Mil4.chi.DOC

(72 KB) Pobierz
W stronę Świata

1

Mil4.chi

 

W stronę Świata

 

F. Utknął mi w pamięci szczególnie ten fragment Świata, który się nazywa Schody. Opisane tak dokładnie, z taką czułą pieczołowitością. Skąd i dokąd te schody prowadziły ?.

M. Takich schodów absolutnie nie było w Szetejnach, dlatego, że wszystko było na jednym poziomie. To zupełnie nie z Szetejn, to zupełnie skądinąd.

[Cz. Miłosz Portret przekorny ... s. 146][44]

 

Zastanawiający to fragment w "Autoportrecie przekornym". Zdać by się mogło, że wcześniejsze konstatacje, w których Czesław Miłosz dość wyraźnie ewokuje weryfikowalną sferę realiów, poprzez które "wprowada" swoje dzieciństwo w literaturę [Dolina Issy, Gdzie słońce wschodzi ... , Świat] obejmują także owe "Schody skądinąd". Skąd - tego Miłosz nie mówi. I te schody "skądinąd" nabierające rzec można - wymiaru symbolicznego, są też ponawianą ciągle wcześniejszą przestrogą , by nie poszukiwać genezy "Świata" w biografii poety, czy nawet w odpowiedniejszych kontekstach interpretacyjnych odsyłających nasze doświadczenia lektury do epifanii dzieciństwa, ale potraktować ten najbardziej chyba "przekorny" twór Miłosza jako przesłanie "skądinąd". Niemal wszyscy interpretatorzy "Świata" piszą o paradoksalnej sytuacji, iż ten najklarowniejszy, najprostszy, prezentujący się w jawnej semantyce poemat Miłosza prowokuje do odczytań symbolicznych, "ciemnych", ezoterycznych w końcu.[45] Sam Miłosz zresztą zwracał uwagę na to, że "Świat", "Głosy biednych ludzi" były przez krytykę odczytywane niewłaściwie ["natrafiłem na nieporozumienie"], gdyż zgodnie z "romantyczną " normą lektury podmiot mówiący utożsamiony był z poetą, zaś sam przekaz traktowany "monologowo". . Miłosz -przywoławszy pierwej nazwiska Eliota i Audena z ostrożnym wskazaniem, że poetyka owa ["mikrokosmos dramatu, satyry traktatu filozoficznego, arystofanesowej komedii"] może wskazywać na nową "odpowiedniość" [prŠpon] poetyki mu bliskiej i jej referencjalnych uwikłań w "rzeczywistości". Oczywiście raz jeszcze wprowadza tu swoją zasadę klasycyzmu bliską Eliotowskiemu "drugiemu " i "trzeciemu głosowi" poety.

 

Odbiorców i krytyków mogła zwieść owa ekwiwokacyjna "naiwność" zawarta w tytule poematu.["Świat. Poema naiwne"]. Jawne jest tu nawiązanie do Schillerowskiego rozróżnienia poezji naiwnej i sentymentalnej [przeto opowiedzenie się po stronie poezji "naiwnej " jest już sygnałem "klasycznej" opcji] . Współistnieją wszakże z taką interpretacją powszechniejsze konotacje pojęcia "naiwności" : prostolinijność, ufność, brak skomplikowania, bezpośredniość, pewien prymitywizm zmierzające do ku jednemu semantycznemu polu , w którym naiwność utożsamiona jest z dziecięcością aktualizując biblijne powiedzenie o "ubogich duchem, którzy osiągną Królestwo Niebieskie "] .

 

Odczytanie poematu jako epifanii Dzieciństwa i poprzez temporalne uwikłania konsolacyjnego obrazu świata ,"jaki winien być" [jeśli przyjąć przesłanki wyprowadzone z tomizmu] wydawało się najbardziej naturalne. Przypomnijmy, że najpiękniej chyba określił tę odradzającą nas epifanię dzieciństwa G. Bachelard w "Poetyce marzenia " : "Dzieciństwo, które jest sumą tego, co w ludzkim bycie nieznaczące, ma właściwie znaczenie fenomenologiczne, ponieważ znajduje się ono pod znakiem zachwytu . Dzięki łasce poety staliśmy się prostym i czystym podmiotem słowa "zachwycać się "].[46]

Można też przypuszczać, że Bachelardowska poetyka przestrzeni dałaby się wdzięcznie zaadoptować dla interpretacyjnych potrzeb "Świata". Zresztą - skoro pośrednio przywołaliśmy Duranda - i Durandowską taksonomię "dziennych" oraz "nocnych " matryc symbolicznych w wielu miejscach przystaje do obrazowej materii poemy.[47] Wracamy jednak do źródeł, naiwnie [mieści się to przecież w filozofii interpretowanego poematu] przypisując Miłoszowi intencję tworzenia poezji ‘zdialogowanej’ - oczywiście w Eliotowskich kontekstach rozpoznawczych tego terminu i tej poetyckiej praktyki. Dialogowość podlega tu swoistej dystrybucji sytuując się między "drugim" [częściej] oraz "trzecim" [rzadziej] głosem poety. Taka liryka roli będzie także manifestowana po latach explicite w znanym wyznaniu Poety, że pragnie formy "bardziej pojemnej" [Ars poetica][48]

 

Tendencja owa łączy się logicznie z zasadą "formy ironii artystycznej", która była przez Miłosza określana w "Liście prywatnym o poezji."[49] Kto zatem mówi w "świecie", poprzez czyj głos ów świat się manifestuje ?.Na to pytanie, banalne z pozoru, nie znajdujemy odpowiedzi jednoznacznej. Oczywiście mówi poeta [Persona Poety], ten, który pokonuje nihilistyczną moc pamięci i z tęsknoty wyprowadza swoje "widzę i opisuję". Jemu też jest dana kreatywna moc powoływania do mówienia bohaterów "Świata": Ojca, Matki, Brata i Siostry. Zmienny jest wszakże ów "punkt mówienia", owa władność dysponowania słowem i osądem. "Poeta - dziecko" ‘opowiada’ Drogę, Furtkę, Ganek, Jadalnię, Schody, Obrazki i Ojca w bibliotece. Zaklęcie ojca jest w tym teatrze mowy [do tej pory raczej monologowym] tyradą wprowadzającą element patetycznej tajemniczości związanej z eksplikowaną wcześniej postacią Ojca - Maga władcy Czarodziejskiej Księgi. Zauważmy, że "mowność" Ojca manifestuje się w aktach, które metaforycznie tu nazwiemy "wytracaniem się sfery sacrum ".Tak np. "Zaklęcie " jest obwarowaną nieprzekraczalną jeszcze dla profanów granicą Tajemnicy choć jest ona pozbawiona pierwiastka lęku [tremendum Dei].[50] Zaklęcie bowiem jest tajemnicą dla Dziecka, ale przecież wprowadza szczególną "stopniowalność" sacrum, jego hierarchizację. { sacrum dla Dziecka stanowi Ojciec , dla Ojca zaś - Mędrzec }. Później wszakże Ojciec zaczyna ‘objaśniać wprowadzając "swojski" domowy klimat bliskiego autorytetu, na koniec dodaje ‘przypowieść ["przypowieść o maku"] będącą rodzajem alegacji zakorzenionej w empatycznej sferze tekstów biblijnych [Dobrej Nowiny] choć -na ogół- alegacje zmierzają do budowania opresywnego modelu wypowiedzenia[51]. Matka w wypowiedzi sytuowanej nie bez przyczyny w królestwie Natury [tak jak dominium Ojca stanowiła kulturowa Biblioteka] będącej chyba najpiękniejszą partią poematu określa zarazem podstawy systemu aksjologicznego, do którego ów świat się odwołuje ,systemu ewokującego ewangeliczne cnoty : Wiarę, Nadzieję i Miłość. Ale kto ‘mówi’ "Królestwo ptaków"?, "Wyprawę do lasu"?. Oczywiście "Trwoga" to wypowiedź Dziecka . Jest to jednak i wypowiedź Literatury [odniesienia do Blake’a są wyraźne].To samo pytanie postawione przy "Słońcu" mogłoby znaleźć odpowiedź - to zapewne mówi Poeta. Piszemy ‘zapewne’, gdyż każda z Person może się znaleźć w roli dysponenta Mowy. Odpowiedź na pytanie ‘Kto mówi?’ jest związane z pierwszą próbą czytania "świata" polegającą na uchwyceniu zasady stosowności [decorum] mówiącego bohatera [jednej z Person] oraz jego rekonstruowanego "horyzontu świata". W mniejszym stopniu "polifoniczność " poematu jest zróżnicowana tonalnie [stylistycznie], można nawet orzec, że jest pod tym względem monologowa i patronuje tej tonacji Persona Poety. Pojęcie "horyzontów świata" może tu być traktowane konkretnie oznaczając krąg - obszar widzenia wyznaczony przez Oko- świat oglądającego. Są to oczy "naiwne" [dziecięce] bądź mmagiczne [ojciec]. Spojrzenie dziecka z odpowiedniej perspektywy prowadzi konsekwentnie do wyolbrzymienia miejsca - przestrzeni ["Wyprawa do lasu"], zaś poczucie zagubienia i trwogi , która w tym arkadyjskim świecie nie może być stanem trwałym [stąd natychmiastowy odzew w "odnalezieniu" Blake,owskim] . Ojciec - mag świat tylko "objaśnia"[jak pisze poeta]. Matka - bliższa łasce illuminacji wprowadza w rozumienie tego świata czy właściwiej - światów, gdyż działa tu prawo analogii ["jak na górze, tak ma dole"] -jak w peonii, tak w rozkwitającym w słoneczych promieniach świecie, w którym winna rządzić wiara, nadzieja i miłość. Wcześniej rozróżniliśmy za Yan Fu Tuan ‘przestrzeń i miejsce’ i rozróżnienie to jest szczególnie przydatne przy "oglądach " świata Miłoszowego. ‘Miejsca’ są oswojone, prywatne, przywołane z pamięci [Szetejny] choć trochę i "skadinąd", jest to najogólniej rzecz ujmując łagodny topos miejsca - ogrodu.[52] W nim jest zamknięty sygnowany często przez metonimiczny szczegół Dom [por. Ganek, Jadalnia, Schody, Biblioteka]. ‘Droga i Furtka’ prowadząc do zewnątrz mieszczą się w taksonomii "symboliki dziennej"[53], noc wszakże wyzwala w tych bezpiecznych wcześniej obszarach groźne moce [zagubienie w lesie] . Przestrzenna aksjologia Ogrodu i Lasu jest resztą powszechnie spotykaną w literaturze manifestacją magiczno-przestrzennego Weltbildu.[54] Okno mechanicznie ale i symbolicznie otwiera się na "świat poza". Świat poza biblioteką , domem, ogrodem - to objawiony, wyrwany z ikony [diagramu, mapy] dostępny poznawczemu horyzontowi dziecka świat utożsamiany z Europą kończącą się zresztą w Paryżu. Obietnica Ojca, że "resztę powie kiedyś innym razem" należy do typowej retoryki baśniowej [otwartości mowy na formę przypowieści, causy] Jeśli jednak przyjmiemy naiwnie, że to "innym razem" realizuje się w "Przypowieści o maku", wówczas Ojciec nadal objaśnia świat niemal w Arystotelesowskich kategoriach physis i auras- rozdzielonego Nieba i Ziemi, świata sublunarnego i eterycznego.[55] Dom na ziarnku maku i świat będący ziarnkiem maku wśród nieprzeliczonego mrowia innych makowych drobin każe domniemywać, że ten bezpieczny świat "jest większy, niż przyszło do głowy". Być moż w tym miejscu można by zniwelować niepokojącą dla dziecka "opozycję " autorytetów { wyjasniający świat Ojciec i Matka, ów świat rozumiejąca}. Ogród bowiem jest miejscem, w którym rośnie i mak i piwonie. Pozostaje jednak metaforyczna sfera konotacyjna ewokowana przez makówkę [suchość, mnogość, martwość, senność ,narkotyczność] przeciwstawiona żywości, słoneczności, dzienności piwonii. Mak, makówka jest analogią "światów", piwonia jest analogią "świata". Domek na ziarnku maku jest tworem konceptualnym, żuczek w domku z piwonii zamieszkuje w bycie naturalnym. ["Matka przed klombem z piwoniami staje, sięga po jedną i płatki rozchyla "]. Owa kobieca [żeńska] podstawa świata ujawniająca sensy rozpoznawalne w ‘datum’ [naturze],utrwalone w ‘bonum’ [wierze, nadziei, miłości] pozwala niektórym egzegetom plasować interpretację poematu w kontekstach iluminacji , bądź partycypacji Boga, jeśli przypomnimy koncepcję Szkota Eriugeny[56]. Ściśle zaś oznacza hierachiczny podział łask i natur tworzący strukturę wszechświata. W tym miejscu, jak zresztą w wielu innych Eriugena mówi po łacinie, ale myśli po grecku! Pojęcie, które według niego odpowiada słowu ‘participatio’ jest greckie pojęcie ‘metousia’ to zaś nie znaczy "podzielać byt wspólnie z ,ale raczej "mieć byt po ", czyli w konsekwencji inny byt.

E.Gilson. Historia filozofii chrześcijańskiej w wiekach średnich. PAX Warszawa 1987 s. 112

 

Z wyrażanymi wcześniej zastrzeżeniami jednakże z pewną fascynacją możliwościami, jakie daje pluralizm interpretacyjny zmierzający często ku propozycjom odczytań "ezoterycznych" chcemy w tym miejscu wprowadzić hipotezę Tekstu, którego "świat" byłby szczególną reprezentacją. Szukaliśmy intertekstowych odwołań przy interpretowaniu "Cienia" W.Szymborskiej czyniąc to z wielkimi zastrzeżeniami, sumitując się, usprawiedliwiając z tak chimerycznych pomysłów. I kiedy przy Szymborskiej zostało nierozstrzygnięte, otwarte pytanie o intencje autorskie [w których mieściłyby się celowe i świadome odwołania do Kabały] to w przpadku Miłosza jego "hermetyczne " upodobania są jawne, wyrażane eksplicite przez samego Autora tudzież przez jego komentatorów wykładane.[57] Jesteśmy przeto uprawnieni w równej mierze jak i inni "ezoteryczni" komentatorzy Miłosza do zaproponowania alternatywnej interpretacji "świata", w której odwołujemy się do rudymentów wiedzy kabalistycznej, a może bardziej [czy przede wszystkim - tarota].

 

Wedle Kabały usytuowanie na Drzewie życia ścieźki Świata prowadzi przez Podstawę do Królestwa [od Podstawy -do Upadku, od Jesod do Malkhud].Ten trop jest wielce interesujący, ale porzucamy go na rzecz innych, bardziej powszechnych odczytań tarotowej wiedzy. Element naiwności, dziecięcości serwuje inne jeszcze konotacje . Dziecięcy bohaterowie "świata" [Siostrzyczka i Brat] to jakby androgyniczny obraz karty pierwszej - Głupka, Kosmicznego Dziecka będącego pierwszym elementem tarotowej mandali - zapisu inicjacji tożsamej z wędrówką Dziecka - Głupka ku światu.[58] Musimy tu przyznać , że mamy niejakie wątpliwości, czy takie odczytania są prawomocne i czy nie byłoby bezpieczniej pozostać przy metodzie interpretacyjnej, w której się poszukuje stosowności między "naiwnymi" intencjami Poety [świat dziecka, świat Boży, świat nieskalany jeszcze spekulatywnością] a odczytaniem"naiwnym" tego poematu przez krytykę [konsolacyjna tonacja, co najwyżej - gra z literatura, z topiką Dziecka, Ogrodu i Bezpieczeństwa][59]. Pomijając wszakże New Age,owską modę możemy założyc, że wnikliwy czytelnik ‘Arcan’ Oskara Miłosza , jakim jest Autor "Swiata" ukrył kilka prawd, "których mędrzec nie mówi nikomu" i które są też [jak te schody z Szetejn] przeniesione "skądinad". Po prostu mniemam , że do Miłoszowego "Świata" została przemycona podstawowa struktura Tarota : symboliczna wykładnia i współzależność, jaka zachodzi między 22 arkanami wielkimi. Zauważmy: znacząca to chyba zbieżność, że poemat Miłosza składa się z 20 wierszy. Niektóre z nich w tytułach ewokują nazwania poszczególnych arkan Świat, Słońce] bądź do tych arkan aludują: Ojciec jako Mag, Cesarz [Władca] i Papież - Matka jako Władczyni i Kapłanka; Braciszek i Siostrzyczka są odpowiednio ikoną Słońca . Te aluzje [jeśli w ogóle mamy rację] są dyskretnie suflowane przez tekst. Dobrym przykładem takiego ezoterycznego szyfru mogą być "Schody", od których nb. rozpoczęliśmy naszą "magiczną" wędrówkę. Dodajmy jeszcze, że schody, droga, furtka [bramy] należą do semantyki kartomancyjnej wytyczając "przestrzenie inicjacji" wędrującego Głupka. Wracając wszakże do "Schodów", tych "skądinąd" przypomnijmy ostatnią z nich zwrotkę :

 

Matka w dół płomień migotliwy niesie

Schodzi wysoka, sznurem przepasana

Jej cień do cienia dziczej głowy pnie się

Tak z groźnym zwierzem mocuje się sama

[wiersze I s.]

 

Osoba "przepasana sznurem" a zatem w stroju przypominającym opończę, habit [zapewne była to tzw. podomka] ze światłem [może świecy, ale może i lampy, kaganka] - to niemal dokładne wyobrażenie arkany IX - Eremity. Jej Cień wszakże mocujący się z głową zwierzęcia [nie lwa wprawdzie lecz dzika] jest aluzją - ewokacją arkany XI - Mocy. Jeśli nadto przypomnimy, że w tej arkanie wedle Junga spotykamy się z naszym indywidualnym cieniem [dokładniej o tym - przy interpretacji W.Szymborskiej] , to koherentnie obraz ten jest budowany przez grę cienia : ""jej cień do cienia dziczej głowy pnie się"i przywołuje zarazem "magiczny" archetypowy cień przejęty w równej mierze z psychologii głębi co z Tarota. "Sprzedając" niejako ryczałtem nasz pomysł interpretacyjny ujawniam bez dalszych subtelniejszych analiz mających wartość argumentu [poddajacych się jakiejś falsyfikacji] podstawę konceptu interpretacyjnego serwowanego tu pół żartem ,pół serio. Za tę połowiczność i żartobliwość bierzemy wszakże odpowiedzialność przeczuwając, że rozprawa "Miłosz hermetyczny" czeka na swego autora. Otóż: "Poema naiwne świat" jest transponowaną w poezję mantyczną wiedzą zawartą w symbolice 22 kartach Tarota [tzw. Wielkich Arkanach].Części poematu [wierszy] jest 20. Tytuł wszakże ["świat"]jest arkaną - mandalą, zamykającą drogę Głupka. Inicjacja Głupka [dzieci - siostrzyczki i brata] następuje tu wedle znanych rytuałów drogi doryckiej i jońskiej[od uświadamianych stopniowo wartości wiążących się z JA do interakcyjnego wytwarzania wartości ze światem Innych] .Jest to jednak w dalszym ciągu Tarot niepełny , brakuje jednej karty, jednej arkany. Moje analizy - te z zamysłów - zmierzały do hipotezy, że celowo z tej talii wyrzucono Demona [Arkana XV] sygnifikującego archetyp cienia podświadomości kolektywnej - zła, agresji, wojny. "Naiwność" oraz konsolacyjność "świata" nie dopuszczała [tak mniemam] w owych sybolicznych układach i na drodze incjacji, gdzie lęk się pojawia [zagubienie] ,ale też równoważony jest Blake,owskim Odnalezieniem . Z aludowanej sfery "ulewy i grzmotu" wychodzi się przecież bezpiecznie. Ze świata tego, który miał świecić poblaskiem dzieciństwa, należało wypędzić demona Historii. Dlatego też "świat" staje się "tekstem uniwersalnym " - jest w równej mierze z Szetejn jak i "zupełnie skądinąd". Pozorna prostota [naiwność] świata równoważna tu z klarownością semantyczną ["powierzchniowe" czytanie] prowokuje krytykę do odczytań głębszych, by nie powiedzieć "głębinowych". Takie paradoksy mechanizmów lektury określał Todorov :" im bardziej sens lingwistyczny jest ubogi, a przez to jego rozumienie ograniczone, tym bardziej ewokacja symboliczna zaszczepia się w nim łatwiej,tym bardziej więc interpretacja jest bogata"[60]. Przyznajemy w tym miejscu, że kontekstem bliższym a jednak symboliczno-interpretacyjnym dla sensów "świata" jest chyba symbolika chrześcijańska - przede wszystkim jej nieortodoksyjne nurty zawierające elementy neoplatońskie. Interpretację "Świata" można by przecież zawrzeć w heurezie "Słońca". Olśniewające światło Boże [Deux lux summa luminum] odbijające się w bycie - tworzące w tych niezliczonych odbiciach sferę , "której obwód jest wszędzie, a środek nigdzie" w poemacie Miłosza zostało zredukowane do możliwosci pojęciowych "ludzi prostych" bedących "jako dzieci". Widzą oni słońce - źródło życia i źródło barw a zarazem źródło tajemnicy uczącej nas pokory. "Promień odbity od ziemi" - pierwsze dostępne zwierciadlane odbicie Transcendencji [neoplatońskie ‘speculum’] stwarza możliwość odzyskania Jedni poprzez "wnikliwe patrzenie" , rozpoznanie. W innym miejscu [por. "Gry z cieniem "] zwracaliśmy uwagę na konotacje Miłoszowego "patrzeć". W tym miejscu owo "patrzenie " uzyskuje swoistą wartość w hierachizującej triadzie : patrzenie - rozpoznanie [anamnesis]; spojrzenie naiwne [znakowanie świata], spojrzenie "bolesne".

 

"Świat" Miłosza frapuje krytyków nie tylko z powodu owej prowokującej jasności, naiwności przekornej [por. z Konopnickiej : "Jadą, jadą polną drogą siostrzyczka i brat i nadziwić się nie mogą, jaki piękny świat "], ale także z racji historycznych kontekstów, w których poemat ten powstawał. Inny poeta polski - "młodszy brat" skazany przez demona historii na śmierć pisał: "Kto mi odda moje zapatrzenie .. " i błagał : " tylko wyjmij mi z mych oczu szkło bolesne, okruch dni .". K. Wyka nazywając poematy takie jak "Swiat" i "Głosy biednych ludzi" tekstem publicystycznym - tożsamym zresztą w rozumieniu znakomitego krytyka z klasycystyczną notacją rzeczywistości, łagodził zarazem, "oswajał" rozbrat Miłosza z Tradycją. Z Tradycją romantyczną i tyrtejską.[61] Antyromantyczność i antytyrtejskość pchnęły Miłosza w "Świat". Dla jednych jest to świat rozpoznawalnych, sprawdzonych i powszednich "oglądów", dla drugich - konsolacyjne powroty do "kraju lat dziecinnych",dla trzecich w końcu - ezoteryczny zapis dojrzewania, dochodzenia do mandali. Interpretacyjnych wektorów jest przeto wiele. Nie było zamiarem tego szkicu wybrać jednej z tych możliwości i składnie przeprowadzić interpretację poematu. Bardziej pociąga nas migotliwa probabilistyka, interpretacyjny pluralizm. W końcu zadaniem tych krótkich rozważań była próba określenia konotacji i literackiej realizacji Miłoszowej ‘mimesis’. Jak zwykle, takie niepełne wywody prowadzą do artykulacji, kilku prawd, co nie nowe. W tym zaś ,co ryzykowne [próba ezoterycznych odczytań] znaleźliśmy się chyba w sytuacji tarotowego Głupka, który wyrusza w ekstrawagancką podróżnie zdając sobie sprawy z tego, jakie niebezpieczeństwa mogą go jeszcze spotkać.

 

henryk pustkowski


[44] Czesława Miłosza autoportret przekorny. Rozmowy przeprowadził Aleksander Fiut.Wydawnictwo Literackie. Kraków ,1988 r. s. 146

[45] Jedna z pierwszych, interesująca i dziś wnikliwa interpretacja "Świata" dokonana przez J. Łukasiewicza ten trop podejmuje. Por. Jacek łukasiewicz. Przestrzeń "świata naiwnego". O poemacie Czesława Miłosza "Świat". w: Pam.Lit.1981 z. 4.

[46] por. komentarz G.Duranda .w: G.Durand. Wyobraźnia symboliczna. PWN. Warszawa 1986 s.93.

[47] Durand op.cit. s 102 -103.

[48] por.:
"Zawsze tęskiniłem do formy bardziej pojemnej,
która nie byłaba zanadto poezją ani prozą
i pozwoloła się porozumieć nie narażając nikogo,
autora ni czytelnika, na meki wyższgo rzędu
[Wiersze t.2 s.174].

[49] pierwodruk w: "Twórczość" 1946, nr 5.

[50] por. B. Bettelheim. Cudowne i pożyteczne. t. 1. Porządkowanie chaosu. s. 150 -153 PIW 1985.

[51] por. M. Głowiński.O intertekstualności. s. 110 w: M.Głowiński. Poetyka i okolice. PWN Warszawa 1992.

[52] por. choćby J.M.Rymkiewicz.Myśli różne o ogrodach. Dzieje jednego toposu. Warszawa 1968 #

[53] por. Durandowską taksonomię. W sybolice "dziennej" odnajdujemy m.inn. Słońce, błękit, Oko Ojca Ogrodzenie .op.cit. tab. nr 3

[54] Oczywiście może też istnieć "tajemniczy ogród". naruszający tę symetrię utrwalaną przez "semiotykę przestrzeni".

[55] por. C.S.Lewis Odrzucony obraz. Wyd. Pax Warszawa 1986 ss 15 -16

[56] por. E.Gilson : W doktrynie Eriugeny "partycypacja" oznacza "podział".

[57] por.wypowiedzi samego Cz. Miłosza. choćby fragment "Seketny zjadacz trucizn manichejskich " w: Czesława Miosza portret niepokorny s.79 i nastepne#

[58] por. E. Delcamp. Le Tarot initiatique. Paris 1972 ; Papus. Le Tarot des Bohemiens. Paris 1977.

[59] Odwołujemy się tu do interpretacji "Pieśni niewinności". Por. E.Kozubska, J. Tomkowski. Mistyczny świat Wiliama Blake,a. Milanówek 1993 s.44.

[60] C.Todorov. Symbolisme etinterpretation. Paris 1978. s 95.

[61] por. E. Balcerzan. Półprywatny klasycyzm Miłosza. w: Poezja polska w latach 1939 - 1965 t.II ss.24 - 31.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin