Zetsu
Amefuri no kayoubi, shikke ga hidoku kokochiyoiarehateta shinshitsu kara kikoeru kanjoutekikanojo no fuman, gouyoku, shitto ya sokubakutekikurunaya wa yagate kirete boku no koto wo kowasu no deshou?Amefuri no kayoubi, shinshitsu e wa ikitakunai[HISU] taishitsu no kimi ga, mata tekubi ni mitoreteruboku no kunou wa yagate jihatsuteki ni kuda wo kiruyoteidoori ni boku wo kowashite kureta neAshimoto de imasara kobiru nante shouki kai?waraeru yo dokomade kimi wa minikui n'dai...Ba ra ba ra ba ra taeki ni bara chiru wa koyoi namida, nado naiBa ra ba ra ba ra aishiteitai kimi yo kako yo kaerazu no amai hibi yoAmefuri no kayoubi, hakike to zutsuu no nakakeiren kimi no hitomi wa nigeru kimi wo toraeterumada asonde itai akiru kurai kanjitaigouyoku no hate wo kannou shiyouNakigoe wa sakebi ni, kao wa hyoujyou nakushihenshitsuteki, [MOA] kaihouteki ni majiri aou...Fuka ku fuka ku tokeru you ni Fuka ku tsura ku ita ku aisuoborete yuku ayausa ni tsuyayaka sa ni hikarete yukuBa ra ba ra ba ra nurezu no hana fukan SHOW TIMEkoritsu jiiteki yura yura yura tarenagaseba munashiku natte koukai no hibiBa ra ba ra ba ra taeki ni bara chiru wa koyoi namida, nado naiBa ra ba ra ba ra aishiteita kimi yo kako yo kaerazu no amai...Amefuri no kayoubi, shikke ga hidoku kokochiyoiatarashii kanojo wa eegata kurumaisu izonshoukimi wa mukuchi, keppeki, jinketsu no kegare naki barajuu-ni nin me no gisei ga denai koto wo hibi negaou.
Tłumaczenie
Jest deszczowy wtorek, wilgoć w jakiś okropny sposób bardzo mi odpowiada.Słyszę jak moja dziewczyna wyżywa się w zniszczonej sypialni,jej niezadowolenie, gniew, zazdrość, powściągliwość z przyzwyczajenia.Czy moje cierpienie będzie się po trochu przelewać, aż w końcu mnie zniszczy?Jest deszczowy wtorek, nie chcę iść do sypialni.Masz predyspozycje do histeryzowania, wpatrujesz się w swoje nadgarstki.Po trochu moje cierpienie przecina tkanki mojej dobrowolności.Zniszczyłaś mnie tak jak chciałaś, czyż nie?Już za późno na płaszczenie się u moich stóp, jesteś tego świadoma?Śmieję się z tego, jaka jesteś teraz brzydka…Róża, róża, róża, tego wieczoru róża traci płatki w mojej ślinie,nie ma łez ani niczego takiego.Róża, róża, róża, kochałem ciebie, przeszłość, wracanie do tych słodkich dni.Jest deszczowy wtorek, masz nudności i boli cię głowa.Odwracasz wzrok, kiedy zauważam, jak wymiotujesz.Wciąż chcę się bawić, chcę cię czuć, aż będę miał dość.Nacieszmy się limitem naszej zachłanności.Twój płacz staje się krzykiem, a twoja twarz traci wyraz.Splątani, gorsząco i bardziej swobodnie dopasujmy się do siebie.Tak jakbyśmy głęboko, głęboko topnieli, głęboko i boleśnie wpadasz w gniew.Tonę w niebezpieczeństwie, oczarowany twoim pięknem.Róże, róże, róże, wyschnięte kwiaty, to pozbawiony emocji pokaz.Masturbując się w samotności, kołyszę się, kołyszę się, kołyszę się,może jeśli się rozładuję, codzienność pełna żalu już nie będzie miała sensu.Róża, róża, róża,tego wieczoru róża traci płatki w mojej ślinie, nie ma łez ani niczego takiego.Róża, róża, róża, kochałem ciebie, przeszłość, wracanie do tych słodkich…Jest deszczowy wtorek, wilgoć w jakiś okropny sposób bardzo mi odpowiada.Moja nowa dziewczyna to typ A i jest przykuta do wózka.Jesteś małomówną, wybredną, czystą, niesplamioną różą.Miejmy nadzieję, że nie zostaniesz moją dwunastą ofiarą.
AOI__