Felek Zdankiewicz
byl chlopak morowy
Przyjechal na urlop
szesciotygodniowy
Ojra, tarira, ojra,
tarira, ojra tarira
raz dwa trzy
Urlop sie konczy,
czas do wojska wrocic
Ale Felusiowi
zal kolezków rzucic.
Nie tak kolezkow,
jak swojej kochanki
U ktorej przebywal
wieczory i ranki.
Wreszcie_go schwytali
grudnia trzynastego
I go zawiezli
do biura sledczego.
A_z biura sledczego
wypuscic nie chcieli
Felka Zdankiewicza
na kluczyk zamkneli
Lecz Felus nie gapa
i juz noz otwiera
Przebil Czajkowskiego,
na Fuksa naciera.
Ledwie wyskoczyl
za brame ratusza
Siada do dorozki,
na Warszawe rusza.
A w_tej dorozce
mial on czasu troszke
Wiec sie kazal zawiezc
az na Czerniakowskie.
A z Czerniakowskiej
do domu swojego
Zeby opowiedziec
Mance cos nowego.
Poloz sie Felus,
bos ty jest pijany
bos ty niewyspany.
Kladzie sie Felus
do snu kamiennego
A kochanka jego
Panowie agenci,
predko pospieszajcie
na lozku schwytajcie.
Panowie agenci
predko pospieszyli
podczas snu nakryli.
Jedzie kibitka
waska ulica
A koledzy jemu
szczescia, zdrowia zycza.
Ach, wy koledzy
czy wy nie zyjecie
Czy wy mojej Mance
zycie darujecie.
Nie martw sie Felus,
my jeszcze zyjemy
I ta twoja Manke
smykiem posuniemy.
gosiaczek1979