TEMAT: JEZUS ODDAJE ZA NAS SWOJE ŻYCIE
Wielki Piątek
Cel dydaktyczny: ukazanie znaczenia męki i śmierci Pana Jezusa
Cel wychowawczy: wychowujemy do poszanowania krzyża i głębszego zrozumienia męki i śmierci Jezusa
1.
Modlitwa:
2.
Sprawdzenie:
- Obecności
- Zeszytów
- Podręczników
- Wiadomości z ostatniej katechezy
3.
Zainteresowanie tematem:
Proszę by każda grupa ułożyła z rozsypanki zdanie. (załącznik)
Analiza pracy.
G. 1.
Jezus umarł za nas na krzyżu, bo nas kocha.
G. 2.
Krzyż jest dla nas znakiem wybawienia i przebaczenia.
G. 3.
Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
G. 4.
Powiedzcie mi co wspólnego mają te wszystkie teksty. (krzyż)
Rozsypanka
Pogadanka
Xero dla uczniów
4.
Wymiar egzystencjalny:
Gdzie na co dzień spotykamy krzyże?
Co robimy gdy przechodzimy obok krzyża?
Kiedy czynimy na sobie znak krzyża świętego?
A teraz pytanie z innej beczki. Ile mamy dni tygodnia?
Kto wymieni?
Który z tych dni jest najważniejszy?
Który wy lubicie najbardziej?
Jest taki okres w liturgii, kiedy mówimy: Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota, Wielka Niedziela. Kiedy to jest?
Który z tych dni jest związany w sposób szczególny z krzyżem?
Co się stało w tym dniu? (Jezus umarł na krzyżu)
5.
Wymiar biblijny:
Posłuchajcie co się w tym dniu stało.
Łk 23:33-46
33. Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.
34. Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.
35. A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym.
36. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,
37. mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie.
38. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski.
39. Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.
40. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?
41. My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił.
42. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.
43. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.
44. Było już około godziny szóstej i mrok ogaranął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.
45. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.
46. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha.
Analiza tekstu.
Odczyt
Pismo św.
6.
Wymiar liturgiczny:
Teraz wspólnie odprawimy sobie drogę krzyżową. (krzyż na biurku i świece)
Panie, Jezu Chryste, chcę jeszcze raz iść z Tobą drogą krzyżową, chcę ulżyć Twej Męce i z Tobą przeżywać cierpienia. Proszę Cię, Panie, przyjmij codzienne troski dzieci i pomóż nam przemienić nasze serca.
Chciałbym Ci pomóc, Jezu, choć wiem, że to także ja przez moje grzechy skazałem Ciebie na śmierć. Byłem niegrzeczny, a winnych szukałem gdzie indziej. Sam nie wiem, dlaczego. Teraz widzę, jak stoisz przed Piłatem i patrzysz na mnie z miłością.
O Jezu, spróbuję iść za Tobą.
Panie, tak bardzo umiłowałeś człowieka, umiłowałeś mnie, że bierzesz na swoje ramiona ciężki krzyż - krzyż moich grzechów - grzechów całego świata, trzymasz go mocno i idziesz, by mnie zbawić.
O Jezu, wezmę także mój krzyż i pójdę za Tobą.
Straciłeś siły, dlatego upadłeś, ale powstajesz, bo nie myślisz o swoim cierpieniu. Spoglądasz na mnie, a ja śmieję się z niemocy innych - wyśmiewam się z jąkającego się kolegi, pogardliwie patrzę na pijaka, oburzam się, gdy ktoś kłamie, źle się uczy.
O Jezu, ja też powstanę i będę pomagał tym, którzy nie mogą podnieść się o własnych siłach.
Twoja kochana Mama, przeciska się przez tłum, aby być blisko Ciebie, Panie. Staje przed Tobą, spogląda Ci w oczy ze smutkiem i miłością, chce mi się płakać. Myślę teraz o mojej mamie - Ona często tak na mnie patrzy, a mnie denerwuje jej spojrzenie.
Postaram się być lepszym dzieckiem i nie zasmucać Mojej i Twojej, Panie, Mamy.
Dobrze, że jakiś człowiek pomógł Ci, chociaż nie chciał, czy może wstydził się. Panie Jezu, ja też zmuszam się, gdy trzeba pomóc rodzicom kolegom, ale teraz już wiem, że pomagając drugiemu człowiekowi, pomagam Tobie.
O Jezu, tak bardzo chcę, żeby mi się zawsze chciało być dobrym.
Odważna była ta kobieta, a Ty jesteś już bardzo zmęczony, tak jak ludzie wracający z pracy, którzy czekają na drobny gest dobroci, czekają na pomoc dziecka.
O Jezu, chociaż zapominam, że idę z Tobą drogą krzyżową, pomogę zmęczonym i smutnym, będę ocierał zapłakane twarze.
Drugi upadek nie jest przypadkowy, krzyż jest bardzo ciężki, a Ty, Panie, coraz słabszy. Z wielkim trudem podnosisz się, Panie, a ja jestem bezsilny wobec swoich grzechów: lenistwa, kłamstwa, nieposłuszeństwa. Ciężar moich grzechów tak Cię przygniata.
O Jezu, poprawię się, żeby moje grzechy nie ciążyły Ci tak bardzo.
Te kobiety są takie smutne, żal im Ciebie Panie, a Ty mówisz, żeby płakały nad swoimi dziećmi. Już wiem, dlaczego mamy mają płakać i wstydzę się, bo przypomniało mi się, ile razy moja mama płakała przeze mnie - bardzo niegrzecznie jej odpowiadałem, nie chciałem jej pomagać, a nawet oszukiwałem ją i kłamałem.
O Jezu, pomóż mi się zmienić, żeby moja mama nie musiała płakać nade mną.
Znowu upadłeś, mój Jezu. Krzyż jest coraz cięższy, a Ty nie masz już sił. To znowu przeze mnie, bo obiecywałem poprawę, ale nic z tego nie wyszło. Nie wiem, jak to się stało, że popełniłem ciężki grzech - jestem do niczego.
Panie, Ty wstajesz ostatkiem sił, obiecuję Ci jeszcze raz poprawę, przebacz mi, szczerze żałuję.
Co oni robią, zdzierają z Ciebie ubranie, przecież tak nie wolno, dlaczego nikt nie protestuje, nie oburza się, przeciwnie niektórzy nawet śmieją się z Ciebie. Znowu bardzo się wstydzę, bo przypomniało mi się, jakie gazety oglądałem u mojego kolegi, a kiedy mamy nie było w domu, to z ciekawością patrzyłem na nieprzyzwoity film.
O Jezu, będę kontrolował swoje myśli, słowa i czyny.
Źli ludzie przybili do krzyża Twoje ręce, abyś moimi mógł czynić dobro. Przybili Twoje nogi, abyś moimi szedł do potrzebującego człowieka, a ja nie pamiętam o tym w codziennym życiu - moje ręce czynią wiele zła, moje nogi prowadzą mnie tam, gdzie nie ma Ciebie, Panie.
O Jezu, daję Ci moje ręce i nogi, abyś przeze mnie czynił dobro.
Jezus umiera za moje grzechy, umiera na krzyżu. Zastanawiam się w tej chwili, czym dla mnie jest krzyż - wisi w moim domu, w mojej klasie, ale ja wcale nie zwracam na niego uwagi, przyzwyczaiłem się do widoku krzyża, a najgorsze jest to, że mój gest żegnania w niczym nie przypomina znaku krzyża.
O Jezu, chcę kreślić poprawny znak krzyża i częściej z miłością spoglądać na Ciebie, ukrzyżowanego.
Jakie to smutne, moja kochana Mama, Maryja trzyma Ciebie, Panie, martwego na kolanach. Czy ja też jestem winien tej śmierci? Jestem jeszcze dzieckiem, wielu rzeczy nie potrafię zrozumieć, ale wiem już, co dobre, a co złe. Nie opuszczę Cię nigdy, mój Panie, wytrwam przy Tobie do końca.
O Jezu, naucz mnie tak żyć, żeby Maryja nie musiała płakać nad moją zranioną, martwą duszą.
Jestem jeszcze dzieckiem, nie myślę o śmierci, ani o grobie, chociaż wiem, że wszyscy muszą umrzeć, a potem zmartwychwstaną. Właśnie, czy ja zmartwychwstanę do życia z Jezusem? Muszę myśleć o tym już teraz.
...
didonka