R04.txt

(24 KB) Pobierz
ROZDZIA� CZWARTY
K�OPOTY BARONA DE SAINT-GATIEN � CZY FANTOMAS WYKONA SWOJ� GRO�B� � POMYS� FILIPA I OBURZENIE PIGEONA � ZNOWU B��KITNY HELIKOPTER � TAJEMNICA PODRӯNEGO NESESERA � �PLA�A� RENOIRA � W OKRADZIONEJ GALERII � ORYGINA� CZY FALSYFIKAT � O Z�ODZIEJACH I FA�SZERZACH OBRAZ�W S��W KILKA
Dobieg� mnie d�wi�czny g�os gongu, wzywaj�cego domownik�w i go�ci na obiad. Spojrza�em na zegarek: by�a godzina siedemnasta. W wielu krajach obiad spo�ywa si� mi�dzy godzin� trzynast� a pi�tnast�, w Anglii i w wielu zamo�nych rodzinach na Zachodzie, wzoruj�c si� na modelu angielskim, w po�udnie jada si� lunch � bardzo lekki posi�ek, a obiad bardzo p�no. U nas w Polsce bywa z t� spraw� r�nie. Ci, kt�rzy pracuj�, jadaj� obiady po sko�czeniu pracy, wi�c r�wnie� oko�o siedemnastej, a zamiast angielskiej przerwy na lunch maj� kr�tk� przerw� w pracy na drugie �niadanie.
My�em r�ce w przymocowanej do �ciany staro�wieckiej umywalce, gdy do mego pokoju zapuka�a Yvonne. Nie by�a pewna, czy us�ysza�em gong, a je�li go us�ysza�em, to czy zrozumia�em, �e jest to zaproszenie na obiad. Jak dobra gospodyni Zamku Sze�ciu Dam, chcia�a mnie osobi�cie zaprosi� do jadalni.
� Ciesz� si�, �e przyj�� pan zaproszenie stryja i przyjecha� pan do naszego zamku � o�wiadczy�a podobnie jak jej ciotka. � Pla�a Renoira to podobno bardzo cenny obraz. Je�li ten okropny Fantomas ogo�oci nasz� galeri� z najcenniejszych dzie� sztuki, tury�ci b�d� omija� nasz zamek, bo le�y na uboczu g��wnych tras. To zupe�nie zrujnuje stryja.
Zada�em pytanie, kt�re zapewne uznacie za niegrzeczne, lecz wydawa�o mi si� niezb�dne.
� S�dzi�em, �e tw�j stryj, Yvonne, jest bardzo bogatym cz�owiekiem. Pomijam nawet ten wspania�y zamek z przepi�knym parkiem. Ale w jego galerii, o ile mi wiadomo, znajduje si� wspania�a kolekcja obraz�w impresjonist�w. Ka�de z tych dziel przedstawia ogromn� warto��.
� Ach, wi�c pan nic nie wie? � zdziwi�a si� Yvonne. � Zamek jest troch� zad�u�ony, jego konserwacja poch�ania mn�stwo pieni�dzy. A galeri� w zamku za�o�y� nasz dziadek. By� przyjacielem wielu �yj�cych w�wczas malarzy i cho�, by� mo�e, nie zachwyca� si� ich obrazami, kupowa� je, aby im pom�c, bo podobno wi�kszo�� z nich �y�a w wielkiej biedzie. W ten spos�b powsta�a galeria. Potem nazwiska tych malarzy nabra�y znaczenia, obrazy posz�y w cen�. A dziadek, przez pami�� i przyja�� dla nich, nie zgodzi� si� nigdy sprzeda� �adnego obrazu. W testamencie zastrzeg�, �e stryjowi Raoulowi r�wnie� nie wolno sprzeda� �adnego obrazu z naszej galerii. Tak wi�c stryj jest w�a�cicielem tego bogactwa, a zarazem nie jest, bo nie mo�e nim dysponowa�.
� Rozumiem � mrukn��em.
� O, ciotka Eveline, ona jest naprawd� bardzo bogata. Odziedziczy�a po swoim m�u, bankierze paryskim, ogromn� fortun�. Tylko �e stryj nie przyj��by od niej finansowej pomocy, bo jest bardzo dumny.
� To zdaje si� rodzinne � roze�mia�em si�. � Tw�j brat, malarz Vincent, te�, jak s�ysza�em, nie chce ani franka od ciotki.
� M�wi�a panu o tym? To prawda � kiwn�a g�ow� dziewczynka. Tacy ju� s� wszyscy Saint-Gatienowie. W ka�dym b�d� razie przyda�oby si� nam te sto tysi�cy dolar�w za wskazanie Fantomasa. Jak pan my�li, czy wsp�lnymi si�ami uda nam si� go z�apa�? � to m�wi�c �obuzersko mrugn�a do mnie okiem.
U�miechn��em si�.
� Mamy konkurenta. Pana Gasparda Pigeona. On te� chce zdoby� nagrod� i kupi� sobie domek gdzie� na po�udniu Francji.
Dziewczynka pogardliwie wzruszy�a ramionami.
� Nie wierz� w takich detektyw�w, kt�rzy maj� przyklejone w�sy. Ale zejd�my ju� na obiad.
W drodze do jadalni zada�em jej jeszcze jedno pytanie:
� Tw�j stryj wspomnia� co� o swej pracowni, a ty stroi�a� sobie na ten temat �arty. Powiedz mi, nad czym pracuje tw�j stryj?
Roze�mia�a si� cichutko.
� Tego nikt nie wie, prosz� pana. Nikt z nas nie by� nigdy w jego pracowni. Tylko nasz lokaj, Filip, jest wtajemniczony w sprawy stryja, bo sprz�ta jego pracowni�. Ale od Filipa trudno co� wyci�gn��, s�u�y� na tym samym statku co stryj i jest mu bardzo oddany.
Jadalnia znajdowa�a si� na parterze, tu� za hallem. �ciany pokrywa�a ciemna, d�bowa boazeria, sufit te� by� belkowany i wy�o�ony drewnem. Jedn� �cian� zajmowa� wielki kredens, tworz�cy ca�o�� z boazeri�. Przy drugiej ujrza�em marmurowy kominek ze wspania�ym lustrem w rokokowej oprawie. W trzeciej �cianie widnia�y cztery okna, a w wykuszach mi�dzy nimi sta�y drewniane �awy, kryte sk�rami.
�rodek jadalni zajmowa� d�ugi, prostok�tny st�, otoczony krzes�ami o wysokich oparciach.
Baron przebra� si� do obiadu w ciemny garnitur i bia�� koszul� z czarn� muszk�. Wygl�da� wytwornie, jak prawdziwy arystokrata. Ciotka Eveline zdj�a na szcz�cie sw�j ogromny kapelusz, przypominaj�cy klomb. W d�ugiej, ciemnej sukni ozdobionej per�ami, z siwymi w�osami upi�tymi w kok wygl�da�a tak�e bardzo wytwornie. Kto zobaczy�by j� tu po raz pierwszy, aniby pomy�la�, �e drzemie w niej straszliwy demon samochodowy. Tylko �e wci��, z byle powodu, przeklina�a w r�nych j�zykach. �Caramba, porca miseria� � s�ysza�o si� cz�sto podczas tego obiadu.
Przedstawiono mi kustosza, pana Armanda Duranta, ros�ego m�czyzn� z ogromn� czarn� brod�, kt�ra sprawia�a, �e wygl�da� jak zb�j Madej. Ale �agodne spojrzenie niebieskich oczu i cichy g�os przeczy�y temu wra�eniu.
Do sto�u podawa�a pokoj�wka, ale ju� bez papilot�w, i lokaj barona, �w Filip, z pochodzenia Hiszpan. Filip s�u�y� na okr�cie, na kt�rym oficerem by� baron, a potem przyj�� s�u�b� u barona. Mia� chyba z pi��dziesi�t lat, tyle co baron, d�ugie, siwe bokobrody, krzaczaste brwi i nosi� co� w rodzaju liberii, kt�ra jednak przypomina�a nieco bosma�sk� kurtk� ze srebrnymi guzikami i szamerowaniem.
Rozmow� przy obiedzie rozpocz�� baron.
� Jak pan ocenia zabezpieczenie galerii? � zapyta� pana Pigeona. � Opinia pana jest bardzo wa�na, poniewa� od niej zale�y wyp�ata odszkodowania za poprzednio skradziony obraz. Fantomas zagrozi� kradzie�� Pla�y Renoira. Nie wiem, czy mog� by� spokojny...
Pan Pigeon lekcewa��co machn�� r�k�, uzbrojon� w �y�k�.
� Owszem, ma pan fotokom�rki i w og�le niez�y system alarmowy. W oknach s� mocne kraty, dwaj stra�nicy na przemian czuwaj� przy drzwiach wej�ciowych do galerii. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Je�li Fantomas zapowiedzia�, �e ukradnie obraz Renoira, to z pewno�ci� spe�ni swoj� gro�b�.
� Jak to? � zdumia� si� baron. � A kt�r�dy dostanie si� do galerii?
� Ba, w tym s�k! � wzruszy� ramionami Pigeon. � On umie przenika� mury.
� Caramba, porca miseria! � zagrzmia�a ciotka Eveline. � I to m�wi pan, detektyw Agencji Ubezpieczeniowej? Kilku takich detektyw�w i Agencja p�jdzie z torbami. S�dzi�am, �e skoro pan tutaj jest, Fantomas nie o�mieli si� ukra�� obrazu.
Pan Gaspard od�o�y� �y�k�.
� Nie jest moim zadaniem pilnowa� zbior�w barona. Od tego jest on sam, a tak�e p�atni stra�nicy, jako te� patentowy system alarmowy. Ja mam inne obowi�zki.
Wszyscy byli�my ciekawi, jakie to �inne obowi�zki� ma detektyw Agencji Ubezpieczeniowej, ale Filip wni�s� na tacy ogromny p�misek z kotletami. P�misek postawi� na stole, tu� przed nosem ciotki Eveline i o�wiadczy�:
� Mam my�l, panie baronie. Czy nie nale�a�oby wej�� z Fantomasem w jakie� uk�ady?
� Co ty gadasz, Filipie? � zdumia�a si� ciotka Eveline.
� W istocie, dziwnie m�wisz � stwierdzi� baron.
� Mam na my�li, panie baronie, �e Fantomas m�g�by kra�� obrazy, a nam wyp�acano by odszkodowanie. W ten spos�b wzmocniliby�my si� finansowo. Co nie jest bez znaczenia.
� Chi, chi, chi! � zachichota�a Yvonne. � Ja o tym od dawna my�la�am. Ale nic z tego, kochany Filipie. Na skutek klauzuli w testamencie stryjowi nie wolno sprzedawa� obraz�w, a tym samym bra� do swej kieszeni odszkodowania, stanowi�cego r�wnowarto�� obrazu. Pieni�dze wyp�acane przez Agencj� Ubezpieczeniow� nale�y przekaza� do depozytu bankowego. Je�li Fantomas pozbawi nas jeszcze kilku najwspanialszych arcydzie� z galerii, przestan� tu przyje�d�a� tury�ci i zrobimy plajt�. Plajt� na ca�ej linii.
G�os zabra� znowu pan Gaspard Pigeon:
� Pa�stwo wybacz�, ale ja, jako detektyw Agencji Ubezpieczeniowej, po prostu nie mog� s�ucha� podobnych rozm�w. To s� przest�pcze rozmowy. Ostrzegam, �e niejeden ju� pr�bowa� wyprowadzi� w pole nasz� Agencj� i �le sko�czy�. Ja si� do tego przyczyni�em.
� Caramba! Porca miseria! � zawo�a�a ciotka Eveline. � Z Fantomasem prosz� si� rozprawi�, a nie z nami.
Pan Pigeon si�gn�� po kotlet.
� Owszem. We w�a�ciwym czasie, �askawa pani. I a� do ko�ca obiadu nie odezwa� si� ani s�owem.
Po obiedzie wyszli�my wszyscy na dziedziniec, a potem na taras przy don�onie. Uwag� nasz� zwr�ci� fakt, �e pan Pigeon trzyma� w r�ku sw�j, do�� du�ych rozmiar�w, neseser.
� Czy�by zamierza� pan nas opu�ci�? � zainteresowa� si� baron.
� Owszem � skin�� g�ow� detektyw. � Opuszcz� zamek na kr�tki czas. Ale potem znowu si� pojawi�.
Pomy�leli�my, �e pan Pigeon, jak ka�dy wybitny detektyw, jest podobny do kota, kt�ry chodzi w�asnymi drogami.
By�o pi�kne popo�udnie. Usiedli�my na �awkach dla turyst�w i ogl�dali�my w milczeniu mocn� ziele� starych platan�w w zamkowym parku. Bia�e, piaszczyste �achy w srebrzystej toni rzecznej wygl�da�y jak rybie �uski.
Pan Pigeon wydawa� mi si� dziwnie roztargniony. Nas�uchiwa� czego�, co chwila spogl�da� w niebo i drapa� si� za lewym uchem.
Nagle powiedzia� do barona:
� Nie chcia�bym, aby pan �le my�la� o Fantomasie. Skoro bowiem i tak nie mo�e pan dysponowa� obrazami wedle swojej woli, Fantomas, kradn�c obrazy, nie czyni panu krzywdy.
� Ale�, drogi panie, co te� pan m�wi? To oburzaj�ce! � rzek� baron. � Fantomas jest zwyk�ym z�odziejaszkiem.
� I we�miemy za niego sto tysi�cy dolar�w � z przekonaniem powiedzia�a Yvonne.
Pigeon u�miechn�� si�. Po raz pierwszy zobaczy�em go u�miechni�tego tak szeroko, od ucha do ucha.
� Obawiam si�, �e to p�onne nadzieje � rzek�.
W tym momencie nad drzwiami parku ukaza� si� b��kitny helikopter. Z warkotem motoru przelecia� nad rzek� i znalaz� si� tu� nad tarasem. Zawisn�� nad nim jak pot�na wa�ka, zni�y� si� tak bardzo, �e znalaz� si� o trzy metry nad ziemi�...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin