R11.txt

(15 KB) Pobierz
ROZDZIA� JEDENASTY
PO KL�SCE � WOJNA TRZYNASTOLETNIA � KRN�BRNY SIOSTRZENIEC � JAK LUD MAZURSKI STA� SI� EWANGELICKI � KL�TWA � CZY UMIEM LICZY� DO DWUDZIESTU � �WIAT JEST ILUZJ� � DRZEWO Z�YCH INFORMACJI � KTO SI� TOPI� POD KRANEM
Panna Ala i Krzysztof Zegad�o odjechali w Krain� Straszliwego Asa. Ba�ka i Zosia Walczyk wr�cili do swoich harcerskich obozowisk, a ja samotnie zjad�em kolacj� w schronisku PTTK. Nie zajrza�em nawet do swego pokoju, bo l�ka�em si�, �e zobaczywszy Cagliostra, rzuc� mu w twarz s�owo: �Judasz�. To przecie� on pods�uchawszy nasz� rozmow�, przekaza� jej tre�� Waldemarowi Baturze, kt�ry natychmiast zorganizowa� wyjazd staruszka.
M�czy�o mnie uczucie doznanej pora�ki, pragn��em w samotno�ci przemy�le� przyczyny mojej kl�ski i dlatego zamiast do swego pokoju, uda�em si� na spacer po Fromborku.
By� wiecz�r. Nad brzegiem Zalewu Wi�lanego g�o�no i jak gdyby rozpaczliwie krzycza�y mewy. Od strony Tolkmicka przyp�yn�� bia�y statek pasa�erski i przez chwil� zaroi�o si� od ludzi w ma�ym porcie. Potem ju� tylko dop�ywa�y do brzegu �agl�wki i jachty z miejscowego ko�a Polskiego Zwi�zku �eglarskiego i po wodzie rozchodzi�y si� g�o�ne rozmowy �eglarzy.
Mrok ws�cza� si� w uliczki miasteczka, rozlewa� si� po skwerach, gdzie ongi� sta�y domy, a teraz, na uporz�dkowanych przez harcerzy trawnikach ros�y pi�kne kwiaty.
Powracaj�c z fromborskiego portu w stron� katedralnego wzg�rza, powoli ulega�em urokowi wieczoru. I cho� stara�em si� nie zapomina� o drugim schowku Koeniga, to przecie� my�l moja poszybowa�a ku zupe�nie innym, odleg�ym sprawom.
By� mo�e sprawi�a to pot�ga pi�ra Henryka Sienkiewicza i sugestywno�� jego �Krzy�ak�w�, �e w umy�le wi�kszo�ci ludzi rok tysi�c czterysta dziesi�ty kojarzy si� z upadkiem zakonu krzy�ackiego i tryumfem polsko�ci w Prusach. Nie, nie chc� pomniejsza� znaczenia grunwaldzkiej bitwy, bo prawd� jest, �e w�wczas to przetr�cony zosta� kr�gos�up Zakonu. Ale przecie� jest tak�e prawd� historyczn�, �e zwyci�stwo pod Grunwaldem nie zosta�o wykorzystane przez Jagie��� � Zakon wci�� by� jeszcze pot�ny.
Trzyna�cie lat musia� kr�l Kazimierz Jagiello�czyk walczy� z Krzy�akami, aby wreszcie zdruzgota� ostatecznie ich pot�g� i doprowadzi� do pokoju toru�skiego w tysi�c czterysta sze��dziesi�tym sz�stym roku, gdy to Krzy�acy zwr�ci� musieli Polsce Pomorze Gda�skie, odda� Powi�le z Malborkiem i Elbl�giem oraz Warmi�. Lecz pozosta�a im przecie� reszta Prus, a w tym Mazury.
Gdy dosz�o do zwyci�stwa, w��czenie do Polski zdobytych na Krzy�akach terytori�w przyj�to w naszym kraju z powa�nymi oporami.
Dlaczego? Czy�by�my si� bali, �e powitaj� nas tam wrogo?
Ale� nie. Czekano na polskich rycerzy z najwi�kszym ut�sknieniem, modlono si� o ich przyj�cie, s�ano pos��w z pro�b� o w��czenie do Polski. Jeszcze przed bitw� pod Grunwaldem dzia�a� w Prusach s�ynny Zwi�zek Jaszczurczy, rycerzy opowiadaj�cych si� za przy��czeniem ziem zakonnych do Polski. A potem powsta� tam Zwi�zek Pruski szlachty i mieszczan, kt�rzy d��yli do wyzwolenia si� spod w�adzy Krzy�ak�w i przy��czenia do Polski. 
W lutym tysi�c czterysta pi��dziesi�tego czwartego roku wybuch�o w Prusach powstanie przeciw Krzy�akom, do Kazimierza Jagiello�czyka przyby�o poselstwo szlachty i mieszczan pruskich z pro�b� o przy��czenie ich ziem do Polski. Kr�l Kazimierz Jagiello�czyk zdecydowa� si� w�wczas na wszcz�cie wojny z Krzy�akami, owej wojny trzynastoletniej, lecz zrobi� to wbrew pot�nej opozycji w swej radzie koronnej, opozycji, kt�r� reprezentowa� kardyna� Zbigniew Ole�nicki. A gdy zwyci�y� i po trzynastu latach doprowadzi� do pokoju w Toruniu, papie� og�osi� kl�tw�. Formalnie spad�a ona na Zwi�zek Pruski, �wcze�ni jednak pojmowali j� jako obejmuj�c� Kr�lestwo Polskie, a nawet osob� polskiego kr�la. Po jakim� czasie papie� musia� j� cofn��, gdy� kr�l zagrozi� cofni�ciem intratnych dochod�w, jakie papie� ci�gn�� z Polski.
Zakon krzy�acki dogorywa�. Kilkudziesi�ciu Krzy�ak�w, kt�rzy rz�dzili w pa�stwie zakonnym, pos�ugiwa�o si� tylko zaci�nym wojskiem, najmitami, ale na utrzymanie ich brakowa�o im pieni�dzy. Nie przybywali nowi rycerze zakonni, bo idea walki z poga�stwem zgin�a �mierci� naturaln�, jako �e brakowa�o pogan, kt�rych trzeba by�o mieczem nawraca�. Ros�o te� niezadowolenie ludno�ci podleg�ej Krzy�akom. I w tej sytuacji rycerze zakonni zdecydowali si� wybra� swym Wielkim Mistrzem � ksi�cia Albrechta Hohenzollerna. By� on synem Zofii Jagiellonki, siostry panuj�cego w Polsce kr�la Zygmunta Starego, m�a kr�lowej Bony. �w ksi��� Albrecht nale�a� do ulubie�c�w kr�la, bo te� i cechowa�a go nie lada jaka inteligencja, wiedza, kultura i wytworne obyczaje. A tyle� w nim by�o krwi polskiej, co i niemieckiej.
Ksi��� Albrecht zosta� wi�c Wielkim Mistrzem, a �e pa�stwo krzy�ackie po pokoju toru�skim sta�o si� lennem polski, obowi�zany by� Albrecht sk�ada� ho�d kr�lowi polskiemu. Ulubiony siostrzeniec wykr�ca� si�, jak tylko m�g� od owych ho�d�w, bo w gr� wchodzi�y tak�e i pieni�dze, jakie lennik winien by� sk�ada� seniorowi. Lecz gdy wuj, do�� pob�a�liwie zreszt� traktuj�cy swego siostrze�ca, pewnego roku rozgniewa� si� i stanowczo za��da� ho�du, ksi��� Albrecht wyruszy� ze swoim wojskiem przeciw Polsce i wkroczy� na Warmi�. Tak si� z�o�y�o, �e administratorem kapitu�y warmi�skiej by� w�wczas Miko�aj Kopernik, kt�ry naonczas rezydowa� w Olsztynie. Kopernik og�osi� obron� zamku olszty�skiego i, jak si� okaza�o, ten wielki astronom dobrym by� r�wnie� strategiem, bo Krzy�acy po bezowocnej pr�bie szturmu musieli odst�pi� od oblegania olszty�skiego zamku.
Wkr�tce zreszt� wojska polskie pod dow�dztwem hetmana Miko�aja Firleja zada�y Albrechtowi decyduj�c� kl�sk�, po kt�rej nast�pi� czteroletni rozejm mi�dzy Krzy�akami i Polsk�. Ksi��� Albrecht za rad� Marcina Lutra zdecydowa� si� zrzuci� habit zakonny i przyj�� luteranizm, pa�stwo za� zakonne uczyni� ksi�stwem �wieckim. Oczywi�cie, zdawa� sobie spraw�, �e przechodz�c na luteranizm popadnie w nie�ask� papie�a i cesarza niemieckiego, u kt�rego zawsze szuka� pomocy przeciw Polsce. Zaapelowa� wi�c znowu do swego wuja, Zygmunta Starego, kt�ry i tym razem okaza� mu �askawo��. Podj�� si� obrony swego krn�brnego siostrze�ca przed nie�ask� papie�a i cesarza. Wtedy ksi��� Albrecht wraz ze sw� �wit� po�pieszy� do Krakowa i z�o�y� kr�lowi ho�d, �w s�ynny ho�d pruski uwidoczniony na obrazie Matejki. Przygarni�ty przez wuja do piersi, hojnie obdarowany i obsypany �askami, powr�ci� do Prus ju� nie jako Wielki Mistrz krzy�acki, lecz jako �wiecki ksi���. Krzy�acy zrzucili habity i po�enili si�, to samo zrobili dwaj biskupi, sambijski i pomeza�ski, a za ich przyk�adem proboszczowie i ksi�a.
I tak oto pewnego pi�knego dnia lud mazurski � z katolickiego sta� si� ewangelickim.
Tak rozmy�laj�c skierowa�em si� w stron� schroniska. Czu�em ju� zm�czenie.
W moim pokoju pali�o si� �wiat�o. Przy stole siedzia� Cagliostro i z niewinn� min� rozk�ada� pasjansa. Zaskroniec zwini�ty w kr�g spa� na poduszce na moim ��ku, a na ��ku Cagliostra baraszkowa�y bia�e myszy. Kr�liczek w klatce g�o�no chrupa� marchewk�.
Niewinna mina Cagliostra, kt�rego uwa�a�em za zdrajc� i Judasza, obudzi�a we mnie straszliw� z�o��. Pomy�la�em, �e on robi mi bezkarnie r�nego rodzaju psikusy, a poniewa� ja udaj�, �e o nich nie wiem, chyba uwa�a mnie za ba�wana.
Postanowi�em zam�ci� nieco ten wizerunek mojej osoby.
� Mistrzu � rzek�em rozgl�daj�c si� � czy nie odni�s� pan wra�enia, �e pod nasz� nieobecno�� kto� zakrad� si� do pokoju?
� Nie mam takiego wra�enia.
� O ile pami�tam, mia� pan dziesi�� pude�ek. A teraz widz� tylko dziewi��. Co si� sta�o z jednym pa�skim pude�kiem?
To stwierdzenie na moment zaskoczy�o mistrza. Mia�em przecie� na my�li pude�ko, kt�re noc� na przystani wr�czy� Waldemarowi Baturze.
� �wiat jest iluzj� � ziewn��, udaj�c, �e lekcewa�y sobie moje s�owa. � Czy jest pan pewien, �e umie pan liczy� do dziesi�ciu?
� Uko�czy�em wy�sze studia � odpar�em. � Wprawdzie nie by�a to Sorbona ani Oxford, lecz jednak wydaje mi si�, �e naby�em umiej�tno�� liczenia do dziesi�ciu.
� Ach � westchn�� � o ile si� nie myl�, posiad� pan wiedz� humanistyczn�. Matematyka nie jest zapewne pana najmocniejsz� stron�.
� Wydaje mi si�, �e umiem liczy� do dziesi�ciu.
� A do dwudziestu?
� Wydaje mi si�, �e potrafi� liczy� tak�e i do dwudziestu.
� Do dwudziestu? � uda� zdumienie. � Nigdy pana o to nie pos�dza�em. Liczenie do dwudziestu jest niezwykle trudn� sztuk� i nawet ja, kt�ry przecie� uko�czy�em Sorbon�, a tak�e odby�em studia u tybeta�skich mnich�w, niekiedy myl� si�, gdy wypada mi liczy� a� do dwudziestu.
� Chce mnie pan podda� egzaminowi? � zapyta�em, czuj�c, �e z w�ciek�o�ci w�os mi si� je�y na g�owie.
� Ch�tnie sprawdz� pana umiej�tno�ci � stwierdzi�. Wsta� od sto�u, si�gn�� do jednej ze swych dziewi�ciu paczek i wyj�� z niej ma�y woreczek oraz niewielk� tac�.
Najpierw wr�czy� mi woreczek i poprosi�, abym go rozwi�za� z rzemyczk�w i zajrza� do �rodka.
� W woreczku s� monety � powiedzia�em. � Dwudziestogrosz�wki.
� Umie pan liczy�, prawda? � upewnia� si� Cagliostro. � Prosz� wi�c przeliczy� monety, wyjmuj�c je z woreczka. Prosz� najpierw wyj�� pi�� monet.
Si�gn��em do woreczka i wyj��em pi�� monet, k�ad�c je na tacy.
� Prosz� teraz wyj�� jeszcze pi�� monet.
Znowu pi�� monet po�o�y�em na tacy. Woreczek by� ju� pusty.
� Ile monet by�o w woreczku? H�? � zagadn�� Cagliostro.
� Najpierw wyj��em pi�� monet, a potem r�wnie� pi��, czyli w woreczku by�o dziesi�� monet.
� Prosz� sprawdzi� dok�adnie woreczek. Mo�e pozostawi� pan tam jednak jak�� monet�? � nakaza� mistrz.
Zajrza�em do woreczka, potrz�sn��em nim, obmaca�em go. Nie ulega�o w�tpliwo�ci, �e woreczek jest pr�ny.
� A wi�c twierdzi pan, �e w woreczku by�o dziesi�� monet? � rzek� Cagliostro, odbieraj�c mi woreczek.
� No tak. Pi�� plus pi�� to jest dziesi��.
� I tego uczyli pana na wy�szych studiach? � zachichota� Cagliostro.
Jednym szybkim ruchem wsypa� monety z tacy do woreczka. A po sekundzie, z tego samego woreczka wysypa� znowu monety na tac�. Tylko...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin