BALLADA O MACKIE MAJCHRZE
przeł. Roman Kołakowski
Rekin zęby ma jak noże
I nie musi kryć się z tym.
Mackie noża użyć może ,
Ale kto go widział z nim?
Rekin zawsze w krwi się pławi ,
Gdy morderczy skończy łów.
Mackie śladów nie zostawi –
Rękawiczki zmienił znów.
Trup osunął się z nabrzeża ,
Nurt Tamizy zwłoki skrył.
Czy zaraza się rozszerza?
Nie , to Mackie tutaj był.
A w niedzielę na bulwarze
Popełniono zbrodnię w dzień.
Kto przestępcę teraz wskaże?
Znikł za rogiem Macka cień.
I Szmul Meier gdzieś zaginął ,
I fortuny przepadł ślad.
Czyżby Mackie złoto zwinął?
Już nie żyje ten , co zgadł.
Jenny Towler znaleziono
Z nożem w piersi , zimną już.
Lecz , niestety , nie stwierdzono
Czy Mack zgubił taki nóż.
Nie ma zysku bez ryzyka –
Alfons Glite chciał podjąć je.
Mack zmył krew ze scyzoryka
I trop znowu urwał się.
A kto w Soho pożar wzniecił ,
By z polisy zgarnąć szmal?
Ogień zabił czworo dzieci…
Mackie , nerwy masz jak stal.
Gdy zgwałcono młodą wdówkę ,
Kto jej radę cenną dał ,
By klejnoty i gotówkę
Pod opieką Mackie miał?
Gdy znikają grube ryby
Z zawartością tajnych kont ,
Mackie wciąż się bardzo dziwi –
On nic nie wie , no bo skąd?!
Wirydarz