Prolog.doc

(26 KB) Pobierz

Prolog

Biegłam przed siebie jak najszybciej mogłam. Uciekałam przed nimi tak długo a oni i tak mnie znaleźli. Po tylu latach w końcu wpadli na mój trop. Nie mogłam pozwolić się złapać. Choć powoli nie byłam w stanie nawet oddychać. Było ich przynajmniej sześciu a ja tylko jedna. Nawet nie wiedziałam gdzie biegłam, choć czułam że gdzieś ta uliczka się kończy i dalej nie ma nic. Zobaczyłam jak tuż obok mnie przelatuje nabój usypiający. Przyśpieszyłam, choć nie miałam siły nawet stać pionowo. Sięgając po ostatnią deskę ratunku krzyknęłam.

-Zostawcie mnie w spokoju!! Nie chce być jedną z was!

Nie zdążyłam powiedzieć niczego więcej ,ponieważ nagle grunt usunął mi się spod nóg a ja zaczęłam spadać w ciemną otchłań. Ze strachu zamknęłam oczy by po chwili wylądować na zimnym gruncie. Ostatnie, co zobaczyłam to młodego mężczyznę pochylającego się nade mną z latarką w ręku. A potem przed oczami stanęła mi wszechogarniająca ciemność a przed oczami stanęła mi Jego twarz. Tego, którego kochałam a teraz straciłam, nieodwracalnie. Resztkami świadomości zdałam sobie sprawę ,że mnie złapali. Teraz wszystko miało się zmienić.

Zgłoś jeśli naruszono regulamin