Irena
Poznałem kiedyś, ładną Irenę,
Od razu, w oko wpadła mi.
To do niej chodziłem, co niedziela,
A czasem, z rzędu kilka dni.
Kupiłem, w końcu, bukiet kwiatów,
Biegnę, oświadczyć szybko się.
Tylko jeden, problem mam,
Czy ona zechce zemną, być czy nie?
Irena, Irena, Irena,
Jak piękne jest imię Twe?
Ty zostaw, przymnie, serce swe.
Twe oczy, jak gwiazdy cudnie lśnią.
Przez resztę, życia chcę być z nią.
Już się skończą, moje marzenia,
I żoneczkę piękną mam.
Jej uśmiech mnie, w każdy dzień rozpromienia,
I nigdy już nie będę sam.
Bywają dni, kiedy jestem z męczony,
I wszystko w koło, wkurza mnie.
Wtedy dostanę, całusa od Żony.
Zaraz, od nowa żyć się chce.
Sax1701