Harry 100.doc

(49 KB) Pobierz
Harry 100

Harry 100

 

 

Męskie łowy

Widok Pottera wślizgującego się do jego kabiny był tak niespodziewany, że

Draco dopiero po dłuższej chwili otrząsnął się z szoku.

– Potter?

Ten pochylił się jeszcze niżej.

– Szszy! Muszę się ukryć.

Draco rozejrzał się i po chwili zobaczył Weasleyównę.

– Problemy w raju?

– Można tak powiedzieć – westchnął.

Draco wzruszył ramionami, przypominając sobie podobne kłopoty z Pansy.

– Zostań tu jak długo zechcesz – powiedział.

Trzy minuty później, kiedy dziewczyna już wyszła, Potter wstał.

– Dzięki. Ona chce jakiegoś bohatera, nie mnie.

– Potrzebujesz kogoś, kto chce właśnie człowieka – odpowiedział Draco,

rzucając mu oceniające spojrzenie.

Potter szeroko się uśmiechnął.

– Tak? A kto to mógłby być?

Draco odchylił się do tyłu.

– Postaw mi drinka, to ci powiem.

Pod wpływem jego zaklęcia

Spongify – jęknął żałośnie Ron. – Zwłaszcza po treningu quidditcha

ostatniego wieczoru.

Wszyscy się roześmiali.

– Moim jest Liberacorpus – powiedziała Hermiona.

Ron wywrócił oczami.

– Wyobrażam sobie.

– Upiorogacek – powiedziała Ginny.

– Obrzydliwe – stwierdziła wyniośle Pansy.

– A jakie jest twoje? – zapytała Ginny. – Cruciatus?

Harry zainterweniował, kiedy tylko zaczęły się krzyki.

– Dobrze – powiedział, piorunując wzrokiem obie – swoją byłą dziewczynę

i najlepszą przyjaciółkę jego aktualnego chłopaka. – Moja kolej. Moim

ulubionym zaklęciem jest Expelliarmus.

– Jak przewidująco – rzucił Draco, przeciągając sylaby.

Ginny spojrzała na niego wściekle.

– Więc jakie jest twoje?

Draco wymruczał coś cicho, a Harry spurpurowiał.

– Co on powiedział? – dopytywała się natarczywie dziewczyna.

Lubricious – opowiedział Draco z uśmiechem.

Ginny, speszona, zarumieniła się, a Ron tylko wymamrotał:

– To wiele wyjaśnia.

Trochę za wiele zaciekłości

Ron jęknął, obserwując jak Harry i Draco suną z wdziękiem po parkiecie.

– Ale jak to się mogło stać? – zapytał płaczliwie.

– Naprawdę, Ronaldzie – warknęła Hermiona. – Sposób w jaki Harry

krążył wokół Draco jeszcze w szkole, te ich bójki… nie zauważyłeś, że

zawsze były trochę zbyt zażarte, zaciekłe? Najwyraźniej to było... cóż,

nieuniknione.

– A ja myślę, że oni się nadal nienawidzą – wymamrotał Ron, wciąż nie

akceptując oczywistych faktów.

Hermiona pociągnęła go w drugą stronę.

– Myślałam, że będziesz bardziej zszokowany Ginny i Pansy, one właśnie…

– Co z nimi? – Ron zbladł.

Hermiona westchnęła. Zapowiadała się długa noc.

Zasłużony odpoczynek

Draco sączył daiquiri, podziwiając zachód słońca.

Zza pergaminów, którymi obłożył się Harry, dobiegło westchnięcie.

– Jesteś obłąkany – powiedział Draco.

Harry spojrzał na niego.

– Czemu?

– Jesteśmy na romantycznych, egzotycznych wakacjach, a ty pracujesz.

Harry wzruszył ramionami.

– Ten projekt jest naprawdę ważny.

– Ale potrzebujesz tego dopiero za tydzień – powiedział Draco. – Świat się

nie zawali, jeśli pozwolisz sobie na trochę odpoczynku.

– Ty relaksujesz się za nas obu.

Draco uśmiechnął się.

– Och? No to chyba przyszła pora, żebym ja pomógł zrelaksować się

tobie… – Rzucił się na chłopaka i zawlókł go do ich małej willi. Później,

kiedy Harry leżał już zaspokojony i senny, Draco sobie pogratulował. Jeśli

ktokolwiek zasługiwał na odpoczynek, to tylko Harry.

Propozycja

– Może spróbujmy snowballingu*? – powiedział Harry pewnego ranka.

Kiedy Draco wytarł z siebie herbatę, którą się opluł, dodał:

– Pewnie nie robiłeś takich rzeczy jako dziecko?

– Jako dziecko?! – pisnął Draco. – Malfoyowie nie są jakimiś

zwyrodnialcami! Pomysł, że moi rodzice mogliby kiedykolwiek pozwolić mi

na udział w czymś tak obrzydliwym, kompletnie odrażającym…

– Bez przesady, to nie jest takie złe, Draco – przerwał mu Harry. – Może

trochę mokre…

Draco zmrużył oczy.

– Co konkretnie proponujesz?

– No, walkę na śnieżki. – Harry wskazał na zewnątrz. – Spadł śnieg

ostatniej nocy.

– Och – zarumienił się Draco. – Rzeczywiście.

– A myślałeś, że co ci sugeruję?

Draco potrząsnął głową.

– Nieważne.

Pierwsza randka

*

Harry pochylił się, kiedy kolejny cherubinek przeleciał tuż obok niego.

Herbaciarnia u Madam Puddifoot była wystarczająco wstrętnym miejscem

na co dzień, ale tydzień przed walentynkami wyglądała jeszcze gorzej.

Różowe i czerwone serduszka koszmarnie kłóciły się z niebieskim

dywanem i żółtymi poduszeczkami.

– Potter – wycedził ktoś.

– Malfoy – westchnął.

– Gdzie się podziała Weasleyówna?

Harry wywrócił oczami.

– A gdzie jest Parkinson?

Malfoy wskazał ręką.

– Znalazła jakieś kociaki i wzięła je, żeby im się bliżej przyjrzeć.

– Ginny też. – Pokiwał głową Harry.

Obaj chłopcy spojrzeli na swoje plotkujące dziewczyny.

– Co powiesz na piwo? – zapytał Draco, rzucając Harry’emu podejrzliwe

spojrzenie.

Harry, mimo zaskoczenia, przytaknął.

Kiedy tylko odeszli, Parkinson wyszczerzyła się znacząco do Ginny.

*

– Ona upiera się przy tym miejscu – narzekał Draco, trzy piwa później.

Harry pokiwał głową z zapałem.

– Ginny też. Jest okropne.

– Może Madam Puddifoot dodaje jakieś środki uzależniające do herbaty –

powiedział Malfoy z kamienną miną.

Harry parsknął śmiechem. Malfoy okazał się zabawniejszy niż oczekiwał.

– Możliwe. Nigdy nie piłem tu żadnej z herbat.

Malfoy uśmiechnął się.

– Ja też. Patrzyłeś kiedyś jakie one mają smaki? Malinowo-bananowe?

Harry skrzywił się.

– Migdałowo-brzoskiwniowa też jest.

– Ugh – wymamrotał Malfoy.

Harry przygryzł wargę.

– Um, ale to piwo chyba nie jest złe.

Malfoy przytaknął

– Prawda. – Przyglądał się przez chwilę Harry’emu. – Być może jesteś

jedyną osobą, z którą powinienem pić, Potter.

Harry uśmiechnął się.

– Możliwe.

*

– Wasza pierwsza randka była u Madam Puddifoot? – zarechotał Ron.

Harry zarumienił się, a Draco uśmiechnął się kpiąco.

– Powiedzmy.

– Ginny twierdziła, że tam spotkaliście się pierwszy raz – powiedziała

Hermiona.

– Naprawdę nie wierzę, że one to wszystko zaplanowały – stwierdził wciąż

zszokowany Harry.

– Powinienem się domyślić – wymamrotał Draco. – Pansy uwielbia swatać.

– Słyszeliście o nich cokolwiek, odkąd razem uciekły? – zapytała

Hermiona.

Harry i Draco wzruszyli ramionami.

– Prędzej bym umarł niż poszedł do Madam Puddifoot – powiedział

stanowczo Ron.

– Będziesz martwy, jeśli nie pójdziesz tam ze mną w sobotę – warknęła

Hermiona.

Harry parsknął śmiechem, kiedy Ron przepraszał, jednocześnie zerkając w

jego stronę.

– Wybacz, stary. Jesteś zdany na siebie. Obaj z Draco nienawidzimy tego

miejsca.

Home, Sweet Home

– Jest mały – przyznał Harry. – Zwłaszcza w porównaniu z Malfoy Manor.

– Fakt – przytaknął Draco.

– Do tego uszkodzony przez pożar – ciągnął Harry. – Nie wiem czy da się

go wyremontować.

– Nowe fundamenty – wymruczał Draco, zaciskając usta. – Wnętrze

będzie trzeba całkowicie wymienić. To dużo pracy.

– Masz rację – westchnął Harry. – Może to rzeczywiście za dużo roboty,

pewnie powinniśmy poszukać innego domu…

Draco złapał go za rękę.

– Nie powiedziałem, że jest za dużo roboty – szepnął. – Jeśli chcesz, żeby

nasz dom był w Dolinie Godryka, to tak będzie.

Harry uśmiechnął się. Gdziekolwiek był Draco, tam był jego dom.

Nieuniknione

– Zdajesz sobie sprawę z tego, że to było nieuniknione? – wyszeptał

Draco, całując bark Harry’ego. Ten uśmiechnął się.

– A było?

– Oczywiście.

– Pewnie tak. – Harry przysunął się bliżej. – Więc jak ty to sobie

wyobrażasz? – zapytał w końcu.

– Znasz te historie, gdzie bohater zabija smoka? – rzucił Draco.

– Chyba wiem o co ci chodzi. – Harry wyszczerzył się. – Właściwie to

jestem dość zaskoczony tym przyznaniem przez ciebie, że jestem

bohaterem.

– Nie jesteś bohaterem! Ja jestem.

Harry uniósł brew.

– Ty?

Draco przytaknął.

– I to czyni ze mnie smoka?

– Mmhm. – Draco zajął się lizaniem biodra Harry’ego.

Chłopak pokręcił głową.

– Niby jak?

– W łóżku jesteś bestią, którą ja muszę poskromić.

– Aha. Racja. – Harry uśmiechnął się szeroko. Kochał sposób rozumowania

Draco.

Perwersja

– To wszystko? – zapytał Draco. – Sądziłem, że będzie… większy. Myślisz,

że zwykłe Engorgio zadziała? – dodał, sięgając po różdżkę.

– Draco! – Harry błyskawicznie się obrócił, chroniąc przed zaklęciem. –

Jest zupełnie normalnej wielkości. Uspokój się.

Chłopak zacisnął usta.

– Po prostu spodziewałam się czegoś… większego.

– Musimy o niego trochę zadbać i wszystko będzie w porządku.

Draco owinął się dookoła Harry’ego.

– Tak, sądzę, że jeśli się nim odpowiednio zajmiemy, to z pewnością

urośnie… – wymruczał, jednocześnie delikatnie głaszcząc. – Spójrz,

wyraźnie mu się to podoba.

Harry zachichotał.

– A komu by się nie podobało? – rzucił mu szelmowskie spojrzenie. –

Uwielbiam jak to robisz.

– Taa? Nie myślisz czasem o czymś innym? – ofuknął go Draco, zabierając

mu maleńkiego psidwaka.** – Doprawdy! Zboczeniec.

 

1

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin