PUCIASZEK
Jolinka miała dwoje przyjaciół. Małego, mięciutkiego misia Puciaszka i Szarego zajączka z długimi uszami. Oboje mieszkali na półce pod oknem, z której widać było łąkę przed domem, a w oddali zielony las. Kiedy była piękna pogoda, Jolinka zabierała swoich przyjaciół na spacer w lalczynym wózku. Brali ze sobą kocyk, butelkę z kompotem i kanapki. Na łące, koło różanego krzewu, urządzali sobie prawdziwe przyjęcie. Najbardziej zadowolony z takich wypraw był zajączek, gdyż na łące można było się wyskakać. Puciaszek nie miał ochoty na bieganie. Leżał sobie i grzał brzuszek.
- Puciaszku, musisz się trochę ruszać, bo jesteś okrągły jak piłka - strofowała go Jolinka. Ale Misio zamruczał tylko coś cicho i przewrócił się na boczek.
Na łące Jolinka nie nudziła się wcale. Zbierała kwiatki, układała z nich bukieciki albo robiła wianki. Przyglądała się biedronkom i innym łąkowym stworzonkom.
Pewnego dnia, kiedy Jolinka wstała rano z łóżka, zobaczyła na szybie krople deszczu.
- Dzisiaj pobawisz się w domu - powiedziała mama. Jest chłodno.
Jolince zrobiło się smutno. Dzisiaj chciała się bawić w ogródek, a musi zostać w domu. W co się tu bawić?
- Te wszystkie zabawy w domu są takie nudne - powiedziała do mamy.
- Mam pomysł - odpowiedziała mama. Zabawimy się w najciekawszą dziewczyńską zabawę.
Oczy Jolinki zaświeciły małymi iskierkami ciekawości.
- A co to jest?
- To zabawa w pieczenie ciasteczek.
- Będę mogła sama piec ciasteczka?
- Zupełnie sama. Dam ci wszystko, co potrzebne, a resztę zrobisz sama.
- Mamo! Ja nie umiem!
- Będę ci podpowiadać. - Ojej, jak się cieszę!
- Najpierw musimy wziąć stolnicę i położyć ją na stół.
- A mogę wziąć foremki?
- Oczywiście. Jak zarobimy ciasto, będziesz je wycinać foremkami. Przynieś jeszcze wałek.
Mama wysypała na stolnicę mąkę i cukier, dodała margarynę, dwa jajka i dwie łyżki śmietany.
- Musimy dać jeszcze proszek do pieczenia i aromat pomarańczowy.
- Mamo, to wygląda jak wulkan.
- Ciasteczkowy wulkan - zaśmiała się mama. Teraz zrób ciasto. Trzeba to wszystko razem rączkami tak zagnieść, żeby się ładnie zlepiło i wymieszało.
Jolinka wyrabia ciasto, aż w końcu wulkan w kulę ciasta się zamienia.
- Teraz musisz je rozwałkować. Posyp stolnicę mąką, by się ciasto nie lepiło.
Potem mama pokazała córce, jak się ciasto wałkuje, a Jolinka tę pracę już sama skończyła.
- Teraz wytnę gwiazdki i serduszka!
- Za chwilkę. Teraz trzeba przygotować blachę. Na niej ułożysz ciastka, nim je włożymy do piekarnika.
Jolinka wycina ciasto foremkami.
- To duże serduszko będzie dla tatusia, to drugie dla ciebie mamusiu!
- A co będzie dla mojej córeczki?
- Dla siebie zrobię gwiazdkę, dla Puciaszka kółko, a dla Szarusia listek.
Potem mama włożyła ciasteczka do piekarnika.
- Nie mogę się doczekać, kiedy będą gotowe! - powtarzała Jolinka.
Nareszcie! Jakie rumiane i pachnące! Jolinka przygotowała talerzyki i poukładała na nich ciastka. Mama zrobiła kakao. Wspaniały podwieczorek!
- Idę do Puciaszka i Szarusia. Zaniosę im ciastka - powiedziała Jolinka. Puciaszek siedział na półce z obrażoną miną. Tyle czasu był sam. Ale na widok ciastek uśmiechnął się szeroko. Tak, ciastka to było coś, co bardzo lubił. Szaruś tymczasem spał sobie spokojnie w kąciku, uśpiony kropelkami deszczu bębniącymi o szyby.
- Ja przyniosłam ciastka, a on śpi sobie! Puciaszku, jak Szaruś otworzy oczy, to daj mu ciasteczko. Twoje jest to kółeczko, a Szarusia listeczek. Ja teraz muszę pomóc mamie pozmywać naczynia. Później przyjdę, to pobawimy się w chowanego. Jolinka wyszła z pokoju. Puciaszek zjadł swoje ciasteczko i patrzy na listeczek. - Takie dobre, a tak mało. Zjem sobie też to drugie - pogłaskał się po okrągłym brzuszku.
Kiedy Jolinka wróciła, Szaruś właśnie się obudził.
- Smakowało ci moje ciasteczko? - zapytała dziewczynka.
- Jakie ciasteczko? - zdziwił się zajączek.
Jolinka spojrzała z wyrzutem na Puciaszka. Misiu bardzo się zawstydził. Tak bardzo, że chciał się schować w najciemniejszy kącik.
Promyczek Jutrzenki 5/1999 s. 13-15
Nikolas53