(1995) "Zrozumieć poezję współczesną": rozdział "Śmierć Izoldy" - Bogdan Zeler
Halina Poświatowska
***
Kiedy Izolda umierała, Tristan pochylał się nad szpitalnym łóżkiem, ręką miękką i chłodną dotykał rozpalonego czoła. Podawał oddech z własnych ust i piła Izolda życie z oddechu kochanka.
Podtrzymywał jej osuwającą się głowę, wąskie szczupłe plecy. Obojczyki wychudłe podnosiły się spiesznie, aby nadążyć za oddechem. Serce biło prędko, nierówno. Izolda zaciskała palce wokół ręki Tristana.
Przemów do mnie - prosiła - chcę słyszeć twój głos, jeszcze mogę słyszeć - mówiła.
Milczał Tristan i umarła ślepa Izolda przyciskając usta do rąk kochanka.
Które miękkie były i chłodne.
WSKAZÓWKI INTERPRETACYJNE
- Przypomnij historię miłości Tristana i Izoldy.
- W utworze dochodzi do nałożenia na siebie dwu pól semantycznych (erotyku i tekstu mówiącego o rzeczywistości szpitalnej). Wskaż te zależności. Zdefiniuj pojęcia Eros i Tanatos. Co je łączy?
- Czy tekst można określić jako autobiograficzny?
Tristan i Izolda to - obok Romea i Julii - najsławniejsza para kochanków w historii literatury. Najstarsza wersja opisu historii ich miłości pochodzi prawdopodobnie z 1170 roku, a jej autorem jest anglonormański poeta Thomas. Dziś sięgamy do wersji opracowanej na podstawie różnych źródeł przez Charlesa Marie Josepha Bediera. Poematy o Tristanie i Izoldzie napisali Matthew Arnold i Algernon Charles Swinburn, historia kochanków stała się tematem najbardziej "wagnerowskiego" z dramatów muzycznych wielkiego kompozytora. Wszystkich twórców od kilkuset lat w historii tej pociąga wielka, wszechpotężna namiętność, miłość, która uchyla wszelkie prawa, miłość aż po grób. Bo grób kończy historię tej miłości. Po różnych doświadczeniach chory Tristan czeka na Izoldę Złotowłosą, której przybycie może go uleczyć. Jej przybycie ma sygnalizować biały żagiel zawieszony na maszcie statku, który ją przywozi. Jednak zazdrosna Izolda o Białych Dłoniach mówi Tristanowi, że żagiel jest czarny, co oznacza, że ukochana nie przypłynęła. Tristan umiera. Umiera również Izolda Złotowłosa. Połączy ich dopiero grób, w którym oboje zostaną pochowani, a symbolem tego połączenia są dwa drzewa rosnące na ich grobie, splecione nierozerwalnie. Tyle zakończenie poematu.
Do historii tej odwołuje się w swej prozie poetyckiej Halina Poświatowska. Te same imiona bohaterów, uczucie ich łączące, scena śmierci. Tekst Poświatowskiej sięga do poetyki erotyku. Tu też mamy do czynienia z wielkim uczuciem. Gdyby "wypreparować" z utworu te fragmenty, które o jego erotyzmie stanowią, otrzymalibyśmy taki oto tekst:
Tristan pochylał się [...] ręką miękką i chłodną dotykał rozpalonego czoła. Podawał oddech z własnych ust i piła Izolda życie z oddechu kochanka [...] Serce biło prędko, nierówno. Izolda zaciskała palce rąk wokół ręki Tristana.
Taki fragment mówiłby wiele o uczuciach łączących kochanków. Ale to tylko część tekstu Poświatowskiej. To, co pozostało, mówi już tylko o umieraniu. Tę perspektywę rzeczy ostatecznych wprowadza pierwsze zdanie utworu: Kiedy Izolda umierała, a utwór kończy stwierdzenie: i umarła ślepa Izolda. Pomiędzy tymi stwierdzeniami wpisana jest historia innego rodzaju. Kliniczny opis choroby i umierania: rozpalone czoło nie jest już wyrazem miłosnych uniesień, lecz wyniszczającej organizm gorączki, oddech jest przyspieszony, urywany, pojawia się arytmia serca. Zwróćmy uwagę, że oba te pola - erotyku i opisu objawów chorobowych - nakładają się na siebie, co szczególnie widoczne jest w zdaniu Podawał oddech z własnych ust i piła Izolda życie z oddechu kochanka, które może być zarówno opisem pocałunku kochanków, jak i zabiegów reanimacyjnych.
Eros i Tanatos spotykają się w tym utworze po raz kolejny, bo miłość i śmierć, miłość i cierpienie łączą się z sobą nieodłącznie.
Miłość i śmierć, miłość śmiertelna; jeśli w tym nie zamyka się cała poezja, zawiera się w niej najpopularniejszy zakres, to, co najbardziej wzrusza w literaturze zarówno w najstarszych legendach, jak w najpiękniejszych pieśniach. Miłość szczęśliwa nie posiada historii [...] Ani rozkosz zmysłowa, ani płodny spokój małżeństwa nie podniecają lirycznych doznań uczuciowych w literackiej kulturze Zachodu. Nic jest istotna miłość dopełniona, lecz pasja miłosna. A pasja oznacza cierpienie. Oto fundamentalny fakt (1).
Historia Tristana i Izoldy ulega w utworze Poświatowskiej znamiennemu odwróceniu. Pierwsza umiera Izolda. Co więcej, nic nie zdaje się zapowiadać, aby Tristan miał podążyć jej śladem. Przecież to nie jest kolejna wersja średniowiecznej legendy, lecz historia dziejąca się w XX wieku. W dzisiejszych czasach nikt nie umiera już wraz z ukochaną osobą. Ręce Tristana pozostają miękkie i chłodne.
Poświatowska do motywu Tristana i Izoldy sięgnęła w jeszcze jednym ze swoich wierszy o incipicie tutaj leży Izold jasnowłosa.
tutaj leży Izold jasnowłosa
biała Izold o złotym warkoczu
bardzo jasno jest w szpitalu nocą
świecą ogniki oczu
trzepotliwy oddech o ściany
tłucze się jak uwięziony ptak
na spotkanie wybiega mu wiatr
w korytarze wąskie zabłąkany
i wiem że się nieodwołalnie stanie
nim obudzi okna nowy dzień
na szpitalnym łóżku złota cień
i szept wiatru poza oknem - Tristanie
To niemal - wydawałoby się - "kopia" utworu, będącego przedmiotem naszej analizy. Odwołanie intertekstualne do legendy o Tristanie i Izoldzie jest tu jeszcze wyraźniejsze. Wszak bohaterka to Izold jasnowłosa, Izold o złotym warkoczu. Istnieje jedna, za to zasadnicza różnica między tymi tekstami. W wierszu tutaj leży Izold jasnowłosa... brak Tristana. Izolda umiera w samotności, wiatr szepce imię Tristana poza oknem, w otwartej przestrzeni. Tristan opuścił swą Izoldę. Czy więc śmierć jest silniejsza od miłości? Czy to, czego uczy nas średniowieczna historia, jest ułudą, jest jedynie naszym marzeniem?
Twórczość Haliny Poświatowskiej ma wyraźnie autobiograficzny charakter. Silne są w niej reminiscencje doświadczeń, jakie wiązały się z jej nieuleczalną chorobą serca. Przez ostatnie dwa lata przed śmiercią (zmarła w wieku 32 lat) pisała Poświatowska bardzo osobisty tom prozy autobiograficznej, zatytułowany Opowieść dla przyjaciela. Motyw śmierci, rozstania ze światem powraca tam obsesyjnie. Zakończenie Opowieści... zdaje się przynosić odpowiedź na pytania: co silniejsze, śmierć czy miłość, czy miłość może uratować przed śmiercią:
Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nic popełniłam zdrady. Nie zapominaj, że śmierć była zawsze blisko mnie, zbyt blisko, abym nie przywykła do jej chłodnego, kojącego dotyku, abym nie musiała do niej przywyknąć. Pamiętaj także o tym, że kochałam i że to miłość skazała mnie na śmierć. I przecież jestem, mimo wszystko jestem, mówię do ciebie. Moja jedyna miłość zwyciężyła raz jeszcze, żyję, mogę patrzeć na drzewa chwiejące się w wietrze, do moich oczu dobiega daleki błysk latarni. Słyszę szum spienionej wody i czuję, jak w mojej piersi delikatnie uderza najczulszy z wszystkich odmierzających czas instrumentów - serce. Jest jeszcze ciągle słabe, ale bije dzielnie i z wielką cierpliwością przetacza ciepłą krew (2).
Kilka miesięcy po napisaniu tych słów serce Izoldy przestało bić.
Przypisy:
1 - D. de Rougemont: Miłość a świat kultury zachodniej. Warszawa 1968, s. II.
2 - H. Poświatowska: Opowieść dla przyjaciela. Kraków 1990, s. 213-214.
greta77