Stanisław Borawski, Podstawy idei poznawczej studiów nad dziejami używania języka. Esej o diachronii, w: Rozprawy o historii języka polskiego, pod red. S. Borawskiego, Zielona Góra 2005, s. 13-61 (fragmenty).
HISTORIA JĘZYKA NARODOWEGO JAKO DZIEJE UŻYWANIA JĘZYKA A LINGWISTYKA GRAMATYCZNA
W swym dotychczasowym rozwoju polska lingwistyka diachroniczna dokonała opisu dziejów budowy systemu językowego. Opis ten jest stale udoskonalany i uszczegółowiany, a najważniejsze dokonania ostatnich dziesięcioleci polegają na syntetycznych i monograficznych opisach stanu systemu w poszczególnych okresach-stuleciach z uwzględnieniem poziomów systemu: fonologii i fonetyki, fleksji, słowotwórstwa, składni, leksyki. Wszystkie liczące się dzieła naukowe wyszły spod piór autorów o bogatym dorobku i doświadczonych. (...) s. 23-24.
Inaczej jest z historią języka rozumianą jako dzieje używania języka. Potrzeba reorientacji studiów historycznojęzykowych ujawniła się już w momencie ukazywania się pierwszego tomu monumentalnej Historii języka polskiego Zenona Klemensiewicza (scalone – 1974), bo dzieło to wieńczyło funkcjonowanie idei poznawczej genezy polskiego języka literackiego, najważniejszej dla pokolenia wielkich historyków urodzonych przed odzyskaniem niepodległości i związanych biografiami z określonym sposobem myślenia o narodzie i jego właściwościach, o państwie, o społeczeństwie. Dla przedstawiania innej syntezy motywacji nie było, ponieważ w ramach tamtego stylu myślenia naukowego lepszego wykładu dziejów polszczyzny przedstawić nie było można.
W takim czasie powraca się zazwyczaj do pytań fundamentalnych (Żmigrodzki 2003), pytań o zadania, zakres i powinności dyscypliny naukowej. Autorowi tego rozdziału najbliższe było wskazanie A. Furdala (1966) , który zalecał uczynienie obiektem naukowych dociekań dziejów odmian językowych i przedstawił następnie własną klasyfikację odmian języka polskiego (FurdaI1973), odmienną od klasycznych ujęć klasyfikacyjnych Z. Klemensiewicza (1953) i S. Urbańczyka (1956). Typologię wewnętrznego zróżnicowania języka polskiego podejmowali także A. Wilkoń (1987) i S. Grabias (1997). Pojęcia i terminy odnoszące się do funkcyjnego, stylistycznego, socjalnego i geograficznego nacechowania polskich tekstów lub jednostek języka zadomowiły się na dobre w pracach wszystkich niemal badaczy – są też stale obecne w dydaktyce akademickiej. Sama idea badania odmian językowych była w takim stopniu odmienna od wcześniejszej tradycji badawczej, że fascynowała i stwarzała nowe perspektywy, choć młodemu wówczas autorowi niniejszego szkicu nie wystarczało wtedy erudycji, by wiązać ją z jednym z istotnych wątków szkoły wcześniejszej – to przyszło z czasem i z wieloma lekturami (Borawski 1995).
Idea studiów nad funkcjonalnym, geograficznym, stylistycznym i semantycznym zróżnicowaniem polszczyzny obrosła wieloma publikacjami, ujawniły się jej silne, ale też kłopotliwsze strony. Do ciekawszych nurtów badawczych, jakie rozwinęły się w związku z ideą poznawczą studiów nad odmianami języka, należą: rozwijająca się od kilku lat genologia lingwistyczna, łącząca osiągnięcia językoznawstwa funkcjonalnego ze stylistyką i pragmatyką (Ostaszewska 2000; 2004), oraz prace nad terytorialnym zróżnicowaniem języka w przeszłości (Kowalska 1986; 2002a; 2002b; Kość 1999 i inni). Wprawdzie z odmiennego nurtu, ale w sposób niesprzeczny z ideą poznawczą A. Furdala, wywodzą się liczne prace dotyczące publicznych użyć języka (Dubisz 1992; Wilkoń 2002) oraz historycznej stylistyki (Skubalanka 1984). Poza tym nurtem lokują się i rzucają nowe światło na językową przeszłość ważne prace słowotwórcze (Kleszczowa 1989; 2003) oraz syntaktyczne, syntaktyczno-semantyczne i frazeologiczne (Pisarkowa 1984; Krążyńska 2000-2001). Nadal aktywni badawczo są liczni uczeni kontynuujący szkoły wielkich mistrzów okresu dyskusji o genezie literackiej polszczyzny. (...) s. 24-25.
Jak wiadomo, refleksja nad językiem zaczęła się w starożytności od troski o prawidłowość rytuału w obrzędach religijnych. Refleksja ta, obrastając systematycznie obserwacjami i informacjami, dorobiła się filologicznych paradygmatów postępowania analitycznego i stała się nauką. Uzyskała też zdolność do pełnienia funkcji praktycznych: ubierania mądrości w kunsztowną i celową wymowę, upowszechniania znajomości starożytnych języków, które ekspandując poza granice etnicznych terytoriów, stawały się przejmowanymi środkami komunikatywnymi coraz to większej wspólnoty zespalanej handlowymi interesami, potrzebami administracyjno-fiskalnymi, czy także militarnymi w rozległym imperium. Gramatyka i retoryka oraz umiejętność wysławiania się „w obu językach” (tj. łacinie i grece) stały się ważnymi umiejętnościami, jakie powinni byli opanować synowie znakomitych rodów i jakie stały się niezbędne wszystkim dążącym do kariery w życiu publicznym, w administracji, sądownictwie, kapłaństwie czy wojskowości. Gramatyka zatem przez długie stulecia stała się istotą myślenia o języku i patrzenia na właściwości tekstu, ona wspomagała coraz bardziej niezbędną naukę pisma. Na przeciąg stuleci łączyła się z nią umiejętność celowego używania języka, tj. retoryka. Przez ten pryzmat przez ponad dwa tysiąclecia widziano nie tylko funkcję mowy i pisma, ale też ich piękno, bo kształcenie prowadziło do łączenia celowości z kunsztem.
Kierowało to do abstrahowania z tekstów ich leksykalnych składników oraz prawidłowości, jakie łączą słowa w zdania. Podstawową kategorią pojęciową gramatyki stała się forma językowa. Tak więc wyabstrahowane cechy formalno-znaczeniowe tekstu łacińskiego (czyli obcego) stawały się podstawowymi jednostkami obserwowanymi także w tekstach rodzimych, bo języki nowożytne były opisywane i nauczane na wzór łaciny. Taki właśnie gramatyczno-retoryczny punkt widzenia dominował do połowy XIX wieku, a i dziś jeszcze nie uległ zapomnieniu, skoro nauka paradygmatów deklinacyjnych i koniugacyjnych ma znaczny udział w nauczaniu języka polskiego w szkole. A i w pracach naukowych kryteria formalno-gramatyczne nie tylko rzadkością nie są, ale wręcz odwołanie się do nich w klasyfikacjach różnorodnego materiału językowego jest jednym z najczęstszych zabiegów, bo przez swą jednoznaczność i wyrazistość daje poczucie konkretu i twardego gruntu pod stopami.
Język wypreparowany z tekstów uzyskał status autonomicznego bytu, na który składają się znaki o różnych formach oraz zbiór reguł pozwalających łączyć w zdania nacechowane znaczeniem lub funkcją relacji wyrazy. Treścią studiów nad językiem stała się forma a następnie funkcja i treść owych znaków oraz relacji, jakie pomiędzy nimi zachodzą. Wytworzyły się i ulegają stałym przekształceniom całe nurty badawcze, wyspecjalizowane w opisie i objaśnianiu różnorodnych aspektów języka, a poziom wyrafinowania i finezji analiz budzi respekt dla pomysłowości. Sam język jednak niezmiennie jest traktowany jako byt samoistny i autonomiczny, jako substancja utrwalona w słowniku i podręcznikach gramatyki, jako rzecz i to sama w sobie.
Tymczasem język nie jest substancją, lecz wspólnotową konwencją – i poza niewielkim zasobem dźwięków kombinatorycznie organizowanych w możliwe do wyartykułowania w danym czasie historycznym sekwencje – nie ma jakichkolwiek właściwości fizycznych. Skoro nie ma wielkości, masy ani prędkości, to nie może też mieć formy. Nawet samo używanie terminu forma w odniesieniu do języka jest konwencją. Realnie istnieją tylko teksty, które nabierają właściwości fizycznych, gdy są emitowane. Istnienie tej wspólnotowej konwencji umożliwia bezkolizyjne lub w miarę bezkolizyjne komunikowanie się ludzkich jednostek bytujących we wspólnotach. Przedmiotem wspólnotowych uzgodnień są treści, symbole i emocje przypisywane prymarnie sekwencjom dźwięków, a sekundarnie ciągom znaków pisarskich.
„Gramatyczne” patrzenie na język jako na zasób wyrazów mających formy będące nośnikami wzajemnych relacji pomiędzy nimi w zdaniu (fleksja) albo relacji pomiędzy sekwencjami dźwięków w obrębie jednego wyrazu lub relacją pomiędzy znakiem językowym a rzeczywistością pozajęzykową (słowotwórstwo, leksykologia) prowadziło do wyobrażenia opozycyjnych powiązań pomiędzy znakami językowymi i zaowocowało stworzeniem pojęcia systemu językowego. Spojrzenie na język jako na konwencję kieruje naszą uwagę na obszary dotąd słabo rozpoznane lub wręcz nierozpoznane i bez obawy poważniejszego błędu można wskazać sporą liczbę zespołów zagadnień, nad którymi poszukiwania można i – zapewne – warto podjąć w nadziei, że przyszłe badania, konstatacje i opisy dostarczą szczegółowszych wskazówek i ustalą hierarchię ważności problemów. Tu istotniejsze od kompletności listy zagadnień i problemów do rozważenia, zbadania i opisu jest zaproponowanie wyjściowego zespołu pojęć, wokół których może się rozwinąć nowy styl naukowego myślenia. Pojęcia wszak są najważniejszym dorobkiem nauki.
Wyjściowe zespoły istotnych zagadnień układają się w następujące cztery grupy:
A. Zbiorowości ludzkie jako wspólnoty komunikatywne:
– rodzaje wspólnot komunikatywnych, mechanizmy i współczynniki ich powstawania, przekształceń i przemieszczeń w przestrzeni i czasie;
– kształtowanie się świadomości wspólnotowej;
– ekspansja przestrzenna i funkcjonalna – terytorialny i funkcjonalny zasięg działania wspólnoty;
– relacje i interferencje pomiędzy wspólnotami;
– środki techniczne, instytucje i organizacje wspólnotowej komunikacji.
B. Potrzeby komunikatywne oraz spontaniczne i konwencjonalne zachowania językowe:
– potrzeby komunikatywne, ich pojawianie się, przemiany na tle sposobów funkcjonowania wspólnot komunikatywnych, ich zorganizowania i przemian;
– zachowania językowe jako sposoby realizacji zmieniających się potrzeb, ich typy i przejawy – czynniki determinujące;
– kształtowanie się wzorów językowych działań w różnorodnych sytuacjach komunikacyjnych – znaczenie autorytetu, kształtowanie się norm i kodyfikacje;
– mechanizmy kształtowania się konwencji komunikacyjnych – tendencje innowacyjne i konwencjonalizacja zachowań językowych.
C. Środki komunikatywne wspólnot i procesy ich uzgadniania – kody i ich odmiany:
– typologia środków komunikatywnych ze względu na przejawy potrzeb komunikatywnych poszczególnych wspólnot;
– dokumentacja komunikacji językowej wspólnot – źródła do dziejów i genologia lingwistyczna;
– charakterystyki języka utrwalonych zachowań językowych – warstwa odmiany ogólnonarodowej i specyficzne nacechowanie zachowań językowych wspólnot podrzędnych.
D. mechanizmy przekształceń środka komunikatywnego wspólnoty ogólnonarodowej:
– innowacje jako wyraz zmian w potrzebach komunikatywnych na tle funkcjonowania, przekształceń składu wspólnot i kontaktów z innymi wspólnotami;
– konwencjonalizacja zachowań językowych i środka komunikatywnego jako mechanizm stabilizacji wspólnot komunikatywnych i zwyczaju językowego – oddziaływanie wzorców zachowań językowych, poetyki normatywne, normalizacja i kodyfikacja, kultura języka;
– publiczne zachowania językowe i komunikacja publiczno-medialna – wpływ jednolitości, tempa i intensywności komunikacji na upowszechnianie wzorów zachowań komunikatywnych;
– znaczenie oddziaływania komunikacji prawno-urzędowej i instytucjonalnej na stabilność upowszechnianych wzorów i obyczaju językowego;
– wpływ oddziaływania nauki na środek komunikatywny wspólnoty ogólnonarodowej;
– autorytet i oddziaływanie komunikacji literackiej dla przekształceń języka wspólnoty ogólnonarodowej i świadomości językowej – artystyczne przełamywanie stylistyk normatywnych;
– udział oświaty i kształcenia w uzgadnianiu konwencji językowej;
– instytucje twórczości artystycznej i upowszechniania kultury jako współczynnik oddziaływania na wspólnoty ludzi wykształconych.
Wymienione cztery zespoły zagadnień stanowią ogólnie zarysowany program badawczy, który – o ile znajdzie akceptację – zostanie z pewnością rozwinięty i uszczegółowiony. W dalszej części rozdziału zostaną zresztą sformułowane przykłady tematów należących do tak rozumianych zadań dyscypliny naukowej. Tu – jak to powiedziano wcześniej – chodzi przede wszystkim o zaproponowanie zespołu pojęć sterujących myśleniem o językowej diachronii. Choć więc zamiarem autora jest tu zaledwie ogólne zarysowanie podstaw nowej idei poznawczej, to pewna liczba uwag uszczegółowiających wydaje się tyleż pożyteczna, co niezbędna.
OGÓLNE PODSTAWY FUNKCJONOWANIA WSPÓLNOT KOMUNIKATYWNYCH
Stwierdzając, że właściwości fizyczne w języku mają wyłącznie dźwięki i ich sekwencje, a przypisane im znaczenia, treści i funkcje są konwencją – kulturą, musimy zauważyć, że naturą wszelkich konwencji i uzgodnień jest to, że dochodzą do skutku tylko w jakiejś zbiorowości, tj. że mają charakter społeczny. W odniesieniu do języka, czyli środka komunikatywnego umożliwiającego wymianę myśli i emocji, tą zbiorowością jest wspólnota komunikatywna. Samo uzgadnianie stale uaktualnianej postaci kodu używanego we wspólnotowym porozumiewaniu się następuje najpowszechniej poprzez samo jego używanie z udziałem przynajmniej dwóch członków wspólnoty, a metodą łańcuszkową przez wszystkich jej członków i przez pokolenia. Niekiedy tylko i na późniejszych etapach rozwoju wspólnot pojawiają się działania stanowiące, normalizujące i kodyfikujące.
Skoro tak właśnie jest, to rozważanie wszelkich kwestii dotyczących dowolnego wspólnotowego środka komunikatywnego musi zaczynać się od rozważań dotyczących pojęcia wspólnoty właśnie. W tym więc punkcie zostanie przedstawiony wyjściowy zespół pojęć i terminów do nazywania rodzajów wspólnot oraz tych ich właściwości, które wydają się istotne dla idei poznawczej dziejów używania języka w momencie jej zgłoszenia. Nic nie będzie stało na przeszkodzie, by tę aparaturę pojęciową i terminologiczną rozbudować wedle potrzeb konkretnych badaczy-autorów. Tu – ze względu na zamierzone rozmiary rozprawy – możliwe jest zaprezentowanie tylko takiej charakterystyki wspólnot komunikatywnych, jaka wystarcza do demonstracji stylu myślowego. Z oczywistych powodów powinna ona obejmować najstarszą dobę, tj. od początków państwowości do połowy XIV wieku, kiedy to za Kazimierza Wielkiego rozpoczęto budowę państwa opartego na prawie skodyfikowanym i w coraz większym stopniu stanowionym. Ten bowiem fakt zapoczątkował długi proces unowocześniania państwa, organizowania jego struktur instytucjonalnych, przemian mentalnych i szeregu innych następstw wpływających na formy funkcjonowania jednostek i przekształcenia w życiu zbiorowym.
Wspólnotą komunikatywną jest zespół ludzi pozostających w bezpośrednim lub pośrednim kontakcie dzięki posiadaniu kodu komunikacyjnego wielostronnie uzgodnionego poprzez kontakt komunikatywny i kulturę, czyli języka służącego mu do porozumiewania się w sprawach warunków bytowania, celów, działań, dążeń, zainteresowań, zagrożeń. Istnieje wiele podstaw do łączenia się ludzi we wspólnoty, a dana osoba może uczestniczyć lub uczestniczy w więcej niż jednej wspólnocie. Przynależność do wielu wspólnot równocześnie jest procesem ciągłym, nieuchronnym i stale się komplikującym. Nieuchronność może być wyłączona tylko w wyniku świadomego i celowego wyboru jednostki, np. wybór życia pustelniczego lub zakonnego we wspólnocie klauzurowej – to jednak zdarzenia względnie rzadkie, choć postrzeganie ich poprzez zachowane świadectwa pisane może sprawiać odmienne wrażenie.
Wspólnoty o mniejszym zasięgu są hierarchicznie podrzędne względem najszerszej, ale wzajemne relacje pomiędzy wspólnotami podporządkowanymi lub równorzędnymi nie zawsze układają się bezkonfliktowo, co nie wywiera jednak na ogół istotnego wpływu na stosunki językowe, choć wyjątki mogą się zdarzać w przypadku wspólnot równorzędnych, ukształtowanych na podstawie ideologicznej i ze sobą konkurujących. Zespoły wspólnotowe cechują się zróżnicowanym stopniem spoistości – przesądza o tym szereg czynników występujących łącznie lub nie. Do najważniejszych należą:
– wytworzenie wspólnotowej ideologii;
– wytworzenie obyczajów, zwyczajów i rytuałów;
– świadomość wzajemnych zależności;
– organizacyjno-prawna lub regulowana obyczajami struktura;
– istnienie wytwarzającej się w znacznych liczebnie lub terytorialnie wspólnotach elity, która dąży do stabilizacji istniejącego stanu i hierarchizacji powiązań międzyludzkich;
– sprawność oraz zasięg środków i sposobów łączności;
– rozległość zajmowanego terytorium lub przestrzeni i ich rozgraniczenia (ten czynnik jest skorelowany z instytucjonalnym zorganizowaniem wspólnoty oraz rozporządzalnymi technicznymi środkami komunikacji językowej);
– poczucie konfliktowości własnych celów i interesów względem celów wspólnot obcych.
Najszerszą wspólnotą terytorialną była w początkach państwowości wspólnota etniczna, złączona poczuciem rodzimości i wzajemnej bliskości genetycznej, a przeciwstawiająca tę rodzimość obcości innych wspólnot tego rodzaju. Czynnikiem silnie wzmacniającym jej spoistość jest świadomość ufundowana na tym poczuciu odmienności, odrębności, konkurencyjności oraz rzeczywistego lub tylko potencjalnego zagrożenia, które sprzyjają wytwarzaniu się ideologii państwowej odmiennej od tych, które stanowią czynnik organizujący obce etnicznie wspólnoty sąsiednie.
Spoistość wspólnoty etnicznej, która przy małej mobilności ludzi była zarazem wspólnotą terytorialną, jest względna i historycznie zmienna, wedle stanu wymienionych wyżej czynników. Historycznie rzecz biorąc, wspólnoty etniczne przekształcały się we wspólnoty państwowe, a następnie państwowo-narodowe. Jeśli nie zdążyły ich wytworzyć; na ogół nie były zdolne sprostać kolonizacyjnej rywalizacji terytorialnej, militarnej, gospodarczej i kulturalnej ze strony ekspandujących wspólnot sąsiednich o wyższym stopniu organizacji. Stosunki europejskie są pod tym względem szczególnie skomplikowane. Ideologie państwotwórcze i państwowe były przez stulecia przesycane elementami rywalizacyjnymi, a wzmacniane celowo poczucie odrębności przybierało formę poczucia wyższości nad wspólnotami sąsiednimi, co legitymizowało upór w walce o władztwo, w konkurowaniu o terytoria, w zabiegach o przewagę gospodarczą, militarną i polityczną. I dziś jeszcze kształtowana przez stulecia niechęć do sąsiadów, choć głuszona, przybiera niekiedy formy gwałtowne i groźne, niekiedy wręcz prowadzi do konfliktów zbrojnych, znajduje odbicie w stereotypach przedstawicieli poszczególnych narodowości.
Spoistość wspólnoty etnicznej (na późniejszych etapach rozwojowych wspólnoty państwowej lub państwowo-narodowej) jest względna nie tylko z powodu jej zmienności w czasie, ale przede wszystkim dlatego, że jest ona na ogół tak liczna i tak rozproszona, że komunikacja językowa w jej obrębie musi przebiegać z dominującym udziałem pośrednictwa, ponieważ bilateralne uzgadnianie kodu pomiędzy poszczególnymi członkami wspólnoty nie jest możliwe przy użyciu żywej mowy jako wyłącznego środka technicznego. Doskonalenie się kanałów komunikacji pozwala wprawdzie ograniczać znaczenie czynnika terytorialnego rozproszenia, ale też zasadniczo zmienia sposób upowszechniania wzorców językowych zachowań i inaczej kreuje autorytet osób wzorce tworzących. Środki techniczne inne niż żywa mowa (kontakt usta – ucho) mają bowiem tę właściwość, że ułatwiają komunikację jednokierunkową i hierarchiczną – możliwości bezpośrednich uzgodnień bilateralnych w zasadzie nie oferują. Do tej kwestii trzeba się odnosić przy omawianiu środka komunikatywnego wspólnoty.
W dalszym rozwoju wspólnoty etnicznej i w dziejach kształtowania się narodu polskiego istotne znaczenie miały przekształcenia terytorialne. Trzeba pamiętać, że od wieku XIV po połowę wieku XVII terytorium państwowe rozszerzało się w kierunkach wschodnim i północno-wschodnim, ale od wieku XVII kurczyło się. Na przeciąg 123 lat naród polski pozbawiony był państwowej niezawisłości i państwowości, a odzyskał je w roku 1918. Okoliczności te wywarły wyraźny wpływ na świadomość narodową poprzez to, że w okresie pomyślności i poczucia siły polska wspólnota etniczna akceptowała prawo do egzystencji innych wspólnot etnicznych na terytoriach uważanych za przynależne do państwa (Litwini, Rusini, Żydzi, Niemcy, Czesi, w mniejszym stopniu także Tatarzy i Ormianie). Okres upadku państwowości wystawił stosunki z innymi wspólnotami etnicznymi na ciężką próbę, mocarstwa zaborcze bowiem w swej polityce narodowościowej eksploatowały czynnik etniczny i prowokowały silne niekiedy napięcia, co wywołało wzajemną nieufność, skutkującą jeszcze w wieku XX. Stopień etnicznego przemieszania był więc na tym terytorium znaczny, a to sprzyjało interferencjom kulturowym i językowym.
Na co dzień członkowie wspólnoty nie zajmują się nią jako całością, ograniczając się do posiadania wyrazistej lub niewyraźnej świadomości przynależnościowej, cedując wszelkie sprawy na wyłanianą w różnym trybie elitę, która staje się wyrazicielem zbiorowiskowego interesu, a niekiedy ten interes określa. Elita zawsze wykazuje skłonność nie tylko do umacniania swojej roli ogólnopaństwowej lub ogólnonarodowej i chętnie uwalnia ogół z troski o spoistość wspólnoty, ale – zabiegając o imię lub pozory godnego reprezentanta całej zbiorowości – dąży do zawężenia udziału szeregowych członków do wykonywania powinności względem siebie samej. To swoisty paradoks władzy – elity, która dążąc do utrwalenia i umocnienia swej roli, nieuchronnie przybliża swój kres i zostaje zastąpiona inną.
O ile wspólnota etniczna jako najszersza funkcjonuje dzięki aktywności swojej elity i systematycznie rozbudowywanego przez nią aparatu państwowego (prawnego, administracyjnego, fiskalnego, militarnego itd.), to granice świata, w jakich bytował zwykły jej członek przez długie stulecia, były ciasne, bo i potrzeba ruszania się poza opłotki pojawiała się rzadko, ponieważ rodzina żyła w pobliżu, formy gospodarowania w społeczności rolniczej angażowały jednostkę w tak dużym stopniu, że oddalanie się mogło być wywołane tylko nadzwyczajnymi okolicznościami. Do nich należały wojny zmuszające do porzucania domostw, powinności wojskowe, zmuszające mężczyzn do wędrówek w odległe nieraz trasy i bytowania w warunkach odmiennych od domowych, niewola, klęski żywiołowe, wyjałowienie gruntów i tego rodzaju kataklizmy. Przemieszczanie się na większe odległości było technicznie trudne i kosztowne, a z czasem dla wielu ludzi również prawnie ograniczane przez posiadaczy gruntów. Podróżować mogli więc tylko ludzie cieszący się osobistą wolnością i dysponujący stosownymi środkami. Czynnikiem najsilniej wpływającym na poczucie przynależności do jednej wspólnoty terytorialno-etnicznej była dynastia i rzeczywiste lub potencjalne poczucie zagrożenia ze strony wspólnot obcych.
W czasach początków naszej państwowości na obszarze środkowej, północnej i wschodniej Europy poszczególne ugrupowania etniczne bytowały w pewnym, niekiedy znacznym wzajemnym oddaleniu terytorialnym i – w konsekwencji – oddziaływały na siebie w niewielkim tylko stopniu. Odstępstwa od tego stanu dotyczyły obszarów stanowiących przedmiot konkurencji co do przynależności do domeny dynastycznej – tu styk wspólnot był bezpośredni, a same wspólnoty etniczne bywały przemieszane. W czesne monarchie rozgraniczały obszary (jakby pasy) ziemi niczyjej. Także w obrębie wspólnoty etnicznej jej poszczególne ugrupowania plemienne żyły w pewnej izolacji od innych, oddzielone przeszkodami terenowymi. Rzeki, rozlewiska i mokradła, nieprzebyte lasy i góry dziś jeszcze symbolizują w ludowych podaniach czy legendach oddalenie, światy nieznane, dziwne i groźne. Ostatnie ślady takiego oddzielenia i izolacji rejestrują dialektolodzy, opisujący gwary pojedynczych wiosek lub terenów o względnie stabilnym zasiedleniu i dokumentujący różnice w nazewnictwie z zakresu uprawy roślin, obróbki lnu czy drewna, tkactwa, rybołówstwa, ludowych rzemiosł itp. Etnografowie dokumentują odmienności stroju, pożywienia, upodobań estetycznych, budowy domów i urządzeń gospodarskich, obyczajów i obrzędów. Kontakty pomiędzy małymi wspólnotami terytorialnymi aż po wiek dwudziesty były u nas mało intensywne, a wspólnota etniczna była wewnętrznie zróżnicowana.
W takich okolicznościach funkcje łączników przejmują wyznaczani przez dwór monarszy funkcjonariusze państwowi, kupcy, posłańcy i wędrowcy. Dla komunikacji językowej ma to znaczenie takie, że swobodę względnie częstych kontaktów z możliwie licznymi współplemieńcami zachowują tylko elity polityczne, wojskowe i administracyjne (przez dłuższy czas właściwie tożsame), które wykształcały wyodrębniające się sposobami życia własne wspólnoty o odmiennych interesach: możnowładztwo, rycerstwo i szlachtę.
Zdecydowana większość ludzi żyła i gospodarowała w obrębie swojej zagrody, przysiółka, wioski, parafii, zasięgu lokalnego jarmarku (rynku, targu), tzn. jego stałe i trwające dłużej kontakty ograniczają się do rodziny i sąsiadów, a inne są przygodne i krótkotrwałe – bez istotniejszego zatem wpływu na środek komunikatywny. Większe, bo liczące po kilkaset osób skupiska gromadziły się w wiekach średnich wokół grodów i w niewielkim oddaleniu od nich, złączone rzemieślniczymi funkcjami zaopatrywania dworu książęcego w niezbędne wytwory – co było prawidłowością w gospodarce naturalnej i trwało od czasów antycznych po późne średniowiecze (Manteufel 2001, 13-20). Dość powiedzieć, że zdecydowana większość lokowanych w XIII i XIV wieku miast południowej Polski miała do pięciuset mieszkańców, co wystarczało, by były lokalnymi centrami administracyjnymi i miejscami gospodarczej wymiany. Naturalnie, organizmy te rozrastały się i przekształcały w miasta. Te wszystkie czynniki wpływały na kształtowanie się wspólnotowych więzi i przesądzająco oddziaływały na powolność tempa przemian w sposobach życia i znaczną stabilność jego form. To także musiało mieć odbicie w powolności przekształceń stanu środka komunikatywnego i przebiegu uzgodnień kodu językowego, ponieważ najsilniejszym czynnikiem innowacyjnym jest dlań mobilność ludzi i zmiany w składzie wspólnot komunikatywnych, burzące zastane porządki, przekształcające elity, zmieniające sposoby bytowania, upowszechniające nowe wzorce zachowań. To właśnie – przy izolowanych formach życia mniejszych wspólnot terytorialnych – sprzyjało narastaniu różnic motywowanych terytorialnie, tj. dialektów czy gwar (Borawski 1982b).
W obrębie wspólnoty etnicznej, państwowej lub państwowo-narodowej, mało spoistej i rozproszonej terytorialnie, cechującej się niewielką intensywnością kontaktów językowych oraz znacznym udziałem pośrednictwa w uzgadnianiu środka komunikatywnego, wytwarzają się wspólnoty komunikatywne mniej liczne, ale o wyraźnie większej intensywności współpracy i współdziałania – co za tym idzie, o wyższym poczuciu wspólnotowości. Jedne z nich wynikają z samego sposobu funkcjonowania wspólnoty narodowo-państwowej, inne tworzą się na podstawie bliskości wywołanej zamieszkiwaniem niewielkiego i zwartego obszaru, jeszcze inne mają za podstawę aktywny udział w kreowaniu i podtrzymywaniu ideologicznych przesłanek istnienia zbiorowości, uprawianiu i upowszechnianiu kultu religijnego oraz należących do niego praktyk, rytuałów i ceremonii, jeszcze inne – odczuwane różnice interesów ekonomicznych, politycznych, prawnych.
Nazewnictwo wspólnot komunikatywnych niższego od etnicznej (państwowej, państwowo--narodowej) szczebla wymaga stałej konkretyzacji w zależności od szczegółowych przesłanek i historycznych okoliczności, toteż jego ustalenie tutaj nie jest możliwe bez szczegółowego opisu przemian, a to ma dopiero być dziełem przyszłych prac związanych z ideą poznawczą wspólnot komunikatywnych. Wzór dla takich prac już zresztą istnieje (Hawrysz 2003). Tu możliwe jest tylko wskazanie tych wspólnot podrzędnych, o których wiadomo, że istniały i jak istniały, a które wywarły doniosły wpływ na historię narodu polskiego, jego państwa, prawa, polityki i kultury. Iluzją kilku dziesięcioleci drugiej połowy XX wieku okazała się wspólnota narodu ludowego, w której uczestnikami mieli być wszyscy obywatele w równym stopniu – tęsknoty za nią pobrzmiewają jeszcze niekiedy także dziś, przybierając formę bezskutecznych i beznadziejnych buntów zawodowych lub korporacyjnych wspólnot. Faktyczne możliwości udziału w życiu wspólnoty państwowo-narodowej na równych prawach i dziś jeszcze są zróżnicowane, choć pojęciowoprawne podstawy funkcjonowania ustrojowego nowoczesnych państw z najwyższą powagą stwierdzają równość obywateli wobec prawa.
Pierwszą z ważnych dla przebiegu komunikacji wspólnot podrzędnych wobec etnicznej w pierwszych wiekach państwowości polskiej była wspólnota komunikatywna elity państwowej. To grupa o charakterze funkcjonalnym, tzn. przynależność do niej wynika z intensywności udziału w życiu państwowym. Jej skład jest zawsze historycznie zmienny, a tworzy ją względnie wąska grupa ludzi związanych z funkcjonowaniem państwa: monarcha z dworem, książęta, wodzowie, dostojnicy świeccy i duchowni, wyżsi urzędnicy rekrutowani wedle reguł ustalanych przez przełożonych, wyższa kasta dowódcza. W nowszych czasach należą do niej w różny sposób wyłaniani przywódcy polityczni ogólnonarodowi i ogólnopaństwowi, przywódcy regionalni, elita warstw wykształconych, część ludzi pióra i artystów, funkcjonariusze aparatu politycznego i administracyjnego państwa o najwyższym stopniu wtajemniczenia.
Ta wspólnota odtwarza się lub rozszerza w stopniu niewielkim i wyłącznie poprzez kooptację – niezależnie od przeróżnych zabiegów legitymizujących jej decydujący wpływ na bieg życia wspólnot szerszych. Członkowie tej wspólnoty są twórcami i nosicielami ideologii państwowej, z której wywodzą liczne rozstrzygnięcia i działania budujące lub podtrzymujące funkcje organizmu państwowego. W wypełnianiu swoich naturalnych powinności i poprzez zwykły dla siebie sposób życia aktywnie uczestniczą w ponadlokalnym komunikowaniu się. Rozporządzają autorytetem władzy, wiedzy i kompetencji, często rzeczywistej lub względnej zamożności i wpływów, co sprzyja z jednej strony wytwarzaniu wzorców zachowań i przejmowaniu ich w obrębie tej wspólnoty. Są zainteresowani w nadawaniu wspólnocie o...
Scintilla