Dawkins Richard - Kłamstwo dla Jezusa.pdf

(114 KB) Pobierz
K³amstwo dla Jezusa?
Kłamstwo dla Jezusa?
Autor tekstu: Richard Dawkins
Blogi hucz± od chichotu. Mark Mathis, dwulicowy producent bardzo
rozreklamowanego filmu Expelled (Wyrzucony) strzelił sobie w stopê tak
spektakularnie, ¿e zwrot ten mógłby byæ wymy¶lony dla niego. Nie mo¿na strzeliæ
do własnej bramki bardziej ni¿ on to zrobił. Jak to jest mo¿liwe, ¿e człowiek, który
zarabia na ¿ycie tendencyjn± propagand±, wrêczył swoim przeciwnikom tak
ol¶niewaj±cy sukces propagandowy? Wrêczył im na talerzu, tak sromotnie i tak
NIEPOTRZEBNIE.
Pisz±c to dla RichardDawkins.net zakładam, ¿e nasi czytelnicy znaj± ju¿ fakty z
Pharynguli i ponad 40 innych blogów, które podchwyciły tê historiê i s±
wymienione
Blogach
naukowych
[
http:/scienceblogs.com/gregladen/2008/03/pz_myers_expelled_gains_sainth
.php] .
Dlatego te¿ nie bêdê omawiaæ głównego przesłania filmu - ¿e amerykañscy
naukowcy-kreacjoni¶ci s± prze¶ladowani za swoje pogl±dy - poza stwierdzeniem,
¿e to zupełnie NIE było głównym przesłaniem filmu, kiedy nazywał siê Crossroads
(Skrzy¿owanie dróg) i kiedy ja, wraz z PZ Myersem, Eugenie Scott i innymi
dali¶my siê nabraæ na udział w tym filmie.
A teraz o samej "Kompromitacji Wielkiego Pi±tku", nadzwyczajnym i
kosztownym błêdzie w ocenie sytuacji przez Mathisa. Pomy¶lcie tylko. Jego cały
film po¶wiêcony jest tezie, ¿e amerykañscy naukowcy s± nêkani i wyrzucani z
pracy z powodu swoich pogl±dów. Twórcy filmu pracuj± ciê¿ko omawiaj±c (czy
raczej obrabiaj±c młotem) wszystkie gor±ce tematy - wolno¶ci słowa, wolno¶ci
my¶li, prawa do odrêbnego zdania, prawa do wysłuchania, prawa do
dyskutowania, a nie tłumienia dyskusji. To s± tematy, które postanowili podnie¶æ,
ze szczególnym uwzglêdnieniem ewolucji i "inteligentnego projektu" (ID -
inteligent design) (dowcipnie opisanego przez kogo¶ jako kiepski frak). Podczas
filmowania Mathis podstêpem skłonił cały szereg naukowców, w tym PZ Myersa i
mnie, do wziêcia udziału w filmie i obu nas wymienił w koñcz±cych film
podziêkowaniach.
Najwyra¼niej nie¶wiadomy ironii Mathis nakazał jakiemu¶ zbirowi w mundurze
wyrzucenie Myersa, który stał w kolejce wraz z rodzin± do wej¶cia na salê filmow±
i groził mu aresztem, je¶li natychmiast nie opu¶ci lokalu. Czy Mathisowi nie
przyszło do głowy - co przyszłoby do głowy ka¿demu normalnie uprzejmemu i
rozs±dnemu człowiekowi - ¿e Myers, odegrawszy wiod±c± rolê w filmie, mógłby
zostaæ zaproszony na pokaz jako szanowany go¶æ? Albo, bardziej cynicznie, czy nie
wiedział, ¿e PZ jest jednym z najpopularniejszych w kraju blogersów, znanym ze
zjadliwego humoru, doskonale umiejscowionym do tego, by doprowadziæ cały
Internet do zanoszenia siê zachwyconym i szyderczym ¶miechem? Dawno temu
zrozumiałem, ¿e Mathis jest nieuczciwy. Nie wiedziałem, ¿e jest tak całkowicie
nieudolny.
Nie tylko nieudolny w public relations, nieudolny w swoim wybranym zawodzie
filmowca, bo sam film, jak odkryłem obejrzawszy go w pi±tek (i to mnie
rzeczywi¶cie zaskoczyło) jest nudny, ¼le zrobiony, amatorski, zbyt długi, ¼le
skonstruowany i całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek stylu, dowcipu czy
subtelno¶ci. Ma wszystkie znamiona twórcy filmowego, który nic nie wie o
rzemio¶le robienia filmów. Wrócê do tego za moment.
Najpierw jednak muszê rozprawiæ siê z kilkoma pytaniami, które powstały w
zwi±zku z Wielkopi±tkow± Masakr± Reputacji Marka Mathisa (niektórzy
na
komentatorzy zastanawiaj± siê publicznie, czy film kiedykolwiek wejdzie na
ekrany, przypuszczaj±c, ¿e jego sponsorzy wycofaj± siê ze strachu przed
¶ci±gniêciem na siebie czê¶ci tego o¶mieszenia).
W rozpaczliwym wysiłku ograniczenia szkód kreacjonistyczne oszołomy
przekrêcaj± historiê tak, by wygl±dało, jakby¶my (PZ i ja) wkrêcili siê tam bez
pozwolenia. Nieodpowiednio nazwany "Discovery" Institute zatytułował swój
artykuł w sieci: "¦wiatowej sławy darwinista Richard Dawkins upada tak nisko, ¿e
wpycha siê bez zaproszenia na Expelled". Autor artykułu stwierdza, ¿e rzekomo
przyznałem siê, i¿ nie byłem zaproszony. Mark Mathis powiedział co¶ podobnego o
PZ w pytaniach i odpowiedziach po pokazie, kiedy publicznie wezwałem go, by
wytłumaczył, dlaczego go wyrzucił. Stwierdził wtedy, ¿e ten pokaz był otwarty
tylko dla zaproszonych go¶ci, a PZ nie został zaproszony. Ale, jak podkre¶liło wielu
komentatorów, na ten pokaz z cał± pewno¶ci± nie były wymagane zaproszenia.
Dostanie siê na pokaz wymagało jedynie internetowego zgłoszenia i to wła¶nie
zrobił PZ. Poł±czył siê z sieci± i zamówił miejsce na pokazie, tak samo jak wszyscy
inni, wł±cznie z kilkoma osobami z dorocznej konferencji amerykañskich ateistów
w Minneapolis. PZ otwarcie podał własne nazwisko - nie jest człowiekiem
ukrywaj±cym siê za fałszywym nazwiskiem czy sztuczn± brod±,. Jak wielu innych,
wł±cznie ze swoj± córk± i Kristine Harley (patrz jej stronê internetow± Amused
Muse [ http://amused-muse-blogspot.com/] ) PZ skorzystał z hojnej oferty
zarezerwowania miejsc dla swoich go¶ci i zaprosił mnie, bym był jednym z nich.
Nie proszono o podanie nazwisk go¶ci, nie było ¿adnej technicznej mo¿liwo¶ci
zrobienia tego i dlatego moje nazwisko nie pojawiło siê na li¶cie.
Wielu ludzi zastanawiało siê dlaczego, skoro PZ wyrzucono, mnie udało siê
wej¶æ. Podawano to jako dalszy dowód całkowitej niekompetencji Mathisa, ale
s±dzê, ¿e nie jest to sprawiedliwe. Mathisowi łatwo było zauwa¿yæ nazwisko PZ
Myersa na li¶cie tych, którzy zarezerwowali miejsca. Podobnie jak nazwiska
wszystkich go¶ci, moje tak¿e nie figurowało na li¶cie i dlatego Mathis mnie nie
zauwa¿ył. My¶lê wiêc, ¿e mo¿na go uwolniæ z głupoty niezauwa¿enia mnie. Ale
skazaæ za krañcow± głupotê wyrzucenia PZ. Czego siê bał? S±dził, ¿e PZ zrobi co -
otworzy ogieñ z kałasznikowa? Teraz, kiedy o tym my¶lê, s±dzê, ¿e to wszystko
wkomponowuje siê w rozdmuchan± paranojê widoczn± w całym filmie.
Cały ton filmu jest jojcz±cy, paranoiczny - wrêcz ¿ałosny. Narracjê prowadzi
człowiek o nazwisku Ben Stein. Nigdy o nim nie słyszałem, ale podobno jest dobrze
znany w Ameryce, bo inaczej trudno byłoby zrozumieæ, dlaczego został wybrany do
odegrania głównej roli w tym filmie. Z pewno¶ci± nie został wybrany ze wzglêdu na
swoj± znajomo¶æ nauki ani siłê logicznego rozumowania, ani atrakcyjno¶æ dla
publiczno¶ci (wielkie nieba, z pewno¶ci± nie), a głos ma irytuj±cy, nosowy,
pozbawiony wszelkiego wdziêku oraz spółgłosek. Przypuszczam, ¿e to wła¶ciwy
głos do przekazania jojcz±cej paranoi, o której wspomniałem, i byæ mo¿e s± to
wystarczaj±ce kwalifikacje.
Teraz za¶ sam film. Co za tandetny produkt marnej jako¶ci. Ulubionym
dowcipem w społeczno¶ci filmowców jest "Lord Privy Seal". Amatorzy i nowicjusze
w sztuce robienia filmów dokumentalnych nie mog± oprzeæ siê pokusie ilustrowania
ka¿dego słowa komentarza odpowiednim obrazem. Lord Privy Seal (Lord Stra¿nik
Pieczêci) jest starym tytułem w heraldycznej tradycji Wielkiej Brytanii. W dowcipie
kiepski re¿yser filmowy ilustruje go pokazuj±c lorda, potem wygódkê (drugie
znaczenie angielskiego słowa "privy"), a potem fokê (drugie znaczenie angielskiego
słowa "seal"). Film Mathisa wrêcz zanosi siê od Lord Privy Seal. Pokazuje nam
bezsensowny z punktu widzenia akcji obraz Nikity Chruszczowa wal±cego w stół
(¿eby zilustrowaæ co¶ podobnego do "emocjonalnego wybuchu"). S± tam podobnie
nieudolne ujêcia gilotyny, walki na piê¶ci, a przede wszystkim muru berliñskiego i
nazistowskich komór gazowych i obozów koncentracyjnych.
Godzinami, jak siê wydaje, powtarzana jest informacja o rzekomym zwi±zku
miêdzy darwinizmem i nazizmem, a jest to po prostu skandal. Mamy uwierzyæ, ¿e
Hitler działał pod wpływem Darwina. Hitler był wystarczaj±cym ignorantem i
szaleñcem, by jego odra¿aj±cy umysł wchłon±ł jaki¶ rodzaj przekrêconego
niezrozumienia Darwina (wraz z zupełnie nie przekrêconym zrozumieniem
antysemityzmu Marcina Lutra i własnej religii katolickiej, której nigdy siê nie
wyrzekł), ale nie jest to przecie¿ win± Darwina. Moim zdaniem, które czêsto
wyra¿ałem (na przykład w Samolubnym genie a szczególnie w tytułowym rozdziale
A Devil's Chaplain), s± dwie przyczyny, dla których powinni¶my powa¿nie
traktowaæ darwinowski dobór naturalny.
Po pierwsze, jest to najwa¿niejszy element wyja¶nienia naszego istnienia oraz
istnienia wszelkiego ¿ycia. Po drugie, dobór naturalny jest dobr± lekcj±, jak NIE
organizowaæ społeczeñstwa. Jak czêsto ju¿ powtarzałem, jako naukowiec jestem
gor±cym darwinist±. Ale jako obywatel i człowiek pragnê budowaæ społeczeñstwo,
które jest tak nie-darwinowskie, jak tylko potrafimy. Pochwalam opiekê nad
biednymi (bardzo nie-darwinowskie). Pochwalam powszechn± opiekê zdrowotn±
(bardzo nie-darwinowskie). Mówienie "powinno byæ", dlatego, ¿e "jest" w naturze,
to jeden z klasycznych błêdów filozoficznych. Stein (czy ten, co napisał mu tekst)
sugeruje, ¿e Hitler popełnił ten bł±d w odniesieniu do darwinizmu. Je¶li spojrzymy
na ¶wie¿sz± historiê, najbli¿szymi reprezentantami darwinowskiej polityki s±
"niewspółczuj±cy konserwaty¶ci", tacy jak Margaret Thatcher, George W. Bush, czy
bohater samego Bena Steina - Richard Nixon. Byæ mo¿e wszyscy ci ludzie wraz z
darwinistami społecznymi od Herberta Spencera do Johna D. Rockefellera popełnili
bł±d "powinno byæ/jest" i usprawiedliwiali swoje okropne pogl±dy społeczne
powołuj±c siê na przekrêcon± wersjê darwinizmu. Ka¿dy, kto uwa¿a, ¿e ma to
jakiekolwiek znaczenie w kwestii orzekania o prawdzie lub fałszu teorii ewolucji
Darwina, jest albo bezrozumnym głupcem, albo cynicznym manipulantem
bezrozumnych głupców. Nie chcê spekulowaæ, do której kategorii nale¿± Ben Stein
i Mark Mathis.
Stein nie ma ¿adnego talentu komediowego, co widaæ było, kiedy opowiadał
jaki¶ dziwaczny dowcip o drapaniu w plecy, który był kompletnym niewypałem. Ale
jego próby jako tragika były jeszcze gorsze. Odwiedza Dachau i kiedy przewodnik
informuje go, ¿e wielu ¯ydów zostało tam zabitych, ukrywa twarz w dłoniach, jak
gdyby usłyszał o tym po raz pierwszy w ¿yciu. Oczywi¶cie, nie to było jego
intencj±, ale dla mnie jego okropna gra była obraz± pamiêci ofiar.
Bardziej złowroga ni¿ nieudolny "Lord Privy Seal" i nieumiarkowane i całkowicie
bezprawne rozgrywanie karty nazistowskiej, jest bezczelna pogoñ za tanim
¶miechem kosztem naukowców i uczonych, którzy uczciwie próbuj± wyja¶niæ
trudne kwestie. Tani ¶miech, który mo¿na wywołaæ tylko w¶ród publiczno¶ci
składaj±cej siê z naukowych ignorantów (i tutaj z pewno¶ci± nie mo¿na niczego
zarzuciæ instynktom propagandowym Mathisa: niew±tpliwie zna swoj± docelow±
publiczno¶æ). Jednym przykładem jest potraktowanie filozofa Michaela Ruse:
przyzwoitego człowieka, jowialnego brodacza, elokwentnego mówcê z prawdziwym
i uczciwym pragnieniem jasnego wyja¶nienia trudnych idei. Stein zapytał Ruse'a
jak powstało ¿ycie. Pierwszym impulsem Ruse'a (jak byłoby i moim) był uczciwy
wysiłek wyja¶nienia trudnej idei naukowej. Zacz±ł od powiedzenia, ¿e nie wie, jak
powstało ¿ycie i nie wie tego nikt inny. W tym momencie Ruse prawdopodobnie nie
miał pojêcia, ¿e jego rozmówca prowadzi grê bez cienia uczciwo¶ci. Ruse cierpliwie
tłumaczył, ¿e powstanie ¿ycia (które nie ma nic wspólnego z sam± teori± Darwina,
ale jest niezbêdnym poprzednikiem darwinowskiej ewolucji) jest ciekaw± i
nierozwi±zan± tajemnic±, nad któr± aktywnie pracuj± naukowcy. Jako przykład
Ruse mógł wybraæ dowoln± z całego szeregu istniej±cych teorii. Wybrał tylko jedn±
(zabrałoby zbyt du¿o czasu wyja¶nianie ich wszystkich) wył±cznie jako ilustracjê
rodzaju wła¶ciwo¶ci niezbêdnych takiej teorii. Tak siê zło¿yło, ¿e wybrał teoriê
zaproponowan± przez szkockiego chemika Grahama Cairns-Smitha, ¿e ¿ycie
organiczne poprzedzał dziwny i intryguj±cy ¶wiat replikuj±cych siê wzorów na
powierzchni kryształów w nieorganicznej glinie. Nie powiedział, ¿e wierzy w teoriê
Cairnsa-Smitha, a tylko, ¿e jest to RODZAJ teorii, któr± badaj± naukowcy jako
KANDYDATA na pochodzenie ewolucji.
Stein po prostu siê w tym zakochał. Glina! GLINA! Sarkazm w jego
skrzecz±cym, nosowym głosie był wyra¼ny. Byæ mo¿e w tym momencie Ruse zdał
sobie sprawê z tego, ¿e dał siê nabraæ. Z pewno¶ci± od tego momentu zacz±ł
wykazywaæ oznaki irytacji, chocia¿ nadal mógł my¶leæ, ¿e Stein jest zwyczajnie
głupi, nie za¶, ¿e ma złowrogi i tajny program. Przez cały film Stein powracał do
zwrotu "na powierzchni kryształów", a pochlebiaj±ca mu publiczno¶æ w Minneapolis
posłusznie chichotała za ka¿dym razem.
Inny przykład. Pod koniec wywiadu ze mn± Stein zapytał czy mógłbym
wyobraziæ sobie jakiekolwiek okoliczno¶ci, w których mógłby zaj¶æ inteligentny
projekt. Jest to rodzaj wyzwania, który lubiê, i zabrałem siê za wymy¶lanie
mo¿liwie najbardziej prawdopodobnego scenariusza. Chciałem daæ inteligentnemu
projektowi najlepsz± szansê, niezale¿nie od tego, jak byłaby mała. Musiałem siê
czuæ tego dnia wspaniałomy¶lny, poniewa¿ byłem ¶wiadomy, ¿e wiod±cy adwokaci
ID bardzo chêtnie twierdz±, ¿e nie mówi± o Bogu jako projektancie, ale o jakiej¶
nienazwanej i nieokre¶lonej inteligencji, któr± mógłby tak¿e byæ kosmita z innej
planety. Jest to dla nich jedyny sposób odró¿nienia siê od fundamentalistycznych
kreacjonistów i robi± to tylko wtedy, kiedy musz± w celu wykrêcenia siê od prawa
rozdziału ko¶cioła i pañstwa. Tak wiêc, staj±c na głowie, by zadowoliæ IDiotów
("och nie, oczywi¶cie nie mówimy o Bogu, to jest NAUKA") a tak¿e przedstawiæ
mo¿liwie najlepiej sprawê inteligentnego projektu, skonstruowałem scenariusz
science-fiction. Podobnie jak Michael Ruse (jak przypuszczam) nadal nie
przejrzałem Steina i byłem wystarczaj±co miłosierny, by s±dziæ, ¿e jest to uczciwy
głupiec, szczerze szukaj±cy o¶wiecenia u naukowca. Cierpliwie wyja¶niłem mu, ¿e
¿ycie mogłoby zostaæ "zasiane" na Ziemi przez inteligencjê z innej planety (Francis
Crick i Leslie Orgel na wpół ¿artobliwie sugerowali co¶ podobnego). Wnioskiem, do
którego zmierzałem, było, ¿e tak¿e w takim wysoce nieprawdopodobnym zdarzeniu
jak to, ¿e za zaprojektowanie ¿ycia na naszej planecie odpowiedzialna była jaka¶
"kierowana panspermia", SAMI kosmici musieliby wyewoluowaæ, je¶li nie drog±
doboru darwinowskiego, to dziêki jakiemu¶ równowa¿nemu "d¼wigowi" (cytuj±c
Dana Dennetta). Chodziło mi o to, ¿e projekt nigdy nie mo¿e byæ OSTATECZNYM
wyja¶nieniem zorganizowanej zło¿ono¶ci. Nawet je¶li ¿ycie na Ziemi zostało
"zasiane" przez inteligentnych projektantów z innej planety i je¶li ta forma ¿ycia
kosmitów została sama "zasiana" cztery miliardy lat wcze¶niej, regres musi siê
kiedy¶ skoñczyæ (a mamy tylko około 13 miliardów lat do dyspozycji ze wzglêdu na
wiek wszech¶wiata). Zorganizowana zło¿ono¶æ nie mo¿e powstaæ spontanicznie. O
to przecie¿ chodzi kreacjonistom i dlatego bredz± o oczach i wiciach bakterii!
Ewolucja drog± doboru naturalnego jest jedynym znanym procesem, dziêki
któremu mo¿e powstaæ zorganizowana zło¿ono¶æ. Zorganizowana zło¿ono¶æ - a to
obejmuje wszystko zdolne do zaprojektowania czegokolwiek inteligentnie - pojawia
siê we wszech¶wiecie PÓ¬NO. Nie mo¿e istnieæ na pocz±tku, jak to wielokrotnie
wyja¶niałem w moich ksi±¿kach i artykułach.
Ten "ostateczny argument 747", jak go nazwałem w Bogu urojonym, mo¿e ciê
przekonaæ, ale nie musi. Nie o to mi tutaj chodzi. Chodzi mi o to, ¿e mój
eksperyment my¶lowy z gatunku science-fiction - jakby był nieprawdopodobny -
miał na celu zilustrowanie najbli¿szego do prawdopodobnego podej¶cia adwokatów
inteligentnego projektu. Jak najbardziej zdecydowanie NIE mówiłem, ¿e wierzê w
ten eksperyment my¶lowy. Wrêcz odwrotnie. Nie wierzê w to (i nie s±dzê, by
wierzył w to tak¿e Francis Crick). Starałem siê usilnie przedstawiæ najlepszy
mo¿liwy przypadek inteligentnego projektu. A wyra¼nym wnioskiem było to, ¿e
najlepszy mo¿liwy scenariusz, jaki przedstawiam, jest w rzeczywisto¶ci bardzo
nieprawdopodobny. Innymi słowy, u¿yłem eksperymentu my¶lowego jako sposobu
wykazania silnego sprzeciwu wobec wszystkich teorii inteligentnego projektu.
No có¿, mo¿ecie odgadn±æ, jak potraktowali to panowie Mathis i Stein. Nie
mogê odtworzyæ dokładnie słów (zabroniono nam wniesienia na salê urz±dzeñ
nagrywaj±cych pod kar± 259 tysiêcy dolarów, co zimno oznajmił jaki¶ bezimienny
gauleiter przed rozpoczêciem filmu), ale Stein powiedział co¶ w rodzaju: "Co?
Richard Dawkins WIERZY W INTELIGENTNY PROJEKT". "Richard Dawkins WIERZY
W KOSMITÓW". Nie pamiêtam, czy było to w momencie, kiedy uraczono nas
jeszcze jedn± przebitk± w stylu Lord Privy Seal na jaki¶ stary film science-fiction z
rodzajem androidalnej postaci - mogli to u¿yæ do próby o¶mieszenia Francisa
Cricka (tutaj tak¿e rozległ siê posłuszny chichot stronniczej publiczno¶ci).
Tyle o samym filmie. Niezale¿nie od wszystkiego innego, jest on niezmiernie
nudny, a nudê potêguje zgrzytliwa monotonia głosu Steina. Po filmie Mathis
wyszedł na scenê, ¿eby odpowiadaæ na pytania. Oczywi¶cie, przedsiêwzi±ł ¶rodki
zaradcze, usuwaj±c człowieka, którego widocznie uwa¿ał za prawdopodobne ¼ródło
wnikliwych pytañ, a mianowicie profesora Myersa. Musiał byæ zaskoczony, kiedy
wstałem i poprosiłem o wyja¶nienie, dlaczego wyrzucił PZ, bior±c pod uwagê, ¿e
film jest atakiem na takie wyrzucenia oraz, ¿e w filmie znajduj± siê podziêkowania
dla PZ za jego rolê odegran± w filmie. Mathis wygrzebał kłamstwo, ¿e Myers został
wyrzucony, poniewa¿ nie był zaproszony. To wydawało siê zadowalaæ lojaln±
publiczno¶æ, chocia¿ doskonale wiedzieli, ¿e oni tak¿e nie zostali zaproszeni i ¿e
oni, tak samo jak PZ, po prostu zarezerwowali sobie miejsca przez Internet.
Ci±gn±łem tê kwestê, a¿ wroga postawa publiczno¶ci skłoniła mnie do uznania, ¿e
kontynuowanie nie ma sensu. Wszyscy obecni, których umysły nie zostały
kompletnie za¶lepione religijnym fanatyzmem, musieli zrozumieæ.
Historiê podchwycił "New York Times" i złapał Mathisa na kolejnym akcie
krêtactwa.
Mark Mathis, producent filmu, powiedział, ¿e "oczywi¶cie" rozpoznał dra
Dawkinsa, ale pozwolił mu na uczestnictwo w pokazie, poniewa¿ "zachowywał siê
do¶æ honorowo, jest go¶ciem w naszym kraju i musiałem zało¿yæ, ¿e przebył
dalek± drogê, by zobaczyæ ten film".
Jak ju¿ powiedziałem, Mathis niemal z pewno¶ci± odkrył nazwisko Myersa na
li¶cie tych, którzy zapisali siê przez Internet. Poniewa¿ mojego nazwiska nie było
na tej li¶cie, jest wysoce prawdopodobne, ¿e Mathis mnie nie zauwa¿ył a¿ do
momentu, kiedy wstałem podczas sesji pytañ, a wtedy było ju¿ zbyt pó¼no, by
mnie wyrzuciæ. A wiêc całe to gadanie, ¿e pozwolił mi na uczestnictwo, bo
zachowywałem siê do¶æ honorowo, jest niemal z pewno¶ci± krêtactwem. Je¶li
chodzi o sugestiê, ¿e mogłem przylecieæ a¿ z Anglii, ¿eby zobaczyæ jego nêdzny
film, to ten pomysł jest równie niedorzeczny, jak sam film. Podobnie jak PZ Myers
byłem w Minneapolis z powodu konferencji amerykañskich ateistów.
Josh Timonen i Kristine Harley stanêli w naszej obronie. Josh zwrócił uwagê na
haniebne prze¶ladowanie zwolenników "Teorii Bocianów" przez twardogłowych
członków establishmentu, opowiadaj±cych siê za "teori± seksu". Kristine za¶
poprosiła Mathisa o wyja¶nienie, co stało siê z filmem Crossroads, który tajemniczo
przekształcił siê w Expelled. Chodziło o szeroko znany fakt, o którym ju¿
wspomniałem, ¿e PZ i ja zostali¶my podstêpem skłonieni do udziału w filmie
Crossroads i nigdy nas nie poinformowano, ¿e prawdziwym celem filmu był ten,
ujawniony pó¼niej w tytule Expelled - rzekome wyrzucanie kreacjonistów z
uniwersytetów. Mathis odpowiedział, ¿e jest powszechn± praktyk± nadawanie
filmowi roboczego tytułu podczas pracy nad nim, który potem zamienia siê na
Zgłoś jeśli naruszono regulamin