Protal I
Dietę zaczęłam 2 stycznia 2009r. Mój cel to zrzucenie 10kg, więc czas trwania fazy I czyli uderzeniowej ustaliłam na 5dni. Więcej o czasie trwania uderzeniowej pojawi się w Zasadach diety.
Poniżej menu 5 dni fazy uderzeniowej, czysto proteinowej
DZIEŃ 1: piątek, 2 stycznia
(74kg)
rano: 2 jajka na twardo, tuńczyk w sosie własnym (tuńczyka wymieszałam z rozdrobnionymi jajkami i doprawiłam pieprzem i vegetą)
południe: serek wiejski light z 2 łyżkami otrąb owsianych, flan z jajek (3 jaja, szklanka mleka, trochę soli- wymieszać i na patelnie bez tłuszczu)
wieczorem: pierś kurczaka i chude kawałki indyka z prodziża (u babci:)
DZIEŃ 2: sobota, 3 stycznia
(73kg rzeczywiście wzmocniło to moją motywację;)
rano: serek wiejski light, 2 plastry polędwicy z indyka
obiad: kupiliśmy pół kurczaka z rożna, ja zjadłam pierś:)
kolacja: rarytasik od babci:) ->szczupak pieczony w folii ( przyprawiony vegetą plus w środku wyłożony plasterkami czosnku)
DZIEŃ 3: niedziela 4 stycznia
(72kg- nie mogłam uwierzyć:) i chyba z 10 razy wchodziłam na wagę. Wiem, że to woda, ale to i tak zachęcające) dziś zapamiętałam mniej więcej co i kiedy piłam
rano: pół makreli, kubek herbaty
południe: ugotowana pierś z kurczaka w kawałeczkach i plasterki polędwicy z indyka (jechałam pociągiem), 0,75ml wody
obiad: udko z kurczaka gotowane i 2 jajka na miękko, herbatka jaśminowa,
kolacja 1: półtora fileta śledziowego w marynacie (Bismarc), jajko na twardo w łódeczki (posypane papryką ostrą), szklanka wody
kolacja 2: szklanka mięty, jogurt bałkański w kefirem (estragon, oregano)
DZIEŃ 4: poniedziałek, 5 stycznia
(71kg- znowu się cieszyłam, ale też troszkę przestraszyłam:) mimo wszystko motywacja 100%)
rano: plaster polędwicy z indyka, jogurt bałkański z 2 łyżkami otrąb owsianych i pół kefiru (do tego przyprawy: estragon, oregano, szczypta vegety)
popołudniu: mięso z kebaba drobiowego (byłam na zakupach w centrum handlowym i to było najsensowniejsze)
wieczorem: pół kefiru (wypiłam), jogurt naturalny z łyżką otręb (przyprawy: kurkuma(żeby było żółto) estragon, oregano, szczypta vegety- nie było zbyt smaczne), na talerzu: jajko w ćwiartki, 2 plastry polędwicy z indyka w kawałeczki, łyżka jogurtu bałkańskiego lekkiego (niby majonez;), szklanka mleka
napoje, dziś trochę w innej formie:
8:00 szkl mięty, 10:00 szkl mięty, 11:00 kubek kawy z mlekiem, 13:00 kubek kawy z mlekiem, 15:00 pepsi light, 19:00 szkl mięty, 20:00 szkl herbaty owocowej
DZIEŃ 5: wtorek, 6 stycznia
(71kg- już byłam przyzwyczajona do codziennej utraty kilograma, więc na chwilkę posmutniałam. Motywacja nie zmalała, bo ciuchy zaczęły się robić luźniejsze:)
rano: chudy twarożek z jogurtem naturalnym, 3 plastry polędwicy z indyka
obiad: pierś kurczaka smażona na parafinie przyprawiona gyrosem, do tego tzatzyki (jogurt bałkański lekki, odrobina soku z ogórka, ząbek czosnku, pieprz, sól, kilka kropli parafiny), jajko gotowane w ćwiartkę
kolacja: niby sałatka: paluszki krabowe, jajko na twardo (oba składniki pokroić) do tego próbowałam zrobić majonez wg przepisu z książki: żółtko, łyżka musztardy, doprawione solą i pieprzem, ucierać i dodawać po kropli parafinę, pod koniec dodałam łyżeczkę sereka homogenizowany lekkego) 2 plastry polędwicy z indyka
[jak się późniejdowiedziałam od babci, żeby zrobić majonez trzeba zużyć całą buteleczkę parafiny, a nie kilka kropel:) z jednej buteleczki wychodzi pół słoika]
Po 5 dniach diety i 3 kg mniej zaczynam drugą fazę, naprzemienną kurację proteinową.
Wybieram rytm 5/5, ponieważ jest podobno najskuteczniejszy i najlepiej odpowiadający profilowi psychologicznemu osoby otyłej. Będę robiła również sobie przerwy w celu nabrania tchu i stosować od czasu do czasu rytm 1/1.
DZIEŃ 6/1: środa, 7 stycznia (71kg- liczyłam na kolejny kilogram mniej, żeby już było okrągła 70:), ale i tak jest ok:)
rano: sałatka surimi (kapusta pekińska, ogórek świeży, paluszki krabowe, jajko, jogurt naturalny, sól, pieprz), kawa
południe: twarożek chudy z jogurtem, pomidorami z puszki i ogórkiem świeżym (sól, pieprz, oregano), herbata
obiad: pierś z kurczaka, fasolka szparagowa, jajko na twardo
kolacja 1: sałatka kurczakowa light (pekińska, pora, kawałki kurczaka w gyrosie, 3 pomidory z puszki, sos: jogurt, serek homogenizowany, sok z puszki pomidora, przyprawy)
kolacja 2: udko wędzone, sałatka ta co została wzbogacona o 2 skrojone liście pekińskiej i ogórkiem świeżym
DZIEŃ 7/2, czwartek, 8 stycznia (71kg- waga bez zmian, ale przy warzywkach to normalne, może też trochę się podnieść)
rano: twarożek chudy, jogurt naturalny, ogórek, pomidor, przyprawy
obiad: byłam w ikei zamówiłam danie dnia: zraz wołowy (z cebulą i ogórkiem) wzięłam bez sosu, do tego warzywka gotowane (groszek powybierałam) i sok marchwiowy, zupe i ciastko oddałam koleżance:) aha i jeszcze wzieliśmy krewetki na sałacie, żeby spróbować (okazały się całkiem smaczne, ale przydałby się do nich jakiś sosik:)
kolacja: sałatka z tuńczykiem: kapusta pekińska, tuńczyk w kawałkach, jajko na miękko, ogórek, przyprawy i jogurt natualny
DZIEŃ 8/3: piątek, 9 stycznia (71kg- waga na szczęście bez zmian)
rano: kubek wody, kapusta pekińska, tuńczyk w kawałkach, jajko na twardo, jogurt naturalny z otrębami, herbata, kawa
obiad: udko pieczone z cebulką i czosnkiem (pyyycha), papryka i grzybki marynowane
potem talarki cebuli sobie podpiekłam, bo miałam ochotę na chipsy;) oprócz tych części co się zjarały były całkiem ok;)
deser: jogurt dietetyczny;)
kolacja: sałatka dziwna (kapusta pekińska, ogórek, surimi, jogurt) i reszta jogurtu z otrębami, cola zero:)
DZIEŃ 9/4: sobota, 10 styczeń (70kg -w końcu;)
rano: lampka maślanki:) jajecznica (kilka kropel parafiny, troszkę cebulki w kosteczkę, 2 jaja wbić, i podlać odrobiną mleka, przyprawić: sól, pieprz, oregano) papryka marynowana, ogórek świeży, herbata w dużym kubku
obiad: ryba pieczona na warzywach ( seler w paseczki, marchew w paseczki, por w talarki, czosnek w talarki, rybkę doprawiłam gotową przyprawą do kamisa i odrobiną vegety, piekłam pół godziny- 15min w 180 stopniach, 15min w 200 stopniach), do tego ugotowałam kilka brokuł mrożonych, cola zero
kolacja: jogurt jobbella light z 2 łyżkami otrąb owsianych, cały czas pije wodę
DZIEŃ 10/5: niedziela, 11 stycznia (70kg- czuję, że chudne, ciuchy robią się coraz luźniejsze;)
rano: maślanka, cola zero, woda
południe: pół makreli wędzonej, herbatka miętowa
obiad: sałatka gyros (pierś indyka w paseczki, kapusta pekińska, cebulka, papryka marynowana, ogórek świeży, ketchup(rozrobiony koncentrat), serek homogenizowany (zamiast majonezu), sól, pieprz, oregano, kawa
kolacja: surówka z selera (seler i marchew potarkować, dodać sok z połowy cytryny, odrobinę soli, jogurt naturalny (nie za dużo, bo troche psuje smak:)
9:00 pół jogurtu naturalnego z dwoma łyżkami otrąb owsianych
13:30 na kotlety z piersi z indyka, tzatzyki (2 łyżki jogurty bałkańskiego, łyżka jogurtu naturalnego, ząbek czosnku, sól, pieprz, oregano, zioła prowansalskie), lampka wody
14:30 kawa, jogurt jogobella light truskawkowy
19:30 jogurt truskawkowy wymieszany z jogurtem bałkański
8:15 4 plastry chudej polędwicy drobiowej, ¼ jogurtu bałkańskiego z łyżką otrąb owsianych
kubek herbaty, kawa, z litr wody (albo i więcej, bo byłam na konferecji i były same ciastka;)
15:30 restauracja: pierś kurczaka pieczona i do tego warzywka (brukselka, kalafior, marchew)
18:00 pierś z indyka smażona na patelni teflonowej, sałatka (kapusta pekińska, pomidor, oliwki, sos koperkowo-cebulowy, oregano), herbata w duuużym kubku
rano: jajko smażone z tuńczykiem (jajko, tuńczyk w sosie własnym, ząbek czosnku, sól, pieprz)
popołudniu: panga smażona w przyprawie do ryb, sos jogurtowy (2łyżki serka homogenizowanego, 2 łyżki jogurtu naturalnego, oregano, sól, pieprz)
wieczorem: kilka plastrów szynki, mięsko z kebaba
rano (powiedzmy;): twaróg chudy z łyżką serka homogenizowanego i 2 łyżkami jogurtu naturalnego, (doprawione standardowo oregano, sól, pieprz:)
południe: 5 plastrów polędwicy drobiowej
wieczorem: to co wczoraj na obiad:) panga smażona w przyprawie do ryb, sos jogurtowy (2łyżki serka homogenizowanego, 2 łyżki jogurtu naturalnego, trochę parafiny, żeby była lepsza konsystencja, oregano, sól, pieprz)
rano: 3 kwadratowe plastry polędwicy drobiowej posmarowane chrzanem i ketchupem, 4 plastry okrągłej polędwicy drobiowej podsmażone na suchej patelni.
popołudniu: kebab drobiowy, oczywiście samo mięsko:)
wieczorem: płat śledziowy w occie, jajko na twardo, 2 plastry polędwicy drobiowej
Waga mogła podskoczyć ze względu na zatrzymanie wody, co może mieć związek 1. z miesiączką, 2. nadmiarem soli w diecie- 9gram soli zatrzymuje litr wody (czyli kilogram). Wniosek: ograniczam sól i zaczynam więcej pić.
rano: jajecznica (parafina, pół małej cebulki, 2 jaja, mleko, przyprawy: pieprz, sól, papryka słodka, estragon)
szklanka wody, 0,4l herbaty miętowej, kawa z mlekiem
południe: jogurt dietetyczny, szklanka maślanki, szklanka Coli Zero
popołudniu: udko z kurczaka pieczone (20min 180stopni, 30min 200stopni)
kolacja: jajko na twardo w ćwiartki, 3 plastry piersi z indyka
wieczorem 2: 4 plasterki polędwicy drobiowej
śniadanie:pół serka wiejskiego light, jajko na twardo, 2 plastry wędzonej piersi z indyka
kubek herbaty, szklanka Coli Zero
obiad: kotleciki mielone (mielone z indyka, 2 cebulki podsmażone, pieprz, troszkę soli, tymianek, oregano, sól czosnkowa, trochę przyprawy do kurczaka) (zrobiłam dwa spore kotlety i pięć mniejszych kuleczek na jutro)
3 szklanki wody, kawa z mlekiem, kubek mleka
kolacja: serek wiejski light z jogurtem
3 szklanki wody, herbata miętowa
Dziś zaczynam pięć dni protein z warzywami:) Czuję się bardzo dobrze, chociaż babcia się martwi, że nic ze mnie nie zostanie:) Podobno rytm 5/5 jest uciążliwy. Mi odpowiada:) Straciłam 5kg w 18dni, w tym 2kg były ze świąt, więc wszystko jest w porządku.
śniadanie: 100g twarogu chudego, jogurt naturalny, 3 plastry piersi z indyka na liściach kapusty pekińskiej
2 szklanki wody, duży kubek herbaty, kawa z mlekiem
obiad: przepyszny:) kuleczki mielone w sosie pomidorowym (2 pomidory z puszki, łyżeczka koncentratu, zeszklona cebulka, zioła prowanslaskie, pieprz), tarta marchewka, paseczki kalarepki, faolka szparagowa mrożona (zrobiona w mikrofalówce-pyycha)
2 szklanki wody, kawa z mlekiem
podwieczorek: pół makreli wędzonej
kolacja: tuńczyk w sosie własnym, jajko, ogórek świeży, pieprz, sól, majonez (robiłam sama:) tym razem się udał, z buteleczki parafiny wyszedł mały słoiczek, pyszny:)
3 szklanki wody (w tym jedna z rozpuszczalną witaminką)
śniadanie: kanapki:) (2 liście kapusty pekińskiej, pokrojone na 3 części, majonez własny, 6 plasterków piersi z indyka, ogórek świeży)
2 szklanki wody
lunch: sałatka (2 liście kapusty pekińskiej, jajko, ogórek świeży, kawałeczek makreli, majonez własny z jogurtem, pieprz)
2 szklanki wody (jedna z witaminką rozpuszczalną)
obiad: 2 liście kapusty pekińskiej, ogórek świeży, majonez własny, pierś z kurczaka podsmażona przyprawiona „przyprawą gyros”
2 lampki wody:) kawa z mlekiem
kolacja: budyń czekoladowy (na chudym mleku, bez cukru), liście kapusty pekińskiej z polędwicą drobiową i majonezem własnym
2 herbatki jaśminowe, 2 szklanki wody
śniadanie: 2 szklanki maślanki, 2 szklanki wody
lunch: placki z otrąb (2 łyżki otrąb żytnich, 2łyżki otrąb pszennych, jajko, łyżka jogurtu bałkańskiego, sól- wymieszać i na nieprzywierającą patelnie- smakują jak nalesniki:)
kawa z mlekiem, 2 szklanki wody
obiad: pierś zapiekana (pół piersi z kurczaka pokroiłam w paseczki i przyprawiłam przyprawą do kurczaka, ułożyłam je w naczyniu żaroodpornym, na nie 3 ząbki czosnku w talarki i pieczrki w talarki(posoliłam je z góry, żeby puściły sok, to wszystko polałam sosem (troszkę mleka, jajko, sól, pieprz, zioła prowansalskie, łyżka mąki kukurydzianej-> zagotować, aż zgęstnieje) i zapiekłam 30 minut w 200 stopniach) do tego gotowane brokuły- pyycha:)
szklanka wody
kolacja: sałatka (2 liście kapusty pekińska, pomiodr, 1/3 kostki twarogu, oliwki, oregano, sos sałatkowy koperkowy)
szklanka Coli Zero, 2 szklanki wody
śniadanie: 2 szklanki maślanki,
obiad: 3 kotleciki mielone (mielone z indyka, cebulka, pieprz, sól, otręby pszenne jako panierka)
kolacja: jako takiej nie było, była natomiast zapowiedziana wcześniej imprezka- a na niej chipsy i paluszki z sosami (pieczarkowy, tzatzyki (zgodny z dietą;), pomidorowy) i oczywiście alkohol;) starałam się ograniczać, ale nie mogłam oprzeć się kebabowi z frytkami na koniec imprezy:)
Wniosek z 24 stycznia: jeden dzień można sobie “zaszaleć” ale bez przesady, dwa dni to już przegięcie;) osobiście troszeczkę żałuję, bo nic mi to nie dało, że jadłam te chipsy i pizze na drugi dzień, wręcz przeciwnie dzisiaj czuje się ciężko. nie warto.(na wszelkie pytania odnośnie diety i imprezy chętnie odpowiem mailowo- dietaprotal@gmail.com)
śniadanie i obiad: pizza (no cóż… taka chwila słabości, waga mnie dziś bardzo zaskoczyła, wiem, że nie powinnam tak odpuszczać, ale naprawdę nie chce mi się dziś nic gotować;)
...
kwiatek_78