną omijała szerokim łukiem wszelkie media. Fraza była równie tajemnicza, dorastała przecież aż do liceum w Japonii, ale brzmiała dziwnie nawet po angielsku.

„Chcę rozwiązać tą sprawę” powiedział L. „Przestępca musi zostać zaaresztowany. Aby to zrobić, pani kooperacja jest niezbędna.”

„Moja, tak? Dlaczego?” Misora odpowiedziała krótko. Nieważne, czy L odebrał pytanie jako “Dlaczego moja kooperacja jest niezbędna?” czy „Dlaczego muszę z tobą współpracować?”. Prawdopodobnie to pierwsze, więc cały sarkazm został zaprzepaszczony.

„Bo jest pani wspaniałym śledczym, Misora Naomi.”

„Ale teraz nie mam służby.”

„Wiem. Uznałem to za udogodnienie.”

Powiedział, że były trzy ofiary. Najprawdopodobniej jest ich więcej, ale FBI pewnie nie zwróciłoby na nie uwagi, to wyjaśnia dlaczego L się z nimi nie skontaktował. Można dalej wywnioskować , że do skontaktowania się z nią został wykorzystany bezpośrednio szef FBI, i to w tak raptowny sposób, aby nie miała czasu na wymówki. Nie dał jej nawet czasu na zastanowienie się. Ale… dlaczego miałby ścigać przestępcę, którego nie chciało tknąć nawet FBI? Wciąż… Musiała odpowiedzieć mu przez laptop, szybko.

Zerknęła na zegarek. Zostało mniej niż półtora minuty do przerwania rozmowy o 9:05.

„W porządku,” w końcu wyraziła zgodę. „Pomogę ci jak tylko mogę.”

Odpowiedź L nadeszła natychmiastowo. “Dziękuję. Wiedziałem, że się pani zgodzi od chwili kiedy nawiązałem kontakt.”

Jego głos nie zawierał sobie joty wdzięczności. Pomijając, że był spreparowany.

„W takim razie powiem pani jak się ze mną skontaktować. Nie mamy dużo czasu, więc będę zwięzły. Najpierw —.”

. : :: :: :: : .



Uważam, że priorytetem jest przynajmniej streścić wam Sprawę Seryjnych Morderstw BB z Los Angeles. Ostatniego dnia lipca 2002 roku zabito mężczyznę w jednoosobowym domu, gdzieś na Insist Street w dzielnicy Hollywood, Los Angeles. Jego imię brzmiało Belive Bridesmaid, był pisarzem i mieszkał sam. Tworzył pod wieloma pseudonimami dla wielu publikacji, co mogło przyczynić się do jego śmierci – choć patrząc realistycznie jest to tylko spekulacja, coś w co policja chciałaby uwierzyć. Przyczyną zgonu było uduszenie. Został złapany za szyję powrozem, ciągnięty, a następnie stracił przytomność. Nie znaleziono śladów szarpaniny, ale ta możliwość była kwestią sporną; zabójca był dobry w tym, co robi. Drugie morderstwo zostało popełnione cztery dni później, 4-go sierpnia 2002 roku. Tym razem była to kobieta o nazwisku Quarter Queen, w jednoosobowym apartamencie na Trzeciej Alei, na przedmieściach Los Angeles. Została pobita na śmierć. Narzędzie zbrodni, coś w rodzaju tępego cylindra podobnego do kija, rozbiło jej ciemię. Okazało się również, że przed śmiercią była duszona. Wspominam o tym, bowiem jest to powiązanie pomiędzy obiema zbrodniami, wskazówka która pokazuje, że sprawcą obu przestępstw jest ta sama osoba, a nie jest to tylko jakiś odrębny przypadek w obrębie miasta, pomimo różnicy w lokalizacji.

Na obu miejscach zbrodni przybito do ściany słomiane laleczki, cztery na Insist Street i trzy na Trzeciej Alei.

To, że na miejscu pierwszej zbrodni znaleziono słomiane lalki dostało się do opinii publicznej, co stworzyło wiarygodną możliwość, że drugie morderstwo było imitacją. Jednak było więcej drobnych poszlak łączących dwa zabójstwa, więc policja potraktowała je jako jedną sprawę seryjnego morderstwa, nie oddzielne przypadki. Aczkolwiek hipoteza ta stworzyła wiele problemów; poza słomianymi lalkami nie było żadnego dowodu rzeczowego łączącego Belive Bridesmaid i Quarter Queen. Nie mieli żadnych wspólnych nazwisk czy numerów telefonów w komórkach; Quarter Queen nawet nie posiadała komórki – była tylko trzynastoletnią, małą dziewczynką. Nie miała żadnych oczywistych zbieżności z czterdziesto cztero letnim weteranem, który po wojnie zaczął pisać. Było ciężko je znaleźć z powodu odległości obu lokacji, lecz jeśli założymy, że naprawdę jest pomiędzy nimi jakiś związek, to raczej dotyczy mężczyzny i matki dziewczynki, która była podczas popełniania morderstwa na wycieczce. W starych opowieściach detektywistycznych związek pomiędzy dwiema pierwszymi ofiarami znajdowano zawsze po dodaniu trzeciej. W tym przypadku bieg śledztwa zmienił się również po trzeciej ofierze, dziewięć dni później – 13 sierpnia 2002. Media użyły przerwy, żeby całą sprawę nagłośnić pod kryptonimem Morderstw Słomianych Lalek.

Tym razem znaleziono dwie słomiane lalki przybite do ściany. Ich liczba zmniejszała się o jedną przy każdym morderstwie.

Zdarzenie miało miejsce po wschodniej stronie LA, w miejskiej rezydencji niedaleko przystanku metra Glass Station. Ofiara nazywała się Backyard Bottomslash i była dwudziesto ośmio letnią kasjerką w banku – możliwe, że wybrał wiek ofiary przypadający gdzieś pomiędzy pierwszej i drugiej. Nie muszę wspominać, że nie miała żadnego fizycznego powiązania z wcześniejszymi ofiarami. Pewnie nigdy nawet nie minęli się na ulicy. Przyczyną śmierci był krwotok. Związany, bita, krwawiąca… każdy mord został popełniony przy użyciu innej metody i żaden nie wykazywał jakiekolwiek powiązania z resztą. Wyglądało to jak eksperymenty, testowanie czegoś nowego na kolejnych ofiarach, nie czyniąc żadnej śmierci choćby wyglądającej na naturalną. Nigdzie nie znaleziono narzędzia zbrodni. Policja przy każdym przestępstwie stawała się bardziej zawzięta do rozwiązania zagadki, ale wywnioskowali, że trzecie morderstwo było ostatnim i, nie mając danych do prowadzenia śledztwa, byli zmuszeni zakończyć sprawę. Umiejętności przestępcy nie miały sobie równych i postawiły policję w kropce, udało mu się również uderzyć we własne ego, co uważam za główny cel.

A, tak, jest jeszcze jeden istotny czynnik łączący wszystkie trzy lokacje, jeśli nie weźmiemy pod uwagę słomianych laleczek; każdą zbrodnię została popełniono w pomieszczeniu zamkniętym od wewnątrz. W starej historii rodem z Sherlocka Holmesa główną poszlaką byłby Zamknięty Pokój. Ale śledczy nie zwrócili na to większej uwagi. Jednak kiedy Misora Naomi otrzymała od L dokumenty dotyczące śledztwa, skupiła się właśnie na “okoliczności Zamkniętych Drzwi” i poczuła się niepewnie. Wywnioskowała, że jest to klucz do zagadki.

Po odebraniu dokumentacji 15-go sierpnia, Misora Naomi, która teraz działała nie jako agentka FBI, lecz pod bezpośrednią jurysdykcją L, rozpoczęła śledztwo. Będąc zatrudnioną przez samą siebie na czas nieokreślony, musiała odłożyć cały ekwipunek przypadający na standardowego agenta. Prowadziła sprawę uzbrojona nie lepiej niż zwykły cywil.

W każdym razie, nie czuła się jak cywil. Nigdy podczas śledztwa nie doprowadziła do sytuacji, w której musiała użyć swego autorytetu; nie była z typu detektywów którzy pracują nad sprawami tego wymagającymi. Czeka ją zapewne mozolna robota, ale działanie samemu zapobiegnie generalnej zbiorowej głupawce i pomoże wykazać się indywidualnymi umiejętnościami, więc nie była znowu taka nieszczęśliwa. L zobaczy na własne oczy, jak utalentowana była w plenerze.

Nie zważając na nic, Misora pojawiła się na Insist Street w dzielnicy Hollywood, miejscu pierwszego morderstwa, popołudniem 15-go sierpnia. Pomyślała, wyławiając telefon z torebki, że dom jest za duży jak na tylko jednego mieszkańca. Następnie wystukała niezawodny pięciocyfrowy kod, wprowadzony aby ubezpieczyć zarówno ją, jak i L.

„L. Jestem na miejscu.”

“Dziękuję pani.”

Przewidywalnie, syntetyczny głos wydobywający się z jej komórki był taki sam jak w przypadku laptopa. L najprawdopodobniej zawsze ukrywa się za nim kiedy prowadzi śledztwo, ale w tym momencie to nie był temat do rozmyślań. „Co mam teraz zrobić?” Chciała wejść na teren posiadłości, ale nie mogła działać bez konsultacji z L.

„Jest pani teraz na miejscu zbrodni, Misora Naomi? Czy może ciągle na zewnątrz?”

„Na zewnątrz. Patrzę na dom z drugiego końca ulicy – jeszcze do niego nie weszłam.”

„Więc proszę to zrobić. Nie będzie pani potrzebowała klucza, drzwi nie powinny być zamknięte.”

„…No dobrze,” odpowiedziała przez zaciśnięte zęby. Musiała się powstrzymywać, aby nie zacząć na niego krzyczeć. Takie przygotowania powinny zostać odebranie jako okazanie szacunku, ale Misora potrafiła przecież dostać się do domu sama, więc nie doceniła dodatkowej pomocy.

Weszła na posiadłość przez główną bramę. Ofiara została zamordowana w sypialni – Misora rozumiała ogólną strukturę domu poprzez obejrzenie go z zewnątrz, czego nauczyła się podczas pracy w FBI. Sypialnia dla wygody znajdowała się zapewne na pierwszym piętrze. Pomimo, iż zbrodnia została popełniona już pół miesiąca temu, nie było nigdzie żadnego kurzu. Sprzątacz musiał wszystko regularnie czyścić.

„Ee, L?”

“O co chodzi?”

“Z informacji, które mi wczoraj przysłałeś wynika, że policja zakończyła śledztwo w tym miejscu.”

„Tak.”

“Jak udało ci się zdobyć raporty policyjne? Dali ci je?”

“Tak.”

…Jasne. “Więc czy wysyłanie mnie tutaj po tak długim czasie nie jest trochę bez sensu?”

”Nie,” powiedział L. „chciałbym znaleźć coś, co policja mogła przegapić.”

„Aha… czyli znaczy co?” Nic nie zmieniło się od ostatniej wizyty policji, plus nie odpowiedział w pełni na pytanie.

„Szukanie poszlak setki razy nie pozostanie bez znaczenia,” wyjaśnił.

„Może pojawiło się coś nowego podczas minionych dni. Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że pomiędzy tą ofiarą, Quarter Queen, a Backyard Bottomslash, zabitym dwa dni temu, jest znaczące powiązanie. Jeśli nie ma takowego, i przyjmiemy, że przestępca wybiera ofiary przypadkowo, jakimi pobudkami się kieruje przy doborze? Innymi słowy, pani Misora Naomi, proszę panią o znalezienie brakującego ogniwa.”

„Rozumiem…”

Właściwie nie rozumiała, ale nie chciała się o to kłócić, więc zachowała żądanie w pamięci podczas wchodzenia do sypialni. Drzwi otwierały się do środka. Był przy nich dodatkowy zamek.

Okoliczność Zamkniętych Drzwi.

Dwa pozostałe miejsca zbrodni również posiadały dodatkowe zamknięcie – zanotowano w raportach policyjnych. Czy właśnie to łączy wszystkie ofiary…? Nie, skoro wniosek można wysunąć jedynie na podstawie raportu, L dawno by się tym zajął. Chciał znaleźć coś nowego. Był to mały pokój, niewielką ilość mebli przysunięto do ścian – tworzyły jakby tłok. Na środku stało duże łóżko, naprzeciwko półki na książki. Wszystkie tomiki były lekkimi lekturami; wyglądało na to, że Believe Birdesmaid tu się relaksował. Okazuje się, że trzymał życie prywatne i pracę osobno; dość niezwykłe jak na pisarza, ale widać starał trzymać się tej reguły. Na górze pewnie mieściła się pracownia. Musi obejrzeć ją później.

„Tak przy okazji, pani Misora Naomi. Co pani sądzi o przestępcy? Chciałbym usłyszeć pani opinię na ten temat.”

“Nie sądzę, żeby moja konkluzja coś dała.”

„Każda opinia jest ważna dla sprawy.”

Misora przez chwilę nie odpowiadała, przemyślając całą sytuację. Miał rację. “… Myślę, że to dziwne,” przyznała, odpowiadając bezpośrednio a nie owijając wszystkiego w bawęłnę jak wczoraj. Uznała sprawę za niezwykłą już czytając raporty przesłane jej przez L. „Zabójca nie tylko zamordował ofiary. Zrobił też wiele innych dziwnych rzeczy w pokoju – a potem je zataił.”

„Na przykład?”

“Na przykład odciski palców. Policja nie znalazła ani jednego; wytarł całe miejsce zbrodni.”

”Ach tak. Ale czy wycieranie odcisków palców na miejscu zbrodni nie jest rzeczą praktykowaną przez liczny odsetek kryminalistów?”

„Nie w ten sposób. Przekroczył wszelkie granice.”

Nagle uświadomiła sobie, że L ją testuje. Pytał o jej zdanie po to, żeby porównać je z własnymi wnioskami i stwierdzić, czy naprawdę będzie dla niego wartościową wspólniczką.

„Przestępca mógł po prostu włożyć rękawiczki,” kontynuowała, „ale tego nie zrobił. Wytarł każde miejsce zbrodni tak, że nie znaleziono tam żadnych odcisków palców – ani ofiary, ani żadnych przyjaciół czy innych gości. Wyczyścił nawet klosze; nigdzie nie ma nawet najmniejszej plamki. To dziwne.”

„Tak, zgadzam się.”

…Zaskakujące.

“Jeżeli aż taki z niego paranoik, L, nie sądzę, że znajdę tu jakieś dowody. To typ, który nigdy nie popełnia błędów.”

Błąd. Taki, jak popełniony przez nią w zeszłym miesiącu.

„Zwykle detektywi znajdują błąd przestępcy i wykorzystują, aby go złapać. Ale tym razem po prostu nie ma żadnego błędu.”

“Tak, zgadzam się.” powtórzył L. “Aczkolwiek może jest tam coś, co nie jest błędem?”

„Nie jest błędem?”

“Tak. Widzi pani cokolwiek, co policja mogła przegapić? Co przestępca mógł zostawić celowo?”

Celowo? Przestępcy tak robią? Dlaczego ktoś miałby umyślnie zostawiać za sobą poszlaki, jeśli mógłby zostać przez to złapany? Nigdy by… a może jednak? Misora pomyślała o słomianych laleczkach i dodatkowych zamkach w Zamkniętych Pokojach – czy specjalnie zostawił wskazówki? To nie był zbieg okoliczności - zwłaszcza Zamknięte Pokoje. Musi być w tym jakiś haczyk. Wszystkie pokoje zamknięto od środka, ale przestępca nie poczynił żadnych starań, żeby morderstwa wyglądały jak samobójstwa. Pierwsza ofiara została uduszona, druga pobita – w obu przypadkach na miejscu nie znaleziono narzędzia zbrodni, co całkowicie wyklucza samobójstwo. Zamknięte Pokoje muszą mieć jakieś ukryte znaczenie. Były zbyt nienaturalne, żeby uznać je za przypadek.

Kolejną poszlaką były lalki przybite do ściany. Jednak Misora nie mogła zobaczyć żadnego związku.

W Japońskiej kulturze słomiane laleczki, podobne do egzemplarzy przybitych do ścian, są symbolem klątw przekazywanych z jednej osoby na drugą – sugeruje to, że morderca jest albo Japończykiem, albo bardzo dobrze zna Japońską kulturę. Jednak z drugiej strony laleczki były tylko tanią imitacją i mogły zostać zakupione za 3 dolary w pierwszym lepszym sklepie z zabawkami.

Misora zamknęła za sobą drzwi na zamek i odwróciła się aby spojrzeć na dziury w miejscu gdzie wisiały lalki.

W tym pokoju pozostawiono cztery laleczki. Każda z nich była przybita do jednej z czterech ścian, ale oczywiście zostały usunięte ze względu, że były dowodem rzeczowym. Teraz zostały tylko dziury. Misora wyjęła zdjęcia z miejsca zbrodni i dokładnie zbadała, każde zdjęcie przedstawiało pojedynczą lalkę. Kolejna fotografia przedstawiała Believe Bridesmaid leżącego na plecach na łóżku, z wyraźnymi znamionami na szyi.

Pozostało jeszcze jedno zdjęcie.

To był znów Believe Bridesmaid, tym razem w szpitalu, leżący nago po przeprowadzonej na nim autopsji. Na piersi miał niezbyt głębokie, aczkolwiek poprowadzone przez całą długość żeber, zrobione nożem nacięcia. Zrobione post mortem.

„Rany na ciele ofiary sugerują, że w ten sposób zabójca ściągnął na niego jakąś klątwę, może z powodu tego, co napisał? Tworzył kiedyś artykuły do tabloidów; możliwe, że narobił sobie wielu wrogów.”

„A co z drugim i trzecim morderstwem? Nie było między nimi żadnej korelacji, a każde z ciał zostało zmasakrowane po śmierci, i to z rosnącą brutalnością.”

„Mógł to zrobić, żeby zatuszować wyjątkowość pierwszego morderstwa. A może klątwa jest skierowana na inną ofiarę, a Bridesmaid był tylko wabikiem. Wzmagająca się agresja miałaby tylko odwrócić naszą uwagę.”

“Czytała pani opinię, iż morderca zabijał bezładnie?”...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin