Adoracja — Wielka Sobota
Pieśń:
anioł Wielkiej Niedzieli jest blady i nie wyspany
jeszcze przed rezurekcją wstał bardzo wczesnym ranem
i lecieć musiał szybko z ogromnie czystej dali
i namozolić się dobrze nim ciężki kamień odwalił
nie byłoby to za trudne dla samego Jezusa
ale kazano jemu odsunął więc głaz i usiadł
blask trysnął jak fontanna i niebem załopotał
a w świetle jak krew czerwonym stanęła Golgota
zasłonił dłonią oczy ale zerknął ukradkiem
zrobił to za nas wszystkich wszak był jedynym świadkiem
potem posprzątał w środku i poukładał chusty
słuchał jak klną żołnierze że grób jest całkiem pusty
pobiegli wreszcie do miasta na skróty przez Kalwarię
on nie mógł jeszcze odlecieć bo czekał na trzy Marie
nie było mu wesoło miał tyle spraw na głowie
bał się że się przestraszą i co im wtedy powie
zaczęły lamentować pytały po kolei
kazał im iść do Piotra a potem do Galilei
trochę by z nimi pobył lecz nie mógł siedzieć bez końca
drugi już raz tego poranka wschodziło olbrzymie słońce
Piotr
który biegł do pustego grobu
tamtego poranka
mógł na przechodniach
robić wrażenie szalonego.
I był szalony.
Jego kroki wyprzedzała radość,
której nie potrafią wyrazić księgi,
ani nawet spokojne morze o wschodzie słońca.
On jeden bowiem rozumiał
co naprawdę się stało.
Tupot jego stóp
rozbrzmiewa w historii.
Jego bose nogi
z trudem nadążają za myślą
przywracającą życie umarłym.
Bo nasze uczucia
pełniej od rozumu
obejmują Pana.
Dar mowy dany jest później.
Wydawało się, że nie miało sensu skazanie niewinnego Jezusa, a Jego droga krzyżowa prowadziła donikąd.
Młodego, zdrowego człowieka, w pełni sił, tak potrzebnego jeszcze ludziom, skazano na śmierć. Ilu jeszcze trędowatych i opętanych liczyło na to, że ich uzdrowi.
Tymczasem po ludzku bezsensowne cierpienie i śmierć w dniu zmartwychwstania nabierają ogromnego znaczenia.
Wszystko to, co było cierpieniem, doprowadziło do triumfu. Bezbronny baranek idzie jak w defiladzie ze zwycięską chorągwią.
Dzwon rezurekcyjny, różnokolorowe pisanki i bazie — to maleńka radość, wątła siostra niewysłowionej radości, jaką odnajdujemy po drugiej stronie Wielkiej Nocy.
Najbardziej kochał Jezus Chrystus — nie dlatego, że okazał swoją życzliwość dla człowieka — lecz że najbardziej obdarzył —
najbardziej świadomie
najbardziej dobrowolnie
najbardziej bezinteresownie.
Jeśli przestaniesz obdarzać, przestaniesz kochać.
Jeśli przestaniesz kochać, przestaniesz się rozwijać.
Jeśli przestaniesz się rozwijać, nie osiągniesz swojej pełni, przestaniesz rozwijać się w Bogu.
Bo kochać, to znaczy wstąpić na drogę wiodącą do Boga i spotkać się z Nim.
Radość zakwita w dawaniu, ale dar wymaga zapomnienia o sobie, śmierci siebie. Dlatego radość to życie odzyskane wtedy, gdy się już zgodziło je utracić.
W Chrystusie i przez Chrystusa tajemnica RADOŚCI jest tajemnicą zmartwychwstania.
Ty jesteś Ciszą, Pokojem, Pięknem tego świata. Ty jesteś Dźwiękiem, Melodią, Muzyką. Ty jesteś Światłem, Kolorem, Tęczą barw, Błękitem nieba, Złotem zachodów słońca, Zielenią traw, Czerwienią ognia, Czernią węgla, Różowością Wschodów.
Ty jesteś Ciszą łąk, Pokojem pogodnego nieba, Bogactwem Mlecznej Drogi, Wiecznością rodzących się i gasnących wszechświatów.
Ty jesteś Potęgą gór, Siłą tajfunów, Nieustępliwością kamienia, Bujnością lasów, puszcz, Falowaniem mórz.
Ty jesteś nieskończony, nieprzeniknięty, tajemniczy, niepojęty. Nieogarniony w swej różnorodności i prostocie, w spokoju i ruchu, w ciszy i zawiei, wciąż inny, a zawsze ten sam. Ty przenikasz cały świat i mnie. Ty jesteś jego istotną Treścią, jak i moją — Ty, mój Bóg.
Dzięki Ci po prostu za to, że jesteś
za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze
że uciekamy się od Ciebie do Ciebie
za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie
za to, że to czego pojąć nie mogę — nie jest ngdy złudzeniem
za to, że milczysz.
Kami25