24. IMPAS
- Jesteś pewien? – Spytał mnie Carlisle, kiedy staliśmy sami na korytarzu w szpitalu. Inni byli z Bellą w sali.
- Tak. Powinienem tak zrobić. Nie wiem jak ona to zniesie. – Napewno nie kochała mnie bardziej niż ja jej.
- Zaczekaj chociaż do września. Są jej urodziny. Wiem, że ją kochasz, a to będzie dla was trudne, ale tak musisz postąpić.
- Dlaczego mam tak długo czekać?
- Są jej urodziny – powtórzył. – Nie chcesz ich świętować razem z nią?
Chciałem.
- Pójdę tam i zobaczę co się dzieje. – Jak bym już tego nie wiedział.
W sali już nikogo nie było. Bella spała, więc ja postanowiłem usiąść na pufie niedaleko jej łóżka i udawać, że śpię. Mama Belli otworzyła drzwi.
- Mama? Co tu robisz? Nie jesteś na Florydzie? – Jednak nie spała.
- To ja, złotko. Phil grał w baseboll i złamał nogę. Leży w domu. Coś ci sie stało, więc jestem. – Wyciągnęła telefon z kieszeni i zaczęła pisać SMS-a. – Martwi się.
- Piszesz SMS-y? – Spytała zszokowana Bella. Matka nie zdążyła jej odpowiedzieć, bo Bella zadała jej następne pytanie. – Gdzie on jest? Gdzie jest Edward?
- Śpi. Cały czas tu siedzi. Widać, że cię bardzo kocha. – Miała recję. Czuwałem nad nią. – Muszę już iść. Charlie jest na dole i chciał ze mną porozmawiać.
- Jak już skończycie. Czy możesz go tu poprosić? Jestem mu coś winna – powiedziała Bella i uśmiechnęła się do mnie zapraszajaco. Renee kiwnęła głową i wyszła. Podszedłam do niej.
- Jestem tu dzięki tobie. – Powiedziała siadając. Pomogłem jej. W końcu byliśmy sami.
- Nie. Jesteś tu przeze mnie. – Poprawiłem ją.
- Co?
Nie odpowiedizałem. Na 100 procent pewien, że nie zrobię jej krzywdy nachyliłem się nad nią i pocałowałem prosto w usta.
- Kocham cię. – Przerwała mi.
- Ja ciebie też, Bello. Czy chciałabyś iść ze mną na bal absolwentów?
- Dlaczego? Ja nie idę na ten bal.
- Każdy musi na niego przyjść. To tak jakby... rytułał przejścia – uśmiechnąłem się pod koniec. – Nawet nie wiesz jak to dobrze być twoim chłopakiem.
- Trochę wkurzające być ukochaną supermena.
- Nie wiesz jak to dobrze, że nim nie jesteś.
- Właśnie tego załuję. Chciałabym być supermenem.
- Nie wiesz czego chcesz. To niedobrze. Z jedną chwilą nieuwagi mogę zgnieść ci czaszkę. – Spojrzała na mnie przerażona.
Właśnie za to ją kochałem.
mayah.pl