R02.txt

(19 KB) Pobierz
ROZDZIA� DRUGI
O SERACH Z OLIVET I MADAME POMPADOUR � CZYM JE�DZI FANTOMAS � CO POWINIEN UMIE� DETEKTYW � NAGRODA STO TYSI�CY FRANK�W � LIST OD TAJEMNICZEGO �PRZYJACIELA� � W ZRUJNOWANEJ WINNICY � O SMAKU WIN S��W KILKA � Z�ODZIEJE SAMOCHOD�W � RYK OS�A CZY WO�ANIE O POMOC
Z Orleanu, ulic� Kr�lewsk�, wyjechali�my na pot�ny most kamienny, zbudowany nad Loar� w XVIII wieku. Zobaczy�em st�d panoram� miasta ze wspaniale rysuj�c� si� gotyck� sylwet� katedry �wi�tego Krzy�a, nosz�cej �lady r�nych styl�w, jakie wyst�powa�y od XIII do XVIII wieku. I po raz pierwszy w �yciu ujrza�em Loar�, rzek� znacznie mniejsz� ni� nasza Wis�a, lecz rozlewaj�c� si� tutaj do�� szeroko.
Kapry�na to rzeka. W ostatnim stuleciu a� cztery wielkie powodzie pustoszy�y dolin�, kt�r� p�ynie. Ma bardzo wiele zakoli i zakr�t�w tworz�cych malownicze pejza�e. To o tej niebieskiej, kapry�nej rzece pisa� Pierre Ronsard i Joachim du Bellay. To w tej dolinie nagromadzi�o si� wiele wspania�ych zamk�w, tak j� sobie dawni Francuzi upodobali.
Kiedy� tworzy�a dogodny trakt komunikacyjny, p�ywa�y po niej statki i barki. Dzi� trasami komunikacyjnymi s� asfaltowe szosy, a na wodach Loary p�ywaj� �odzie rybak�w i turyst�w.
Cztery kilometry jazdy i oto miejscowo�� Olivet z mostem nad kr�tk�, niewielk� rzeczk� Loiret. Ta rzeczka o bardzo przejrzystych wodach wytryskuje z ziemi nie opodal, w parku otaczaj�cym pi�kny Pa�ac �r�dlany z XVII wieku. Obfite �r�d�o w bliskim s�siedztwie Loary nasun�o przypuszczenie, �e rzeka Loiret jest jej podziemnym dop�ywem. Tu, nad Loiret cz�sto przesiaduj� w�dkarze, a miejscem ich ulubionych spotka� s� wiejskie gospody w uroczym, ma�ym miasteczku Olivet, kt�re s�ynie r�wnie� z produkcji wspania�ych ser�w.
Lecz oto ju� inne miasteczko, a raczej osada Cl�ry-Saint-Andr� ze wspania�� bazylik� Notre Dame, zbudowan� w XV wieku przez Ludwika XI, jako wyraz z�o�onego przeze� �lubowania. W bazylice znajduje si� pi�kny grobowiec tego kr�la, zrobiony z bia�ego marmuru; kr�l jest przedstawiony w postaci kl�cz�cej przed wizerunkiem Madonny.
Droga znowu skr�ca ku Loarze. I oto d�ugi, czterystuczterdziestometrowy most o dwudziestu sze�ciu �ukach prowadzi do uroczego Beaugency, bardzo starego francuskiego miasteczka. Chlubi si� ono starym opactwem, �redniowiecznym zamkiem i wie�� Cezara z XI wieku � kwadratow�, surow� budowl� z epoki rzymskiej.
Lecz nie zapominajmy, �e dolina Loary to kraina zamk�w. Oto tu� za Beaugency znajduje si� zamek M�nars, zbudowany w XVIII wieku dla markizy de Pompadour. St�d star�, wysadzan� ogromnymi topolami, jedenastokilometrow� promenad� z przepi�knym widokiem na dolin� Loary doj�� mo�na do wspania�ego zamku Chambord.
My jednak pojechali�my prosto i wkr�tce znale�li�my si� w Blois, stanowi�cym centrum gospodarcze i przemys�owe tego rejonu Francji.
Przemkn�wszy ulicami miasta, wkr�tce wydostali�my si� na szos� do Tours.
� Jaka szkoda, panie Tomaszu � westchn�� Pigeon, drapi�c si� za lewym uchem � �e nie mamy czasu, aby odwiedzi� s�ynny zamek w Blois. W szesnastym wieku by� dla Francji tym, czym p�niej sta� si� Wersal. Na pierwszym pi�trze znajduje si� gabinet Katarzyny Medycejskiej, gdzie odkryto przer�ne schowki na precjoza i trucizny. Powiadaj�, �e jeszcze nie wszystkie tajemnice jej gabinetu zosta�y zbadane. Jest pole do popisu dla historyk�w sztuki. Tu, w Blois, zamordowano ksi�cia Henryka de Guise. Ale czemu pan jedzie tak wolno? Czy naprawd� nie mo�na przy�pieszy�? Obawiam si�, �e jad�c w takim tempie, nie zdo�amy dotrze� przed noc� do Zamku Sze�ciu Dam.
Jecha�em rzeczywi�cie bardzo wolno, zaledwie czterdziestk�.
� Tak, tak � znowu westchn�� pan Pigeon � od razu wida�, �e w detektywistycznym fachu jest pan tylko amatorem.
� Dlaczego?
� Prawdziwy detektyw, je�li chce walczy� z Fantomasem, musi mie� szybki i niezawodny samoch�d. Fantomas jest przeciwnikiem niebezpiecznym. Co by by�o, gdyby wypad�o panu go �ciga�? Przecie� pan wci�� jedzie zaledwie czterdziestk�. Chyba strasznie d�ugo podr�owa� pan z Polski. Jak dyli�ansem. I nie denerwuje pana taka jazda?
� Nie. Mog� rozgl�da� si� po okolicy.
� Ach, tak � mrukn�� pan Gaspard. � Bo ja mam humbera. To niezawodny i szybki w�z.
Nie mog�em opanowa� z�o�liwo�ci.
� Pan mia� humbera, prosz� pana.
� Co znaczy: mia�em? � zdziwi� si�.
� No, bo go panu ukradziono.
� A tak, rzeczywi�cie � zgodzi� si�. � Ale przyzna pan, �e to znakomity samoch�d.
� Co po samochodzie, kt�rego ju� nie ma � wzruszy�em ramionami. � Mo�e nim teraz je�dzi Fantomas?
� S�dzi pan, �e on je�dzi moim samochodem? � oburzy� si� pan Gaspard. � A to �ajdak! Tak, tak, ma pan racj�. Wszystko mo�liwe. Nawet i to, �e on teraz rozpiera si� w moim wozie, a ja musz� trz��� si� w pa�skiej landarze. Ale on zap�aci mi za wszystko. Czy wie pan, jak� premi� wyznaczy�a nasza Agencja Ubezpieczeniowa za zdemaskowanie Fantomasa? Sto tysi�cy frank�w! Za tak� sumk� m�g�bym sobie kupi� ma�y domek na po�udniu Francji i hodowa� r�e. To moje marzenie.
� Sto tysi�cy frank�w! � j�kn��em.
� To wcale nie tak du�o. Czy pan wie, na jak ogromne straty narazi� ju� Fantomas inne agencje ubezpieczeniowe? On grasuje od trzech lat. I to tutaj, w tej okolicy. Zacz�o si� od zamku w Amboise. Za��da� okupu za obraz Memlinga, a gdy mu go nie wyp�acono, w galerii zamiast orygina�u znalaz�a si� kopia. A przecie� w Amboise s� urz�dzenia elektronowe, galerii dzie� i noc strzeg� stra�nicy. Nie by�o jednak �lad�w w�amania. Potem, prosz� pana, podobna historia wydarzy�a si� w starym rycerskim zamku w Angers. Skradziono obraz Caravaggia, zostawiaj�c kopi�. Trzecia kradzie� nast�pi�a w zamku Chambord, gdzie orygina� obrazu Watteau okaza� si� falsyfikatem. A ostatnio galeria w Zamku Sze�ciu Dam... Wszystkie te galerie s� znakomicie strze�one. Nigdzie nie odkryto �lad�w w�amania. I za ka�dym razem to samo: najpierw ��danie okupu, potem mija jaki� czas i stwierdza si� zamian� orygina�u na falsyfikat. To szatan, nie cz�owiek. Jak duch, jak widmo przenika przez mury, aby porwa� orygina� i zawiesi� kopi�. I cho� od momentu, gdy wyznacza okup, czujno�� stra�nik�w jest stokro� wi�ksza, potrafi przenikn�� przez �ciany i dokona� kradzie�y. To niemal geniusz z�a, prosz� pana! � zawo�a� z zachwytem pan Gaspard.
U�miechn��em si�. Jego zachwyt dla Fantomasa, zachwyt granicz�cy niemal z uwielbieniem, by� dla mnie zrozumia�y. Prawdziwi my�liwi zawsze z zachwytem i podziwem opowiadali o zwierzynie, kt�r� trudno im by�o upolowa�. Zreszt�, podnosz�c niezwyk�e w�a�ciwo�ci naszych przeciwnik�w, tym samym podnosimy i siebie.
Doje�d�ali�my do Amboise, dziesi�ciotysi�cznego miasteczka z pot�n� twierdz�, wspaniale rysuj�c� si� na lewym brzegu Loary. Pot�ne to zamczysko zbudowa� Karol VIII, by�a tu rezydencja kr�la Ludwika XI. Zdo�a�em tylko rzuci� okiem na gro�n� sylwetk� zamku, gdy dop�dzi� nas motocyklista w g��bokim kasku na g�owie.
Wyprzedzaj�c nas, da� znak r�k�, abym si� zatrzyma�.
� Czy monsieur Thomas? � zapyta�, nie gasz�c silnika.
� Tak � odpar�em zdziwiony.
Bez s�owa wr�czy� mi kopert� z listem i nie czekaj�c na pytanie z naszej strony, ostro ruszy� z miejsca i znikn�� w uliczkach miasteczka.
List, napisany na maszynie, zawiera� tylko kilka zda�:
�W zwi�zku z misj�, jak� ma Pan do spe�nienia w Zamku Sze�ciu Dam, got�w jestem udzieli� Panu kilku cennych informacji. Prosz� po wyje�dzie z Amboise skr�ci� na drog� nr GC-31. Po kilku kilometrach zobaczy Pan po prawej stronie wzg�rze ze zrujnowan� winnic�. Tam b�d� na Pana czeka�. Przyjaciel.�
� C� to za list? � zainteresowa� si� pan Pigeon, podejrzliwie ruszaj�c w�sikami.
W tym momencie zauwa�y�em, �e lewy w�sik pana Gasparda dziwnie obsun�� si� ku do�owi. To mnie tak zdumia�o, �e a� zaniem�wi�em. A on, zaintrygowany moim spojrzeniem, dotkn�� palcami swoich w�s�w, zamruga� powiekami, a potem roze�mia� si�:
� Odklei� mi si� lewy w�s, co? Pan si� dziwi, prawda?
To m�wi�c si�gn�� do kieszeni, wyj�� z niej tubk� z klejem i posmarowa� w�sik, po czym starannie go przyklei�.
� Niestety, musz� si� zamaskowa� � stwierdzi� z westchnieniem i podrapa� si� za lewym uchem. � Chyba pan nie s�dzi, �e uwielbiam takie idiotyczne fryzjerskie w�siki? Nosz� je z konieczno�ci. �eby zmyli� Fantomasa.
�mieszny by� ten Pigeon. Czy naprawd� s�dzi�, �e przyklejaj�c sobie w�sik, zdo�a u�pi� czujno�� Fantomasa?
D�ug� chwil� przygl�da�em mu si� z rozbawieniem.
� Co pan tak na mnie patrzy? � zirytowa� si� w ko�cu. � Czy pan my�li, �e czupryn� te� mam fa�szyw�? Ot� tak. Nosz� peruk�. Czarn� peruk�. W rzeczywisto�ci jestem blondynem, a nawet albinosem.
Nie wiedzia�em: m�wi serio czy �artuje?
Si�gn��em do kieszeni w samochodzie i wyj��em map�.
� Skr�cimy na drog� numer trzydzie�ci jeden � poinformowa�em Pigeona. � Wyznaczono mi spotkanie w starej winnicy.
� Co takiego? Ale� to jaka� pu�apka Fantomasa! � zawo�a� pan Gaspard. � Chyba nie zamierza pan tam jecha�? Niech pan kieruje si� wprost do zamku. I prosz� pokaza� mi ten list.
Pos�usznie wr�czy�em list Pigeonowi. Tajemniczy �Przyjaciel� nie prosi� o dyskrecj�. A poza tym, skoro Pigeon siedzia� w moim wehikule i odbywa� ze mn� podr� do Zamku Sze�ciu Dam, si�� rzeczy nie m�g�bym si� go pozby� na czas spotkania w starej winnicy.
� Ciekawe! � mrukn�� po zapoznaniu si� z tre�ci� listu. � Mo�e to pu�apka ze strony Fantomasa, a mo�e rzeczywi�cie kto� chce panu udzieli� jakich� ciekawych informacji.
Wzruszy�em ramionami.
� Nie mamy wyboru. Trzeba zaryzykowa� i jecha� na spotkanie. Zapewne op�ni to troch� nasz przyjazd do Zamku Sze�ciu Dam, ale przecie� jeste�my ju� niedaleko, za godzin� i tak znajdziemy si� w zamku.
Wyjechali�my z miasteczka. Znalaz�em drog� numer 31 i po chwili jechali�my ni�, rozgl�daj�c si� po okolicznych wzg�rzach.
Jak ju� wspomina�em, od Blois ci�gnie si� �a�cuch niewysokich pag�rk�w wapiennych, pe�nych grot i zag��bie�.
By�o po�udnie, �wieci�o s�o�ce. W z�otym blasku p�awi�y si� na stokach wzg�rz zielone winnice. Tu i �wdzie, na wi�kszych stromiznach, ros�y prze�liczne glicynie, w�r�d kt�rych czerni�y si� wej�cia do grot. Win...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin